Ukraina: Waszyngton proponuje rozmowy trójstronne, a Kijów liczy zniszczone rafinerie
Nowością o największym ciężarze dyplomatycznym jest zapowiedź rozmów trójstronnych. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział w niedzielę na wspólnej konferencji z kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem w Kijowie, że administracja Stanów Zjednoczonych proponuje spotkanie na poziomie technicznym w formacie trójstronnym, to jest z udziałem Ukrainy, Rosji i Stanów Zjednoczonych, do końca października. Jak podały agencja Reuters oraz stacja Al Dżazira, Zełenski wskazał, że miejscem rozmów mogłyby być Zjednoczone Emiraty Arabskie albo inne państwo zaproponowane przez stronę amerykańską, i dodał, że Kijów odpowiedział na tę inicjatywę pozytywnie. Trzeba tu rozdzielić dwa poziomy: na razie jest to propozycja proceduralna, dotycząca spotkania technicznego, a nie ustalenie polityczne, a Moskwa nie potwierdziła jeszcze swojego udziału. Kontekst pozostaje przy tym twardy, bo rosyjskie ministerstwo obrony zapowiedziało w niedzielę dalsze zaostrzenie uderzeń na Kijów i inne ukraińskie miasta, a dron uderzył w Most Północny nad Dnieprem, raniąc dwie osoby, o czym informowały stacja CNBC oraz mer Kijowa Witalij Kliczko. To ten sam wątek, o którym mowa była w wydaniu z 4 października godzina 16:42, gdzie opisywałem wizytę Merza oraz czwarte z rzędu uderzenie w most. Nowa jest tu zapowiedź rozmów, a nie sam atak.
Źródło: reuters, al-jazeera, cnbc
Najważniejszą nową liczbą jest ukraińskie twierdzenie o skali zniszczeń rosyjskiego sektora rafineryjnego. Resort obrony Ukrainy podał w niedzielę wieczorem, że długodystansowe uderzenia wyłączyły z eksploatacji 51 procent rosyjskich mocy rafineryjnych, a wśród trafionych obiektów wymienił rafinerie w Moskwie, Jarosławiu, Ust-Łudze, Permie, Saratowie i Syzraniu. Informację podała agencja Associated Press, wyraźnie zaznaczając, że nie da się jej niezależnie potwierdzić. Sama liczba pochodzi od strony walczącej i jest częścią komunikatu wojskowego, więc należy ją traktować jako twierdzenie Kijowa, a nie jako ustalony fakt. Pewnym punktem odniesienia jest natomiast wypowiedź prezydenta Rosji Władimira Putina z pierwszego października, którą przytoczyła ta sama agencja; Putin przyznał wtedy, że ukraińskie ataki na rafinerie kosztowały Rosję około jednego procenta produktu krajowego brutto. To rzadkie przyznanie ze strony Moskwy pokazuje skalę problemu, ale nie potwierdza liczby 51 procent, bo ocena ukraińska opiera się na wewnętrznych analizach wywiadu i Sztabu Generalnego, o czym mówił minister obrony Jewhenij Chmara. Warto przy tym pamiętać, że Rosja pozostaje trzecim producentem produktów naftowych na świecie po Stanach Zjednoczonych i Chinach, więc nawet częściowe wyłączenie jej rafinerii ma wymierny wpływ na rynek paliw. Bez istotnych zmian pozostają opisywane wcześniej oceny amerykańskiego think tanku Instytut Studiów nad Wojną o stratach terytorialnych Rosji oraz walki w rejonie Pokrowska i Dobropola.
Źródło: associated-press