Kapitał: obniżone IPO operatora centrów danych i rekord Nvidii
Warstwa rynkowa dała wczoraj dwa sygnały, które warto czytać razem. Pierwszy jest ostrzeżeniem. Wspierany przez Nvidię i Blackstone australijski operator centrów danych Firmus Technologies ściął cenę akcji w swoim debiucie o dwadzieścia pięć procent i ratuje ofertę, donosi Australian Financial Review, a omawia to komentarz Reuters Breakingviews z 8 października. Spółka miała ledwie czterdzieści dwa megawaty zbudowanej mocy z około gigawata zapowiedzi i wycenę sięgającą nawet czterdziestu czterech miliardów dolarów australijskich, która po cięciu spada do około trzydziestu trzech miliardów. Firma promowała własny wskaźnik wyceny o nazwie „EV+1/EBIT+2", który ma oddawać specyfikę ekonomiki centrów danych, ale jak zauważa Reuters, jest podatny na manipulację, bo nakłady na projekty można zawyżać, a zysk prognozowany na dwa lata w przód nie jest gwarantowany. Rynek najwyraźniej odrzucił ten argument, co dla sceptyków jest dowodem, że część wycen infrastruktury sztucznej inteligencji wyprzedza realnie istniejącą podaż.
Źródło: reuters
Drugi sygnał jest przeciwny. Akcje Nvidii wybiły się w październiku na rekordowe poziomy, a część analityków podnosi ceny docelowe nawet do pięciu set piętnastu dolarów przy prognozowanym wzroście zysków blisko siedemdziesięciu procent. Jednocześnie Nvidia, Apple i Microsoft odpowiadają już za blisko dwadzieścia jeden procent indeksu S&P 500, co przy ostrzeżeniach o bańce ze strony inwestorów pokroju Raya Dalio pokazuje, jak wąska jest podstawa tego wzrostu. W tle warto odnotować mniejszy, ale wymowny fakt: kanadyjski Cohere, zgodnie z doniesieniami, negocjuje rundę dwóch do trzech miliardów dolarów przy wycenie dwudziestu miliardów, co byłoby rekordem dla prywatnej spółki w Kanadzie, a motorem jest federalny biznes, w tym licencja modelu Command A dla rządowego czatu CANChat z jedenastoma tysiącami pięciuset zarejestrowanych urzędników. To pokazuje, że kapitał publiczny staje się równie ważnym paliwem co prywatny.