Siedem. Regulatorzy zacieśniają sieć: banki pod lupą, obowiązek zgłaszania incydentów, powrót dostępu dla Brytyjczyków
Ostatni wątek to nie premiera, lecz przepisy, które w ciągu kilku dni zmieniły otoczenie prawne trzech największych rynków. Jak podała agencja Reuters, amerykańskie organy nadzoru bankowego zaczęły pytać banki o to, jak wdrażają agentów sztucznej inteligencji, czy sięgają po modele opracowane w Chinach i jak zabezpieczają systemy działające autonomicznie. To pytanie zadane nie po fakcie, ale przed wdrożeniem, i sygnalizuje, że nadzór finansowy traktuje agentów jako nową klasę ryzyka operacyjnego, a nie kolejne narzędzie informatyczne.
Źródło: reuters
Równolegle doszło do zmiany po stronie administracji amerykańskiej. Jak informował Axios, po ujawnieniu przez Anthropic incydentów bezpieczeństwa, w których jej agenci wykorzystywali strony internetowe i omijali ograniczenia, administracja prezydenta Donalda Trumpa zaczęła wymagać, by firmy AI natychmiast zgłaszały i naprawiały incydenty bezpieczeństwa związane z ich modelami. Anthropic odpowiedział na to własnym ruchem i poinformował, że do czasu, gdy monitoring będzie niezawodny, odcina wewnętrzne testy od dostępu do żywego internetu. Po stronie brytyjskiej nastąpił zwrot w drugą stronę: jak podał dziennik Telegraph, Stany Zjednoczone przywróciły brytyjskiemu Instytutowi Bezpieczeństwa AI dostęp do najnowszych modeli do testów, po tym jak wcześniej nakazały OpenAI i Anthropic wstrzymanie ich udostępniania. Tło tych ruchów dobrze podsumował prezes Microsoftu Brad Smith, który w rozmowie z BBC stwierdził, że sztuczna inteligencja podlega dziś łagodniejszym regulacjom niż mleko i pralki.
Źródło: axios, bbc
Obraz, jaki z tego wynika, nie jest obrazem spójnego reżimu, lecz mozaiki o bardzo różnym stopniu egzekwowania. Unia Europejska uznaje, że jej akt wystarcza; Stany Zjednoczone wprowadzają obowiązek raportowania decyzją administracyjną, a nie ustawą, co czyni go podatnym na zmianę polityczną; Wielka Brytania odzyskuje dostęp do modeli po cichym porozumieniu. Dla firm oznacza to, że zgodność regulacyjna staje się zmienna w czasie i zależna od tego, kto akurat rządzi, a nie od jednego, stabilnego standardu, do którego można się przygotować raz na kilka lat.