inputbrief.com

Ormuz, Iran i Jemen: dwa kolejne tankowce trafione, Teheran szykuje „wielką rundę walki", a Jemen wraca do wojny na pełną skalę

3 października 2026, 15:56 · Geopolityka — briefing światowy (wydanie popołudniowe, 3 października 2026)

Front irański dostarczył dziś dwóch twardych faktów wojskowych i jednego politycznego, który zmienia obraz bardziej niż poprzednie. Po pierwsze, Brytyjska Agencja Operacji Morskich UKMTO poinformowała, że w dwóch osobnych incydentach w cieśninie Ormuz doszło do trafienia tankowców niezidentyfikowanymi pociskami, a jeden z nich, tankowiec z ropą naftową, został trafiony cztery mile morskie na wschód od Omanu; załoga nie odniosła obrażeń. Informację podała agencja Al Dżazira, powołując się na UKMTO. To kontynuacja wątku z wydania porannego z 3 października, godzina 6:35, w którym opisywałem trafienie tankowca w samej cieśninie; nowością jest to, że ataki nie ustają, a sprawca pozostaje nieustalony. Trzeba zachować ostrożność: ani typu pocisku, ani wykonawcy nie da się dziś przypisać z całą pewnością, choć utrzymujący się wzorzec fizycznych uderzeń w żeglugę w najważniejszym szlaku naftowym świata podnosi koszty ubezpieczenia i frachtu niezależnie od tego, kto za nimi stoi.

Źródło: ukmto, al-jazeera (via ukmto)

Po drugie, i to jest najpoważniejszy nowy sygnał, źródło w Teheranie powiedziało portalowi The National, że Iran przygotowuje się do „wielkiej rundy walki" ze Stanami Zjednoczonymi, a minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi stwierdził, że jego kraj będzie walczył nawet wtedy, gdyby oznaczało to wojnę „apokaliptyczną". W tym samym materiale pojawia się informacja, że trzeci zespół uderzeniowy lotniskowca, USS Theodore Roosevelt, jest w drodze do strefy operacyjnej amerykańskiego dowództwa centralnego, a portal Axios ustalił, że najwyżsi urzędnicy ds. bezpieczeństwa narodowego Donalda Trumpa odbyli w Camp David tajne spotkanie o dalszych krokach w wojnie z Iranem i o podejściu do ofensywy wspieranych przez Teheran Huti w Jemenie; spotkaniu przewodniczył wiceprezydent JD Vance. To uzupełnienie wątku z wydania porannego, gdzie opisywałem trzecią grupę lotniskowca i pełne zgrupowanie gotowe do listopada, o nowy element: polityczne przygotowanie do wznowienia działań i rozważanie otwarcia drugiego frontu jemeńskiego.

Źródło: the-national, axios

W tle dyplomatycznym pojawiają się dwa konkretne, ale niepotwierdzone jeszcze propozycje ze strony irańskiej, które warto odnotować ostrożnie. Według źródeł w Teheranie Iran przekazał Stanom Zjednoczonym przez Katar siedmiodniowy plan rozwiązania sporu o cieśninę Ormuz, zakładający jej otwarcie szóstego dnia po wykonaniu uzgodnionych kroków, a Waszyngton wysłał kontrpropozycję, na którą Teheran jeszcze nie odpowiedział, choć prawdopodobnie jej nie przyjmie. Osobno Teheran miał zaproponować przekazanie swojego zapasu uranu wzbogaconego do sześćdziesięciu procent stronie trzeciej, w procesie etapowym: najpierw rozcieńczenie, potem wywóz pod mechanizmami uznanymi przez Międzynarodową Agencję Energii Atomowej. To idzie dalej niż publiczne deklaracje prezydenta Masuda Pezeszkijana o gotowości rozcieńczenia uranu i poddania procesu weryfikacji. Zastrzeżenie jest tu kluczowe i sam je podkreślam: obie propozycje pochodzą od osób znających rozmowy, nie od oficjalnych kanałów, więc pozostają sygnałem, a nie ustaloną zmianą kursu. Zestawienie ich z odrzuceniem wcześniejszej irańskiej propozycji otwarcia Ormuzu, o czym pisałem w wydaniu porannym, pokazuje, że kanał dyplomatyczny formalnie nie jest zamknięty, ale żadna ze stron nie chce ustąpić pierwsza.

Drugi front irański, jemeński, wybuchł dziś z siłą, jakiej w naszej serii jeszcze nie opisywałem. Siły zbrojne Jemenu poinformowały o czterystu siedemdziesięciu czterech atakach i operacjach w ciągu dwudziestu czterech godzin, w których miało zginąć lub zostać rannych tysiąc pięćset czterdziestu bojowników Huti, a koalicja pod wodzą Arabii Saudyjskiej przechwyciła trzy pociski balistyczne wymierzone w południową część kraju. Informację podała Al Dżazira w relacji na żywo z 3 października. Liczby pochodzą od jednej strony konfliktu, więc należy je traktować jako twierdzenie wojskowe, a nie niezależnie potwierdzony bilans; niezależnie jednak od skali „New York Times" opisuje walki w Taiz, trzecim co do wielkości mieście Jemenu, jako najcięższe od lat, a Światowa Organizacja Zdrowia podała, że od wznowienia walk zginęło ponad osiemset osób, a tysiące zostało rannych lub przesiedlonych. Tłem jest ofensywa Huti, która we wrześniu dała im kontrolę nad zachodnim wybrzeżem i wyspami wokół Bab al-Mandab, o czym pisałem wcześniej, oraz doniesienia Reutersa i „Dawn", że Rijad rozważa ofensywę lądową wokół samej cieśniny, do której mogłoby zostać zmobilizowanych ponad sto tysięcy jemeńskich żołnierzy. Cieśnina Bab al-Mandab przestaje więc być wyłącznie zagrożeniem dla żeglugi i staje się potencjalnym nowym teatrem wojny lądowej.

Źródło: al-jazeera, nyt, reuters

Osobno doszedł dziś fakt, który wymaga wyraźnego oddzielenia faktu od spekulacji. Reuters, powołując się na świadka, podał, że w pobliżu obiektu Saudi Aramco w Rijadzie widziano wielki słup dymu i ognia nad rafinerią na południe od stolicy; satelitarny system monitoringu pożarów NASA FIRMS odnotował podwyższoną aktywność termiczną w tym rejonie. Ani saudyjskie władze, ani Aramco nie odniosły się do zdarzenia, a Huti nie przyznali się do ataku, więc przyczyny pożaru nie da się dziś niezależnie potwierdzić. Utrzymujący się kontekst jest jednak realny: od lipca Huti wielokrotnie atakowali rafinerie Aramco i zadeklarowali blokadę morską Arabii Saudyjskiej na Morzu Czerwonym, a we wrześniu fala ich ataków raniła ponad siedemdziesiąt osób i wywołała pożary w południowej części kraju. Wreszcie warto odnotować wątek, który łączy Jemen z energetyką jądrową: Reuters podał 2 października, że amerykańscy senatorowie spodziewają się głosowania nad paktem nuklearnym Trumpa z Arabią Saudyjską przed trzynastym grudnia.

Źródło: reuters