inputbrief.com

Siedem. Prywatność: czaty okazały się kolejnym kanałem reklamowym

29 września 2026, 16:11 · Nowe AI — briefing technologiczno-rynkowy, 29.09.2026

Siódmy fakt jest najbardziej nieprzyjemny dla codziennych użytkowników i pochodzi z recenzowanego badania, a nie z komunikatu. Zespół z instytutu IMDEA Networks w Madrycie oraz badacz niezależny opublikowali w czasopiśmie Proceedings on Privacy Enhancing Technologies analizę prywatności dziewięciu czołowych usług konwersacyjnej sztucznej inteligencji, obejmującą klientów przeglądarkowych wszystkich dziewięciu i aplikacje na Androida dla ośmiu z nich, przy użyciu analizy statycznej i dynamicznej. Wnioski są konkretne i trudne do zakwestionowania jako ogólnik. We wszystkich badanych usługach zintegrowano co najmniej jeden zewnętrzny system reklamowy lub śledzący, w sumie zidentyfikowano czterdzieści cztery podmioty trzecie, a sześć z dziewięciu klientów przeglądarkowych i trzy z ośmiu na Androida przekazują stronom trzecim adresy rozmów, ich tytuły, treść zapytań oraz zrzuty ekranu, często razem z trwałymi identyfikatorami użytkownika, które pozwalają przypisać te dane do konkretnej osoby.

Dwa przykłady pokazują skalę lepiej niż statystyka. Według badania udostępnienie rozmowy w serwisie Grok uruchamia przepływ do pikseli reklamowych Meta i TikToka, przekazujący ten sam identyfikator rozmowy, automatycznie wygenerowany tytuł oraz ostatnie zapytanie użytkownika, a TikTok otrzymuje dodatkowo zrzut ekranu z ostatniego fragmentu rozmowy. Drugi przykład dotyczy Claude, gdzie aplikacja mobilna wysyła do zewnętrznego systemu telemetrycznego adres zasobu zawierający identyfikatory organizacji, rozmowy i udostępnienia, obok identyfikatora konta i poziomu subskrypcji, a samo udostępnienie powstaje bez wyraźnej akcji użytkownika. Badacze wykazali też, że część dostawców publicznie wystawia całe rozmowy pod linkami bez kontroli dostępu, dzięki czemu systemy śledzące mogą odczytać pełną treść. Autorzy przeprowadzili odpowiedzialne ujawnienie wobec dostawców i europejskich organów ochrony danych oraz ocenili praktyki w świetle RODO i dyrektywy o prywatności elektronicznej.

Krytycznie trzeba dodać dwa zastrzeżenia i jedno powiązanie. Zastrzeżenia są metodologiczne: badanie obejmuje dziewięć usług w jednym momencie, a część przepływów może się zmieniać wraz z aktualizacjami klientów, więc nie należy traktować poszczególnych liczb jako trwałych. Powiązanie jest jednak mocne i dotyczy modelu biznesowego: OpenAI we współpracy z Criteo prowadziło pilotaż reklamowy dla darmowego poziomu ChatGPT w Stanach, co badacze sami przywołują jako punkt wyjścia, a dzisiejsza decyzja OpenAI o ponownym otwarciu planu za dwieście dolarów miesięcznie przy jednoczesnym zmniejszeniu o połowę liczby kredytów interfejsu programistycznego na dolara pokazuje, że spółka szuka granicy między subskrypcją a rozliczaniem za użycie. Pracownik OpenAI opisał tę zmianę jako zachęcanie użytkowników do płacenia za zużycie zamiast do subskrypcji subsydiowanej, a spółka zniosła też stały limit pięciogodzinny. Zestawienie tych dwóch faktów prowadzi do wniosku, którego wcześniejsze wydania nie stawiały: skoro darmowy poziom ma być finansowany reklamą, a warstwa treści rozmowy już dziś przecieka do systemów reklamowych, to granica między czatem a kanałem marketingowym jest cieńsza, niż deklarują interfejsy (IMDEA Networks, Proceedings on Privacy Enhancing Technologies; the-decoder i CNBC, 29.09).

Źródło: cnbc