Europa: unijny szczyt bez przełomu, spór o budżet i wahanie wobec Chin
Szczyt Rady Europejskiej w Brukseli przeciągnął się na piątek i zamiast rozstrzygnięć przyniósł obraz podzielonego ugrupowania, w którym najtrudniejsze spory dotyczą pieniędzy. Jak podał portal Politico, przewodniczący Rady Europejskiej António Costa zirytował część przywódców sposobem prowadzenia rozmów, a podziały między dwudziestoma siedmioma państwami są tym wyraźniejsze, że jednocześnie Waszyngton skłania się ku Rosji w sprawie Ukrainy, gospodarka słabnie, a ceny energii rosną. Obraz ten uzupełnia relacja agencji Reuters i stacji Euronews, według których pierwszy dzień obrad zdominowały kwestie cen energii, handlu z Chinami oraz wieloletniego budżetu, a projekt konkluzji przewiduje, że przywódcy poproszą Komisję Europejską o dalszy dialog z Pekinem, co jest formułą ostrożniejszą, niż zapowiadały wcześniejsze propozycje.
Źródło: politico, reuters, euronews
Ta ostrożność wobec Chin jest tym bardziej widoczna, że w projekcie konkluzji nie ma mowy o uruchomieniu tak zwanego wyłącznika, czyli mechanizmu, który pozwalałby odciąć Chinom dostęp do unijnego rynku w razie utrzymywania się nie do zniesienia deficytu handlowego. Przypomnę, że propozycję takiego mechanizmu, wysuniętą przez Francję i Niemcy, opisano szczegółowo w analizie z 15 października, godzina 15:56, więc nie powtarzam tu jej założeń, zaznaczam jedynie, że na szczycie nie zamieniono jej w decyzję. W sprawie Ukrainy szczyt nie przyniósł nowych zobowiązań finansowych poza tymi, o których informowały poprzednie wydania, a najtrudniejszy punkt jesieni pozostaje ten sam: projekt wieloletniego budżetu na lata od dwa tysiące dwudziestego ósmego do dwa tysiące trzydziestego czwartego opiewa na około biliona sześciuset miliardów euro i dzieli Unię na obóz oszczędnych, który chce cięć, oraz na stolice, które chcą zwiększenia wydatków. Porozumienia do końca roku chce Costa, ale spory się przedłużają, a decyzja hiszpańskiego premiera Pedra Sáncheza o rozpisaniu przedterminowych wyborów dodaje niepewności.
Osobno wraca wątek, którego nie da się dłużej traktować jako sprawy wyłącznie ukraińskiej. Jak podała agencja Reuters, rosyjskie ataki hybrydowe, sabotaż i dezinformacja mają erodować zachodnie poparcie dla Ukrainy, a ostrzeżenia w tej sprawie padały w tym tygodniu nie tylko w Kijowie, lecz także w Warszawie i Brukseli. Sabotaż stacji naziemnych systemu Starlink w Polsce i w Bułgarii opisano już wcześniej, więc przypominam jedynie zastrzeżenie, które pozostaje w mocy: w sprawie polskiej mamy zarzut rządu i aresztowania, a nie prawomocny wyrok, a w sprawie bułgarskiej władze mówią o podpaleniu, nie wskazując sprawcy.
Źródło: reuters
Oceniając wiarygodność tego bloku, trzeba rozróżnić trzy rzeczy. Projekt konkluzji szczytu jest dokumentem roboczym, który może się zmienić, więc opisuje kierunek, a nie obowiązujące prawo. Ocena sposobu prowadzenia obrad przez Costę to relacja dziennikarska oparta na rozmowach z uczestnikami, więc pokazuje nastroje, nie stanowiska oficjalne. Ostrzeżenia przed rosyjskimi atakami hybrydowymi są faktem wypowiedzi urzędników, a nie dowodem na sprawstwo w konkretnych incydentach. Wniosek dla gospodarki jest jednak konkretny: dopóki Unia nie rozstrzygnie sporu budżetowego i nie uzgodni narzędzia nacisku wobec Chin, dopóty jej odpowiedź na wojnę handlową będzie niepewna, a europejskie firmy będą działały w warunkach nieprzewidywalnych reguł.