Stany Zjednoczone: plany uderzenia na Iran w cieniu wyborów i sondażowy obraz na cztery tygodnie przed głosowaniem
W obszarze amerykańskim najważniejsze napięcie dotyczy tego, czy administracja faktycznie przygotowuje powrót do wojny z Iranem przed wyborami, czy jedynie wysyła sprzeczne sygnały. Donald Trump oświadczył w czwartek na swoim portalu Truth Social, że nie zamierza wznowić uderzeń na Iran przed dniem wyborów zaplanowanych na 3 listopada. Jednocześnie, jak analizuje Al Dżazira, w ciągu dwóch dni dzienniki The New York Times, The Wall Street Journal oraz portal Axios, powołując się na anonimowych urzędników, doniosły, że Pentagon przygotował plany ataku przed wyborami, jeśli prezydent je zatwierdzi, a Axios podał nawet, że Dowództwo Centralne otrzymało polecenie przygotowania się do natychmiastowych działań bojowych na dużą skalę. Warto pamiętać o historii, bo to najlepsze narzędzie oceny tych zapewnień: Stany Zjednoczone rozpoczęły wojnę 28 lutego w trakcie rozmów z Iranem, dzień po tym jak Trump mówił, że nie podjął żadnej decyzji, a rok wcześniej uderzyły na Iran pod koniec czerwcowej wojny Izraela, mimo zapowiedzi, że decyzję ogłosi za dwa tygodnie. Uczciwy wniosek jest więc taki, że publiczne wykluczenie ataku przed wyborami jest deklaracją polityczną, a nie gwarancją.
Źródło: al-jazeera, nyt, wsj, axios
Ten sam obraz potwierdzają ruchy wojskowe. Jak podała Al Dżazira, w zeszłym tygodniu Stany Zjednoczone skierowały na Bliski Wschód około siedmiu tysięcy marynarzy i dwóch tysięcy piechurów morskich, w tym grupę uderzeniową lotniskowca USS Theodore Roosevelt, co zwiększyło liczbę amerykańskich żołnierzy w regionie do dwudziestu tysięcy, wspieranych przez setki samolotów i co najmniej trzy grupy uderzeniowe lotniskowców. Warto dodać kontekst, który sam prezydent wcześniej uznawał za istotny: koncentracja wojsk amerykańskich na Bliskim Wschodzie i w rejonie Karaibów prowadziła w przeszłości do działań zbrojnych. W tle pozostaje przy tym fakt, że Waszyngton odrzucił niedawną irańską propozycję otwarcia cieśniny w zamian za zniesienie sankcji, odmrożenie aktywów i gwarancję zaprzestania ataków, a minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi mówił w zeszłym tygodniu, że Teheran rozważa amerykańską kontrpropozycję.
Źródło: al-jazeera
Po stronie nastrojów społecznych obraz jest jednoznacznie niekorzystny dla partii rządzącej, choć dane trzeba czytać ostrożnie, bo są to badania opinii, a nie prognozy wyniku. Jak podała Al Dżazira, powołując się na sondaż ośrodka Pew Research opublikowany w czwartek, około sześćdziesiąt pięć procent Amerykanów nie aprobuje sposobu, w jaki Trump prowadzi wojnę z Iranem, a wojna trwa już ósmy miesiąc. Uzupełnia to przywołany w porannym wydaniu sondaż agencji Associated Press i ośrodka NORC, w którym sześćdziesiąt dziewięć procent Amerykanów uznało, że wojna nie była warta prowadzenia, o czym pisałem w analizie z dnia 10 października, godzina 06:36 czasu polskiego. W warstwie wyborczej widać natomiast wyraźną, acz niejednolitą przewagę Demokratów. Jak wynika ze średniej portalu RealClearPolling, obejmującej badania z okresu od 16 września do 5 października, Demokraci prowadzą z Republikanami różnicą siedmiu i dziewięciu dziesiątych punktu procentowego, uzyskując czterdzieści dziewięć i osiem dziesiątych procenta wobec czterdziestu jeden i dziewięciu dziesiątych procenta. Nate Silver, prowadzący własną średnią, podał 8 października, że przewaga Demokratów wzrosła do ośmiu i dziewięciu dziesiątych punktu, a po korekcie na prawdopodobnych wyborców do dziewięciu i sześciu dziesiątych punktu, i że partia ta po raz pierwszy w tym cyklu przekroczyła pięćdziesiąt procent poparcia. Warto jednak dodać uczciwie kontrapunkt, bo portale opinii publikują też teksty przeciwne tej narracji, na przykład analizę nazwaną brakiem oznak niebieskiej fali, która wskazuje, że Demokratów ocenia się obecnie gorzej niż Republikanów. Rozbieżność między poszczególnymi sondażami jest duża, a wynik wyborów pozostaje otwarty.
Źródło: al-jazeera, associated-press