Pięć. Rynek: sprzęt drożeje, a adopcja pozostaje płytka
Ostatnia warstwa jest rynkowa i przynosi dwa uzupełniające się sygnały: jeden o koszcie sprzętu, drugi o tym, jak wcześnie jest jeszcze z realną adopcją. Fundusz Andreessen Horowitz opublikował trzydziestego września drugą edycję raportu „State of Markets", z którego wynikają liczby warte zapamiętania. W kwietniu tego roku zaledwie około dwóch procent gospodarstw domowych w Stanach Zjednoczonych płaciło za jakąkolwiek usługę sztucznej inteligencji, a dane kartowe PNC wskazują, że w maju było to dwa i dwa dziesiąte procenta, skupione wśród gospodarstw o wyższych dochodach. Jednocześnie blisko trzydzieści procent spółek z indeksu S&P 500 raportuje jakiś wymierny wpływ AI na działalność, ale tylko około dwóch procent raportuje jakąkolwiek śledzoną metrykę, co oznacza, że deklaracje wyprzedzają pomiar. W samym indeksie technologia odpowiadała w tym roku za około siedemdziesiąt sześć procent całkowitego wzrostu zysków, a stawki wynajmu nawet starszych układów A100 utrzymują się na poziomie z początku roku albo wyżej, co przeczy tezie o szybkiej utracie wartości przez stare karty. Interpretacja, którą trzeba oddzielić od danych, jest taka, że inwestycje w moc obliczeniową wciąż wyprzedzają realne zużycie, a nie odwrotnie; to nie dowód bańki, lecz miara tego, jak wczesna jest gra.
Równolegle rynek sprzętu pokazał dwa twarde ruchy cenowe. Nvidia potwierdziła premierę słabszego wariantu DGX Spark z sześćdziesięcioma czterema gigabajtami pamięci w cenie czterech tysięcy dziewięćset dziewięćdziesięciu dziewięciu dolarów, dostępnego od dwudziestego trzeciego października u sześciu partnerów sprzętowych, a jednocześnie podniosła cenę wariantu ze stu dwudziestoma ośmioma gigabajtami do około sześciu tysięcy dziewięciuset pięćdziesięciu dolarów, czyli o blisko siedemdziesiąt pięć procent wobec ceny premierowej z zeszłego roku, o czym pisze ServeTheHome. To pokazuje, że presja na ceny pamięci przenosi się na gotowe urządzenia do lokalnego wnioskowania, i to jest fakt, a nie opinia, choć sam dokładny poziom cen u poszczególnych producentów może się jeszcze różnić. Zupełnie inny, ale wymowny sygnał dotyczy handlu detalicznego. Jak podał TechPowerUp, sieć Micro Center zaczęła w wybranych przypadkach wymagać od kupujących kartę RTX 5090 okazania dokumentu tożsamości i podpisania deklaracji o zakazie eksportu, w której nabywca potwierdza, że sprzęt pozostanie w Stanach Zjednoczonych i nie zostanie odsprzedany z zamiarem wywiezienia za granicę. Zastrzeżenie jest tu istotne: nie jest to wymóg federalny, lecz dobrowolna praktyka sklepu, a sama firma nie potwierdziła jej oficjalnie, więc mamy do czynienia z doniesieniem i pojedynczą relacją klienta. Wymowa jest jednak szersza niż jeden sklep: kontrola eksportowa zaawansowanych układów schodzi z poziomu państwa do poziomu kasy w sklepie, a to pokazuje, jak napięta jest podaż najwydajniejszych kart.