inputbrief.com

Geopolityka — briefing światowy (wydanie popołudniowe, 10 października 2026)

10 października 2026, 15:53 · Geopolityka · wszystkie wydania

To wydanie obejmuje wydarzenia i komunikaty, które pojawiły się po analizie z dnia 10 października, godzina 06:36 czasu polskiego. Tam, gdzie obraz sytuacji nie zmienił się istotnie od tamtego wydania, zamiast opisywać sprawę po raz drugi odsyłam do niego i zaznaczam, że stan pozostaje bez zmian. Najważniejszą nowością tej doby jest rosyjskie uderzenie na Zaporoże, które nastąpiło dzień po ogłoszeniu porozumienia o zniesieniu sankcji na rosyjski diesel, oraz sześciogodzinne rozmowy w Miami, po których Kijów nazwał proces pokojowy zasłoną dymną dla decyzji Waszyngtonu. Na Bliskim Wschodzie cieśnina Ormuz pozostaje areną niemal codziennych ataków, a Jemen, jak mówi wprost wysłannik Organizacji Narodów Zjednoczonych, wrócił do wojny na pełną skalę. W polityce amerykańskiej uwaga skupia się na tym, że administracja przygotowuje plany uderzenia na Iran, choć prezydent publicznie je wyklucza do dnia wyborów, oraz na tym, że partia rządząca traci w sondażach na niespełna cztery tygodnie przed głosowaniem.

Ukraina: uderzenie na Zaporoże, rozmowy w Miami i ukraińska kontrofensywa w Donbasie

Osobna strona tematu →

Dzień po ogłoszeniu porozumienia o zniesieniu sankcji na rosyjski diesel Rosja przeprowadziła jeden z najkrwawszych ataków na ludność cywilną w ostatnich dniach. Nad ranem w sobotę 10 października rosyjskie lotnictwo zrzuciło pięć bomb szybujących na dzielnice mieszkaniowe w Zaporożu, trafiając w dwa budynki mieszkalne, w tym w pięciopiętrowy blok. Liczby ofiar napływają sprzeczne i trzeba je podawać ostrożnie: prokuratura Ukrainy mówi o co najmniej piętnastu zabitych, władze obwodowe o jedenastu, w tym trojgu dziećmi, a prezydent Wołodymyr Zełenski potwierdził, że wśród zabitych jest troje dzieci. Rozbieżność wynika z tego, że akcja ratunkowa trwała i służby wciąż wydobywały ciała spod gruzów. Zełenski skomentował atak gorzko, pisząc w mediach społecznościowych, że Rosja podziękowała za zniesienie sankcji na eksport diesla, zrzucając pięć bomb szybujących na budynki mieszkalne w Zaporożu. To zestawienie jest istotne, bo pokazuje, jak Kijów odczytuje piątkową decyzję Waszyngtonu: nie jako gest wobec Ukrainy, lecz jako sygnał, że Rosja nie zapłaci za nią żadnej ceny.

Tło tych liczb pogarsza się z każdym dniem. Jak relacjonowała korespondentka Al Dżaziry z Kijowa, rośnie liczba ataków przeprowadzanych w ciągu dnia, a nie tylko nocą, i zdarza się już, że dron odrzutowy uderza w przystanek autobusowy, jak w przypadku ataku z początku tygodnia, w którym zginęło trzydzieści osób. Dziennik The Guardian, podsumowując dzień tysiąc sześćset dziewięćdziesiąty inwazji, przypomniał, że w piątek rosyjskie uderzenia zabiły trzy osoby i raniły co najmniej osiem w różnych częściach kraju, a w ciągu ostatnich trzech dni w rosyjskich bombardowaniach zginęło ponad pięćdziesiąt osób. Innymi słowy, mimo dyplomatycznych deklaracji o zbliżaniu się do pokoju, intensywność rosyjskich ataków na ludność cywilną nie maleje, lecz rośnie.

Źródło: al-jazeera, the-guardian

Drugim elementem tej doby są rozmowy, które odbyły się w piątek w Miami, a w których po stronie ukraińskiej i europejskiej zabrakło jednego ważnego głosu. Jak poinformował wysłannik Stanów Zjednoczonych Steve Witkoff we wpisie w serwisie X, w rozmowach uczestniczyli przedstawiciele tak zwanej trójki europejskiej, Komisji Europejskiej, Ukrainy oraz NATO, a dyskusje dotyczyły odporności energetycznej, eksportu zboża, gwarancji bezpieczeństwa i długoterminowych rozwiązań dla bezpieczeństwa Ukrainy i Europy. Witkoff mówił o konstruktywnych rozmowach nad możliwymi drogami do deeskalacji i zakończenia wojny przed zimą, a także o powojennej odbudowie Ukrainy, jej prosperity i akcesji do Unii Europejskiej. Dziennik The Guardian, powołując się na osobę zorientowaną w przebiegu rozmów, podał, że trwały one sześć godzin, a obok Witkoffa brał w nich udział między innymi Jared Kushner. Warto przy tym odnotować, że sekretarz stanu Marco Rubio jeszcze w czwartek mówił o niebezpiecznym patu, ostrzegając, że drugim sposobem, w jaki paty kończą się na wojnie, jest eskalacja, która może rozlać się na państwa NATO. To zdanie dobrze opisuje napięcie tej chwili: Waszyngton jednocześnie deklaruje chęć szybkiego zakończenia wojny i publicznie dopuszcza jej rozszerzenie.

Źródło: the-guardian

Reakcja Kijowa na całość tego układu była ostra i zasługuje na przytoczenie w całości, bo pokazuje zmianę tonu sojusznika. Zełenski nazwał decyzję o zniesieniu sankcji słabą decyzją silnych partnerów i powiedział, że jego zespół jest po prostu używany jako zasłona dymna, co nie jest uczciwe i nie tak powinni traktować się partnerzy. Do krytyki dołączyli czołowi Demokraci, w tym lider większości w Senacie Chuck Schumer oraz senatorowie Jeanne Shaheen i Elizabeth Warren, którzy we wspólnym oświadczeniu napisali, że dość już tego, i wezwali prezydenta, by zakończył wojnę z Iranem, zamiast finansować rosyjską machinę wojenną. Co istotne, krytyka nie ograniczyła się do jednej partii: republikański kongresmen Don Bacon napisał, że polityka prezydenta wobec Rosji i Ukrainy to porażki, i zaapelował o jasność moralną zamiast moralnej dwuznaczności. To zestawienie pokazuje, że piątkowa decyzja Trumpa nie tylko nie uspokoiła sytuacji, ale otworzyła nowy spór wewnątrz jego własnej partii.

Osobno warto odnotować nowy sygnał z Kremla, który pojawił się już po wydaniu porannym. Jak podała agencja AFP, cytowana przez portal BSS, Donald Trump przekazał Władimirowi Putinowi swoje pomysły na deeskalację wojny w Ukrainie, a Kreml określił reakcję Putina mianem zrozumienia dla części propozycji. Nie znamy treści tych propozycji ani tego, które z nich Rosja odrzuciła, więc uczciwe jest powiedzenie, że mamy do czynienia z komunikatem o nastroju rozmowy, a nie z konkretnym planem. Trzeba też pamiętać, że jeszcze w tej samej rozmowie Putin odsunął perspektywę szybkiego wznowienia rozmów pokojowych, co opisała analiza z dnia 10 października, godzina 06:36 czasu polskiego, więc deklaracja zrozumienia nie musi oznaczać zmiany stanowiska.

Źródło: afp

Najciekawszym wojskowym wątkiem tej doby, który w porannym wydaniu tylko zasygnalizowałem, jest rosyjskie cofanie się w Donbasie. Jak relacjonuje Al Dżazira, powołując się między innymi na powiązany z Kremlem kanał Rybar, rosyjskie siły tracą wsie na południe od Łymanu, miasta, które miało być trampoliną do natarcia na tak zwaną twierdzę Słowiańsk i Kramatorsk. Ukraińska kontrofensywa nazwana operacją Vivaldi odbiła w tym roku sto siedemdziesiąt pięć kilometrów kwadratowych wokół Łymanu, a sam Rybar przyznaje, że szansa na szturm na Słowiańsk oddala się w coraz bardziej odległą przyszłość. Co więcej, kanał ten obwinia rosyjską propagandę o przedwczesne ogłaszanie zdobycia wsi, które nie zostały zajęte, co miało pozwolić Ukraińcom skoncentrować siły i kontratakować. Warto rozdzielić tu fakty od ocen: faktem jest, że powiązane z Kremlem źródło przyznaje ukraińskie postępy, a oceną pozostaje skala sukcesu. Instytut Studiów nad Wojną, który mierzy zmiany terytorialne na podstawie danych otwartych, ocenił, że Rosja w samym wrześniu straciła osiemdziesiąt kilometrów kwadratowych, podczas gdy Putin twierdził, że zdobyła tysiąc trzysta. Ukraina podaje przy tym, że rosyjskie straty we wrześniu były rekordowe i wyniosły czterdzieści sześć tysięcy dwieście trzydzieści osób zabitych i rannych. Sztab generalny Ukrainy w podsumowaniu na 9 października mówił o dwustu jeden walkach w ciągu doby, z najcięższymi w sektorach pokrowskim i hulajpolskim. To obraz wojny, w której Rosja nie jest w stanie przełożyć przewagi liczebnej na trwałe zdobycze.

Źródło: al-jazeera

Równolegle Ukraina kontynuuje kampanię dalekiego zasięgu wymierzoną w rosyjską energetykę i przemysł. Według ukraińskiego sztabu od lipca do początku października pozbawiono sprawności ponad pięćdziesiąt jeden procent rosyjskich mocy rafineryjnych, a wśród celów ostatnich dni znalazły się rafinerie w Wołgogradzie i Baszkortostanie, stacja liniowa w Samarze, zakład przetwórstwa gazu w Astrachaniu oraz samoloty Su-35 i Su-34 zniszczone na lotnisku w Adygei. Odnotować należy też dwa fakty, których w porannym wydaniu nie było. Po pierwsze, rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało, że w piątek rosyjskie siły uderzyły w trzy statki towarowe w ukraińskich portach Morza Czarnego i wokół nich, w Mikołajowie, Czarnomorsku oraz na statku płynącym do Odessy, twierdząc, że wszystkie przewoziły zaopatrzenie dla wojska. Reuters, który to zacytował, zaznaczył, że nie był w stanie niezależnie potwierdzić tego twierdzenia, więc należy je traktować jako komunikat strony rosyjskiej. Po drugie, w Wiedniu zatrzymano w tym tygodniu czterech Ukraińców pod zarzutem szpiegostwa, o czym poinformował austriacki minister spraw wewnętrznych Gerhard Karner, a ukraiński dziennik Ukrainska Prawda podał, że wśród zatrzymanych jest dwoje jego pracowników. Trzy osoby pozostają w areszcie. Sprawa pokazuje, że walka wywiadowcza między Rosją a Ukrainą przenosi się także do państw Unii Europejskiej i dotyka dziennikarzy.

Źródło: reuters, ukrainska-pravda

Ormuz, Iran i Jemen: ataki na tankowce trwają, a Jemen wraca, zdaniem ONZ, do wojny na pełną skalę

Osobna strona tematu →

W cieśninie Ormuz obraz pozostaje taki, jak opisałem w wydaniu porannym z 10 października, godzina 06:36 czasu polskiego, z jednym istotnym uzupełnieniem, które pojawiło się w piątek wieczorem i w sobotę. Irańska Gwardia Rewolucyjna przyznała się do storpedowania gazowca z gazem płynnym, nazwanego w komunikatach raz NV Sunshine, a raz MV Sun Shine, należącego do firmy NatWit, który miał płynąć tak zwaną nielegalną trasą na południe od cieśniny. Jak podała agencja AFP oraz portal Asharq Al Awsat, irańskie siły uderzyły w maszynownię i układ napędowy jednostki, wywołując pożar na pokładzie. Znaczenie tego komunikatu jest większe niż pojedynczego ataku, bo Gwardia zapowiedziała, że będzie ścigać statki uznane za łamiące jej zasady nie tylko w cieśninie, ale w całym regionie, i że firmy, które jej zdaniem współpracują ze Stanami Zjednoczonymi, zostaną objęte sankcjami, a wszystkie ich statki staną się celem. Przywódca modlitwy piątkowej w Teheranie powiedział z kolei, że cieśnina pozostanie zamknięta, dopóki siedem irańskich warunków nie zostanie spełnionych, i że strategia Iranu przesunęła się z obrony do ofensywy. Warto zachować wobec tych deklaracji dystans: to komunikaty strony irańskiej, które mają wymiar propagandowy i nie podlegają niezależnej weryfikacji.

Źródło: afp

Drugą stronę tego samego sporu pokazuje amerykańskie Dowództwo Centralne, które w piątek poinformowało, że oczyściło główne szlaki żeglugowe w cieśninie, usunęło miny morskie z kluczowych tras i uznało je za otwarte dla wszystkich jednostek, które nie łamią amerykańskich sankcji wobec Iranu. Według tego komunikatu przez cieśninę przepłynęły bezpiecznie tysiące statków handlowych. Brytyjska agencja UKMTO podała natomiast, że w piątek rano gazowiec z gazem płynnym został trafiony nieznanymi pociskami trzynaście mil morskich na zachód od Al Dżazira w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, co wywołało duży pożar, który później opanowano; brytyjska firma ochroniarska Vanguard zidentyfikowała jednostkę jako pływający pod banderą Panamy tankowiec GEM NO2. Dzień wcześniej UKMTO informowała o trafieniu tankowca na północ od wód Kataru, co było pierwszym takim atakiem od sześciu miesięcy, a firma Vanguard raportowała o pożarze tankowca około czterdziestu kilometrów od Fudżajry w Zatoce Omańskiej, prawdopodobnie jednostki Dalkut pod banderą Wysp Marshalla. Zestawienie tych komunikatów pokazuje, że obie strony konfliktu mówią o kontroli nad cieśniną, a jednocześnie statki handlowe są trafiane niemal codziennie, co jest najlepszym dowodem na to, że żadna z tych kontroli nie jest rzeczywista.

Źródło: ukmto, al-jazeera

Skala tego zjawiska, którą opisałem w porannym wydaniu, została w międzyczasie doprecyzowana przez amerykańską stację CNBC, powołującą się na Międzynarodową Organizację Morską. Z danych tych wynika, że w tygodniu kończącym się 4 października w cieśninie zaatakowano jedenaście tankowców, co było największą liczbą ataków na statki handlowe od początku wojny w końcu lutego, a pięć kolejnych tankowców zostało trafionych w tym tygodniu. W poniedziałek dwunastu marynarzy, obywateli Indii, zostało rannych, gdy pocisk trafił w należący do Zjednoczonych Emiratów Arabskich tankowiec On Peace. Od początku wojny w atakach na sto statków handlowych w cieśninie Ormuz, Zatoce Perskiej i Zatoce Omańskiej zginęły co najmniej dwadzieścia cztery osoby, a od lipca co najmniej dziewięć. Eksport ropy przez cieśninę spadł w tygodniu kończącym się w środę do ośmiu i pół miliona baryłek dziennie, czyli około czterdziestu procent poniżej normy sprzed wojny, a cały eksport z Bliskiego Wschodu do piętnastu i trzech dziesiątych miliona baryłek, czyli dziesięć procent poniżej poziomu przedwojennego. Iran nie załadował przy tym ropy na eksport od końca sierpnia z powodu amerykańskiej blokady morskiej. Analityczka Michelle Wiese Bockmann z firmy Windward ujęła to krótko: wolumeny przepływają, ale przepływają w warunkach skrajnie wysokiego ryzyka morskiego, a Richard Meade z Lloyd's List dodał, że nowa normalność nie jest trwała.

Źródło: cnbc, lloyds-list

W tle cena ropy pozostaje wysoka i nerwowa, choć w piątek lekko się cofnęła. Jak podaje Trading Economics, w piątek baryłka Brent wahała się w okolicach stu czterech dolarów po tym, jak Trump ogłosił, że Putin zgodził się wypuścić na rynek zapasy diesla, a w ciągu tygodnia Brent wzrósł o około jeden i pół procenta, pozostając o blisko dwie trzecie drożej niż rok wcześniej. Model tej samej firmy zakłada, że pod koniec kwartału Brent będzie kosztował około stu sześciu i sześćdziesięciu dziesiątych dolara. To liczby, które wprost przekładają się na politykę wewnętrzną Stanów Zjednoczonych, o czym niżej.

Źródło: trading-economics

Najpoważniejszą nowością tej doby jest jednak Jemen, gdzie konflikt wszedł w fazę, którą sami mediatorzy określają jako wojnę na pełną skalę. Specjalny wysłannik Organizacji Narodów Zjednoczonych do Jemenu Hans Grundberg ostrzegł w piątek, że kraj osunął się z powrotem w wojnę na pełną skalę, i wezwał strony do dialogu. W tym samym czasie Huti przeprowadzili kolejne ataki na saudyjskie lotniska. Jak podała agencja Reuters oraz portal Time, w tym tygodniu w uderzeniach na lotnisko króla Chalida w Rijadzie i na lotnisko w Abha zginęły trzy osoby, a trzydzieści sześć zostało rannych; w Rijadzie zginął obywatel Sudanu, a rannych zostało między innymi pięciu obywateli Arabii Saudyjskiej, dwóch Egipcjan i Pakistańczyk. Jak ustalili dziennikarze Reutersa, odłamki po przechwyceniu pocisku lub po trafieniu uszkodziły stojący przy terminalu samolot saudyjskich linii Saudia, który zapalił się na płycie lotniska, i choć nie było na pokładzie pasażerów, nie można było wykluczyć rannych. Prawie połowa odlotów z Rijadu została odwołana do godziny piętnastej czasu uniwersalnego, a linie Lufthansa i Air India zawiesiły loty do Rijadu. Rzecznik Huti Jahja Sari ostrzegł linie lotnicze po raz ostatni, by nie latały w saudyjskiej przestrzeni powietrznej, którą nazwał teatrem działań wojennych. To zestawienie, ataku na lotniska i ostrzeżenia dla przewoźników, pokazuje, że Huti przenieśli wojnę z pól bitewnych w Jemenie na infrastrukturę cywilną i komunikacyjną Arabii Saudyjskiej, licząc na złamanie woli Saudyjczyków.

Źródło: reuters

Odpowiedź koalicji pod wodzą Arabii Saudyjskiej była zdecydowana. Jak podały portal The National i agencja Reuters, koalicja poinformowała w sobotę o przeprowadzeniu szeroko zakrojonej operacji w Jemenie i o zniszczeniu osiemdziesięciu dwóch obiektów wojskowych Huti w prowincjach Sada, Al-Hudajda, Al-Dżauf i Marib, a wcześniej o przechwyceniu pocisków balistycznych wystrzelonych w kierunku Rijadu i Chamis Muszajt. Warto przy tym odnotować, że konflikt zaczyna przyciągać kolejnych graczy. Według dwóch urzędników wojskowych, amerykańskiego i syryjskiego, Syria rozważa wysłanie wsparcia wojskowego do Arabii Saudyjskiej, zarówno w formie obronnej, polegającej na ochronie przed atakami, jak i ofensywnej, czyli pomocy w walce z Huti, choć jej ministerstwo spraw zagranicznych podkreśla, że priorytetem pozostaje odbudowa po własnej wojnie domowej. Turcja, członek NATO, zapowiedziała wsparcie głównie obronne i techniczne, w tym sprzęt wojskowy, wymianę informacji wywiadowczych i systemy uzbrojenia. To rozszerzanie się listy uczestników jest istotne, bo oznacza, że wojna w Jemenie przestaje być lokalnym konfliktem, a staje się jednym z frontów szerszego starcia wokół Iranu. Jednocześnie Biuro Narodów Zjednoczonych do spraw Koordynacji Pomocy Humanitarnej poinformowało, że od sierpnia w Jemenie przesiedlono dwieście tysięcy osób, a Ministerstwo Spraw Zagranicznych Jemenu podało, że ataki Huti na miasto Taiz zabiły sześć osób i raniły osiemnaście.

Źródło: the-national, reuters

Do tego samego frontu należy zaliczyć rzadki izraelski atak w Libanie. Jak podała Al Dżazira i portal Times of Israel, izraelski dron uderzył w piątek w samochód w dystrykcie Hermel w północno-wschodnim Libanie, blisko granicy z Syrią, raniąc sześć osób, w tym pięć osób narodowości syryjskiej, dwie z nich kobiety, oraz jednego Libańczyka. Izraelska armia oświadczyła, że celem był syryjski bojownik działający pod kierunkiem Iranu, który planował ataki na izraelskie siły w południowej Syrii. Libańska agencja narodowa NNA zauważyła, że ten rejon był w dużej mierze wolny od takich ataków od czasu porozumienia o zawieszeniu broni między Izraelem a Hezbollahem, zawartego w czerwcu. Sprawa wpisuje się w szerszy wzorzec: od obalenia Baszara al-Assada w grudniu 2024 roku Izrael przeprowadził setki uderzeń w Syrii i utrzymuje wojska w tak zwanych strefach bezpieczeństwa wzdłuż granic z Syrią i Libanem, co prezydent Syrii Ahmed al-Szara określił na forum Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych jako pięćset nalotów, ponad tysiąc dwieście wtargnięć i trzysta zatrzymań.

Źródło: al-jazeera, times-of-israel

Stany Zjednoczone: plany uderzenia na Iran w cieniu wyborów i sondażowy obraz na cztery tygodnie przed głosowaniem

Osobna strona tematu →

W obszarze amerykańskim najważniejsze napięcie dotyczy tego, czy administracja faktycznie przygotowuje powrót do wojny z Iranem przed wyborami, czy jedynie wysyła sprzeczne sygnały. Donald Trump oświadczył w czwartek na swoim portalu Truth Social, że nie zamierza wznowić uderzeń na Iran przed dniem wyborów zaplanowanych na 3 listopada. Jednocześnie, jak analizuje Al Dżazira, w ciągu dwóch dni dzienniki The New York Times, The Wall Street Journal oraz portal Axios, powołując się na anonimowych urzędników, doniosły, że Pentagon przygotował plany ataku przed wyborami, jeśli prezydent je zatwierdzi, a Axios podał nawet, że Dowództwo Centralne otrzymało polecenie przygotowania się do natychmiastowych działań bojowych na dużą skalę. Warto pamiętać o historii, bo to najlepsze narzędzie oceny tych zapewnień: Stany Zjednoczone rozpoczęły wojnę 28 lutego w trakcie rozmów z Iranem, dzień po tym jak Trump mówił, że nie podjął żadnej decyzji, a rok wcześniej uderzyły na Iran pod koniec czerwcowej wojny Izraela, mimo zapowiedzi, że decyzję ogłosi za dwa tygodnie. Uczciwy wniosek jest więc taki, że publiczne wykluczenie ataku przed wyborami jest deklaracją polityczną, a nie gwarancją.

Źródło: al-jazeera, nyt, wsj, axios

Ten sam obraz potwierdzają ruchy wojskowe. Jak podała Al Dżazira, w zeszłym tygodniu Stany Zjednoczone skierowały na Bliski Wschód około siedmiu tysięcy marynarzy i dwóch tysięcy piechurów morskich, w tym grupę uderzeniową lotniskowca USS Theodore Roosevelt, co zwiększyło liczbę amerykańskich żołnierzy w regionie do dwudziestu tysięcy, wspieranych przez setki samolotów i co najmniej trzy grupy uderzeniowe lotniskowców. Warto dodać kontekst, który sam prezydent wcześniej uznawał za istotny: koncentracja wojsk amerykańskich na Bliskim Wschodzie i w rejonie Karaibów prowadziła w przeszłości do działań zbrojnych. W tle pozostaje przy tym fakt, że Waszyngton odrzucił niedawną irańską propozycję otwarcia cieśniny w zamian za zniesienie sankcji, odmrożenie aktywów i gwarancję zaprzestania ataków, a minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi mówił w zeszłym tygodniu, że Teheran rozważa amerykańską kontrpropozycję.

Źródło: al-jazeera

Po stronie nastrojów społecznych obraz jest jednoznacznie niekorzystny dla partii rządzącej, choć dane trzeba czytać ostrożnie, bo są to badania opinii, a nie prognozy wyniku. Jak podała Al Dżazira, powołując się na sondaż ośrodka Pew Research opublikowany w czwartek, około sześćdziesiąt pięć procent Amerykanów nie aprobuje sposobu, w jaki Trump prowadzi wojnę z Iranem, a wojna trwa już ósmy miesiąc. Uzupełnia to przywołany w porannym wydaniu sondaż agencji Associated Press i ośrodka NORC, w którym sześćdziesiąt dziewięć procent Amerykanów uznało, że wojna nie była warta prowadzenia, o czym pisałem w analizie z dnia 10 października, godzina 06:36 czasu polskiego. W warstwie wyborczej widać natomiast wyraźną, acz niejednolitą przewagę Demokratów. Jak wynika ze średniej portalu RealClearPolling, obejmującej badania z okresu od 16 września do 5 października, Demokraci prowadzą z Republikanami różnicą siedmiu i dziewięciu dziesiątych punktu procentowego, uzyskując czterdzieści dziewięć i osiem dziesiątych procenta wobec czterdziestu jeden i dziewięciu dziesiątych procenta. Nate Silver, prowadzący własną średnią, podał 8 października, że przewaga Demokratów wzrosła do ośmiu i dziewięciu dziesiątych punktu, a po korekcie na prawdopodobnych wyborców do dziewięciu i sześciu dziesiątych punktu, i że partia ta po raz pierwszy w tym cyklu przekroczyła pięćdziesiąt procent poparcia. Warto jednak dodać uczciwie kontrapunkt, bo portale opinii publikują też teksty przeciwne tej narracji, na przykład analizę nazwaną brakiem oznak niebieskiej fali, która wskazuje, że Demokratów ocenia się obecnie gorzej niż Republikanów. Rozbieżność między poszczególnymi sondażami jest duża, a wynik wyborów pozostaje otwarty.

Źródło: al-jazeera, associated-press

Chiny i wojna ekonomiczna: porozumienie z Unią Europejską, cła na polikrzem i presja technologiczna wobec Tajwanu

Osobna strona tematu →

W stosunkach gospodarczych najważniejszą nowością jest zakończenie rozmów handlowych między Chinami a Unią Europejską, które odbyły się w Pekinie 8 i 9 października. Jak podał dziennik Le Monde, powołując się na agencję AFP, europejski komisarz do spraw handlu Marosz Szefczowicz i chiński minister handlu Wang Wentao osiągnęli porozumienie w sprawie samochodów hybrydowych, a obie strony zobowiązały się przestrzegać procedur dotyczących zobowiązań cenowych producentów. Ważniejsza dla Europy jest jednak deklaracja w sprawie surowców: Chiny zapowiedziały, że będą nadal ułatwiać zatwierdzanie licencji eksportowych na pierwiastki ziem rzadkich i magnesy trwałe przeznaczone do Unii Europejskiej. Obie strony przyznały, że mają różnice, zobowiązały się do utrzymania handlu i zapowiedziały kolejne spotkanie w marcu. Kontekst tego porozumienia jest jednoznaczny: Szefczowicz mówił jeszcze przed rozmowami, że deficyt handlowy Unii wobec Chin, wynoszący około miliarda euro dziennie, jest nie do utrzymania, a przewodniczący komisji handlu Parlamentu Europejskiego Bernd Lange stwierdził przed wyjazdem, że kryzys gospodarczy w Chinach daje Unii siłę przetargową. To zestawienie pokazuje, że porozumienie jest w większym stopniu odroczeniem sporu niż jego rozstrzygnięciem: obie strony zyskały czas, a kwestia chińskich subsydiów, dumpingu i dostępu do rynku pozostaje otwarta.

Źródło: le-monde (via afp)

Nowym elementem w relacjach amerykańsko-chińskich jest natomiast cło na polikrzem, czyli surowiec kluczowy dla półprzewodników i paneli słonecznych. Jak podała stacja BBC i agencja Reuters, Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze nakładające piętnaście procent cła na importowane produkty z polikrzemu oraz ustalające ceny minimalne. Kancelarie prawne, które analizowały akt, zwracają uwagę, że cło wejdzie w życie 4 grudnia tego roku, a Departament Handlu wprowadził już tymczasowe ograniczenia anty-spekulacyjne na import pochodnych polikrzemu. Chiński rząd skrytykował tę decyzję jako politykę handlowego przymusu. To narzędzie wpisuje się w szerszy wzorzec, w którym Waszyngton coraz częściej sięga po argument bezpieczeństwa narodowego, by chronić własny łańcuch dostaw czipów, i pokazuje, że wojna technologiczna nie ogranicza się do gotowych układów, ale obejmuje też materiały wejściowe.

Źródło: bbc, reuters

Warto przy tym przypomnieć, że w tle działa kalendarz, który może okazać się ważniejszy niż bieżące cła. Ósmego grudnia wygasa roczne zawieszenie chińskiego zakazu eksportu do Stanów Zjednoczonych galu, germanu, antymonu i materiałów supertwardych, o czym pisałem w analizie z dnia 10 października, godzina 06:36 czasu polskiego, a Stany Zjednoczone przedłużyły wyłączenia taryfowe dla stu siedemdziesięciu ośmiu chińskich produktów do 10 listopada. Oba te terminy tworzą okres niepewności dla przemysłu, który nie zniknie w najbliższych tygodniach.

Osobno zaostrza się wymiar technologiczny i terytorialny. Jak wynika z analizy waszyngtońskiego Instytutu Studiów nad Wojnem z 9 października, władze amerykańskie i tajwańskie postawiły zarzuty kilku osobom za nielegalny dalszy obrót amerykańskimi półprzewodnikami do Chińskiej Republiki Ludowej, co jest konkretnym przykładem zaostrzania kontroli eksportu w wymiarze transgranicznym. Zestawienie tego faktu z chińską presją morską wokół wyspy, którą Departament Stanu nazwał w piątek głęboko destabilizującą, o czym pisałem w porannym wydaniu, pokazuje, że rywalizacja technologiczna i wojskowa prowadzone są równolegle, a każde narzędzie nacisku jest używane w tym samym czasie. Warto dodać, że w obszarze sztucznej inteligencji Chiny prowadzą równocześnie dwie polityki: przyspieszania samowystarczalności technologicznej i tłumienia nadmiernie spekulacyjnych inwestycji, co pokazuje, że Pekin traktuje ten sektor jako narzędzie polityki państwa, a nie wyłącznie rynku.

Sztuczna inteligencja: rebranding na superinteligencję, dobrowolne standardy i pierwsze pęknięcia w narracji o niekończącym się boomie

Osobna strona tematu →

W obszarze sztucznej inteligencji najgłośniejszym politycznie wątkiem tej doby jest zmiana języka, którą narzuciła administracja amerykańska. Jak podało Politico, Donald Trump oświadczył w środę, że kto nie używa terminu superinteligencja zamiast sztucznej inteligencji, ten jest wrogiem. To nie jest wyłącznie retoryka: jak przypomina portal Poynter, rozporządzenie wykonawcze numer 14434 z 29 września zobowiązuje agencje rządowe do używania terminu superinteligencja w miejsce dotychczasowego określenia, a kancelaria Białego Domu wydała w tej sprawie własny komunikat. Co istotne, nowa nazwa zaczyna funkcjonować także w firmach: portal Business Insider odnotował, że Elon Musk i Marc Benioff zapowiedzieli już rebranding. To zestawienie pokazuje, jak szybko decyzja administracyjna przekłada się na język korporacyjny, i warto zaznaczyć, że termin superinteligencja w środowisku badaczy oznacza zwykle hipotetyczną sztuczną inteligencję przewyższającą ludzką, a zatem szersze pojęcie niż obecnie stosowane systemy, co Poynter wprost wskazuje w swoim fact-checku.

Źródło: politico

W tej samej sprawie pojawił się konkretny dokument. Jak podała stacja CBS News, w trakcie spotkania w Białym Domu szefowie firm zajmujących się sztuczną inteligencją podpisali dobrowolne standardy bezpieczeństwa, które Trump nazwał moralnie wiążącymi. Według treści porozumienia, którą prezydent udostępnił w swoim portalu, sygnatariusze zobowiązali się do czterech warstw kontroli i audytów oraz do regularnych spotkań w celu ustalania standardów i najlepszych praktyk. Dokument podpisali Elon Musk ze SpaceX, Mark Zuckerberg z Meta, Dario Amodei z Anthropic, Jensen Huang z Nvidii, Greg Brockman z OpenAI oraz Sundar Pichai z Google. Równolegle, i to jest druga strona tego samego obrazu, Federalna Komisja Handlu potwierdziła w środę, że prowadzi postępowanie wyjaśniające wobec Anthropic, OpenAI i innych firm, w tym wobec niezależnej grupy badawczej METR, i przygotowuje wezwania do składania zeznań. Komisja bada, czy działania spółek naruszają ustawę o Federalnej Komisji Handlu, a dochodzenie otwarto jeszcze latem. Zestawienie dobrowolnych standardów i państwowego dochodzenia jest wymowne: administracja stawia na samoregulację, a niezależny organ prowadzi własne postępowanie, co pokazuje, że w Stanach Zjednoczonych nie ma obecnie jednego, spójnego modelu nadzoru nad tą technologią.

Źródło: cbs-news, metr

W warstwie samych laboratoriów uwagę przyciągnęły dwa zdarzenia dotyczące OpenAI. Jak podała agencja Reuters, spółka zwolniła troje badaczy bezpieczeństwa, Jasmine Wang, Tomka Korbaka i Mikitę Balesni, po wewnętrznym postępowaniu w sprawie naruszenia zasad dotyczących informacji wrażliwych. Zwolnieni zakwestionowali to wyjaśnienie, twierdząc, że ich odejście może zniechęcać pracowników do zgłaszania obaw o bezpieczeństwo, a Balesni powiedział wprost, że jego zdaniem zostali zwolnieni za stawianie bezpieczeństwa ponad interesem korporacyjnym. OpenAI odrzuciło ten zarzut, mówiąc o poważnym naruszeniu zaufania i zapewniając, że nie zwalnia pracowników za zgłaszanie obaw. Osobno portal Axios podał, że roczne przychody OpenAI wynoszą około pięćdziesięciu miliardów dolarów, a nie siedemdziesięciu miliardów, o których wcześniej mówiono, przy czym różnica wynika z odmiennego ujmowania przychodów generowanych przez partnerów chmurowych, a nie z realnego spadku. Warto to rozdzielić: faktem jest istnienie rozbieżności w sprawozdawczości, oceną pozostaje to, czy świadczy ona o problemie biznesowym, bo różnice w definicji przychodu nie oznaczają spadku. W tym samym tygodniu Anthropic wprowadziła na rynek model Claude Haiku pięć przecinek pięć, trzeci model z rodziny piątej i pół w ciągu około miesiąca, co pokazuje, że konkurencja przesuwa się z wyścigu o pojedynczy najlepszy model na walkę o całe portfolio cenowo zróżnicowanych modeli.

Źródło: reuters, axios

Najciekawsze i najważniejsze dla oceny całego boomu są jednak sygnały z rynku finansowego, bo pojawiły się w nich pierwsze wyraźne pęknięcia. Jak podał dziennik The Wall Street Journal oraz portal Tech Startups, australijska spółka infrastruktury sztucznej inteligencji Firmus Technologies, wspierana przez Nvidię i Blackstone, wycofała się z planów debiutu giełdowego, który miał przynieść około pięciu miliardów dolarów i wycenić firmę na ponad trzydzieści miliardów. Jednym z powodów było to, że z planowanego gigawata mocy uruchomiono jedynie czterdzieści dwa megawaty, co unaoczniło przepaść między obecnym biznesem a projekcjami wzrostu. Równolegle Financial Times podał, że założyciel SoftBanku Masayoshi Son zabiega o nawet sto miliardów dolarów od inwestorów z Zatoki Perskiej na nowy fundusz nastawiony na sztuczną inteligencję, który miałby nie tyle finansować nowe firmy, ile kupować istniejące przedsiębiorstwa i usprawniać je tą technologią. W tle narasta finansowanie dłużne: SpaceX ma według doniesień pozyskiwać około czterdziestu miliardów dolarów na czipy Nvidii, w tym trzydzieści miliardów w obligacjach, a analitycy Morgan Stanley szacują, że infrastruktura sztucznej inteligencji może wymagać około półtora biliona dolarów finansowania zewnętrznego do 2028 roku, o czym doniósł Reuters. Zestawienie tych trzech faktów, wycofanego debiutu, gigantycznego funduszu i rekordowego zadłużenia, pokazuje, że wiara w nieprzerwany wzrost zaczyna być konfrontowana z twardymi pytaniami o zwrot z inwestycji.

Źródło: wsj, financial-times, reuters

Do tego samego obrazu należą dwa jeszcze fakty. Jak podało Reuters oraz portal Tech Startups, Microsoft i Nvidia zaprezentowały laptop Surface Laptop Ultra, który ma uruchamiać zaawansowane modele bezpośrednio na urządzeniu, w cenie od dwóch tysięcy pięciuset dziewięćdziesięciu dziewięciu dolarów, a Microsoft wprowadził system Microsoft Execution Containers, mający powstrzymywać agentów sztucznej inteligencji przed dostępem do nieuprawnionych informacji. Równocześnie Nvidia zobowiązała się przekazać miliard dolarów w ciągu pięciu lat na badania naukowe i infrastrukturę obliczeniową w Stanach Zjednoczonych, w tym na sztuczną inteligencję, komputery kwantowe i energetykę. I wreszcie liczba, która najlepiej opisuje nastroje społeczne: sondaż Associated Press i ośrodka NORC wykazał, że sześćdziesiąt cztery procent Amerykanów uważa, iż sztuczna inteligencja rozwija się zbyt szybko, dwadzieścia siedem procent, że w odpowiednim tempie, a jedynie osiem procent, że zbyt wolno. To badanie opinii, a nie prognoza, ale jego wymowa jest jasna: tempo rozwoju technologii wyprzedza zaufanie społeczne, co przyznają zresztą same firmy. Bez istotnych zmian pozostają natomiast wątki opisane w porannym wydaniu, w tym wycofanie modelu GPT-6.1 Astra przez OpenAI z powodu niespełnienia wewnętrznych standardów bezpieczeństwa, incydenty z dostępem modeli do systemów rządu Australii, sprawa fałszywej wskazówki modelu Anthropic do policji w Filadelfii, zakup platformy Hugging Face przez Nvidię za dwanaście i dziewięć dziesiątych miliarda dolarów oraz przejęcie projektu Deno przez Cloudflare.

Źródło: reuters, associated-press

Inne duże sprawy: wojna w Rogu Afryki, Syria i Izrael oraz Bliski Wschód po roku zawieszenia broni

Osobna strona tematu →

Poza obszarami obowiązkowymi na uwagę zasługują przede wszystkim wydarzenia w Rogu Afryki, gdzie konflikt przeszedł od wzajemnych oskarżeń do realnych działań wojskowych, a skala tych działań jest większa, niż wynikało to z porannego wydania. Jak podała Al Dżazira, Etiopia oskarżyła Erytreę w liście do Rady Bezpieczeństwa Narodów Zjednoczonych o pełnowymiarową inwazję, twierdząc, że erytrejskie wojska weszły nawet sześćdziesiąt kilometrów w głąb regionu Tigraj. Minister spraw zagranicznych Etiopii Gedion Timothewos napisał, że jest to jawny akt agresji, który uruchamia prawo Etiopii do samoobrony. Erytrea odrzuca te zarzuty: minister informacji Yemane Gebremeskel powiedział, że to reżim etiopski prowadzi od ponad trzech lat niesprowokowaną wojnę agresji przeciwko Erytrei, i oskarżył Addis Abebę o dążenie do zajęcia erytrejskiego portu Assab, by odzyskać dostęp do Morza Czerwonego. Co istotne, oba państwa zerwały stosunki dyplomatyczne. Równolegle, jak relacjonuje Al Dżazira, armia etiopska odepchnęła Ludowy Front Wyzwolenia Tigraju i zajęła stolicę regionu, Mekele, a świadkowie mówili agencji AFP, że rebelianci utracili także Szire i Adigrat, gdzie erytrejskie wojska widziano przed uderzeniami etiopskich dronów.

Źródło: al-jazeera, afp

Warto dodać do tego ocenę niezależnego ośrodka, bo porządkuje ona sprzeczne doniesienia. Projekt Krytycznych Zagrożeń, czyli Critical Threats Project, w przeglądzie z 9 października częściowo potwierdził doniesienia, że erytrejskie siły weszły do Tigraju i posunęły się na południe przez Adigrat w dniach od 3 do 7 października, a następnie wycofały się na północ pod naporem etiopskich dronów, choć nie był w stanie tego w pełni potwierdzić. Ośrodek ustalił zarazem, że etiopskie siły federalne szybko posunęły się na północ od Mekele i dotarły do Adigratu bez silnego oporu, zajęły Szire na zachodniej osi i Abi Addi na osi centralnej, a obie strony przedstawiają konflikt jako wojnę między sobą i zagrożenie dla własnej suwerenności. Zestawienie tych ustaleń z doniesieniami z 10 października, według których Ludowy Front Wyzwolenia Tigraju twierdzi, że Erytrea eskaluje ofensywę i wysyła kolejne siły w kierunku Rama, Czerony i Zalambessy na dalekiej północy, pokazuje, że sytuacja jest wysoce niestabilna, a rozdzielenie faktów od propagandy strony etiopskiej i erytrejskiej pozostaje trudne. Krytyczną kwestią pozostaje przy tym dostęp do morza, bo pozbawiona wybrzeża Etiopia domaga się portu, a Erytrea oskarża ją o planowanie inwazji na Assab, co czyni ten spór trudnym do szybkiego rozwiązania.

Druga sprawa to Bliski Wschód po roku od zawieszenia broni w Strefie Gazy, którego rocznicę opisano w porannym wydaniu z 10 października, godzina 06:36 czasu polskiego, więc nie powtarzam tu danych o ofiarach. Warto natomiast przypomnieć kontekst instytucjonalny, bo pokazuje on, jak kruche są tamtejsze porozumienia: tak zwana Rada Pokoju, ciało powołane pod auspicjami Stanów Zjednoczonych, ogłosiła w lipcu porozumienie o całkowitym rozbrojeniu Hamasu i innych ugrupowań zbrojnych w Gazie, przewidujące stopniowe wycofywanie wojsk izraelskich wraz z postępem rozbrojenia, co prezydent Trump nazwał wtedy historycznym porozumieniem. Rok po zawieszeniu broni organizacje humanitarne oceniają jednak, że odbudowa nie ruszyła, a sytuacja humanitarna pozostaje bardzo trudna, o czym pisałem w wydaniu porannym. Do tego samego regionu należy odnotowany przez agencję Narodów Zjednoczonych apel, by Izrael zaprzestał nękania i zastraszania syryjskiej ludności cywilnej, oraz doniesienia o eksplozjach w pobliżu lotniska wojskowego w prowincji Idlib w Syrii. Te drobniejsze sygnały układają się w spójny obraz: porozumienia zawierane w regionie są formalnie w mocy, ale w praktyce nie zatrzymują przemocy.

Na marginesie warto przypomnieć, że rozstrzygnięcia opisane w poprzednich wydaniach pozostają aktualne i nie wymagają powtórzenia: wyrok skazujący byłego prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro i jego żony, Pokojowa Nagroda Nobla przyznana Navanethem Pillay oraz druga tura wyborów prezydenckich w Brazylii zaplanowana na 25 października, w której zmierzą się Flavio Bolsonaro i prezydent Lula da Silva. Bez istotnych zmian pozostaje też sytuacja wokół Tajwanu, którą opisałem szczegółowo w wydaniu porannym. Odnotować warto natomiast informację spoza obszarów obowiązkowych, która pokazuje inny wymiar polityki regionalnej: Organizacja Narodów Zjednoczonych prowadzi przygotowania do repatriacji Rohingów, co jest tematem stale obecnym w cieniu większych konfliktów.

NAJWAŻNIEJSZE

Osobna strona tematu →

Trzy wydarzenia najbardziej zmieniają dziś obraz świata. Po pierwsze, wojna w Ukrainie weszła w fazę, w której deklaracje dyplomatyczne i działania zbrojne biegną w przeciwnych kierunkach. Dzień po ogłoszeniu porozumienia o zniesieniu sankcji na rosyjski diesel Rosja zrzuciła pięć bomb szybujących na dzielnice mieszkaniowe Zaporoża, zabijając według wstępnych, wciąż sprzecznych danych od jedenastu do piętnastu osób, w tym troje dzieci, a prezydent Zełenski nazwał piątkową decyzję Waszyngtonu słabą decyzją silnych partnerów i oskarżył go o używanie Kijowa jako zasłony dymnej. Równolegle w Miami odbyły się sześciogodzinne rozmowy Stanów Zjednoczonych, Ukrainy i Europy, po których sekretarz stanu Marco Rubio ostrzegł, że pat może zakończyć się eskalacją, a nie porozumieniem. W tym samym czasie ukraińska kontrofensywa w Donbasie, nazwana operacją Vivaldi, wyparła Rosjan z setek siedemdziesięciu pięciu kilometrów kwadratowych wokół Łymanu, co przyznaje nawet powiązany z Kremlem kanał Rybar. Wojna trwa więc dalej, a Rosja nie ponosi za nią żadnej nowej ceny.

Po drugie, Bliski Wschód wkracza w fazę, w której konflikt rozlewa się na kolejne państwa i kolejne szlaki. Cieśnina Ormuz pozostaje areną niemal codziennych ataków na tankowce, a irańska Gwardia Rewolucyjna zapowiedziała, że będzie ścigać statki w całym regionie, nie tylko w cieśninie. W tym samym czasie Jemen, zdaniem wysłannika Narodów Zjednoczonych Hansa Grundberga, wrócił do wojny na pełną skalę: Huti zaatakowali lotniska w Rijadzie i Abha, zabijając trzy osoby i raniąc trzydzieści sześć, uszkadzając samolot saudyjskich linii i doprowadzając do zawieszenia lotów przez Lufthansę i Air India, a koalicja pod wodzą Arabii Saudyjskiej odpowiedziała operacją i zniszczeniem osiemdziesięciu dwóch obiektów wojskowych. Do konfliktu zaczynają przyciągać kolejni gracze, w tym Syria i Turcja, a w tle pozostaje pytanie, czy Waszyngton rzeczywiście powstrzyma atak na Iran do dnia wyborów, skoro Pentagon przygotowuje plany, a prezydent już dwukrotnie w przeszłości zaprzeczał zamiarom tuż przed uderzeniem.

Po trzecie, wokół sztucznej inteligencji zaczyna pękać narracja o nieprzerwanym boomie. Prezydent Trump nakazał urzędowe posługiwanie się terminem superinteligencja i nazwał wrogiem każdego, kto pozostaje przy dawnym określeniu, a jednocześnie szefowie największych laboratoriów podpisali w Białym Domu dobrowolne standardy bezpieczeństwa, które Trump nazwał moralnie wiążącymi, choć Federalna Komisja Handlu prowadzi wobec nich własne dochodzenie. W tym samym tygodniu australijska spółka infrastrukturalna Firmus, wspierana przez Nvidię i Blackstone, wycofała się z debiutu giełdowego wartego około pięciu miliardów dolarów, bo z planowanego gigawata mocy uruchomiła czterdzieści dwa megawaty, a SpaceX i inne firmy zaczęły finansować czipy rekordowym długiem, który do 2028 roku może sięgnąć półtora biliona dolarów. Sondaż Associated Press i ośrodka NORC pokazuje przy tym, że sześćdziesiąt cztery procent Amerykanów uważa, iż sztuczna inteligencja rozwija się zbyt szybko. Inwestycje rosną więc nadal, ale obok entuzjazmu pojawia się pytanie o zwrot, którego wcześniej nie zadawano tak otwarcie.

Źródło: associated-press