Ormuz, Iran i Jemen: ropa wreszcie tanieje, ale tylko dlatego, że Zachód sięga po zapasy
Najważniejszą zmianą dnia w obszarze energetycznym jest zwrot na rynku ropy, wywołany nie deeskalacją, a interwencją. Przywódcy państw G7 zebrali się dziś na wideokonferencji zwołanej przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona, aby skoordynować działania na rzecz obniżenia cen paliw. Jak podał Reuters, powołując się na trzy źródła, Francja zaproponowała uwolnienie pięćdziesięciu milionów baryłek diesla przez kraje Unii Europejskiej oraz kolejnych pięćdziesięciu milionów baryłek ropy przez członków Międzynarodowej Agencji Energetycznej, przy czym Europejczycy mieliby uwolnić część zapasów w ciągu dwudziestu dni. Waszyngton żądał od Francji i Niemiec uwolnienia nawet stu milionów baryłek diesla i groził w zamian zakazem eksportu amerykańskiego diesla. Agencja IEA przypomina, że w marcu uzgodniono największe w historii uwolnienie czterystu milionów baryłek, z którego wykorzystano już około dwóch trzecich. Efekt był natychmiastowy: jak podały Reuters i CNBC, ropa spadła o ponad trzy procent, Brent wrócił poniżej stu dolarów za baryłkę, a amerykański WTI zniżkował do około osiemdziesięciu dziewięciu dolarów. Warto zachować ostrożność przy liczbach, bo jeden z serwisów rynkowych pokazywał jeszcze wartość powyżej stu dwóch dolarów, ale jest to odczyt kontraktu terminowego sprzed spadku, a nie cena zamknięcia.
Źródło: reuters, cnbc
Uwagę zwraca też drugi, mniej nagłośniony powód niedoboru paliw, którym są Chiny. Jak podał Reuters, Pekin wstrzymał w tym miesiącu eksport produktów naftowych poza Hongkong i Makau, co podniosło marże rafineryjne w Azji do rekordowego poziomu powyżej pięćdziesięciu dolarów na baryłce ponad cenę Brent. Największym odbiorcą chińskiej benzyny jest Singapur, który w pierwszych dziewięciu miesiącach roku importował 1,77 miliona ton, czyli o sześćdziesiąt dwa procent mniej niż rok wcześniej, a w czołówce odbiorców są też Australia i Malezja. To pokazuje, że za wysokimi cenami paliw stoi splot trzech decyzji jednocześnie: chińskiego embarga, rosyjskiego zakazu eksportu diesla, przedłużonego do końca października, oraz ryzyka żeglugi w Zatoce.
Źródło: reuters
Na froncie jemeńskim walki wreszcie znalazły odzwierciedlenie w twardych liczbach. Jak podała agencja AFP, w ciągu ostatniej doby w walkach wokół prowincji Taiz zginęło osiemdziesięciu bojowników, przy czym źródła Huti mówią o pięćdziesięciu pięciu zabitych po stronie sił rządowych, a źródła rządowe o dwudziestu sześciu zabitych własnych żołnierzach. Huti wysadzili w czwartek most łączący obszary kontrolowane przez rząd z Adenem, gdzie znajduje się siedziba władz, i walczą na kilku kierunkach, w tym na wyżynach górujących nad wybrzeżem zdobytym w ostatnich tygodniach. Wyspecjalizowany wysłannik Organizacji Narodów Zjednoczonych do Jemenu Hans Grunberg ostrzegł, że operacje Huti stwarzają poważne ryzyko dla ludności cywilnej. Nowością wobec wydania porannego, w którym opisywałem walki w Taiz i straty w szpitalu al-Thawra, jest skala dobowa i zerwanie przeprawy do Adenu. Na wodzie napięcie pozostaje wysokie: unijna misja Aspides ma obecnie sześć okrętów, a szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas mówiła wcześniej, że potrzeba ich ponad dziesięciu; minister obrony Włoch Guido Crosetto ocenił dziś, że wkład w misję pozostaje niewystarczający. Informację podał serwis The New Arab.
Źródło: afp
Politycznie kanał irański jest zablokowany. Teheran potwierdził, że otrzymał oficjalną odpowiedź Stanów Zjednoczonych na swoją propozycję, która przewiduje otwarcie cieśniny Ormuz w zamian za zniesienie blokady irańskich portów i uwolnienie zamrożonych aktywów, ale zdaniem irańskiego ministra spraw zagranicznych Abbasa Araghchiego Teheran nie zmienił swojego stanowiska. Jak podała agencja AFP, jeden z irańskich parlamentarzystów ostrzegł, że amerykański atak otworzyłby nowe fronty. Osobno warto odnotować dane organizacji praw człowieka: jak przekazała Rada Narodowa Oporu Iranu, od styczniowych protestów stracono co najmniej trzydziestu jeden protestujących, a sądy rewolucyjne w Teheranie wydają kolejne wyroki śmierci. Są to źródła opozycyjne, więc liczby należy traktować jako szacunek, a nie urzędowy bilans.
Źródło: afp