Ukraina: drugie uderzenie w Most Południowy, najcięższy atak na energetykę od miesięcy i rosyjska nota o Kaliningradzie
Rosyjska kampania przeciw Kijowowi weszła w fazę, w której celem stają się nie tylko obiekty wojskowe, ale i sama tkanka miejska. W nocy z 1 na 2 października dron ponownie uderzył w Most Południowy w centrum stolicy, uszkadzając podporę, barierę, jezdnię oraz ochronną konstrukcję metra, o czym poinformował mer Witalij Kliczko. Ruch na przeprawie, w tym metro i transport naziemny, został wstrzymany, a służby ratunkowe odłączyły zasilanie szyn, żeby zabezpieczyć miejsce zdarzenia. To drugie już trafienie w tę konstrukcję w ciągu jednej doby, a zarazem utrwalenie nowego wzorca: rosyjskie drony po raz pierwszy w tej wojnie wybrały na cel most w stolicy. Informacja podana za Kyiv Independent i relacją mera Kijowa.
Źródło: kyiv-independent
Równolegle doszło do najbardziej intensywnego skombinowanego ataku na ukraińską energetykę od miesięcy. Według prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w całym kraju zginęło co najmniej siedem osób, w tym jedno dziecko. Liczbę ofiar podaję za dziennikiem „The Guardian" oraz za prezydentem, zaznaczając, że Kyiv Independent mówił o sześciu ofiarach. Krytyczna infrastruktura ucierpiała w pięciu obwodach, a w kolejnych pięciu odnotowano dalsze zniszczenia. Operator sieci przesyłowej Ukrenergo zarządził awaryjne wyłączenia prądu w Kijowie i trzech obwodach sąsiednich, co w stolicy stało się faktem po raz pierwszy od wiosny. Premier Ukrainy Serhij Korecki powiedział wprost, że Rosja „eskalowała do masowych uderzeń na infrastrukturę energetyczną". To uderzenie jest o tyle istotne, że zapowiada zimę spędzoną pod ostrzałem, bo w najbliższych dniach synoptycy zapowiadają w Kijowie nocne przymrozki.
Źródło: the-guardian, kyiv-independent
Na froncie Ukraina przekonuje, że przechodzi do kontrataku. Prezydent Zełenski złożył wizytę na stanowisku dowodzenia w rejonie Łymanu, gdzie chwalił postępy operacji ofensywnej, mówiąc o odbiciu stu siedemdziesięciu sześciu kilometrów kwadratowych terytorium i o zapobieżeniu rosyjskiemu przełamaniu na tyłach linii obronnych wokół Słowiańska i Kramatorska. To ważne, bo oba miasta należą do pasa „miast-twierdz", których Ukraina broni od miesięcy, a rosyjskie natarcie ma tam charakter uporczywy, choć bez przełomu. Doniesienie pochodzi od strony ukraińskiej i nie zostało niezależnie potwierdzone.
Rosja tymczasem sygnalizuje, że nie zamierza zwalniać tempa. Prezydent Władimir Putin podczas dorocznego klubu dyskusyjnego Valdai w Moskwie przyznał, że ukraińskie uderzenia na rosyjskie rafinerie kosztowały jego kraj około jednego procenta PKB, a operacje na Morzu Czarnym wyeliminowały ponad sto rosyjskich jednostek. Jednocześnie ponowił groźbę, że w razie ataku na Kaliningrad Rosja rozważy użycie „wszystkich rodzajów broni", choć zastrzegł, że nie ma zamiaru atakować nikogo w Europie. Wypowiedź wpisuje się w ciąg rosyjskich sygnałów, które opisałem w analizie z dnia 1.10, godzina 15:57; tam znalazła się nota dyplomatyczna Rosji do NATO o gotowości użycia arsenatu jądrowego, gdyby sojusz podjął próbę odizolowania eksklawy. Nowością jest tu więc nie sam wątek, lecz ton samego Putina i jego publiczne przyznanie kosztów gospodarczych. Dokumenty budżetowe, do których dotarł Reuters, pokazują zresztą, że Rosja planuje wydać w 2027 roku siedemnaście i jedną dziesiątą biliona rubli, czyli około dwustu pięciu miliardów dolarów, na obronność, o dwadzieścia siedem procent więcej niż zakładano i najwięcej od początku pełnoskalowej inwazji. To najlepiej pokazuje, że Kreml szykuje się na długą wojnę.
Źródło: reuters
Kijów wystawia też nowe narzędzia, które każą patrzeć na front inaczej. Zełenski ogłosił pierwsze bojowe użycie ukraińskiego taktycznego pocisku balistycznego FP-7 o zasięgu dwustu kilometrów, opracowanego przez firmę FirePoint; prezydent towarzyszył temu nagraniu startu, ale nie ujawnił, kiedy ani gdzie broń została użyta. Osobno Ukraina zabiega w Waszyngtonie o sankcje na rosyjskie podmioty związane z siecią satelitarną Rassvet, która ma być odpowiedzią na Starlink i według Kijowa stanowić poważne zagrożenie. Warto zwrócić uwagę na rozbieżność narracji wewnątrz samego Kijowa: prezydent mówi o „odbijaniu" terytorium, a mer stolicy o kolejnych zniszczeniach mostu, co pokazuje, że ukraińska komunikacja gra jednocześnie na dwa fronty, militarny i wizerunkowy.