Chiny i wojna ekonomiczna: ćwiczenia ogniowe wokół Tajwanu i sankcje wobec Paragwaju oraz Belize
W relacjach wokół Tajwanu doszło do wyraźnego zaostrzenia. Chińskie władze morskie ogłosiły ćwiczenia ogniowe, które mają potrwać od 12 do 20 października i odbywać się w pięciu strefach: na Morzu Bohai, Morzu Żółtym, Morzu Wschodniochińskim oraz wzdłuż wschodniego wybrzeża Chin. Jak podała agencja Reuters, decyzja zapadła bezpośrednio po obchodach Dnia Narodowego Tajwanu, które przypadły 10 października, co nadaje manewrom wymiar politycznego komunikatu, a nie rutynowego szkolenia. Tajpej poinformował, że ściśle monitoruje ćwiczenia i ocenia je jako manewry artylerii nadbrzeżnej prowadzone w odległości około stu pięćdziesięciu dziewięciu mil morskich od wyspy; minister obrony Tajwanu zapowiedział, że obserwacja będzie kontynuowana. Jak podał tajwański portal Taiwan News, siły zbrojne wyspy śledziły przy tej okazji dziewięć chińskich okrętów i cztery samoloty wojskowe, a w gotowości utrzymywane są systemy rakietowe. Sam Pekin utrzymuje, że ćwiczenia służą dobru mieszkańców Tajwanu, co jest formułą, którą strona tajwańska odczytuje jako presję, a nie jako gest troski.
Źródło: reuters
Równolegle Pekin zastosował instrumenty nacisku wobec państw utrzymujących stosunki dyplomatyczne z Tajwanem. Jak podała agencja Reuters oraz dziennik The Washington Post, chińskie władze nałożyły sankcje na ministra komunikacji Paragwaju i ministra spraw zagranicznych Belize, zarzucając im kontakty z Tajwanem; agencja Reuters, relacjonując tę decyzję, ujęła w cudzysłowie słowo pionki, sugerując tym samym, że same państwa są tu traktowane instrumentalnie, a nie jako równorzędni partnerzy sporu. Tajwańskie ministerstwo spraw zagranicznych potępiło te decyzje, nazywając je ingerencją w politykę zagraniczną innych krajów. Paragwaj i Belize należą do zaledwie dwunastu państw formalnie uznających Tajpej. Same sankcje mają w dużej mierze charakter symboliczny, a ich znaczenie polega na sygnale: Pekin pokazuje, że gotów jest karać państwa trzecie za politykę, którą uznaje za naruszenie własnych roszczeń. Kwestię tę poruszyła także rzeczniczka chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych Mao Ning na konferencji prasowej w dniu 12 października.
Źródło: reuters, washington-post
W gospodarce chińskiej nie odnotowuję dziś istotnego nowego rozstrzygnięcia wobec obrazu opisanego w wydaniu porannym, gdzie pisałem o rosnących kosztach obsługi długu i o świadomym odrzucaniu przez Pekin etykiety kraju rozwiniętego. Dla porządku przypomnę tło, które pozostaje aktualne: wzrost gospodarczy w drugim kwartale wyniósł cztery i trzy dziesiąte procent, eksport w sierpniu wzrósł o dwadzieścia pięć procent rok do roku, a cel na ten rok pozostaje w przedziale od czterech i pół do pięciu procent. Dane handlowe za wrzesień nie zostały jeszcze opublikowane, a kolejna runda rozmów handlowych z Waszyngtonem wyznaczona jest na listopad, więc w tym obszarze czekamy na nowe informacje. Relacje handlowe z Unią Europejską, utrzymanie ułatwień w licencjach eksportowych na pierwiastki ziem rzadkich oraz pozew koncernu Alibaba przeciwko amerykańskiemu Departamentowi Obrony również pozostają bez zmian.