inputbrief.com

Inne duże sprawy: Izrael trzy tygodnie przed wyborami, walki w południowym Libanie i sytuacja w Jemenie

11 października 2026, 15:52 · Geopolityka — briefing światowy (wydanie popołudniowe, 11 października 2026)

Na trzy tygodnie przed wyborami parlamentarnymi w Izraelu, zaplanowanymi na 27 października, kampania pokazuje, że wojna w Strefie Gazy stała się jej głównym, choć niewypowiedzianym wprost tematem. Jak analizowała stacja Al Dżazira, premier Benjamin Netanyahu ostrzegał 29 września, że wrogowie Izraela planują atak przed głosowaniem, nie przedstawiając żadnych dowodów, i od razu połączył to z trwającymi operacjami wojskowymi w Strefie Gazy, gdzie według jego słów zabito ponad stu tak zwanych terrorystów w ostatnich tygodniach. Analitycy cytowani przez tę stację zwracają uwagę, że to zestawienie nie jest przypadkowe, bo zapewnienie o tym, że tylko Netanyahu potrafi zagwarantować bezpieczeństwo, leży w centrum jego kampanii, nawet jeśli jego domniemane zaniedbania z 7 października 2023 roku i tempo uwalniania zakładników dają argumenty przeciwnikom. Sondaże wskazują, że czeka go trudny sprawdzian w pierwszym powszechnym głosowaniu od ataków z 2023 roku, w których zginęło tysiąc stu trzydziestu dziewięciu ludzi, a w odwecie w Strefie Gazy zginęło ponad siedemdziesiąt cztery tysiące Palestyńczyków. Trzeba tu zachować ostrożność, bo liczba ofiar w Strefie Gazy pochodzi od władz kontrolowanych przez Hamas i jest kwestionowana przez stronę izraelską, natomiast liczba ofiar z 7 października jest ustaleniem izraelskim i uznawanym szeroko, co pokazuje, jak różny jest status tych danych.

Źródło: al-jazeera

Najbardziej wymowną zmianą jest przesunięcie całego spektrum polityki w prawo. Jak podała Al Dżazira, minister finansów Becalel Smotrich powiedział w zeszłym miesiącu, że armia powinna pójść na wojnę w okupowanym Zachodnim Brzegu i zrobić tam to, co zrobiła w Strefie Gazy, a jego sojusznik wyborczy Mosze Feiglin mówił o aneksji Strefy i o tym, że urodzone dziś dziecko w Gazie zrobi dokładnie to samo. Palestyński analityk Ahmed Najar ocenił, że nie są to przypadkowe wypowiedzi marginalnych polityków, lecz przekaz wyborczy mający przedstawić Palestyńczyków jako problem demograficzny i bezpieczeństwa do wypędzenia, podbicia albo zniszczenia, i dodał, że wybory mogą stać się rywalizacją nie o to, czy życie Palestyńczyków należy chronić, lecz o to, kto obieca agresywniej je wymazać. Trzeba przy tym zaznaczyć, że to ocena analityka, a nie ustalenie faktu, ale znajduje oparcie w cytowanych wypowiedziach polityków, które są faktem. Godne odnotowania jest też to, że główny rywal Netanjahu, Gadi Eisenkot, stojący na czele partii Jaszar i były szef sztabu, jest autorem tak zwanej doktryny Dahije z wojny z Hezbollahem w 2006 roku, zakładającej użycie ogromnej siły także przeciwko infrastrukturze cywilnej, i zarzucał Netanjahu uginanie się pod amerykańską presją w sprawie wstrzymania operacji w Bejrucie. To pokazuje, że zmiana władzy w Izraelu nie oznaczałaby zmiany polityki wobec Libanu czy Palestyńczyków, co jest wnioskiem o dużym znaczeniu dla całego regionu.

Źródło: al-jazeera

Tłem tej kampanii jest wyczerpanie społeczeństwa i armii. Ministerstwo obrony poinformowało, że blisko trzydzieści tysięcy żołnierzy i pracowników służb zmaga się z traumą psychiczną, a budżet departamentu rehabilitacji wzrósł w ciągu trzech lat o osiemdziesiąt osiem procent do dziesięciu miliardów szekli, z czego większość przeznaczona jest na leczenie zaburzeń psychicznych i stresu pourazowego. Równolegle, jak podała Al Dżazira, rośnie liczba partii, które w kampanii opowiadają się za wypędzeniem Palestyńczyków ze Strefy Gazy, a kwestia rozwiązania dwupaństwowego nie pojawia się w debacie publicznej. To wszystko razem oznacza, że izraelskie wybory nie są pytaniem o zmianę kierunku, lecz o to, kto ten kierunek zrealizuje szybciej.

Źródło: al-jazeera

W południowym Libanie sytuacja pozostaje napięta mimo zawieszenia broni. Jak podał portal Palestine Chronicle, izraelskie siły atakowały w niedzielę miejscowości na południu kraju oraz farmę, co jest kolejnym przypadkiem naruszania porozumienia. Do tego dochodzą dwa fakty o znaczeniu politycznym. Portal ten poinformował, że Liban odrzucił bezpośredni udział Izraela w rozbrojeniu Hezbollahu po rozmowach w Waszyngtonie, a dziennik The Jerusalem Post podał, że libańskie siły przejęły pięćset kilogramów materiałów wybuchowych, które miały być powiązane z Hezbollahem, co wywołało obawy o zamachy polityczne i wezwania do rozbrojenia grupy. Ten pierwszy fakt pochodzi z relacji źródeł dyplomatycznych cytowanych przez portal o wyraźnym profilu, a drugi jest komunikatem państwowym, więc oba należy traktować jako doniesienia wymagające potwierdzenia w kolejnych dniach.

Źródło: jerusalem-post

Sytuacja w Jemenie, w tym walki wokół miasta Taiz i znaczenie kontroli nad zachodnim wybrzeżem, pozostaje taka, jak opisałem w porannym wydaniu, a nowością tej doby są wyłącznie opisane wyżej zmasowane potępienia międzynarodowe, ponowione ostrzeżenie Huti wobec lotnisk saudyjskich oraz pytanie o to, czy Stany Zjednoczone włączą się w operacje przeciwko tej grupie. Pozostałe sprawy opisane w poprzednich wydaniach pozostają aktualne i nie wymagają powtórzenia. Należą do nich apel Erytrei do Organizacji Narodów Zjednoczonych o interwencję w sporze z Etiopią, ocena Ośrodka Chatham House o ryzyku rozlania się wojny w Tigraju, wyrok skazujący byłego prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro i jego żonę, Pokojowa Nagroda Nobla przyznana Navanethem Pillay, druga tura wyborów prezydenckich w Brazylii zaplanowana na 25 października, w której zmierzą się Flavio Bolsonaro i prezydent Lula da Silva, rocznica zawieszenia broni w Strefie Gazy z oceną, że odbudowa nie ruszyła, oraz przygotowania Organizacji Narodów Zjednoczonych do repatriacji Rohingów. Nie odnotowuję w tych obszarach istotnej nowej zmiany.