Wojna ekonomiczna z Chinami: szczyt zakończony bez przełomu, dwa nowe terminy
Wizyta państwowa Xi Jinpinga w Waszyngtonie dobiegła końca i jej bilans jest skromny, choć nie bez znaczenia. Jak opisuje Yahoo Finance, jedynym twardym rezultatem są dwa nowe terminy: rozejm handlowy, który miał wygasnąć w listopadzie, przedłużono do 10 stycznia 2027 roku, a na listopad zapowiedziano szczyt w Shenzhen poświęcony między innymi bezpieczeństwu sztucznej inteligencji. Analitycy Capital Economics podsumowali wizytę dosadnie, pisząc, że poza krótkim oddechem nie przyniosła ona nic istotnego, a pod ceremonialną oprawą kryje się wzajemna nieufność. To ocena zewnętrzna i jako interpretacja jest wiarygodna, natomiast deklaracje o „produktywnej atmosferze" pochodzą od samych stron i należy czytać je jako komunikaty, nie jako opis stanu relacji. Nowością wobec analizy z 24.09 są konkretne zapowiedzi: przedstawiciel handlowy USA Jamieson Greer powiedział w piątek CNBC, że oba kraje uzgodniły obniżenie ceł na podzbiór dóbr niesensytywnych, a szczegóły mają zostać ogłoszone w poniedziałek, oraz że najbliższe miesiące posłużą do oceny, czy utrzymać względny spokój gospodarczy. W tle pozostaje przygotowywana taryfa siedmiu i pół procenta na chińskie towary z tytułu nadmiarowych zdolności produkcyjnych, którą administracja odłożyła w czasie, prawdopodobnie po wyborach. W sprawie AI ustalono mechanizm wzajemnych notyfikacji o incydentach, choć Chiny nie potwierdziły publicznie, że go przyjmują; ambasador USA w Chinach David Perdue mówił w Fox News, że kanał komunikacji powstaje.
Źródło: yahoo-finance, cnbc, fox-news
Najostrzejszym punktem pozostaje Tajwan. Według ISW Xi po raz pierwszy użył wobec amerykańskiego prezydenta tak bezpośredniej formuły, wzywając Stany Zjednoczone do „przeciwstawienia się" niepodległości Tajwanu, co jest sformułowaniem nowym w ustach chińskiego przywódcy i zdaniem analityków może mieć dalekosiężne skutki. Tajpej odpowiedziało ostro, oskarżając Xi o „przekręcanie faktów", o czym donosi Reuters. To sygnał, że Chiny próbują przenieść kwestię wyspy z warstwy ogólnych formuł na konkretne zobowiązania Waszyngtonu, przy czym nie ma dowodów, by strona amerykańska na takie zobowiązanie przystała.
Źródło: reuters