Biały Dom przejmuje kontrolę nad dostępem do modeli frontier
Biuro Narodowego Dyrektora ds. Cyberbezpieczeństwa w Białym Domu zwróciło się do OpenAI i Anthropica o niedzielenie się nowymi modelami z brytyjskim Instytutem Bezpieczeństwa AI, dopóki modele nie przejdą testów rządu amerykańskiego — informację podało Politico (24.09), a za nim Reuters, powołując się na osobę zaznajomioną ze sprawą i wysokiego urzędnika administracji. Stawia to obie spółki przed wyborem między odmową jednemu z najlepiej wyposażonych rządowych ośrodków testowych na świecie, który dotąd miał uprzywilejowany, przedpremierowy dostęp do modeli, a narażeniem się Białemu Domowi. Urzędnik administracji uzasadnił to krótko: chodzi o to, by Stany Zjednoczone zdążyły zbadać własne systemy, zanim trafią one do sojuszników. Anthropic najwyraźniej na to przystał, bo przy okazji premiery modelu Claude Mythos 5.1 napisał wprost, że jest on dostępny wyłącznie dla określonego zestawu organizacji w Stanach Zjednoczonych, a spółka koordynuje z rządem rozszerzenie dostępu.
Źródło: politico, reuters
Kontekst tej decyzji jest równie istotny jak sama prośba. Dyrektor brytyjskiego instytutu, Henry de Zoete, w liście do komisji parlamentarnej przyznał w tym miesiącu, że dostępu do modelu Anthropica nie ma, ale podkreślił, że instytut nadal utrzymuje relacje ze wszystkimi czołowymi laboratoriami i testował przedpremierowo model GPT-6 Astra. Premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham mówił w tym tygodniu na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ, że AI znajdzie się w centrum brytyjskiej prezydencji w G20, i apelował o jeden wspólny zestaw globalnych zasad, a minister spraw zagranicznych Ed Miliband domagał się, by modele frontier były rygorystycznie testowane. Po stronie amerykańskiej widać przy tym problem czysto wykonawczy: Centrum Standardów i Innowacji AI przy Departamencie Handlu nie ma stałego dyrektora i działa zaledwie kilkudziesięcioosobowym zespołem technicznym, a jednocześnie rośnie liczba modeli do oceny. OpenAI zasugerowało w tym tygodniu, że to właśnie ta instytucja powinna przewodzić pracom nad międzynarodowymi standardami.
Krytyczna ocena wiarygodności wymaga tu dwóch rozróżnień. Sama prośba Białego Domu i ograniczenie dostępności Mythosa 5.1 to fakty potwierdzone przez dwa niezależne źródła i przez komunikat producenta. Natomiast zdanie Burnhama o pracy „ręka w rękę" z Waszyngtonem jest deklaracją polityczną, podaną w sytuacji, gdy dostęp sojusznika do modeli został realnie ograniczony, więc służy raczej łagodzeniu wrażenia konfliktu niż opisowi stanu faktycznego. Wniosek, jaki się broni, dotyczy całego sektora: dostęp do najzdolniejszych modeli przestał być wyłącznie kwestią ceny i umowy, a stał się decyzją administracyjną, którą rząd może podjąć szybciej, niż przedsiębiorstwo zdąży zareagować (Politico i Reuters, 24.09).
Źródło: politico, reuters