inputbrief.com

Jeden. Meta na froncie: Muse Wonder, pierwszy model klasy granicznej i pierwsza płatna bramka

13 października 2026, 06:48 · Now AI — briefing technologiczno-rynkowy (wydanie poranne, 13 października 2026)

W poniedziałek dwunastego października Meta Superintelligence Labs ogłosiła dwa modele, Muse Wonder i Muse Wonder Full, nazywając je pierwszymi przedstawicielami klasy granicznej we własnym portfolio. Jak podała agencja TechCrunch, oba powstały w centrum danych Prometheus w środkowym Ohio, a ich trening łączył wielkoskalowe pretrenowanie z uczeniem ze wzmocnieniem. Model przyjmuje tekst, obrazy, dźwięk i wideo, obsługuje okno kontekstu liczące około miliona tokenów i opiera się na dwóch filarach, które firma wysuwa na pierwszy plan: pamięci czynnej, czyli przenoszeniu istotnego kontekstu użytkownika między rozmowami, oraz skupieniu czynnemu, czyli wytrwałości w dążeniu do celu mimo niepowodzeń.

Źródło: techcrunch

Liczby są jednak mniej jednoznaczne, niż sugeruje ton komunikatu, i trzeba rozdzielić trzy warstwy danych. Meta podaje we własnej karcie modelu, że Wonder Full osiąga pięćdziesiąt siedem i pięć dziesiątych na SWE-Marathon, teście długotrwałego prowadzenia projektu programistycznego, wobec czterdziestu sześciu i trzech dziesiątych Claude'a Opus 5.5 i czterdziestu dwóch i pięciu dziesiątych GPT-6 Astra. Niezależna organizacja Artificial Analysis, którą serwis VentureBeat cytuje obok tabel Meta, przyznaje tymczasem Wonder Full pięćdziesiąt sześć punktów we własnym indeksie inteligencji, czyli tyle samo co Claude Sonnet 5.5, ale mniej niż Claude Opus 5.5 z pięćdziesięcioma ośmioma; standardowy Muse Wonder wypada tam na pięćdziesiąt dwa punkty. Karta Meta miesza przy tym wyniki własne, dane dostarczone przez dostawców konkurencyjnych modeli i pomiary zewnętrzne, a część porównań w zakresie inżynierii oprogramowania prowadzono różnymi narzędziami. Uczciwy wniosek brzmi więc: Meta weszła do pierwszej ligi, ale nie jest w niej liderem.

Źródło: artificial-analysis, venturebeat

Najbardziej trwałą zmianą nie jest jednak żaden pojedynczy wynik, lecz sposób dystrybucji i cena. Muse Wonder trafia do komercyjnego interfejsu Meta Model API i do asystenta Muse Code, natomiast mocniejszy Wonder Full jest zarezerwowany wyłącznie dla subskrybentów Muse Code i nie zostanie udostępniony przez API. Cena standardowego modelu to cztery dolary za milion tokenów wejściowych i dwadzieścia za wyjściowe, z pamięcią podręczną po dwadzieścia centów, a wyszukiwanie w sieci kosztuje dodatkowo dwa i pół dolara za tysiąc zapytań; to stawka zbliżona do Claude'a Opus 5.5 i wyraźnie odbiegająca od taniej linii Muse Spark. Co ważniejsze, żaden z modeli Wonder nie ma publicznie dostępnych wag, co jest zmianą historyczną dla firmy, której wcześniejsze modele Llama stały się synonimem otwartej dystrybucji; otwartą licencję zachował tylko mniejszy Muse Glimmer. Osobno trzeba wymienić warstwę, która dla odbiorcy korporacyjnego może okazać się najdroższa. Domyślny tryb subskrypcji Muse Code pozwala Meta wykorzystywać przesyłane zapytania, kod i pliki do ulepszania własnych modeli; można go wyłączyć, ale zmiana dotyczy tylko przyszłych zgłoszeń, a regulamin zakazuje przesyłania w tym trybie informacji poufnych. Zerowe przechowywanie danych jest dostępne, lecz wyłącza między innymi stan rozmowy po stronie serwera i wbudowane wyszukiwanie w sieci, czyli mechanizmy, na których opiera się reklamowana pamięć czynna. Rynek przyjął premierę przychylnie: jak podał serwis rynkowy markets.com, akcje Meta wzrosły o trzy i cztery dziesiąte procenta, do około siedmiuset czterdziestu trzech dolarów.