Chiny i wojna ekonomiczna: porozumienie z Unią Europejską, cła na polikrzem i presja technologiczna wobec Tajwanu
W stosunkach gospodarczych najważniejszą nowością jest zakończenie rozmów handlowych między Chinami a Unią Europejską, które odbyły się w Pekinie 8 i 9 października. Jak podał dziennik Le Monde, powołując się na agencję AFP, europejski komisarz do spraw handlu Marosz Szefczowicz i chiński minister handlu Wang Wentao osiągnęli porozumienie w sprawie samochodów hybrydowych, a obie strony zobowiązały się przestrzegać procedur dotyczących zobowiązań cenowych producentów. Ważniejsza dla Europy jest jednak deklaracja w sprawie surowców: Chiny zapowiedziały, że będą nadal ułatwiać zatwierdzanie licencji eksportowych na pierwiastki ziem rzadkich i magnesy trwałe przeznaczone do Unii Europejskiej. Obie strony przyznały, że mają różnice, zobowiązały się do utrzymania handlu i zapowiedziały kolejne spotkanie w marcu. Kontekst tego porozumienia jest jednoznaczny: Szefczowicz mówił jeszcze przed rozmowami, że deficyt handlowy Unii wobec Chin, wynoszący około miliarda euro dziennie, jest nie do utrzymania, a przewodniczący komisji handlu Parlamentu Europejskiego Bernd Lange stwierdził przed wyjazdem, że kryzys gospodarczy w Chinach daje Unii siłę przetargową. To zestawienie pokazuje, że porozumienie jest w większym stopniu odroczeniem sporu niż jego rozstrzygnięciem: obie strony zyskały czas, a kwestia chińskich subsydiów, dumpingu i dostępu do rynku pozostaje otwarta.
Źródło: le-monde (via afp)
Nowym elementem w relacjach amerykańsko-chińskich jest natomiast cło na polikrzem, czyli surowiec kluczowy dla półprzewodników i paneli słonecznych. Jak podała stacja BBC i agencja Reuters, Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze nakładające piętnaście procent cła na importowane produkty z polikrzemu oraz ustalające ceny minimalne. Kancelarie prawne, które analizowały akt, zwracają uwagę, że cło wejdzie w życie 4 grudnia tego roku, a Departament Handlu wprowadził już tymczasowe ograniczenia anty-spekulacyjne na import pochodnych polikrzemu. Chiński rząd skrytykował tę decyzję jako politykę handlowego przymusu. To narzędzie wpisuje się w szerszy wzorzec, w którym Waszyngton coraz częściej sięga po argument bezpieczeństwa narodowego, by chronić własny łańcuch dostaw czipów, i pokazuje, że wojna technologiczna nie ogranicza się do gotowych układów, ale obejmuje też materiały wejściowe.
Źródło: bbc, reuters
Warto przy tym przypomnieć, że w tle działa kalendarz, który może okazać się ważniejszy niż bieżące cła. Ósmego grudnia wygasa roczne zawieszenie chińskiego zakazu eksportu do Stanów Zjednoczonych galu, germanu, antymonu i materiałów supertwardych, o czym pisałem w analizie z dnia 10 października, godzina 06:36 czasu polskiego, a Stany Zjednoczone przedłużyły wyłączenia taryfowe dla stu siedemdziesięciu ośmiu chińskich produktów do 10 listopada. Oba te terminy tworzą okres niepewności dla przemysłu, który nie zniknie w najbliższych tygodniach.
Osobno zaostrza się wymiar technologiczny i terytorialny. Jak wynika z analizy waszyngtońskiego Instytutu Studiów nad Wojnem z 9 października, władze amerykańskie i tajwańskie postawiły zarzuty kilku osobom za nielegalny dalszy obrót amerykańskimi półprzewodnikami do Chińskiej Republiki Ludowej, co jest konkretnym przykładem zaostrzania kontroli eksportu w wymiarze transgranicznym. Zestawienie tego faktu z chińską presją morską wokół wyspy, którą Departament Stanu nazwał w piątek głęboko destabilizującą, o czym pisałem w porannym wydaniu, pokazuje, że rywalizacja technologiczna i wojskowa prowadzone są równolegle, a każde narzędzie nacisku jest używane w tym samym czasie. Warto dodać, że w obszarze sztucznej inteligencji Chiny prowadzą równocześnie dwie polityki: przyspieszania samowystarczalności technologicznej i tłumienia nadmiernie spekulacyjnych inwestycji, co pokazuje, że Pekin traktuje ten sektor jako narzędzie polityki państwa, a nie wyłącznie rynku.