Ukraina: Trump wzywa do zmiany prezydenta Ukrainy po umowie o diesel
Donald Trump powiedział w sobotę 10 października, że Ukraina powinna mieć nowego prezydenta, i wprost obwinił Wołodymyra Zełenskiego o wysokie ceny oleju napędowego na świecie. Prezydent Stanów Zjednoczonych stwierdził, że ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie tworzą problem dla całego świata, a Zełenski, jak się wyraził, chce robić problemy światu. W rozmowie z dziennikarzami Trump powiedział, że jego zdaniem nadszedł czas, by Ukraina miała nowego prezydenta, i wezwał Kijów, by przestał uderzać w rosyjski sektor energetyczny. Informacje te podały między innymi stacja CBS News, dziennik The Washington Post, portal Fox News oraz stacja CNN, a cytowane słowa pochodzą z sobotniej wypowiedzi prezydenta dla mediów. To zwrot o wyjątkowej ostrości, bo następuje zaledwie dzień po tym, jak Trump ogłosił porozumienie z Władimirem Putinem w sprawie zakupu rosyjskiego diesla, o czym pisałem w analizie z dnia 10 października, godzina 15:53 czasu polskiego.
Źródło: cbs-news, washington-post, fox-news, cnn
Kontekst tej wypowiedzi wyjaśnia, dlaczego jest ona tak brzemienna w skutkach. Jak podała stacja CBS News, powołując się na wpis prezydenta w serwisie Truth Social, Rosja ma natychmiast dostarczyć ponad trzysta tysięcy ton diesla, następnie kolejne pięćset tysięcy ton w listopadzie, a potem milion ton wkrótce po tym, a w dalszej kolejności trzy miliony ton paliwa. Departament Skarbu ogłosił w piątek czasowe zniesienie sankcji wobec rosyjskiego sektora energetycznego, aby umożliwić dostawy rosyjskiego diesla na rynek światowy. To uderzające zderzenie z szerokim prawem sankcyjnym wobec Rosji, które prezydent podpisał zaledwie miesiąc wcześniej i które miało ograniczać dochody z ropy i gazu finansujące rosyjską wojnę. Wołodymyr Zełenski zareagował ostro, nazywając piątkową decyzję słabą decyzją silnych partnerów i mówiąc, że jego zespół jest po prostu używany jako zasłona dymna, co nie jest uczciwe wobec partnerów. Według oświadczenia ambasady Ukrainy w Waszyngtonie Zełenski określił porozumienie jako inwestycję w wojnę, która pozwoli Rosji dłużej zabijać i wyrządzać światu jeszcze większe szkody.
Źródło: cbs-news
Ludzki koszt tej decyzji ujawnił się w sobotę. Rosyjskie bomby szybujące uderzyły w budynki mieszkalne w obwodzie zaporoskim. Liczby ofiar napływają sprzeczne i trzeba je podawać ostrożnie, co pokazuje różnicę między doniesieniami różnych redakcji. Stacja CBS News, powołując się na władze obwodowe, mówi o co najmniej jedenastu zabitych, w tym trojgu dzieciach, i o szesnastu rannych, natomiast ukraińscy urzędnicy, cytowani przez dziennik The Guardian, mówią o piętnastu zabitych, w tym trojgu dzieciach. Szef obwodowej administracji wojskowej Mychajło Semikin potwierdził, że rosyjskie bomby lotnicze trafiły w budynki mieszkalne. Jak podał The Guardian, w atakach z ostatnich czterech dni zginęło ponad sześćdziesiąt osób, a w Kijowie doszło do dużych przerw w dostawach prądu, co potwierdził największy prywatny dostawca energii w kraju. Ten sam atak na Zaporoże, wraz z reakcją Zełenskiego, opisałem już w wydaniu poprzednim, więc nie powtarzam tu jego przebiegu, a jedynie sygnalizuję, że bilans ofiar pozostaje niepewny, bo akcja ratunkowa trwała.
Źródło: cbs-news, the-guardian
Kulisy rozmów w Miami odsłaniają jeszcze ostrzejszy obraz nacisku na Kijów. Jak poinformował dziennik Financial Times, cytowany przez The Guardian, podczas rozmów w Miami wysłannicy Trumpa, Steve Witkoff i Jared Kushner, mieli sugerować, że Stanom Zjednoczonym może zostać odcięte dzielenie się informacjami wywiadowczymi, jeśli Ukraina nie zaprzestanie uderzeń na rafinerie. To groźba o znaczeniu strategicznym, bo ukraińska obrona przeciwlotnicza i planowanie celów opierają się w dużym stopniu na danych amerykańskich. Warto przy tym odnotować, że porozumienie o dieslu, jak ustalili dziennikarze Financial Times, zaskoczyło delegację ukraińską, która w tym samym czasie negocjowała w Miami. Doradca prezydenta Ukrainy do spraw komunikacji Dmytro Łytwyn potwierdził 10 października, że ukraiński zespół negocjacyjny wraca do kraju, co opisuje w swoim raporcie waszyngtoński Instytut Studiów nad Wojną.
Źródło: financial-times, the-guardian
Reakcja Europy jest przeciwstawna do ruchu Waszyngtonu. Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas powiedziała w sobotę, że to nie jest czas na łagodzenie nacisku na Rosję i że Europa tego nie zrobi, a w poniedziałek unijni ministrowie spraw zagranicznych zamierzają zatwierdzić największy od początku wojny pakiet wpisów sankcyjnych. Mowa o około tysiącu sześciuset nowych osób i podmiotów na czarnej liście, przy czym portal Euronews podał, że chodzi konkretnie o tysiąc sześćset czterdzieści sześć nazwisk dodanych jednorazowo. Rzecznik rządu niemieckiego Stefan Kornelius oświadczył, że Berlin pozostaje zaangażowany w sankcje wobec Rosji i pracuje z partnerami europejskimi nad kolejnymi, a premier Szwecji Ulf Kristersson wyraził ubolewanie z powodu amerykańskiej umowy, przypominając, że dochody z energii to kluczowe źródło finansowania rosyjskiej agresji. Zestawienie to pokazuje, że w łonie Zachodu powstała wyraźna szczelina: Waszyngton łagodzi presję na Moskwę z powodów wewnętrznych, a Bruksela zaostrza ją, deklarując, że sojusznicy Europy i NATO muszą na nowo ułożyć plan sankcji.
Źródło: euronews
Osobno warto odnotować, że sam Putin w rozmowie z Trumpem z 9 października próbował zrzucić odpowiedzialność za brak postępu negocjacji na Ukrainę. Jak analizuje Instytut Studiów nad Wojną w raporcie z 10 października, doradca prezydenta Rosji Jurij Uszakow twierdził, że Putin przekazał Trumpowi, iż ukraińskie ataki dalekiego zasięgu na rosyjską infrastrukturę wyborczą podczas wrześniowych wyborów do Dumy Państwowej zniweczyły możliwość natychmiastowego wznowienia rozmów pokojowych. Instytut podkreśla, że nie ma żadnych dowodów, by Ukraina celowała w rosyjską infrastrukturę wyborczą, a rosyjskie twierdzenia na ten temat pozostają bezpodstawne. Co ważniejsze, jak wskazuje ta sama analiza, Rosja nie złożyła żadnych koncesji i nie zmieniła swoich maksymalistycznych celów wojennych, które sprowadzają się do pełnej kapitulacji Ukrainy. Uczciwy wniosek jest więc taki, że Kreml konsekwentnie przedstawia Ukrainę jako stronę nieustępliwą, mimo że to Rosja odrzuca kolejne propozycje. Do tego samego obrazu należy doniesienie Instytutu, że rosyjskie ministerstwo obrony publikuje teraz cotygodniowe, wyolbrzymione podsumowania sukcesów tylko na platformie Max, czyli w kontrolowanym przez państwo serwisie dla odbiorcy wewnętrznego, aby uniknąć międzynarodowej weryfikacji swoich twierdzeń.
Sytuacja na froncie pozostaje natomiast w dużej mierze zamrożona, co odnotowuje stacja CBS News, pisząc o armiach tkwiących w martwym punkcie ponad cztery i pół roku po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji. Ukraina nie zaprzestaje jednak kampanii dalekiego zasięgu i to jest istotne w świetle nacisków Trumpa. Jak podaje Instytut Studiów nad Wojną, 10 października ukraińskie drony uderzyły w infrastrukturę naftową w obwodzie rostowskim, wywołując pożar w terminalu przeładunkowym NZNP w Rostowie nad Donem, a rosyjscy gubernatorzy poinformowali o uszkodzeniu mostów kolejowych w obwodach rostowskim i briańskim, co wstrzymało ruch. W obwodzie kałuskim wstrzymano produkcję samochodów w zakładzie AGR Automotive Group po tym, jak szczątki drona spadły na teren fabryki. W nocy Rosja wystrzeliła sto sześćdziesiąt dronów przeciwko Ukrainie, a strona ukraińska odnotowała niedawne postępy w kierunku Borowej. Innymi słowy, mimo groźby odcięcia wsparcia wywiadowczego i nacisku na wstrzymanie uderzeń, Kijów kontynuuje strategię wymierzoną w rosyjską energetykę i przemysł.
Źródło: cbs-news