Stany Zjednoczone: rosnąca przewaga Demokratów przed głosowaniem za trzy tygodnie
Obraz sondażowy, który w porannym wydaniu opisałem tylko ogólnie, został w weekend doprecyzowany przez nowe zestawienia i zasługuje na konkretne liczby, bo to one wyznaczają tło nacisków, jakim Donald Trump poddaje dziś Ukrainę. Jak podał portal RealClearPolling, średnia tak zwanych ogólnych preferencji partyjnych daje Demokratom prowadzenie o siedem i dziewięć dziesiątych punktu procentowego, przy wyniku czterdzieści dziewięć i osiem dziesiątych procent do czterdziestu jeden i dziewięciu dziesiątych procent. Sondaż Economist/YouGov z tego tygodnia pokazał, że czterdzieści siedem procent ankietowanych zagłosowałoby na kandydata Demokratów, trzydzieści osiem procent na Republikanina, a piętnaście procent jest niezdecydowanych, poparłoby inną opcję albo nie zamierza głosować. Rynki predykcyjne przesunęły się jeszcze mocniej. Jak podało zestawienie sieci USA Today, na platformie Polymarket prawdopodobieństwo zdobycia Izby Reprezentantów przez Demokratów wynosiło około dziewięćdziesięciu jeden procent, Senatu około sześćdziesięciu czterech procent, a pełnego przejęcia obu izb około sześćdziesięciu trzech procent, natomiast na platformie Kalshi odpowiednio około dziewięćdziesięciu procent dla Izby, około sześćdziesięciu jeden procent dla Republikanów w Senacie i około sześćdziesięciu jeden procent dla demokratycznego przejęcia obu izb. Wybory odbędą się 3 listopada, a Amerykanie zdecydują o wszystkich czterystu trzydziestu pięciu miejscach w Izbie, trzydziestu pięciu miejscach w Senacie i trzydziestu dziewięciu urzędach gubernatorskich.
Źródło: the-economist
Wobec tych liczb trzeba być precyzyjnym co do tego, czym są. Podane wartości dotyczą stanu na piątek 9 października, a rynki predykcyjne nie są prognozą wyniku, lecz wyceną oczekiwań tłumu, która potrafi się zmienić w ciągu dni, zwłaszcza że piętnaście procent wyborców pozostaje niezdecydowanych, a walka o Senat toczy się w stanach, gdzie przewaga jest minimalna. Uczciwy wniosek brzmi więc tak: Demokraci są dziś wyraźnym faworytem do przejęcia Izby, los Senatu pozostaje otwarty, a sformułowania o niebieskiej fali należy traktować jako opis nastroju, nie jako proroctwo. Sens polityczny tych danych jest jednak jednoznaczny i widać go w wypowiedziach europejskich polityków: presja na obniżenie cen paliw przed 3 listopada jest realna, a to ona tłumaczy zarówno porozumienie o zakupie rosyjskiego diesla, jak i sobotnie wezwanie do zmiany prezydenta Ukrainy. Znaczenie ma przy tym geografia. Jak zauważył dziennik The Guardian, wzrost kosztów paliw najbardziej odczuwają stany rolnicze, takie jak Iowa, Kansas, Teksas i Ohio, gdzie farmerzy zależą od diesla przy pracy maszyn i transporcie plonów, a są to stany tradycyjnie republikańskie, co tworzy dla obozu rządzącego kłopot podwójny: ekonomiczny i wyborczy.
Źródło: the-guardian
Nowym i osobno ważnym wątkiem jest to, że kampania do Kongresu stała się pierwszym amerykańskim cyklem wyborczym, w którym reklamy tworzone przez sztuczną inteligencję odgrywają istotną rolę. Jak podała Al Dżazira, kandydaci i ich zaplecze wydali już ponad osiemdziesiąt milionów dolarów na ponad sto sześćdziesiąt cztery reklamy wygenerowane przez sztuczną inteligencję, przy czym około osiemdziesięciu procent tych środków pochodzi od komitetów republikańskich. Wśród przykładów podano sfabrykowane materiały przedstawiające gubernator Kathy Hochul i burmistrza Nowego Jorku Zohrana Mamdaniego. Trzydzieści jeden stanów ma przepisy o oznaczaniu takich treści, ale na poziomie federalnym nie ma żadnej reguły, a dyrektorka do spraw polityki Ilana Beller ostrzegła, że prawa stanowe mogą działać tylko do pewnego momentu, bo dalej wchodzą w konflikt z Pierwszą Poprawką do konstytucji. To zestawienie pokazuje, że spór o regulację sztucznej inteligencji nie jest już sprawą laboratoriów i komisji etyki, lecz stał się bezpośrednim elementem walki wyborczej.
Źródło: al-jazeera
Sprawę prowizorium budżetowego, która w komentarzach bywa mylona z zamknięciem rządu, wyjaśniłem w porannym wydaniu i nie odnotowuję tu zmiany. Podobnie bez zmian pozostaje stanowisko Trumpa w sprawie uderzenia na Iran przed wyborami, które opisałem wcześniej, a do którego nowym kontekstem jest jemeński dylemat, czy Stany Zjednoczone przyłączą się do saudyjskich operacji przeciwko Huti.