Stany Zjednoczone: cięcie kadry generalskiej w środku dwóch wojen
Najważniejszym wydarzeniem politycznym dnia w Waszyngtonie jest zapowiedź sekretarza obrony Pete'a Hegsetha, że zmniejszy o dwadzieścia procent liczbę stanowisk zarezerwowanych dla generałów i admirałów. Pentagon potwierdził tę informację agencji Al Jazeera i innym redakcjom, a sam Hegseth ma ją ogłosić w środę na terenie bazy Marines w Quantico w Wirginii, w ramach wystąpienia nazwanego „State of the Force”. Prawo federalne dopuszcza łącznie osiemset pięćdziesiąt siedem stanowisk generalskich i admiralskich w czynnej służbie, a według danych osobowych wojska na koniec lipca obsadzonych było osiemset pięćdziesiąt jeden z nich. Redukcja o dwadzieścia procent oznacza usunięcie około stu siedemdziesięciu osób ze łańcuchów dowodzenia i pozostawienie około sześciu set osiemdziesięciu na kluczowych stanowiskach na świecie, przy czym część etatów ma zostać obniżona do rangi pułkownika lub kapitana marynarki, a część zlikwidowana. Całość ma być zrealizowana do pierwszego stycznia 2027 roku. Hegseth zapowiadał to od objęcia urzędu w styczniu 2025 roku, argumentując, że resort jest zbyt rozbudowany u góry i zajęty regulowaniem żołnierzy zamiast ich wspieraniem; wcześniej nakazał redukcję dwudziestu procent czterogwiazdkowych generałów i dziesięciu procent oficerów od jednej do trzech gwiazdek. Nowy element jest więc ilościowy, a nie kierunkowy: podwaja wcześniejszy cel.
Źródło: al-jazeera
Wiarygodność tej informacji jest wysoka, bo potwierdza ją jednocześnie agencja Associated Press, telewizja Fox News, która podała ją pierwsza, i Federal News Network, powołując się na oficjela Pentagonu. Wątpliwości budzi natomiast sensowność operacji w obecnym momencie. Senator Jack Reed z Rhode Island, najwyższy rangą demokrata w senackiej komisji sił zbrojnych, powiedział, że eliminowanie stanowisk najwyższego dowództwa musi odbywać się w porozumieniu z Kongresem, i ostrzegł, że planowane cięcia „powinny zaalarmować każdego Amerykanina”, dodając, że wojsko prowadzi obecnie duże operacje na świecie i jest już przeciążone. Liczby po stronie faktów są wymowne: od stycznia 2025 roku administracja zwolniła lub odesłała w stan spoczynku ponad dwudziestu dowódców wojskowych, w tym najwyższego rangą oficera armii generała Randy'ego George'a w kwietniu, a „The New York Times” szacował we wrześniu, że Hegseth zablokował awanse lub doprowadził do odejścia ponad osiemdziesięciu generałów. Krytyka, że redukcja pozbawia wojsko doświadczenia w chwili, gdy Stany Zjednoczone prowadzą wojnę z Iranem i rywalizują z Chinami w regionie Pacyfiku, jest oceną, ale opiera się na twardej liczbie stanowisk i tempie odejść, a nie na wrażeniach.
Źródło: associated-press, fox-news, nyt
Drugim nowym faktem jest postanowienie Sądu Najwyższego, który we wtorek pozwolił administracji wznowić, na razie czasowo, deportacje migrantów do krajów nieujętych w nakazach usunięcia, czyli do tak zwanych krajów trzecich. Informację podała publiczna rozgłośnia NPR w porannym przeglądzie, wskazując, że decyzja obowiązuje do czasu rozstrzygnięcia sprawy co do istoty. To orzeczenie o skutkach wewnętrznych, ale politycznie istotne, bo wzmacnia narzędzie, które rząd uczynił jednym z filarów swojej polityki migracyjnej na kilka tygodni przed wyborami z trzeciego listopada. Nie ma tu jeszcze pełnego uzasadnienia sądu, więc mówimy o zgodzie na wznowienie praktyki, a nie o ostatecznym rozstrzygnięciu.
Źródło: npr
Trzecia sprawa dzisiejsza jest kontynuacją wątku prawnego z wydania porannego. W sądzie handlu międzynarodowego odbyła się rozprawa, w której nowe cła wprowadzone na podstawie sekcji 301 ustawy o handlu z 1974 roku, wymierzone w kraje, które zdaniem Waszyngtonu nie egzekwują zakazu importu towarów produkowanych pracą przymusową, kwestionują dwie grupy powodów. Zgodnie z harmonogramem przyjętym 13 sierpnia pozywają osobno demokratyczni prokuratorzy generalni z dwudziestu pięciu stanów oraz dwie koalicje małych importerów, a stawka celna wynosi od dziesięciu do dwunastu i pół procenta i obejmuje swoim zasięgiem kilkadziesiąt gospodarek. Rozprawę prowadzi trzyosobowy panel sędziowski, a dziś nie zapadło żadne rozstrzygnięcie. Kontekst prawny jest taki, że jest to trzecia próba administracji obłożenia świata cłami po tym, jak Sąd Najwyższy zakwestionował wcześniejsze uprawnienia nadzwyczajne, i że rozstrzygnięcie może przesądzić o trwałości całego mechanizmu. Warto przypomnieć, że sam fakt, iż sprawa trafiła przed sąd, opisałem szczegółowo w analizie z dnia 30.09, godzina 06:45; nowe są dziś szczegóły składu powodów i stawek oraz to, że rozprawa się odbyła bez wyroku.
Na rynku obligacji utrzymuje się tendencja opisana rano, ale pogłębia się liczbowo. Rentowność dziesięcioletnich obligacji skarbowych sięgnęła dziś pięciu i dwudziestu sześciu setnych procent, wobec pięciu i dwudziestu czterech setnych dzień wcześniej, co jest poziomem zbliżonym do najwyższego od blisko dwóch dekad, o którym wspominałem w wydaniu porannym, a w ciągu dnia utrzymywała się ona w przedziale od pięciu i dwudziestu pięciu do pięciu i dwudziestu sześciu setnych. Przyczyną jest z jednej strony droga ropa, którą „Fortune” nazywa wprost czynnikiem inflacyjnym, z drugiej zobowiązania budżetowe i wycena kolejnych podwyżek stóp. Mechanizm jest wart nazwania, bo pokazuje sprzężenie dwóch obszarów: im wyżej ropa, tym większej premii za ryzyko żądają inwestorzy od długu, a to podnosi koszt finansowania dla gospodarki i dla budżetu. Poparcie prezydenta i układ sił przed wyborami zostały szczegółowo opisane w analizie z dnia 30.09, godzina 06:45, i nie zmieniły się.
Źródło: fortune