inputbrief.com

Ukraina: Trump nazywa ataki na rafinerie hańbą, Putin grozi odwetem, a Kijowowi brakuje pocisków do Patriotów

16 października 2026, 06:08 · Geopolityka — briefing światowy (wydanie poranne, 16 października 2026)

Sekwencja zdarzeń z ostatniej doby układa się w obraz stosunków amerykańsko-ukraińskich, które pogarszają się szybciej niż front. Jak podał dziennik Le Monde, w wywiadzie opublikowanym w czwartek Donald Trump nazwał wznowione przez Ukrainę uderzenia na rosyjskie rafinerie haniebnymi i dodał, że napędzają one światowe ceny energii. Prezydent Stanów Zjednoczonych stwierdził też, że obie strony chcą zakończenia wojny, ale on sam uważa Zełenskiego za trudniejszego rozmówcę niż Putina. To zdanie jest istotne nie dlatego, że jest nowe w treści, lecz dlatego, że pojawiło się w dniu, w którym Kijów oficjalnie potwierdził powrót do ataków na rosyjski sektor paliwowy. Warto przypomnieć, że sam tak zwany rozejm energetyczny nigdy nie został potwierdzony przez żadną ze stron, a jego upadek wraz ze wznowieniem ukraińskich uderzeń szczegółowo opisano w analizie z 15 października, godzina 15:56.

Źródło: le-monde

Odpowiedź Kremla przyszła tego samego wieczoru i jest ostrzejsza w tonie niż dotychczasowe komunikaty. Jak podała ukraińska agencja Ukrainska Prawda, powołując się na rosyjskie media, Putin oświadczył, że Rosja odpowie na uderzenia w rafinerie i że to Ukraina wykonała pierwszy ruch. Powiedział, że Kijów powinien był starannie przemyśleć konsekwencje, zanim zdecydował się na ten krok, i stwierdził, że Ukraina zaczęła skarżyć się na ataki w sektorze energetycznym oraz na centra danych dopiero wtedy, gdy Rosja zaczęła odpowiadać. Trzeba tu zachować ostrożność, bo wypowiedź Putina zawiera dwa elementy o różnym ciężarze dowodowym. Faktem jest sama deklaracja odwetu i to, że została wygłoszona publicznie. Natomiast twierdzenie, że uderzenia nie wyrządziły istotnych szkód, jest oceną strony, która ma oczywisty interes w jej pomniejszaniu, i nie zostało potwierdzone przez niezależne źródła.

Źródło: ukrainska-pravda

Twarde dane z pola walki są mniej korzystne dla Kijowa i dotyczą nie słów, lecz amunicji. Jak podał dziennik Kyiv Independent, powołując się na relacje amerykańskich mediów, zapasy ukraińskich pocisków przechwytujących do systemów Patriot spadły do poziomu krytycznego. Jeden z ukraińskich urzędników powiedział dziennikowi The Washington Post, że pozostało zaledwie kilka pocisków, a stacja CNN, powołując się na osobę znającą sytuację, podała, że zapas wyczerpał się całkowicie. Kyiv Independent zaznaczył przy tym, że nie był w stanie samodzielnie zweryfikować liczby pozostałych pocisków, więc rozbieżność między relacjami trzeba odnotować, a nie rozstrzygać. Kontekst jest jednak jednoznaczny: w nocy z 13 na 14 października Rosja wystrzeliła na Kijów trzydzieści dziewięć pocisków balistycznych, celując we wszystkie trzy elektrociepłownie miasta i w infrastrukturę krytyczną obwodu, a źródło CNN twierdziło, że niemal wszystkie pociski przedarły się przez obronę przeciwlotniczą. Pociski do Patriotów są jedynym środkiem, którym Ukraina potrafi wiarygodnie zestrzeliwać rosyjskie rakiety balistyczne, więc ich brak przekłada się bezpośrednio na liczbę ofiar i na zakres przerw w dostawach prądu, a te z kolei, jak zapowiadają ukraińskie władze, pogorszą się wraz z nadejściem zimy.

Źródło: kyiv-independent, washington-post, cnn

W tym samym czasie Kijów szuka wsparcia w Europie, bo Waszyngton ogranicza nie tylko broń, ale i dane. Jak podała agencja AFP, cytowana przez dziennik Japan Times, Zełenski przyjechał w czwartek do Brukseli, gdzie spotkał się z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte i odbył serię rozmów dwustronnych z europejskimi przywódcami, a w piątek miał dołączyć do obrad Rady Europejskiej. Jak podał serwis Euobserver, prezydent Ukrainy przywiózł ze sobą dwa główne postulaty: więcej pieniędzy na obronę oraz dalsze sankcje na Rosję. Warto dodać, że źródłem napięcia stały się też przerwy w działaniu systemu satelitarnego Starshield, który jest własnością rządu amerykańskiego, a Ukraina opiera na nim łączność pola walki. Ograniczenia tego systemu opisano szeroko w analizie z 15 października, godzina 06:40, więc nie powtarzam tu szczegółów, zaznaczam jedynie, że pozostają jednym z powodów gorszych nastrojów w Kijowie.

Źródło: afp

Osobno warto odnotować dwie informacje z kulis, które pokazują, jak głęboko sięgają europejskie kłopoty z rosyjskim majątkiem. Jak podał Kyiv Independent, rozmowy o losie około dwustu miliardów euro rosyjskich aktywów zamrożonych w belgijskim depozycie Euroclear zakończyły się bez przełomu, a jednocześnie flamandzkie media opisały przypadek, w którym Rosja wykorzystała lukę w unijnych sankcjach, by odblokować trzy miliardy dolarów aktywów w Euroclear, i istnieją sygnały, że austriacki Raiffeisen Bank może szykować podobny manewr. To wszystko dzieje się w tle sporów wokół wieloletniego budżetu Unii, o których szerzej w części poświęconej Europie. Na koniec warto dodać, że w nocy z czwartku na piątek ukraińskie drony ponownie sięgnęły rosyjskiej infrastruktury cyfrowej, uderzając w centrum danych koncernu Yandex w obwodzie włodzimierskim, położone około pięciuset kilometrów od granicy z Ukrainą, o czym poinformowały kanały monitorujące, cytowane przez Kyiv Independent. Uderzenia na centra danych Yandex opisano już w analizie z 15 października, godzina 06:40, więc traktuję ten nocny atak jako ich kontynuację, a nie nowy wątek.

Źródło: kyiv-independent

Oceniając wiarygodność całego bloku, trzeba rozdzielić trzy warstwy, bo tylko pierwsza z nich jest twarda. Twarde są: wypowiedź Trumpa, deklaracja odwetowa Putina oraz fakt krytycznego niedoboru pocisków do Patriotów, potwierdzony przez dwa niezależne media. Sporna jest liczba pozostałych pocisków, bo media podają różne wartości, a jedyne źródło dla liczby „kilku” to anonimowy urzędnik. Interpretacją pozostaje rosyjska ocena, że uderzenia w rafinerie są nieskuteczne. Wniosek, który z tego płynie, jest nieprzyjemny dla obu stolic i zarazem najważniejszy dla Europy: dopóki Waszyngton traktuje ataki na rafinerie jako źródło wysokich cen paliw przed własnymi wyborami, dopóty Kijów będzie działał w warunkach ograniczonej pomocy i rosnącej presji, a Moskwa będzie mogła eskalować retorykę, nie płacąc za to żadnej ceny na froncie.