inputbrief.com

Ukraina: bomba szybująca w Charkowie, rosyjska deklaracja wojny „do końca" i rosnąca presja na rosyjską energetykę

28 września 2026, 15:57 · Geopolityka — briefing światowy

Najświeższym zdarzeniem jest nocne i poranne uderzenie Rosji na Charków, o którym informują stacja Al Jazeera, agencja Reuters i serwis RFE/RL. Rosyjska bomba szybująca trafiła w blok mieszkalny, niszcząc dwie kondygnacje. Liczby wymagają ostrożnego czytania, ponieważ rozjeżdżają się między źródłami i podają je wyłącznie władze ukraińskie: mer Charkowa Ihor Terechow mówił o dwudziestu dwóch osobach rannych, w tym o dzieciach, gubernator obwodu podawał liczbę dwudziestu pięciu rannych, w tym dziewięciorga dzieci, a serwis RFE/RL, powołując się na mera, o trzydziestu pięciu rannych, w tym dziesięciorgu dzieci. Służby ewakuowały ponad trzydziestu mieszkańców. Rozbieżność nie jest dowodem fałszu, lecz zwykłym skutkiem tego, że liczba poszkodowanych przybywa wraz z przeszukiwaniem gruzów, a niezależnego potwierdzenia na miejscu nie ma, bo dostęp do terenu należy do strony ukraińskiej. Nowym elementem jest z kolei dorobek tygodnia, który prezydent Wołodymyr Zełenski podsumował na platformie X: w ciągu siedmiu dni Rosja użyła ponad dwóch tysięcy dwustu dronów szturmowych, tysiąca sześciuset trzydziestu bomb lotniczych i trzydziestu ośmiu rakiet różnych typów, a ministrowie i służby ratunkowe raportowały ofiary w Sumach, na obwodzie odeskim i w regionie zaporoskim. Wcześniejsze uderzenia z 26 i 27 września, ze stratami w Kijowie i na obwodzie kijowskim, opisałem już szczegółowo w analizie z 28 września, godziny 06:57, i tu ich nie powtarzam.

Źródło: al-jazeera, reuters

W tle trwa wymiana uderzeń w infrastrukturę paliwową po obu stronach. Ukraińskie doniesienia lokalne, przytaczane przez stację Al Jazeera, mówią o pożarze w magazynie ropy Pawłowskaja w Kraju Krasnodarskim wywołanym atakiem dronów, co jest kontynuacją tej samej kampanii, którą opisywałem w wydaniu porannym, natomiast nową informacją o szerszym znaczeniu jest wstrzymanie produkcji przez największego ukraińskiego producenta stali, hutę ArcelorMittal Krywyj Rih, zmuszonego do tego rosyjskimi uderzeniami. To pokazuje, że rosyjska kampania nie ogranicza się do energetyki i celuje również w przemysł ciężki, którego praca zasila ukraiński budżet. Rosyjska kampania ma przy tym charakter zadeklarowany, nie domniemany. Szef dyplomacji Siergiej Ławrow powiedział na Zgromadzeniu Ogólnym Organizacji Narodów Zjednoczonych w sobotę, że Rosja zamierza prowadzić operację wojskową „do końca", co jest o tyle istotne, że obala tezę o gotowości Moskwy do realnej deeskalacji, na którą powoływali się amerykańscy negocjatorzy.

Źródło: al-jazeera

Analityczną podstawę dla tego obrazu dostarcza najnowsza ocena amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną z 27 września, opisana przez ośrodek Critical Threats, według której Władimir Putin przebudował własną teorię zwycięstwa z „postępów na froncie" na „złamanie Ukrainy zimną kampanią dalekosiężnych uderzeń". Instytut opiera tę tezę na wypowiedzi prominentnego rosyjskiego blogera wojskowego, który sam pisze, że front jest statyczny, i domaga się przyspieszenia kampanii rakietowej, dopóki rosyjskie zasoby na to pozwalają. Istotny dla oceny wiarygodności jest tu charakter źródła: to nie analiza ukraińska, lecz interpretacja wywiedziona z rosyjskiej publicystyki wojskowej, czyli z materiału, który strona rosyjska wytwarza na własne potrzeby propagandowe. Z tego samego raportu wynika jednak twarda liczba, którą trzeba zapamiętać, bo wyznacza horyzont zimy: Ukraina przechwytuje obecnie około pięćdziesięciu pięciu procent rosyjskich dronów odrzutowych, a jej własny program dronów przechwytujących wchodzi w fazę prób bojowych, przy czym szef kancelarii prezydenta Kyryło Budanow mówi o masowym użyciu „za kilka miesięcy". Konsekwencja jest jednoznaczna: o tym, czy Rosja zdoła zimą rozbić ukraiński system elektroenergetyczny, rozstrzygnie wyścig między rosyjską produkcją dronów odrzutowych a ukraińskim programem przechwytywania, a nie wydarzenia na linii frontu.

Do tego samego worka należą naruszenia przestrzeni powietrznej i dywersja na terenie Europy, które opisuje Instytut. W nocy z 26 na 27 września niezidentyfikowany obiekt latający, najpewniej rosyjski dron, wleciał w przestrzeń powietrzną Rumunii nad Delty Dunaju i zniknął z radarów, w związku z czym poderwano dwa hiszpańskie samoloty F-18 i rumuński śmigłowiec. Bundeskriminalamt podejrzewa z kolei, według ustaleń dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung" opisywanych przez Instytut, że rosyjski wywiad wojskowy zorganizował z terytorium Słowacji ataki na siedziby firm technologicznych i zbrojeniowych Rohde & Schwarz oraz Helsing w Monachium. Osobno warto przypomnieć o pierwszym od 2022 roku spotkaniu szefów dyplomacji Niemiec i Rosji, do którego doszło w sobotę w Nowym Jorku. Johann Wadephul zaapelował do Ławrowa o porzucenie „niebezpiecznej ścieżki eskalacji" i naciskał na porozumienie o eksporcie zboża przez Morze Czarne, a Ławrow ocenił po rozmowie, że nie usłyszał nic nowego i mógłby po prostu przeczytać niemieckie komunikaty. Ta asymetria oczekiwań jest wymowna: Berlin próbuje odbudować kanał komunikacji o konkretnych sprawach handlowych, Moskwa traktuje rozmowę jako okazję do wykazania, że nie ma o czym rozmawiać. W tym samym wystąpieniu na forum Zgromadzenia Ogólnego Ławrow nazwał Niemcy głównym sponsorem Kijowa i pytał, czy Berlin „wyciągnął wnioski z drugiej wojny światowej", co jest retoryką wymierzoną w niemiecką opinię publiczną, a nie propozycją negocjacyjną.