Prąd, a nie chipy, staje się wąskim gardłem — i zero sprzedaży ASML w Europie
W warstwie infrastruktury uwaga przesuwa się z krzemu na energię. Jak relacjonuje Benzinga, powołując się na wyliczenia Kobeissi Letter, zapotrzebowanie na energię ze strony układów AI może wzrosnąć o ponad tysiąc sto procent wobec poziomu z 2025 roku i sięgnąć około trzystu piętnastu gigawatów globalnie do 2033 roku, z czego same Stany Zjednoczone odpowiadałyby za około dwustu gigawatów. Nakłady inwestycyjne hiperskalerów szacowane są na około dziewięćset szesnaście miliardów dolarów w najbliższych dwunastu miesiącach i blisko bilion dwieście miliardów rok później, a obciążenie AI potrafi chwilowo przekroczyć projektową moc obiektu o pięćdziesiąt procent, co zmusza Meta, Amazon, Google i Oracle do podpisywania wielomiliardowych umów na agregaty prądotwórcze i zobowiązań modernizacji sieci. To zmienia charakter bariery: nawet przy spokojnych rynkach kredytowych rozbudowa wchodzi w twardy limit przesyłowy, którego nie da się rozwiązać samymi pieniędzmi w krótkim czasie.
Osobny, wymowny sygnał przyszedł z Europy i nie dotyczy wcale popytu, lecz jego braku. Frank Heemskerk, wiceprezes ASML ds. public affairs, powiedział podczas panelu w Amsterdamie, że spółka nie sprzedaje w Europie absolutnie niczego, bo Europa nie inwestuje i nie buduje fabryk — cytuje go Bloomberg (22.09) i Tom's Hardware. Udział Europy w przychodach ASML wyniósł zero procent w pierwszej połowie tego roku, wobec jednego procenta w 2025 i pięciu procent w 2024, a spółka, jako jedyny dostawca litografii EUV i największa firma Europy o kapitalizacji około sześciuset sześćdziesięciu miliardów dolarów, wzywa Brukselę do tworzenia popytu, a nie tylko do subsydiowania podaży. Krytycznie trzeba jednak dodać zastrzeżenie, którego sam nagłówek nie oddaje: fabryki w Europie powstają — Intel rozbudowuje zakład w Irlandii za pięć miliardów euro, konsorcjum z TSMC buduje pod Dreznem za około piętnaście miliardów, Infineon otworzył w Dreźnie zakład za pięć miliardów — ale żadna z tych inwestycji nie jest zaawansowanym węzłem korzystającym z EUV, a wyprodukowany w Europie krzem i tak jest pakowany poza nią. To argument, który realnie wzmacnia tezę o potrzebie europejskiej suwerenności obliczeniowej, ale sam w sobie nie przesądza, że subsydiowanie popytu rozwiąże problem — brakuje bowiem fabryk na tyle zaawansowanych, by wart było tworzyć popyt specjalnie na nie (Bloomberg i Tom's Hardware, 22.09; Benzinga, 25.09).
Źródło: bloomberg