Ormuz, Iran i Jemen: drugi atak na lotnisko w Rijadzie, irańskie siedem warunków i groźba wobec kabli oraz centrów danych
Bliski Wschód wszedł w kolejny etap eskalacji, w którym potępienia nadal nie przekładają się na deeskalację. W niedzielę 11 października po raz drugi w ciągu dwóch dni uderzono w międzynarodowe lotnisko króla Chalida w Rijadzie. Jak podała stacja CNN, powołując się na saudyjski urząd lotnictwa cywilnego, w tym ataku zginął jeden mieszkaniec Arabii Saudyjskiej pochodzenia pakistańskiego, a jedenaście osób zostało rannych. Był to drugi atak na ten sam terminal pasażerski w ciągu dwóch dni, po sobotnim uderzeniu, w którym według saudyjskich władz zginęło od dwunastu do trzynastu osób, a ponad trzysta zostało rannych. Jak podał BBC w relacji na żywo, lotnisko zostało zamknięte po sobotnim ataku, a mimo to w niedzielę ponownie w nie uderzono. Odpowiedzialność za oba ataki wzięli jemeńscy Huti, a jak podała agencja Associated Press, lotnisko jest celem niemal każdego dnia od środy. Rzecznik wojskowy Huti, generał brygady Jahja Sari, wezwał wszystkich, by poważnie potraktowali ich ostrzeżenia dotyczące ryzyka latania w saudyjskiej przestrzeni powietrznej. Te liczby ofiar pochodzą od stron konfliktu, a niezależna weryfikacja w warunkach trwającej wymiany ognia jest bardzo trudna, dlatego należy je traktować jako dane wymagające potwierdzenia.
Źródło: cnn, bbc, associated-press
Równolegle pojawił się nowy, ostrzejszy ton po stronie irańskiej. Jak podała agencja Reuters oraz telewizja Al Dżazira, sekretarz irańskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Mohsen Rezaei, dawniej dowódca Gwardii Rewolucyjnej, oświadczył, że Stany Zjednoczone zgodziły się na część z siedmiu warunków postawionych przez Teheran w sprawie ponownego otwarcia cieśniny Ormuz, ale całą odpowiedź ocenił jako niewystarczającą. Dodał, że Iran nie odpowiada już Stanom Zjednoczonym i że Waszyngton musi doprecyzować niektóre kwestie, nie precyzując jednak które. Zgodnie z cytowanymi wypowiedziami Teheran twierdzi, że cieśnina nie zostanie otwarta, a negocjacje nie rozpoczną się, dopóki wszystkie siedem warunków nie zostanie spełnionych. Najbardziej niepokojącym elementem tej wypowiedzi jest nowa groźba: Rezaei zapowiedział, że jeśli znów dojdzie do intensywnych walk, Iran uderzy w kable, centra danych, obiekty sztucznej inteligencji oraz inne cele w regionie. To sygnał o tyle istotny, że po raz pierwszy irański decydent o wysokiej randze mówi wprost nie o tankowcach i bazach wojskowych, lecz o infrastrukturze cyfrowej, która jest fundamentem gospodarki i łączności całej Zatoki.
Źródło: reuters, al-jazeera
Do tego doszła seria komunikatów wojskowych, które podnoszą stawkę na wodzie. Jak podała cytowana przez Associated Press irańska agencja IRNA, marynarka Gwardii Rewolucyjnej ostrzegła, że każdy statek w cieśninie, który wyłączy systemy nawigacji i identyfikacji, zostanie uznany za wrogi. To sformułowanie jest niebezpieczne, bo daje stronie irańskiej szeroką podstawę do uznania niemal dowolnej jednostki za cel, a jednocześnie sankcjonuje praktykę, którą sama Gwardia stosuje przy wyłączaniu własnych systemów. Warto też odnotować reakcję świata biznesu: jak podał serwis Gulf Business, koncern paliwowy BP wycofał się z udziału w wielkim kongresie energetycznym w Rijadzie po ataku na lotnisko. Wcześniej, jak podała agencja Associated Press i stacja Al Dżazira, saudyjskie ministerstwo energii poinformowało, że dwudziesty piąty światowy kongres energetyczny Światowej Rady Naftowej oraz ministerialne spotkanie siedemnastego Międzynarodowego Forum Energetycznego odbywają się mimo ataków i potrwają do czwartku. Decyzja Rijadu o utrzymaniu kalendarza jest komunikatem politycznym, ale wycofanie się BP pokazuje, że dla części przemysłu ryzyko fizyczne zaczyna przeważać nad kalkulacją wizerunkową.
Źródło: associated-press, al-jazeera
Ceny ropy wreszcie odzwierciedlają napięcie, choć bez nowego silnego impulsu wzrostowego. Jak wynika z danych portalu Trading Economics, w poniedziałek 12 października notowania ropy Brent spadły do około stu trzech i dwudziestu sześciu setnych dolara za baryłkę, co oznacza spadek o niespełna półtora procenta wobec poprzedniej sesji, a wobec poziomu około stu czterech i siedemdziesięciu dwóch setnych dolara odnotowanego w piątek mamy do czynienia z dalszym lekkim cofnięciem, a nie ze zmianą kierunku. Serwis Macrotrends przypomina, że średnia cena Brent w tym roku wynosi dotąd około dziewięćdziesięciu trzech i osiemdziesięciu jeden setnych dolara, wobec średniej około sześćdziesięciu dziewięciu i czternastu setnych dolara w roku ubiegłym, a w ciągu ostatnich pięćdziesięciu dwóch tygodni cena wahała się od blisko sześćdziesięciu dolarów w grudniu ubiegłego roku do ponad stu trzydziestu ośmiu dolarów w kwietniu. To zestawienie pokazuje, jak cienka jest poduszka bezpieczeństwa rynku i jak szybko każdy incydent w cieśninie może odwrócić spadek w skok. Uczciwie trzeba dodać, że sama groźba Rezaiego wobec kabli i centrów danych ma mieszany charakter: część takich wypowiedzi jest kierowana do odbiorcy wewnętrznego i ma budować twarde oblicze wobec własnego społeczeństwa, a nie stanowi zapowiedzi konkretnych działań, więc należy ją traktować jako sygnał nastrojów w elicie, a nie jako podjętą decyzję państwa.
Źródło: trading-economics