Chiny i wojna ekonomiczna: rosnące koszty obsługi długu i gra o status rozwiniętego kraju
W gospodarce chińskiej uwaga przesuwa się z ceł na fundamenty budżetowe, i to jest najciekawsza nowość ostatnich godzin. Jak podał dziennik Fortune, koszty obsługi chińskiego długu rosną w tempie przewyższającym wszystkie inne kategorie wydatków budżetowych, stając się najszybciej rosnącą pozycją w finansach publicznych. Ten sam tekst przypomina, że produkt krajowy brutto Chin zwalnia i zmierza do wyniku poniżej rocznego celu wynoszącego od czterech i pół do pięciu procent, przy czym sektory nastawione na eksport wciąż rosną. To zestawienie jest ważne, bo pokazuje, że chiński model wzrostu opiera się dziś w dużej mierze na eksporcie, a nie na konsumpcji wewnętrznej, a jednocześnie rosnące obciążenie długiem zabiera przestrzeń fiskalną, którą można by przeznaczyć na stymulację. Innymi słowy, Pekin ma dziś mniej narzędzi, niż sugerowałby jego rozmiar, i dlatego jego polityka wobec Waszyngtonu jest ostrożna i taktyczna.
Źródło: fortune
Do tego obrazu dochodzą dwie nowe obserwacje o wymiarze politycznym. Jak podał dziennik The Wall Street Journal, Chiny najprawdopodobniej osiągną w tym roku próg dochodu wysokiego wyznaczany przez Bank Światowy, ale Pekin świadomie odrzuca etykietę kraju rozwiniętego. To nie jest kaprys, lecz kalkulacja: status kraju rozwijającego się daje Chinom dostęp do preferencji handlowych i do dłuższych okresów przejściowych w zobowiązaniach klimatycznych, a zarazem osłabia argument o „odpowiedzialności mocarstwa”. Z kolei japoński dziennik The Japan Times w analizie z 9 października stwierdził, że cel wzrostu stał się dla Xi Jinpinga pułapką, ponieważ najnowsze próby podtrzymania słabnącego rynku nieruchomości i pobudzenia gospodarki spotkały się z chłodnym przyjęciem, a same środki są niewystarczające. Trzeba tu zaznaczyć, że te oceny pochodzą od komentatorów i ośrodków o własnych poglądach, więc traktuję je jako interpretację, a nie jako ustalony fakt, choć kierunek obserwacji jest spójny z danymi o zwalniającym wzroście.
Źródło: wsj
W relacjach handlowych i technologicznych nie odnotowuję istotnych nowych rozstrzygnięć w ciągu ostatnich godzin, a najważniejsze elementy pozostają takie, jak opisałem w poprzednich wydaniach. Porozumienie handlowe między Chinami a Unią Europejską, wypracowane w Pekinie 8 i 9 października, oraz utrzymanie ułatwień w licencjach eksportowych na pierwiastki ziem rzadkich pozostają w mocy, podobnie jak pozew chińskiego koncernu Alibaba przeciwko amerykańskiemu Departamentowi Obrony. Warto przypomnieć, że rozejm handlowy między Waszyngtonem i Pekinem został przedłużony, a kolejna runda rozmów wyznaczona jest na listopad, przy czym w tym roku Trump i Xi spotkali się już dwukrotnie, najpierw w Pekinie w maju, a następnie w Białym Domu we wrześniu. Na marginesie warto też odnotować, że Chiny wstrzymały eksport paliw do wszystkich kierunków poza Hongkongiem i Makau, co samo w sobie podnosi ceny na rynkach azjatyckich. W sprawie Tajwanu stan pozostaje taki, jak w poprzednim wydaniu, gdzie opisałem rekordowy budżet obronny wyspy na rok 2027 oraz amerykańską ocenę chińskich działań morskich u jej wschodniego wybrzeża. Nie odnotowuję tu istotnej nowej zmiany.