Ukraina: uderzenie na Zaporoże, rozmowy w Miami i ukraińska kontrofensywa w Donbasie
Dzień po ogłoszeniu porozumienia o zniesieniu sankcji na rosyjski diesel Rosja przeprowadziła jeden z najkrwawszych ataków na ludność cywilną w ostatnich dniach. Nad ranem w sobotę 10 października rosyjskie lotnictwo zrzuciło pięć bomb szybujących na dzielnice mieszkaniowe w Zaporożu, trafiając w dwa budynki mieszkalne, w tym w pięciopiętrowy blok. Liczby ofiar napływają sprzeczne i trzeba je podawać ostrożnie: prokuratura Ukrainy mówi o co najmniej piętnastu zabitych, władze obwodowe o jedenastu, w tym trojgu dziećmi, a prezydent Wołodymyr Zełenski potwierdził, że wśród zabitych jest troje dzieci. Rozbieżność wynika z tego, że akcja ratunkowa trwała i służby wciąż wydobywały ciała spod gruzów. Zełenski skomentował atak gorzko, pisząc w mediach społecznościowych, że Rosja podziękowała za zniesienie sankcji na eksport diesla, zrzucając pięć bomb szybujących na budynki mieszkalne w Zaporożu. To zestawienie jest istotne, bo pokazuje, jak Kijów odczytuje piątkową decyzję Waszyngtonu: nie jako gest wobec Ukrainy, lecz jako sygnał, że Rosja nie zapłaci za nią żadnej ceny.
Tło tych liczb pogarsza się z każdym dniem. Jak relacjonowała korespondentka Al Dżaziry z Kijowa, rośnie liczba ataków przeprowadzanych w ciągu dnia, a nie tylko nocą, i zdarza się już, że dron odrzutowy uderza w przystanek autobusowy, jak w przypadku ataku z początku tygodnia, w którym zginęło trzydzieści osób. Dziennik The Guardian, podsumowując dzień tysiąc sześćset dziewięćdziesiąty inwazji, przypomniał, że w piątek rosyjskie uderzenia zabiły trzy osoby i raniły co najmniej osiem w różnych częściach kraju, a w ciągu ostatnich trzech dni w rosyjskich bombardowaniach zginęło ponad pięćdziesiąt osób. Innymi słowy, mimo dyplomatycznych deklaracji o zbliżaniu się do pokoju, intensywność rosyjskich ataków na ludność cywilną nie maleje, lecz rośnie.
Źródło: al-jazeera, the-guardian
Drugim elementem tej doby są rozmowy, które odbyły się w piątek w Miami, a w których po stronie ukraińskiej i europejskiej zabrakło jednego ważnego głosu. Jak poinformował wysłannik Stanów Zjednoczonych Steve Witkoff we wpisie w serwisie X, w rozmowach uczestniczyli przedstawiciele tak zwanej trójki europejskiej, Komisji Europejskiej, Ukrainy oraz NATO, a dyskusje dotyczyły odporności energetycznej, eksportu zboża, gwarancji bezpieczeństwa i długoterminowych rozwiązań dla bezpieczeństwa Ukrainy i Europy. Witkoff mówił o konstruktywnych rozmowach nad możliwymi drogami do deeskalacji i zakończenia wojny przed zimą, a także o powojennej odbudowie Ukrainy, jej prosperity i akcesji do Unii Europejskiej. Dziennik The Guardian, powołując się na osobę zorientowaną w przebiegu rozmów, podał, że trwały one sześć godzin, a obok Witkoffa brał w nich udział między innymi Jared Kushner. Warto przy tym odnotować, że sekretarz stanu Marco Rubio jeszcze w czwartek mówił o niebezpiecznym patu, ostrzegając, że drugim sposobem, w jaki paty kończą się na wojnie, jest eskalacja, która może rozlać się na państwa NATO. To zdanie dobrze opisuje napięcie tej chwili: Waszyngton jednocześnie deklaruje chęć szybkiego zakończenia wojny i publicznie dopuszcza jej rozszerzenie.
Źródło: the-guardian
Reakcja Kijowa na całość tego układu była ostra i zasługuje na przytoczenie w całości, bo pokazuje zmianę tonu sojusznika. Zełenski nazwał decyzję o zniesieniu sankcji słabą decyzją silnych partnerów i powiedział, że jego zespół jest po prostu używany jako zasłona dymna, co nie jest uczciwe i nie tak powinni traktować się partnerzy. Do krytyki dołączyli czołowi Demokraci, w tym lider większości w Senacie Chuck Schumer oraz senatorowie Jeanne Shaheen i Elizabeth Warren, którzy we wspólnym oświadczeniu napisali, że dość już tego, i wezwali prezydenta, by zakończył wojnę z Iranem, zamiast finansować rosyjską machinę wojenną. Co istotne, krytyka nie ograniczyła się do jednej partii: republikański kongresmen Don Bacon napisał, że polityka prezydenta wobec Rosji i Ukrainy to porażki, i zaapelował o jasność moralną zamiast moralnej dwuznaczności. To zestawienie pokazuje, że piątkowa decyzja Trumpa nie tylko nie uspokoiła sytuacji, ale otworzyła nowy spór wewnątrz jego własnej partii.
Osobno warto odnotować nowy sygnał z Kremla, który pojawił się już po wydaniu porannym. Jak podała agencja AFP, cytowana przez portal BSS, Donald Trump przekazał Władimirowi Putinowi swoje pomysły na deeskalację wojny w Ukrainie, a Kreml określił reakcję Putina mianem zrozumienia dla części propozycji. Nie znamy treści tych propozycji ani tego, które z nich Rosja odrzuciła, więc uczciwe jest powiedzenie, że mamy do czynienia z komunikatem o nastroju rozmowy, a nie z konkretnym planem. Trzeba też pamiętać, że jeszcze w tej samej rozmowie Putin odsunął perspektywę szybkiego wznowienia rozmów pokojowych, co opisała analiza z dnia 10 października, godzina 06:36 czasu polskiego, więc deklaracja zrozumienia nie musi oznaczać zmiany stanowiska.
Źródło: afp
Najciekawszym wojskowym wątkiem tej doby, który w porannym wydaniu tylko zasygnalizowałem, jest rosyjskie cofanie się w Donbasie. Jak relacjonuje Al Dżazira, powołując się między innymi na powiązany z Kremlem kanał Rybar, rosyjskie siły tracą wsie na południe od Łymanu, miasta, które miało być trampoliną do natarcia na tak zwaną twierdzę Słowiańsk i Kramatorsk. Ukraińska kontrofensywa nazwana operacją Vivaldi odbiła w tym roku sto siedemdziesiąt pięć kilometrów kwadratowych wokół Łymanu, a sam Rybar przyznaje, że szansa na szturm na Słowiańsk oddala się w coraz bardziej odległą przyszłość. Co więcej, kanał ten obwinia rosyjską propagandę o przedwczesne ogłaszanie zdobycia wsi, które nie zostały zajęte, co miało pozwolić Ukraińcom skoncentrować siły i kontratakować. Warto rozdzielić tu fakty od ocen: faktem jest, że powiązane z Kremlem źródło przyznaje ukraińskie postępy, a oceną pozostaje skala sukcesu. Instytut Studiów nad Wojną, który mierzy zmiany terytorialne na podstawie danych otwartych, ocenił, że Rosja w samym wrześniu straciła osiemdziesiąt kilometrów kwadratowych, podczas gdy Putin twierdził, że zdobyła tysiąc trzysta. Ukraina podaje przy tym, że rosyjskie straty we wrześniu były rekordowe i wyniosły czterdzieści sześć tysięcy dwieście trzydzieści osób zabitych i rannych. Sztab generalny Ukrainy w podsumowaniu na 9 października mówił o dwustu jeden walkach w ciągu doby, z najcięższymi w sektorach pokrowskim i hulajpolskim. To obraz wojny, w której Rosja nie jest w stanie przełożyć przewagi liczebnej na trwałe zdobycze.
Źródło: al-jazeera
Równolegle Ukraina kontynuuje kampanię dalekiego zasięgu wymierzoną w rosyjską energetykę i przemysł. Według ukraińskiego sztabu od lipca do początku października pozbawiono sprawności ponad pięćdziesiąt jeden procent rosyjskich mocy rafineryjnych, a wśród celów ostatnich dni znalazły się rafinerie w Wołgogradzie i Baszkortostanie, stacja liniowa w Samarze, zakład przetwórstwa gazu w Astrachaniu oraz samoloty Su-35 i Su-34 zniszczone na lotnisku w Adygei. Odnotować należy też dwa fakty, których w porannym wydaniu nie było. Po pierwsze, rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało, że w piątek rosyjskie siły uderzyły w trzy statki towarowe w ukraińskich portach Morza Czarnego i wokół nich, w Mikołajowie, Czarnomorsku oraz na statku płynącym do Odessy, twierdząc, że wszystkie przewoziły zaopatrzenie dla wojska. Reuters, który to zacytował, zaznaczył, że nie był w stanie niezależnie potwierdzić tego twierdzenia, więc należy je traktować jako komunikat strony rosyjskiej. Po drugie, w Wiedniu zatrzymano w tym tygodniu czterech Ukraińców pod zarzutem szpiegostwa, o czym poinformował austriacki minister spraw wewnętrznych Gerhard Karner, a ukraiński dziennik Ukrainska Prawda podał, że wśród zatrzymanych jest dwoje jego pracowników. Trzy osoby pozostają w areszcie. Sprawa pokazuje, że walka wywiadowcza między Rosją a Ukrainą przenosi się także do państw Unii Europejskiej i dotyka dziennikarzy.
Źródło: reuters, ukrainska-pravda