Ukraina: rosyjskie drony po raz pierwszy uderzyły w most w Kijowie, a Kijów odpowiada uderzeniami w rosyjskie rafinerie
Rosyjska kampania powietrzna przeciw Kijowowi weszła dziś w nową fazę, bo po raz pierwszy celem dronów stał się jeden z mostów stolicy. Według relacji mera Witalija Kliczki dwa drony uderzyły w okolice podpór Mostu Południowego około wpół do dwunastej czasu lokalnego, gdy po konstrukcji przejeżdżały samochody i pociąg metra. Ruch metra i transportu naziemnego przez rzekę został wstrzymany na blisko trzy godziny, a wznowiono go po czternastej trzydzieści, gdy wstępna inspekcja nie wykazała krytycznych uszkodzeń konstrukcji. Pasażerowie pociągu, który przejeżdżał przez strefę wybuchu, nie odnieśli obrażeń, choć do wnętrza wagonu przez wentylację wdarł się pył. Informacja podana za Kyiv Independent i relacją mera Kijowa; to zarazem pierwszy przypadek, w którym rosyjskie drony wybrały na cel most w stolicy, co jest zmianą istotniejszą, niż wynikałoby to z samej skali zniszczeń.
Źródło: kyiv-independent
Kilka godzin wcześniej dron uderzył w szkołę w rejonie sołomiańskim, wzniecając pożar na trzecim piętrze i częściowo uszkadzając ścianę, drzwi oraz okna. Dzieci i nauczyciele przebywali w tym czasie w schronie, więc nikt nie ucierpiał, a prezydent Wołodymyr Zełenski skomentował zdarzenie ostrym wpisem na platformie X, domagając się rozliczenia Rosji. Osobno ukraiński dozór jądrowy poinformował, że w środę rosyjski dron spadł na teren jądrowego obiektu badawczego w Kijowie, wywołując pożar, który szybko ugaszono; reaktor badawczy nie został uszkodzony i pozostaje wyłączony od dwudziestego drugiego roku. W rejonie pieczerskim ucierpiał też kompleks, w którym mieści się centrum danych Parkovy Congress and Exhibition Center; jego operator przekazał, że uszkodzenia są krytyczne i że nie będzie możliwe przywrócenie tam usług, co jest wymownym sygnałem, że rosyjskie uderzenia zaczynają trafiać w infrastrukturę cyfrową, a nie tylko energetyczną. Siły Powietrzne Ukrainy podały, że w nocy Rosja zaatakowała kraj stu siedmioma dronami, z których sześćdziesiąt trzy były szybszymi, trudniejszymi do przechwycenia modelami odrzutowymi; w całym kraju zginęło co najmniej sześć osób, a trzydzieści osiem zostało rannych. Liczby zbierają się w obraz narastającej presji: we wrześniu do dwudziestego dziewiątego dnia odnotowano trzy tysiące sto siedemdziesiąt siedem ataków dronów wobec dwóch tysięcy ośmiuset pięćdziesięciu w sierpniu, co potwierdza, że mówimy o trendzie, a nie o jednym epizodzie.
Równolegle Kijów nie zamierza rezygnować z uderzeń w rosyjską infrastrukturę paliwową, i to wbrew wyraźnej prośbie Waszyngtonu. Prezydent Zełenski poinformował, że minionej nocy Ukraina trafiła obiekt naftowy w obwodzie samarskim, jednostkę pływającą na Morzu Czarnym oraz miejsce składowania i startu dronów w obwodzie orłowskim. Kilka dni wcześniej Donald Trump w rozmowie telefonicznej naciskał na Zełenskiego, by wstrzymał ataki na rafinerie, i publicznie obciąża je winą za rekordowe ceny diesla w Stanach Zjednoczonych, twierdząc, że to nie Bliski Wschód, lecz rosyjskie rafinerie odpowiadają za problem. Analitycy energetyczni wskazują jednak, że głównym źródłem wzrostu cen jest wojna z Iranem i ogólne zakłócenia na rynku ropy; niezależnie od tego spór ma ciężar polityczny, bo diesel drożeje na kilka tygodni przed wyborami. Sama skala ukraińskiego wysiłku jest przy tym duża: według szacunków Kijowa kampania dalekiego zasięgu wyłączyła ponad czterdzieści pięć procent rosyjskich mocy rafineryjnych, a Rosja, tradycyjnie drugi eksporter diesla na świecie, przedłużyła zakaz jego eksportu do trzydziestego pierwszego października, co dokłada się do globalnego niedoboru. Informacja podana za The Guardian i Reuters.
Źródło: the-guardian, reuters
Na wschodniej flance NATO uwaga przenosi się z samej Ukrainy na ryzyko bezpośrednie. Z dniem pierwszym października weszły w życie uproszczone procedury polskiej obrony powietrznej, które pozwalają pilotowi lub dowódcy podjąć decyzję o zestrzeleniu niezidentyfikowanego obiektu na podstawie danych radarowych i sensorowych albo informacji przekazanych przez stronę ukraińską, bez wymogu pokojowego potwierdzenia wzrokowego celu. Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz ogłosił gotowość nowych zasad, a Szwecja od października ponownie skierowała do Polski myśliwce Gripen w ramach misji nadzoru przestrzeni powietrznej NATO. Tło jest ostrzejsze niż jeszcze przed tygodniem: Rosja wysłała do sojuszu notę dyplomatyczną, w której zapowiedziała gotowość użycia całego arsenału, w tym broni jądrowej, gdyby NATO podjęło próbę odizolowania Kaliningradu, dodając, że uderzenia mogłyby objąć centra decyzyjne państw członkowskich od samego początku konfliktu. Sekretarz generalny NATO Mark Rutte odpowiedział, że sojusz jest defensywny i że Rosja powinna przestać straszyć bronią jądrową, a w rozmowie z Euronews ocenił, że nie traktuje groźby poważnie, bo Putin wie, iż nie może wygrać z NATO. Jeden z europejskich urzędników obronnych nazwał jednak notę pierwszym takim zagrożeniem od czasów zimnej wojny, a analityk Nikołaj Sokow mówił o realnym ryzyku wzajemnej błędnej kalkulacji. Rosyjska rzeczniczka Marija Zacharowa dodała osobny wątek, stwierdzając, że fabryki w Europie produkujące broń dla Ukrainy są legalnymi celami wojskowymi. Warto to zestawić z komunikatem, który w środę na pierwszym posiedzeniu nowo wybranej Dumy Państwowej wygłosił Władimir Putin, wzywając deputowanych do priorytetowego traktowania obronności i polityki społecznej; retoryka wewnętrzna pozostaje mobilizacyjna, mimo że dyplomacja amerykańska wciąż zapowiada rozmowy o ograniczonym zawieszeniu broni w Abu Zabi w październiku, co opisano w analizie z dnia 1.10, godzina 06:45. Osobne, techniczne potwierdzenie przyszło ze strony Komisji Europejskiej i Ukrainy, które we wspólnym oświadczeniu poinformowały, że „zidentyfikowały środki" na pokrycie ukraińskiego budżetu i potrzeb obronnych na rok bieżący oraz uzgodniły kroki na rok następny. Kontekst finansowy, który czyni ten dokument tak ważnym, podał premier Ukrainy Serhij Korecki: całkowity koszt wojny sięgnie w tym roku stu pięćdziesięciu pięciu miliardów dolarów, a rząd wciąż szuka dwudziestu siedmiu miliardów dolarów, żeby móc prowadzić działania bojowe na początku dwudziestego siódmego roku. Na froncie obraz pozostaje naporem bez przełamania: sztab generalny mówił o dwustu dziewięciu starciach w ciągu doby, w tym o trzydziestu trzech odpartych atakach na kierunku pokrowskim i walkach pod Łymanem, a amerykański think tank Instytut Badań nad Wojną oceniał, że Ukraina zakłóca rosyjskie próby natarcia pod Kupiańskiem.
Źródło: euronews