inputbrief.com

Ormuz, Iran i Irak: tankowce trafione pociskami, Teheran szykuje szerszy odwet, a Amerykanie wyszli z Iraku

1 października 2026, 15:59 · Geopolityka — briefing światowy (wydanie popołudniowe, 1 października 2026)

Sama cieśnina Ormuz przestała być wyłącznie tematem negocjacji i wróciła do kroniki incydentów. Jak podał serwis wywiadu żeglugowego Marisks, w środę trzy tankowce pod banderą Liberii zostały trafione nieznanymi pociskami podczas przejścia przez cieśninę, przy czym dwa z nich są zarządzane przez spółkę logistyczną ADNOC Logistics. Informacja podana za Reuters i OilPrice; charakter pocisków nie został publicznie ustalony, a sama cieśnina pozostaje formalnie otwarta, choć dla żeglugi daleka od normalności. Trzeba przy tym odnotować rozbieżność w samych doniesieniach, bo część serwisów mówiła o dwóch trafionych supertankowcach, a nie o trzech jednostkach, więc liczbę traktuję jako wstępną i niepotwierdzoną niezależnie. Równolegle pojawiły się dane, które każą ostrożnie ważyć oceny o rzekomej normalizacji. Z jednej strony Arabia Saudyjska wznowiła działanie ropociągu biegnącego ze wschodu na zachód kraju i przywróciła załadunek w porcie Janbu nad Morzem Czerwonym, dzięki czemu część eksportu omija zablokowaną cieśninę, a analitycy banku UOB mówili o przepływach ropy zbliżających się do poziomów przedwojennych. Z drugiej strony handel paliwami gotowymi, zwłaszcza benzyną, pozostaje daleko za popytem, a chińskie rafinerie wstrzymały eksport produktów naftowych poza Hongkong i Makau do odwołania, co natychmiast podniosło ceny. Brent wrócił do okolic stu dolarów za baryłkę, rosnąc o blisko dwa procent, a amerykańska ropa West Texas Intermediate utrzymywała się w okolicy dziewięćdziesięciu jeden dolarów. Warto zaznaczyć, że w tym akurat punkcie serwisy notowań różnią się między sobą o kilka dolarów w zależności od momentu odczytu, więc traktuję tę wartość jako wskaźnik kierunku, a nie precyzyjny pomiar. Czwartego października zbiera się OPEC+, który, jak wskazują zgodnie cytowane przez Reuters źródła, prawdopodobnie utrzyma obecne kwoty wydobycia.

Źródło: reuters

Politycznie tydzień przyniósł dwie wiadomości, które pokazują, jak wąska jest przestrzeń na porozumienie. Reuters, powołując się na trzech wysokich irańskich urzędników i osobę zbliżoną do kręgu decyzyjnego, poinformował, że Teheran przygotowuje szerszy i silniejszy odwet na wypadek, gdyby Waszyngton wznowił zakrojone na dużą skalę ataki; dowódcy rozważają rozszerzenie listy celów poza aktywa związane ze Stanami Zjednoczonymi, na kraje wspierające amerykańskie operacje, a nawet lokalizacje poza Bliskim Wschodem. Sojusznicy Iranu w Libanie, Jemenie i Iraku mieli otrzymać instrukcję gotowości do skoordynowanego działania „od Cieśniny Ormuz po amerykańskie interesy w regionie i poza nim". Analityk Międzynarodowej Grupy Kryzysowej Hamidreza Azizi tłumaczył tę postawę tym, że Teheran nie chce odpowiadać symbolicznie na symboliczny ruch, lecz eskalować w nadziei odbudowania odstraszania. Sama irańska propozycja, szczegółowo opisana w analizie z dnia 1.10, godzina 06:45, ma w świetle ustaleń Reutersa siedem warunków: koniec walk, zniesienie blokady irańskich portów, uwolnienie co najmniej dwunastu miliardów dolarów zamrożonych środków i zniesienie sankcji naftowych. Donald Trump poinformował w sobotę, że propozycję odrzucił, ale irańskie media państwowe podały, że w środę przez Katar dotarła do Teheranu amerykańska odpowiedź, którą władze w Teheranie rozważają. Według źródła Reutersa strony zgadzają się co do treści kroków potrzebnych do zawieszenia broni, ale nie co do ich kolejności; Waszyngton chce włączyć do rozmów program nuklearny, Teheran odpowiada, że negocjacje nuklearne mogą się zacząć dopiero po spełnieniu siedmiu warunków. Jeden z irańskich urzędników ocenił wprost, że nawet przy kontynuacji rozmów porozumienie jest bardzo mało prawdopodobne, a Alex Vatanka z Middle East Institute zauważył, że Iran nie wytrzyma dłużej blokady, która „odbiera reżimowi tlen". W tym samym tonie utrzymana jest decyzja sekretarza stanu Marco Rubio, który, jak podał Axios, a za nim agencje, nakazał irańskiej delegacji na Zgromadzenie Ogólne ONZ opuścić Stany Zjednoczone po zerwaniu negocjacji; Iran temu zaprzecza, twierdząc, że minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi i tak wyjeżdżał w planowanym terminie. Warto odnotować irańską stronę wewnętrzną, bo tłumaczy sztywność stanowiska: były reformistyczny urzędnik mówił Reutersowi, że kierownictwo obawia się powtórki ogólnokrajowych protestów ze stycznia, gdy pogarszające się warunki ekonomiczne wywołały zamieszki; w środę sąd ogłosił egzekucję dwóch mężczyzn skazanych w związku z tymi protestami, a organizacje praw człowieka mówią o masowych aresztowaniach i torturach.

Źródło: reuters, axios

Osobno domyka się rozdział, który przez dwie dekady wyznaczał amerykańską obecność w regionie. Wojsko Stanów Zjednoczonych ogłosiło w środę zakończenie wycofywania wszystkich żołnierzy z Iraku, kończąc misję trwającą dwanaście lat od interwencji przeciw tak zwanemu Państwu Islamskiemu, a szerzej zamykając ponad dwadzieścia lat obecności wojskowej w tym kraju. Donald Trump nazwał wycofanie końcem „bardzo kosztownej wycieczki do piekła" i podkreślił, że przebiegło ono w sposób uporządkowany. Informacja podana za Associated Press i Pentagon; efekty mogą nie być natychmiast widoczne, bo obecność Amerykanów była już wcześniej zredukowana, ale zaniepokojenie zgłosili Kurdowie, których regionalny rząd przypomniał, że w czasie ostatniego konfliktu z Iranem ich obszar był celem ponad tysiąca ataków dronów i pocisków balistycznych, a wycofanie amerykańskich systemów obrony powietrznej zostawia lukę. Sprzyjające Iranowi milicje w Iraku świętowały wycofanie, a jeden z ich przedstawicieli ostrzegł miejscowe władze przed realizacją amerykańskich planów. Termin rozbrojenia milicji, pierwotnie wyznaczony na wrzesień, został przesunięty na czerwiec dwudziestego siódmego roku, co pokazuje, że problem, który miał być rozwiązany po wycofaniu Amerykanów, pozostaje otwarty.

Źródło: associated-press