inputbrief.com

Ormuz, Iran i Jemen: Teheran zaprzecza rozmowom, zapowiada „wojnę ostateczną" i zmaga się z rekordowym kursem riala

28 września 2026, 15:57 · Geopolityka — briefing światowy

Najważniejsza zmiana w tym obszarze od wydania porannego dotyczy samego faktu negocjacji, nie ich treści. Donald Trump powiedział w niedzielę portalowi Axios, że w tym tygodniu oczekuje kolejnych rozmów, a w poniedziałek dodał, że Teheran „przeszacował własną rękę". Irańska państwowa agencja IRNA podała jednak w poniedziałek, cytując anonimowe źródło blisko delegacji, że irańska delegacja w Nowym Jorku nie ma zaplanowanych żadnych rozmów ze Stanami Zjednoczonymi i wraca do Teheranu we wtorek. To nie jest sprzeczność kosmetyczna: jedna strona zapowiada rundę negocjacji, druga oficjalnie jej nie potwierdza, a mediator katarski, na którego powoływał się Axios, do tej pory nie ogłosił terminu. Formuła, którą trzeba przytoczyć wprost, pochodzi od ministra spraw zagranicznych Abbasa Araghcziego, który powiedział stacji Al Jazeera, że Iran jest otwarty na „prawdziwą dyplomację", ale gotowy na „wojnę ostateczną", jeśli Waszyngton wznowi ataki. To język podwójnego przekazu, skierowany zarówno do Waszyngtonu, jak i do własnej opinii publicznej, i należy go czytać jako element targu, a nie jako zapowiedź decyzji.

Źródło: axios, al-jazeera

Dochodzi do tego oświadczenie duchowo-politycznego zwierzchnika. Najwyższy przywódca Iranu Modżtaba Chamenei napisał w poniedziałek, powołując się na przekaz swojej kancelarii, że irańskie siły wypchnęły „siły wroga" z wód południowego Iranu w stronę Morza Arabskiego i że „wróg" wkrótce zostanie z tego akwenu usunięty. To twierdzenie nie ma niezależnego potwierdzenia i trzeba je traktować jako komunikat propagandowy, tym bardziej że równolegle okręty amerykańskie pozostają w regionie, a Waszyngton utrzymuje blokadę irańskich portów. Warto natomiast odnotować tło ekonomiczne, które jest faktem weryfikowalnym: według portali śledzących kurs rynkowy, na które powołuje się kanał Al Jazeera, rial spadł w poniedziałek do najniższego poziomu w historii wobec dolara, przekraczając dwa miliony dwieście tysięcy riali za jednego dolara, przy inflacji sięgającej sześćdziesięciu procent i sankcjach uderzających w lotnictwo. Irańska kampania informacyjna i irańska zapaść walutowa idą więc w jednym czasie, co jest typowe dla państw, które zewnętrznie demonstrują siłę, a wewnętrznie bronią kursu waluty.

Źródło: al-jazeera

Najpoważniejszym nowym wydarzeniem o wymiarze operacyjnym jest jednak sprawa brytyjska, bo pokazuje, że wojna przenosi się na terytorium państwa sojuszniczego. W nocy z soboty na niedzielę brytyjska policja zatrzymała w hrabstwie Gloucestershire pięć osób, obywateli brytyjskich w wieku od dwudziestu trzech do dwudziestu pięciu lat, mieszkańców Londynu, po zgłoszeniu przez mieszkankę pobliskiej wsi o trzech białych furgonetkach i grupie zamaskowanych mężczyzn zmierzających w stronę bazy RAF Fairford. Z bazy tej, co jest kluczowe dla kontekstu, Amerykanie prowadzili bombardowania irańskich celów, a Irańska Gwardia Rewolucyjna ostrzegała w lipcu, że każda baza używana do ataków będzie uznana za cel legalny. Agencja Reuters, powołując się na źródło bliskie śledztwu, podaje, że motyw irański jest oceniany jako najbardziej prawdopodobny, przy badanych również wątkach dywersji rosyjskiej i spisku islamistycznego, przy czym brytyjska policja antyterrorystyczna oficjalnie nie wskazała sprawców. Ambasada Iranu w Londynie kategorycznie odrzuciła te sugestie. Donald Trump powiedział, że zatrzymani zamierzali wyrządzić „duże szkody", a on sam miał ich pod obserwacją, co z kolei rodzi pytanie, dlaczego grupa dotarła tak blisko bazy, gdyby rzeczywiście była rozpracowywana od dawna. Zatrzymano pięć osób, ewakuowano osiemdziesiąt pięć gospodarstw, a strefa zamknięta wokół bazy obowiązuje nadal.

Źródło: reuters

Do tego dochodzi eskalacja na drugim końcu regionu, wokół Arabii Saudyjskiej i Jemenu. Jak podaje serwis Trading Economics, saudyjska obrona powietrzna przechwyciła drony lecące w kierunku Rijadu oraz pocisk kierowany na Chamis Muszajt, a alerty ogłoszono w Abha i Dżazan, gdzie działają instalacje koncernu Aramco, przy czym komunikaty te pochodzą od strony saudyjskiej i są częścią wymiany ognia z jemeńskimi Huti, których kontrola nad cieśniną Bab al-Mandab została opisana w analizie z 27 września, godziny 16:02. Nowy szczegół z poniedziałku dotyczy natomiast codzienności saudyjskiej: rodzice w Rijadzie otrzymali zawiadomienia, że przez tydzień zajęcia szkolne odbywać się będą zdalnie, czego władze nie skomentowały. To drobiazg, ale pokazuje, że ryzyko uderzeń w głąb kraju stało się dla saudyjskiej administracji założeniem planistycznym.

Źródło: trading-economics

Skutki gospodarcze widać natomiast wyraźnie na rynkach. Według agencji Reuters ropa drożała w poniedziałek o około dwa procent do poziomu około stu siedmiu dolarów za baryłkę, a serwis Trading Economics notował Brent na sto pięć dolarów i osiemdziesiąt dwa centy, co jest zgodne z wartością podaną w wydaniu porannym i oznacza, że na samym poziomie ropy nie zaszła w ciągu dnia istotna zmiana. Istotna jest natomiast reakcja reszty rynku: amerykańskie kontrakty terminowe na indeksy spadały przed otwarciem handlu, rentowność długoterminowych obligacji skarbowych osiągnęła najwyższe poziomy od dziesięcioleci, a inwestorzy wyceniają w narzędziu FedWatch grupy CME z sześćdziesięcioośmioprocentowym prawdopodobieństwem kolejną podwyżkę stóp o ćwierć punktu procentowego w październiku, czyli drugą podwyżkę z rzędu. Analityk Jefferies Mohit Kumar nazwał to „światem jednego czynnika", w którym ropa steruje stopami, a stopy wszystkimi klasami aktywów. Zestawienie tych dwóch liczb, blokady cieśniny i wyceny kolejnej podwyżki, pokazuje, że koszt konfliktu dla gospodarki amerykańskiej przestaje być argumentem retorycznym, a staje się pozycją w budżetach gospodarstw domowych i w modelach banków centralnych.

Źródło: reuters, trading-economics