Chiny i wojna ekonomiczna: porozumienie z Unią Europejską i pozew Alibaby przeciwko Pentagonowi
W relacjach handlowych najbardziej konkretną nowością jest domknięcie porozumienia między Chinami a Unią Europejską w sprawie samochodów hybrydowych. Jak podały agencja Reuters, dziennik The Guardian oraz portal Politico, Unia Europejska i Chiny osiągnęły w piątek 9 października porozumienie, które może obniżyć chiński eksport samochodów hybrydowych do Europy o więcej niż połowę, a obie strony zapowiedziały trzymanie się procedur dotyczących zobowiązań cenowych producentów. To rozwinięcie procesu, o którym pisałem w porannym wydaniu, gdzie odnotowałem wypracowane w Pekinie 8 i 9 października porozumienie handlowe oraz decyzję o utrzymaniu ułatwień w licencjach eksportowych na pierwiastki ziem rzadkich. Znaczenie tego ustalenia polega na tym, że Bruksela nie użyła wobec Chin ceł w wysokości, jaką rozważała, lecz wymusiła ograniczenie wolumenu i zobowiązania cenowe, co Teheranowi i Pekinowi pozostawia twarz, a Europie chroni rodzimy przemysł bez otwierania kolejnego frontu wojny handlowej w chwili, gdy Stany Zjednoczone naciskają w przeciwnym kierunku.
Źródło: reuters, the-guardian, politico
Drugim nowym faktem jest pozew chińskiego giganta technologicznego przeciwko amerykańskiej administracji. Jak podał portal Global Voices, Alibaba złożyła pozew w federalnym sądzie w San Jose przeciwko Departamentowi Obrony Stanów Zjednoczonych, kwestionując umieszczenie spółki na liście tak zwanych chińskich firm wojskowych w ramach sekcji 1260H i nazywając tę decyzję arbitralną oraz kapryśną, bez podstaw faktycznych i prawnych. Oznaczenie, wprowadzone w tym roku obok Baidu i Tencent, ogranicza udział w zamówieniach publicznych i ekspozycję inwestorów, co czyni je jednym z kluczowych punktów tarcia w chińsko-amerykańskim obrocie technologicznym. To ruch o tyle istotny, że pokazuje, iż chińskie koncerny zaczynają używać amerykańskich sądów jako narzędzia walki o dostęp do rynku, a nie ograniczają się do odpowiedzi politycznej.
Trzeci wątek dotyczy kulis technologicznej rywalizacji i zasługuje na szczególną uwagę, bo dotyczy tempa prac badawczych nad bezpieczeństwem modeli. Jak wynika z analizy firmy SemiAnalysis, cytowanej w zestawieniu portalu AI Weekly, z ośmiuset pięćdziesięciu siedmiu publikacji modeli przez dziewięć czołowych chińskich firm sztucznej inteligencji w latach 2021 do 2026 tylko trzydzieści jeden, czyli trzy i sześć dziesiątych procent, zawierało opublikowane oceny bezpieczeństwa, a jedynie dziewięć publikacji, czyli jeden i jeden procent, miało dokumentację bezpieczeństwa dostępną w momencie premiery. Raport określa rzeczywiste podejście Pekinu jako oparte na szybkości, a nie na bezpieczeństwie, i wskazuje, że chińskie ramy zarządzania bezpieczeństwem sztucznej inteligencji stawiają promowanie innowacji na pierwszym miejscu. Trzeba przy tym zaznaczyć, że dane pochodzą od firmy analitycznej o własnej metodologii, więc liczby należy traktować jako przybliżenie, ale kierunek wniosku potwierdza wcześniejsze obserwacje o tym, że Chiny regulują przede wszystkim warstwę treści, a nie zdolności modeli.
Źródło: semianalysis, ai-weekly
Osobny, mniej oczywisty skutek boomu sztucznej inteligencji widać w łańcuchach dostaw elektroniki. Jak podał TrendForce, oczekuje się, że udział produkcji laptopów poza Chinami spadnie z dwudziestu czterech procent w 2025 roku do dwudziestu jeden procent w 2026 roku, ponieważ producenci wycofują plany dywersyfikacji. Rosnące ceny pamięci HBM i NAND, napędzane popytem ze strony centrów danych dla sztucznej inteligencji, sprawiły, że przenoszenie łańcuchów dostaw przestało się opłacać, przez co pozycja Chin jako centrum produkcji się umacnia, mimo że amerykańskie taryfy działają w przeciwnym kierunku. To ważne, bo pokazuje, że wojna celna i wojna o czipy dają w jednym obszarze efekt przeciwny do zamierzonego i że o przewadze decydują dziś nie deklaracje polityczne, lecz koszt pamięci.
W sprawie Tajwanu stan pozostaje taki, jak opisałem w porannym wydaniu, gdzie odnotowałem rekordowy budżet obronny Tajwanu na 2027 rok oraz amerykańską ocenę chińskich działań morskich u wschodniego wybrzeża wyspy. Przypomnę też, że terminy, które mogą okazać się ważniejsze od bieżących ceł, to wygaśnięcie 8 grudnia zawieszenia chińskiego zakazu eksportu galu, germanu, antymonu i materiałów supertwardych do Stanów Zjednoczonych oraz 10 listopada, do którego przedłużono wyłączenia taryfowe dla stu siedemdziesięciu ośmiu chińskich produktów. Na marginesie warto odnotować, że w debacie amerykańskiej pojawia się argument, iż ewentualny eksport trzech milionów układów Nvidia H200 do Chin w tym roku dałby Pekinowi więcej mocy obliczeniowej, niż byłby on w stanie sam wyprodukować, co pokazuje, jak cienka jest granica między strategią utrzymania przewagi a dobrowolnym jej osłabieniem.