Geopolityka — briefing światowy (wydanie popołudniowe, 12 października 2026)
To wydanie obejmuje wydarzenia i komunikaty, które pojawiły się po analizie z dnia 12 października, godzina 06:37 czasu polskiego. Obraz dnia zmieniły trzy nowe fakty. Po pierwsze, ministrowie spraw zagranicznych Unii Europejskiej przyjęli w Luksemburgu dwudziesty drugi pakiet sankcji wobec Rosji, największy w historii, obejmujący prawie tysiąc sześćset nowych wpisów, a jednocześnie rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow odrzucił pomysł Wołodymyra Zełenskiego sześćdziesięciodniowego rozejmu i odmówił komentarza w sprawie ogłoszonego dzień wcześniej przez Donalda Trumpa rozejmu energetycznego. Po drugie, w Zatoce Perskiej doszło do kolejnych ataków na statki handlowe, w tym na dwa tankowce z hinduską załogą, cena ropy Brent wróciła powyżej stu pięciu dolarów za baryłkę, a Teheran poinformował, że wciąż rozpatruje amerykańską odpowiedź na swoje warunki i odpowie dopiero po zakończeniu przeglądu. Po trzecie, niezależna firma analityczna New Constructs nazwała przygotowywaną ofertę publiczną spółki Anthropic najbardziej absurdalnym debiutem tego roku i oszacowała jej wartość na sto pięćdziesiąt miliardów dolarów wobec dwóch bilionów, o które spółka zabiega na giełdzie Nasdaq. W Sztokholmie ogłoszono też laureatów Nagrody Nobla w dziedzinie nauk ekonomicznych. Tam, gdzie sytuacja nie zmieniła się od wydania porannego, odsyłam do niego i zaznaczam, że stan pozostaje bez zmian.
Ukraina: dwudziesty drugi pakiet sankcji Unii Europejskiej, Kreml odrzuca rozejm i ostrzeżenie NATO z Warszawy
Najważniejszym nowym faktem po stronie europejskiej jest przyjęcie przez ministrów spraw zagranicznych Unii Europejskiej, obradujących w poniedziałek w Luksemburgu, dwudziestego drugiego pakietu sankcji wobec Rosji. Jak podała Rada Unii Europejskiej w oficjalnym komunikacie oraz agencja Reuters, pakiet obejmuje prawie tysiąc sześćset nowych wpisów, dokładnie tysiąc pięćset sześćdziesiąt dziewięć osób i podmiotów, i jest największym rozszerzeniem list sankcyjnych w historii Unii. Sankcje wymierzone są w rosyjski kompleks wojskowo-przemysłowy, a szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas napisała w serwisie X, że ministrowie przyjęli właśnie największy taki pakiet w historii, skierowany przeciwko rosyjskiej machinie wojennej. Skala tego kroku ma znaczenie polityczne niezależnie od jego praktycznych skutków, bo pokazuje, że Unia odpowiada na rosyjskie uderzenia w ukraińską energetykę nie łagodzeniem kursu, lecz rozszerzaniem nacisku.
Źródło: reuters
Równolegle wybrzmiała ostrożna ocena samego rozejmu energetycznego. Kaja Kallas powiedziała w Luksemburgu, że Unia powitałaby zawieszenie broni, ale dopiero wtedy, gdy się utrzyma, i dodała, że nie widać jeszcze, by Rosja się do niego stosowała. To zdanie jest istotne, bo oddaje różnicę między poparciem dla samej idei deeskalacji a uznaniem, że deklaracja Donalda Trumpa jest już faktem. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow odrzucił natomiast propozycję Wołodymyra Zełenskiego, by wprowadzić pełne, sześćdziesięciodniowe zawieszenie broni, i odmówił jakiegokolwiek komentarza na temat niedzielnego komunikatu o rozejmie energetycznym. Jak podał brytyjski dziennik The Guardian w relacji na żywo, Moskwa nie potwierdziła więc ani układu, ani własnej gotowości do rozmowy o zawieszeniu walk, co wzmacnia wniosek z wydania porannego, że mieliśmy do czynienia z jednostronnym ogłoszeniem, a nie z uzgodnionym porozumieniem.
Źródło: the-guardian
Najmocniejszym akcentem dnia po stronie Sojuszu Północnoatlantyckiego było wystąpienie generała Alexusa Grynkewicha, najwyższego dowódcy sił sojuszniczych w Europie, na Warszawskim Forum Bezpieczeństwa. Jak podała agencja Reuters oraz francuska stacja France 24, generał przedstawił publicznie założenia tak zwanej teorii zwycięstwa, czyli planu odparcia rosyjskiego ataku, i ostrzegł Moskwę, że taki atak byłby całkowicie daremny. W tym samym panelu wystąpili prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski i premier Polski Donald Tusk, a amerykański dziennik The Economist zapowiadał to wystąpienie jako jeden z ważniejszych komunikatów wojskowych ostatnich tygodni. Warto zachować tu właściwą proporcję: nie jest to zmiana układu sił, lecz publiczne potwierdzenie determinacji Sojuszu w momencie, gdy Waszyngton naciska na Kijów w sprawie uderzeń na rosyjską energetykę, czyli w chwili, w której spójność Zachodu jest wystawiona na próbę.
Źródło: reuters, the-economist
Dwie dalsze informacje pokazują, że presja na Kijów rośnie. Jak podał brytyjski dziennik Financial Times, cytowany przez The Guardian, administracja amerykańska zagroziła wstrzymaniem systemu zakupów broni dla Ukrainy, aby wymusić na Kijowie zaprzestanie dalekich uderzeń na rosyjskie rafinerie; urzędnicy europejscy mówią wprost o lobbingu prowadzonym w stolicach Europy równolegle z tym naciskiem. Z kolei minister spraw zagranicznych Litwy Kestutis Budrys wezwał Unię Europejską do uznania rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU za organizację terrorystyczną. To postulat, który w praktyce byłby krokiem dalej niż dotychczasowe sankcje, bo nadawałby państwowej służbie charakter przestępczy, i pokazuje, że część państw bałtyckich chce odpowiedzieć na rosyjskie działania hybrydowe własną eskalacją prawną.
Źródło: financial-times, the-guardian
Z drugiej strony pojawiła się informacja o tym, co Waszyngton mógłby zaproponować w zamian. Jak podał amerykański dziennik The New York Times, cytowany przez The Guardian, amerykańscy urzędnicy przedstawili Kremlowi pakiet zachęt gospodarczych w zamian za zawieszenie broni; miałyby się w nim znaleźć uwolnienie miliardów dolarów zamrożonych rosyjskich aktywów państwowych oraz powrót do planu sprzedaży części koncernu Łukoil, przy czym transakcja, o której mowa, miałaby przynieść korzyści inwestorom z Bliskiego Wschodu, częściowo powiązanym z amerykańskimi negocjatorami. Ta informacja zasługuje na wyraźne oddzielenie faktu od interpretacji: sam fakt prowadzenia rozmów o zachętach jest relacjonowany jako ustalenie dziennikarskie, natomiast ocena, czy takie rozwiązanie wzmacnia Rosję, należy już do komentatorów. Sekretarz skarbu Stanów Zjednoczonych Scott Bessent bronił natomiast umowy o dostawach rosyjskiego diesla, twierdząc, że pomoże ona obniżyć jego ceny, a Teheran jest w tej sprawie największym przegranym. Sam Donald Trump mówił w piątek o dostawach ponad trzystu tysięcy ton diesla z Rosji na rynek amerykański i światowy.
Źródło: nyt, the-guardian
Na samym froncie nie odnotowuję istotnej nowej zmiany wobec oceny z 11 października, którą opisałem w wydaniu porannym, gdzie rosyjskie uderzenia na ukraińską energetykę oraz walki w rejonie Pokrowska i Hulajpola zostały przedstawione szczegółowo. Nowej oceny amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną za 12 października jeszcze nie ma, więc najuczciwiej będzie powiedzieć, że obraz frontu w tym wydaniu pozostaje taki, jak rano, a jego weryfikacja przyjdzie dopiero z kolejnymi dobami.
Ormuz, Iran i Jemen: ataki na dwa tankowce, amerykańskie uderzenie w statek łamiący blokadę i irańska propozycja mediacji
Bliski Wschód wszedł w poniedziałek w fazę, w której dyplomacja i przemoc idą równolegle, ale żadna z nich nie przynosi rozstrzygnięcia. Jak podała agencja Reuters, Teheran poinformował, że wciąż rozpatruje amerykańską odpowiedź na swoją propozycję dotyczącą ponownego otwarcia cieśniny Ormuz, i zapowiada własną odpowiedź dopiero po zakończeniu przeglądu. Rzecznik irańskiego ministerstwa spraw zagranicznych Esmaeil Baghaei powiedział, że komunikaty między oboma krajami nadal krążą przez mediatorów, ale nie dał żadnego sygnału przełomu i podkreślił, że stanowisko Iranu w sprawie cieśniny pozostaje nierozerwalnie związane z amerykańską blokadą morską. To jest o tyle istotne, że jeszcze dzień wcześniej sekretarz irańskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Mohsen Rezaei ocenił amerykańską odpowiedź jako niewystarczającą i stwierdził, że irańska dyplomacja się zmieniła i nie będzie powrotu do stanu sprzed wojny, co opisałem już w wydaniu porannym.
Źródło: reuters
Nowym elementem wypowiedzi Baghaei jest ton wobec Jemenu. Rzecznik powiedział, że Teheran jest głęboko zaniepokojony rozwojem sytuacji na Półwyspie Arabskim, i dodał, że eskalacja przyniesie korzyść wyłącznie reżimowi izraelskiemu. To sformułowanie jest znaczące, bo po raz kolejny pokazuje, że Iran stara się odsunąć od siebie odpowiedzialność za ataki jemeńskich Huti, przypisując korzyść z eskalacji stronie izraelskiej, a nie własnemu obozowi. Informację podała stacja Al Dżazira w relacji na żywo, a jej treść warto traktować jako oficjalne stanowisko Teheranu, nie zaś jako opis faktycznego wpływu Iranu na decyzje Huti.
Źródło: al-jazeera
Bezpieczeństwo żeglugi w regionie pogorszyło się w sposób wymierny. Jak podał serwis Iran International, powołując się na hinduskie ministerstwo spraw zagranicznych oraz agencję Reuters, w niedzielę u wybrzeży Omanu dron uderzył w tankowiec Petro Dolphin pływający pod banderą Nikaragui; z jedenastu hinduskich marynarzy dziewięciu udało się uratować, a dwóch uznano za zaginionych. Drugi statek, pływająca pod banderą Wysp Marshalla jednostka Valthera, został trafiony niezidentyfikowanym pociskiem w cieśninie Ormuz i stanął w ogniu, ale cała jedenastoosobowa hinduska załoga wyszła z tego bez szwanku. Indie potępiły oba ataki, ostrzegając, że podsycają one niestabilność w i tak zapalnym regionie, i poinformowały, że na razie nie wskazują sprawcy. Trzeba tu zaznaczyć dwie rzeczy. Po pierwsze, Iran International jest serwisem opozycyjnym wobec władz w Teheranie i relacjonuje region z określonej perspektywy, ale w tym przypadku powtarza komunikaty hinduskiego ministerstwa oraz agencji Reuters, więc sam fakt ataku na oba statki należy uznać za potwierdzony. Po drugie, ataki na jednostki handlowe u wybrzeży Omanu pokazują, że zagrożenie wykroczyło poza samą cieśninę i obejmuje już kotwicowiska w Zatoce Omańskiej, co jest jakościowo nowym zjawiskiem.
Źródło: iran-international, reuters
Obie strony zaostrzają przy tym praktyki na wodzie. Jak podało amerykańskie dowództwo centralne CENTCOM, amerykański myśliwiec uderzył w rufę panamskiego statku M/V Ocean Molica, znanego też jako Arika Sun, który wyszedł z irańskiego portu i po serii ostrzeżeń próbował złamać blokadę; jednostka straciła napęd, a załodze nic się nie stało, a dowództwo ostrzegło inne statki handlowe, by stosowały się do poleceń blokadowych. Strona irańska utrzymuje z kolei, że tankowiec z siedmiuset pięćdziesięcioma tysiącami baryłek ropy wpłynął na minę morską i stanął w ogniu, gdy próbował przejść nieautoryzowaną trasą, a powiązana z Gwardią Rewolucyjną agencja Tasnim przekazała, że był to trzeci w ciągu tego dnia tankowiec, który trafił na minę. Brytyjskie biuro morskiej wymiany informacji UKMTO zarejestrowało w tygodniu kończącym się 9 października jedenaście ataków na statki handlowe, w tym dziesięć w cieśninie Ormuz i jeden w Zatoce Perskiej, przy czym siedem z tych jednostek odniosło tylko niewielkie uszkodzenia i kontynuowało rejs. Ruch w cieśninie pozostaje około siedemdziesięciu pięciu procent poniżej poziomu sprzed wojny. Te liczby pochodzą od organizacji monitorujących żeglugę, a nie od stron konfliktu, i właśnie dlatego mają większą wartość dowodową niż komunikaty wojskowe obu walczących stron.
Źródło: tasnim, ukmto
Front saudyjsko-jemeński pozostaje najkrwawszym obszarem tej wojny. Jak podały saudyjskie władze lotnicze, w sobotnim ataku na międzynarodowe lotnisko króla Chalida w Rijadzie zginęło dwanaście osób, a trzysta dziewięć zostało rannych; wśród zabitych był obywatel amerykański, a także obywatele Arabii Saudyjskiej, Bangladeszu, Egiptu, Jordanii, Syrii, Palestyny i Sudanu. Według agencji Associated Press oraz serwisu Iran International był to najkrwawszy atak w Arabii Saudyjskiej od zamachu na meczet w Katif w 2015 roku i najpoważniejszy cios w saudyjską infrastrukturę od ponad dekady. W niedzielę w terminal numer cztery tego samego lotniska uderzył kolejny pocisk; zginął jeden mieszkaniec Arabii Saudyjskiej pochodzenia pakistańskiego, jedenaście osób zostało rannych, a saudyjska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła jeszcze pocisk manewrujący w pobliżu lotniska. Odpowiedzialność za ataki biorą jemeńscy Huti, którzy twierdzą także, że ostrzelali lotnisko króla Fahda w Dammam oraz dwa obiekty koncernu Saudi Aramco, czego strona saudyjska nie potwierdziła. Ta asymetria w potwierdzaniu jest ważna: część komunikatów Huti nie została zweryfikowana przez niezależne źródła i należy je traktować jako twierdzenia strony konfliktu.
Źródło: associated-press, iran-international
Odpowiedź wojskowa jest już zakrojona na szeroką skalę. Koalicja pod wodzą Arabii Saudyjskiej poinformowała, że uderzyła w sto trzydzieści sześć celów Huti, w tym w obiekty związane z programem pocisków balistycznych, a siły uznawanego międzynarodowo rządu Jemenu przekazały, że w operacji o nazwie Świt Jemenu przeprowadziły tysiąc siedemset trzydzieści dwa uderzenia i zneutralizowały ponad dziewięciuset bojowników. Prezydent Donald Trump powiedział w sobotę, że rozważa przyłączenie się Stanów Zjednoczonych do saudyjskich uderzeń, choć Waszyngton na razie udziela jedynie wsparcia wywiadowczego. Amerykański urząd lotnictwa cywilnego ostrzegł w niedzielę linie lotnicze, by zachowały ostrożność przy lotach do Arabii Saudyjskiej i nad nią. W nocy z niedzieli na poniedziałek uderzono też w dwa rejony stolicy Jemenu, Sany, dzielnice Hamdan i Thourah; Huti obwinili o to Arabię Saudyjską, nie podając jednak szczegółów.
Na tym tle dyplomacja nie zatrzymała się ani na chwilę. Jak podał serwis The New Arab oraz agencja Anadolu, minister spraw zagranicznych Arabii Saudyjskiej książę Faisal bin Farhan odbył w niedzielę wieczorem rozmowę telefoniczną z ministrem spraw zagranicznych Iranu Abbasem Araghchim, a Iran zaproponował pośrednictwo w rozmowach między Rijadem a Huti oraz pomoc w wypracowaniu politycznego rozwiązania. Rijad potwierdził samą rozmowę, ale nie podał szczegółów ani nie wskazał, czy doszło do jakichkolwiek ustaleń. Reakcje w Zatoce wskazują jednak na głęboką zmianę nastrojów. Anwar Gargash, doradca dyplomatyczny władz Zjednoczonych Emiratów Arabskich, wezwał w poniedziałek do wspólnego działania państw Zatoki przeciw atakom ze strony Iranu i jego sojuszników, argumentując, że bezpieczeństwo państw regionu jest niepodzielne. Były premier Kataru Hamad bin Jasim Al Thani napisał w serwisie X, że stało się jasne, iż głównym wrogiem Zatoki jest Iran; to zdanie jest o tyle znamienne, że jeszcze w 2023 roku ten sam polityk opowiadał się za negocjacjami z Teheranem i sprzeciwiał się konfrontacji. Ambasador Stanów Zjednoczonych w Izraelu Mike Huckabee przekonywał z kolei, że powstrzymanie Iranu jest jedynym sposobem zatrzymania jego pełnomocników, a premier Pakistanu Shehbaz Sharif przypomniał o mechanizmie wspólnej obrony z Arabią Saudyjską wynikającym z porozumienia z Mekki.
W tle narasta groźba powrotu do otwartej wojny. Jak podał serwis Axios, cytowany przez Iran International, Pentagon polecił dowództwu centralnemu dokończyć przygotowania do ewentualnego wznowienia dużej operacji bojowej przeciw Iranowi, ale sam Donald Trump oświadczył następnie, że Stany Zjednoczone nie zaatakują Iranu przed wyborami zaplanowanymi na 3 listopada, i nazwał rozmowy z Teheranem produktywnymi. To zestawienie pokazuje, że amerykański kalendarz wyborczy stał się jednym z czynników stabilizujących sytuację w Zatoce, choć jednocześnie ogranicza pole manewru Waszyngtonu, bo każda eskalacja przed głosowaniem jest dla administracji kosztowna politycznie. Osobno warto odnotować incydent poza głównym teatrem działań: jak podała agencja Reuters, cytowana przez Iran International, dron uderzył w obóz kurdyjskiej opozycji irańskiej w miejscowości Koya na wschód od Irbilu w irackim Kurdystanie; nikt nie przyznał się do ataku, a doniesienia o ewentualnych ofiarach nie zostały potwierdzone.
Źródło: axios, iran-international, reuters
Rynki zareagowały na te wydarzenia wyraźnym wzrostem cen. Jak podał serwis Trading Economics, w poniedziałek notowania ropy Brent wzrosły powyżej stu pięciu i pół dolara za baryłkę, osiągając najwyższy poziom od ponad dwóch tygodni, a w trakcie sesji kontrakt wyceniano na około stu sześciu i siedemdziesięciu setnych dolara, czyli o niespełna dwa procent wyżej niż w poprzedniej sesji. To odwrócenie kierunku wobec porannego odczytu, gdy cena cofała się do około stu trzech dolarów, i dobra ilustracja tego, jak cienka jest poduszka bezpieczeństwa na tym rynku. Dodatkowym czynnikiem jest ropa z Zatoki: z danych przywołanych przez ten sam serwis wynika, że dostawy z regionu odbudowały się do około siedemnastu i pół miliona baryłek dziennie, czyli do niemal dziewięćdziesięciu ośmiu procent poziomu sprzed wojny, a Międzynarodowa Agencja Energetyczna wezwała rządy do przyspieszenia zapowiedzianych uwolnień zapasów diesla przed spotkaniem zaplanowanym na 15 października. Ta ostatnia informacja dotyczy bezpośrednio Europy i Polski, bo przekłada się na koszty transportu i ceny paliw w nadchodzących tygodniach.
Źródło: trading-economics
Stany Zjednoczone: sondażowa przewaga Demokratów w stanach Trumpa, spór o rynki predykcyjne i Fed bez zmian
Amerykańska kampania przedwyborcza wchodzi w decydującą fazę i zaczyna przynosić sygnały, które wykraczają poza ogólne sondaże ogólnokrajowe. Jak podał dziennik The New York Times w analizie z 12 października, demokratyczni kandydaci prowadzą lub idą łeb w łeb z republikańskimi w Alasce, Iowa, Ohio i Teksasie, czyli w stanach, które Donald Trump wygrywał trzykrotnie znaczącą przewagą. Agencja Reuters w tym samym dniu przypomniała, że republikanie w Izbie Reprezentantów bronią wąskiej większości, co oznacza, że nawet niewielkie przesunięcia w pojedynczych okręgach decydują o kontroli nad izbą. To przesunięcie uwagi z sondaży ogólnokrajowych na konkretne stany jest istotne, bo pokazuje, gdzie w praktyce rozstrzygnie się wynik, i zarazem tłumaczy, dlaczego Biały Dom tak mocno naciska na ceny paliw przed 3 listopada.
Źródło: nyt, reuters
Rynki predykcyjne utrzymują wyraźną przewagę Demokratów, choć ich wskazania są dziś bardziej ostrożne niż te, które podawałem w wydaniu porannym. Na platformie Polymarket najczęściej wskazywanym scenariuszem jest pełne zwycięstwo Demokratów w obu izbach, wyceniane na około sześćdziesiąt dwa procent, przy około dwudziestu dziewięciu procentach na scenariusz, w którym Demokraci biorą Izbę, a Senat zostaje w rękach Republikanów. Inne modele, jak choćby projekt portalu poliWave, dają Demokratom około osiemdziesięciu dwóch procent szans na Izbę i około sześćdziesięciu jeden procent na Senat. Warto powtórzyć to, co podkreślałem rano: są to wyceny oczekiwań tłumu i modeli, a nie prognozy wyniku, i mogą się zmieniać z dnia na dzień. Różnica między sześćdziesięcioma dwoma procentami Polymarketu a około dziewięćdziesięcioma procentami, które podawałem dla Izby w wydaniu porannym, wynika z tego, że tamten odczyt dotyczył samej Izby, a nie scenariusza pełnego zwycięstwa w obu izbach, więc oba wskazania opisują co innego.
Ciekawym, a dotąd nieomawianym wątkiem jest rosnący spór o same rynki predykcyjne. Jak podała agencja Reuters, powołując się na badanie ośrodka Ipsos, sześćdziesiąt dziewięć procent wyborców demokratycznych i sześćdziesiąt jeden procent republikańskich sprzeciwia się obstawianiu wyników wyborów na tego typu platformach, co pokazuje rzadką w tej kampanii dwupartyjną niechęć do traktowania głosowania jako zakładu. Równolegle uwaga przenosi się na głosowanie wczesne, które stało się jednym z kluczowych elementów walki o Kongres i które w praktyce przesądza o tym, jak szybko kampanie będą musiały domknąć swoje przesłania.
Źródło: reuters
W polityce pieniężnej nie odnotowuję istotnej zmiany wobec wydania porannego. Stopa procentowa pozostaje w przedziale od trzech i siedemdziesięciu pięciu setnych do czterech procent po wrześniowej podwyżce, pierwszej od 2023 roku, a kolejne posiedzenie Komitetu Otwartego Rynku zaplanowano na 27 i 28 października. Jak podał magazyn Forbes, część inwestorów przygotowuje się nawet na dwie podwyżki do końca roku, co dałoby przedział od czterech do czterech i dwudziestu pięciu setnych procent. To istotny kontekst dla polityki przedwyborczej, bo administracja liczy na spadek cen paliw przed 3 listopada, a bank centralny działa w kierunku przeciwnym. Nowego rozstrzygnięcia w tym obszarze dziś nie ma.
Chiny i wojna ekonomiczna: ćwiczenia ogniowe wokół Tajwanu i sankcje wobec Paragwaju oraz Belize
W relacjach wokół Tajwanu doszło do wyraźnego zaostrzenia. Chińskie władze morskie ogłosiły ćwiczenia ogniowe, które mają potrwać od 12 do 20 października i odbywać się w pięciu strefach: na Morzu Bohai, Morzu Żółtym, Morzu Wschodniochińskim oraz wzdłuż wschodniego wybrzeża Chin. Jak podała agencja Reuters, decyzja zapadła bezpośrednio po obchodach Dnia Narodowego Tajwanu, które przypadły 10 października, co nadaje manewrom wymiar politycznego komunikatu, a nie rutynowego szkolenia. Tajpej poinformował, że ściśle monitoruje ćwiczenia i ocenia je jako manewry artylerii nadbrzeżnej prowadzone w odległości około stu pięćdziesięciu dziewięciu mil morskich od wyspy; minister obrony Tajwanu zapowiedział, że obserwacja będzie kontynuowana. Jak podał tajwański portal Taiwan News, siły zbrojne wyspy śledziły przy tej okazji dziewięć chińskich okrętów i cztery samoloty wojskowe, a w gotowości utrzymywane są systemy rakietowe. Sam Pekin utrzymuje, że ćwiczenia służą dobru mieszkańców Tajwanu, co jest formułą, którą strona tajwańska odczytuje jako presję, a nie jako gest troski.
Źródło: reuters
Równolegle Pekin zastosował instrumenty nacisku wobec państw utrzymujących stosunki dyplomatyczne z Tajwanem. Jak podała agencja Reuters oraz dziennik The Washington Post, chińskie władze nałożyły sankcje na ministra komunikacji Paragwaju i ministra spraw zagranicznych Belize, zarzucając im kontakty z Tajwanem; agencja Reuters, relacjonując tę decyzję, ujęła w cudzysłowie słowo pionki, sugerując tym samym, że same państwa są tu traktowane instrumentalnie, a nie jako równorzędni partnerzy sporu. Tajwańskie ministerstwo spraw zagranicznych potępiło te decyzje, nazywając je ingerencją w politykę zagraniczną innych krajów. Paragwaj i Belize należą do zaledwie dwunastu państw formalnie uznających Tajpej. Same sankcje mają w dużej mierze charakter symboliczny, a ich znaczenie polega na sygnale: Pekin pokazuje, że gotów jest karać państwa trzecie za politykę, którą uznaje za naruszenie własnych roszczeń. Kwestię tę poruszyła także rzeczniczka chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych Mao Ning na konferencji prasowej w dniu 12 października.
Źródło: reuters, washington-post
W gospodarce chińskiej nie odnotowuję dziś istotnego nowego rozstrzygnięcia wobec obrazu opisanego w wydaniu porannym, gdzie pisałem o rosnących kosztach obsługi długu i o świadomym odrzucaniu przez Pekin etykiety kraju rozwiniętego. Dla porządku przypomnę tło, które pozostaje aktualne: wzrost gospodarczy w drugim kwartale wyniósł cztery i trzy dziesiąte procent, eksport w sierpniu wzrósł o dwadzieścia pięć procent rok do roku, a cel na ten rok pozostaje w przedziale od czterech i pół do pięciu procent. Dane handlowe za wrzesień nie zostały jeszcze opublikowane, a kolejna runda rozmów handlowych z Waszyngtonem wyznaczona jest na listopad, więc w tym obszarze czekamy na nowe informacje. Relacje handlowe z Unią Europejską, utrzymanie ułatwień w licencjach eksportowych na pierwiastki ziem rzadkich oraz pozew koncernu Alibaba przeciwko amerykańskiemu Departamentowi Obrony również pozostają bez zmian.
Sztuczna inteligencja: wycena debiutu Anthropic pod ostrzałem i trwający wyścig o kapitał
Najbardziej konkretną nowością w obszarze sztucznej inteligencji jest krytyczna ocena przygotowywanego debiutu giełdowego spółki Anthropic, która w ciągu ostatnich godzin stała się jednym z najczęściej komentowanych wątków w serwisie Hacker News. Jak podała stacja CNBC, niezależna firma badawcza New Constructs napisała w swojej analizie, że oferta publiczna Anthropic będzie najbardziej absurdalnym debiutem roku 2026 i że Wall Street stanie przed bezprecedensowym testem naiwności inwestorów. Firma oszacowała wartość spółki na około stu pięćdziesięciu miliardów dolarów, podczas gdy Anthropic zabiega o wycenę sięgającą dwóch bilionów dolarów w debiucie na giełdzie Nasdaq. Według tej analizy, aby osiągnąć taką wycenę, spółka musiałaby wykazać dwukrotnie wyższy zysk niż Nvidia, której zysk netto w ostatnich czterech kwartałach przekroczył sto dziewięćdziesiąt miliardów dolarów. Autor opracowania, David Trainer, zbudował sobie na Wall Street opinię notorycznego krytyka debiutów giełdowych i miał w przeszłości zarówno trafienia, jak i pomyłki, o czym sama stacja CNBC uczciwie przypomina, przywołując jego nietrafioną prognozę wobec spółki DoorDash.
Źródło: hacker-news, cnbc
Argumentacja New Constructs opiera się na liczbach, które same w sobie są warte przytoczenia, choć wymagają ostrożności. Jak podała agencja Reuters, powołując się na wyciekły prospekt emisyjny, przychody Anthropic w 2025 roku wyniosły cztery i sześć dziesiątych miliarda dolarów przy stracie netto sięgającej czterdziestu dwóch miliardów dolarów. Sama spółka podawała na koniec lipca, że jej roczny wskaźnik przychodów wzrósł siedmiokrotnie w ujęciu rocznym i osiągnął sześćdziesiąt pięć miliardów dolarów, a dziennik The New York Times pisał we wrześniu, że spółka zmierza do stu miliardów dolarów przychodów w ujęciu rocznym na koniec 2026 roku. Osobno warto odnotować, że prospekt Anthropic zawiera ostrzeżenie, iż zaawansowana sztuczna inteligencja może stwarzać katastrofalne lub egzystencjalne ryzyko dla ludzkości, co samo w sobie jest niezwykłym elementem dokumentu adresowanego do inwestorów. Uczciwa ocena musi tu rozdzielić dwie warstwy: dane finansowe są relacjonowane na podstawie przecieków i wymagają potwierdzenia w oficjalnym dokumencie, natomiast teza o ryzyku wyceny jest poważnym argumentem, który niezależnie od losów tej konkretnej oferty opisuje napięcie między wycenami spółek sztucznej inteligencji a ich bieżącą rentownością.
Źródło: reuters, nyt
W tym samym czasie wyścig o kapitał publiczny trwa. Jak podała agencja Reuters oraz stacja CNBC, OpenAI złożył poufny wniosek o debiut na amerykańskiej giełdzie już w czerwcu, celując w wycenę sięgającą biliona dolarów, przy czym nie ogłoszono jeszcze harmonogramu. Serwis The Information poinformował z kolei, że spółka Bridge Data Centres, powiązana z funduszem Bain, szuka zwiększonego finansowania dłużnego o wartości sześciu i sześciu dziesiątych miliarda dolarów, co byłoby jednym z największych tego typu finansowań centrów danych w Azji. Ta informacja dobrze pokazuje, że niezależnie od dyskusji o bańce spekulacyjnej realne inwestycje w infrastrukturę nie zwalniają. Ciekawym, choć drobnym sygnałem z drugiego końca branży jest decyzja społeczności projektu QGIS, otwartego narzędzia do systemów informacji geograficznej, o zablokowaniu wkładu tworzonego przy pomocy sztucznej inteligencji; to pokazuje, że równolegle do wyścigu modeli narasta spór o zasady pracy w projektach otwartych i o to, kto ma prawo decydować, co jest w nich dopuszczalne.
Źródło: reuters, cnbc, the-information
W wątku regulacyjnym nie odnotowuję dziś nowego rozstrzygnięcia wobec tego, co opisałem w wydaniu porannym, gdzie przedstawiałem śledztwo agencji Associated Press o zbieżności apeli laboratoriów o regulacje z przygotowaniami do debiutów giełdowych oraz wypowiedzi Donalda Trumpa i Davida Sacksa odrzucające potrzebę nowych regulacji. Bez zmian pozostaje także kontekst międzynarodowy: propozycja Darii Amodei o tak zwanym tempowaniu pogranicza, ogłoszona we wrześniu i poparta między innymi przez Sama Altmana oraz Elona Muska, nie doczekała się żadnego wiążącego porozumienia między laboratoriami. To, co dziś nowe, nie polega więc na kolejnym apelu, lecz na tym, że po raz pierwszy w tej fali tak wyraźnie wyceniono rynkowo ryzyko związane z tymi obietnicami.
Źródło: associated-press
Inne duże sprawy: Nobel z ekonomii dla Halla i Woodforda, trzęsienie ziemi w Panamie i Gaza
W Sztokholmie ogłoszono laureatów Nagrody Banku Szwecji imienia Alfreda Nobla w dziedzinie nauk ekonomicznych za 2026 rok. Jak poinformowała Królewska Szwedzka Akademia Nauk oraz agencja Reuters, nagrodę otrzymali Robert E. Hall z Uniwersytetu Stanforda i Michael Woodford z Uniwersytetu Columbia za mikroekonomiczne podstawy stabilizacji makroekonomicznej. Akademia uzasadniła wybór tym, że obaj badacze zbudowali modele pozwalające rządom i bankom centralnym lepiej prowadzić politykę łagodzenia szczytów i dolin koniunktury. W uzasadnieniu podkreślono, że modele te opierają się nie na statystycznych związkach między wskaźnikami, jak inflacja czy produkcja, lecz na decyzjach pojedynczych gospodarstw domowych i firm, które patrzą w przyszłość i reagują na komunikację władz, co czyni zapowiedzi polityki gospodarczej realnym narzędziem oddziaływania. Nagroda wynosi dwanaście milionów koron szwedzkich i zostanie podzielona po równo. Ta informacja ma znaczenie także dla bieżącej debaty gospodarczej, bo dotyczy dokładnie tego instrumentarium, którym posługują się dziś banki centralne w warunkach podwyższonej inflacji, między innymi amerykański Fed, o którym piszę wyżej. Warto dodać, że w uzasadnieniu Akademii powtarzają się dwa nurty: namysł nad zachowaniami gospodarstw domowych, które planują wydatki z wyprzedzeniem i reagują na zapowiedzi polityki gospodarczej, oraz analiza lepkich cen, a więc tego, dlaczego ceny nie dostosowują się natychmiast. Dopiero razem tworzą one spójny obraz tego, jak państwo może wygładzać cykl koniunkturalny bez powtarzania błędów modeli keynesowskich z lat siedemdziesiątych.
Źródło: reuters
W Ameryce Środkowej trwa usuwanie skutków silnego trzęsienia ziemi, którego dotąd nie opisywałem w poprzednich wydaniach. Jak podała agencja Associated Press oraz serwis Rio Times, 9 października na półwyspie Azuero w Panamie doszło do wstrząsu o magnitudzie siedem przecinek siedem, po którym nastąpił drugi o magnitudzie sześć przecinek sześć. Rząd Panamy ogłosił stan wyjątkowy; władze poinformowały o dwudziestu siedmiu osobach rannych, o braku ofiar śmiertelnych oraz o ponad czterystu dwudziestu sześciu uszkodzonych domach, a także o zniszczeniach w szpitalach, szkołach i na drogach. W poniedziałek nadal notowano wstrząsy wtórne, których liczba przekroczyła osiemdziesiąt, w tym jeden o magnitudzie powyżej sześciu, co opóźnia powrót mieszkańców do domów. Trzeba tu rozdzielić fakty od ocen: dane o liczbie rannych i uszkodzonych budynków pochodzą od panamskich służb i są stopniowo weryfikowane, natomiast skala zniszczeń w odciętych miejscowościach jest nadal szacowana, dlatego liczby mogą się jeszcze zmienić.
Źródło: associated-press
W Strefie Gazy i w południowym Libanie obraz pozostaje taki, jak opisałem w wydaniu porannym, z jednym nowym elementem. Jak podała agencja Reuters, w poniedziałek izraelskie uderzenie zabiło co najmniej dwóch Palestyńczyków w południowej części Strefy Gazy; informację przekazały służby medyczne, a liczby ofiar po stronie palestyńskiej pochodzą od władz kontrolowanych przez Hamas i są kwestionowane przez stronę izraelską. Stacja CNN opisała z kolei trwające poszukiwania tysięcy osób zaginionych po trzech latach wojny, co pokazuje, że nawet po zawieszeniu broni koszt humanitarny konfliktu pozostaje nierozliczony. W Libanie nie odnotowuję istotnej nowej zmiany wobec tego, co napisałem rano o śmierci emerytowanego oficera Alego Abdula Hassana Swejdana oraz o dwustu milionach dolarów, które Hezbollah otrzymał od Iranu na pomoc wysiedlonym; izraelska presja na rozbrojenie Hezbollahu pozostaje przy tym bez zmian. Wybory parlamentarne w Izraelu zaplanowane na 27 października oraz proces karny premiera Benjamina Netanjahu pozostają bez zmian wobec wydania porannego.
Źródło: reuters, cnn
Pozostałe sprawy opisane w poprzednich wydaniach pozostają aktualne i nie wymagają powtórzenia: druga tura wyborów prezydenckich w Brazylii zaplanowana na 25 października, wyrok skazujący byłego prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro, apel Erytrei do Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz przygotowania do repatriacji Rohingów. Sprawa Wenezueli, w której Waszyngton łączy łagodzenie sankcji na ropę z presją polityczną, również nie przyniosła dziś nowego rozstrzygnięcia. W żadnym z tych obszarów nie odnotowuję istotnej nowej zmiany.
NAJWAŻNIEJSZE
Trzy wydarzenia najbardziej zmieniają dziś obraz świata. Po pierwsze, Bliski Wschód wszedł w fazę eskalacji, w której ataki na żeglugę przeniosły się poza samą cieśninę Ormuz. W niedzielę dron uderzył w tankowiec Petro Dolphin u wybrzeży Omanu, dwóch hinduskich marynarzy uznano za zaginionych, a drugi statek, Valthera, stanął w ogniu po trafieniu pociskiem w cieśninie. Amerykański myśliwiec unieruchomił statek próbujący złamać blokadę, strona irańska twierdzi, że trzeci tankowiec tego dnia wszedł na minę, a biuro UKMTO zarejestrowało jedenaście ataków na jednostki handlowe w tygodniu do 9 października, przy ruchu w cieśninie około siedemdziesięciu pięciu procent poniżej poziomu sprzed wojny. Rośnie też front saudyjsko-jemeński, po sobotnim ataku na lotnisko w Rijadzie, w którym zginęło dwanaście osób, oraz kolejnym uderzeniu w niedzielę. Cena Brent wróciła powyżej stu pięciu dolarów za baryłkę, a Iran zapowiedział, że odpowie na amerykańską propozycję dopiero po zakończeniu przeglądu, jednocześnie oferując mediację między Rijadem a Huti. Znaczenie tego wątku polega na tym, że wojna przestała być sporem o jedną cieśninę i zaczyna obejmować całą architekturę bezpieczeństwa Zatoki.
Źródło: ukmto
Po drugie, wokół Ukrainy ujawniła się nowa jakość napięcia w obozie zachodnim. Unia Europejska przyjęła w Luksemburgu dwudziesty drugi pakiet sankcji wobec Rosji, największy w historii, obejmujący prawie tysiąc sześćset wpisów wymierzonych w rosyjski kompleks wojskowo-przemysłowy, a szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas zastrzegła, że Unia powita rozejm energetyczny dopiero wtedy, gdy się utrzyma. W tym samym czasie Kreml odrzucił pomysł sześćdziesięciodniowego zawieszenia broni i odmówił komentarza w sprawie ogłoszenia Donalda Trumpa, a Waszyngton miał zagrozić wstrzymaniem systemu zakupów broni dla Kijowa, by wymusić koniec dalekich uderzeń na rosyjskie rafinerie, i równolegle zaproponować Moskwie zachęty gospodarcze, w tym uwolnienie zamrożonych aktywów. Najwyższy dowódca NATO w Europie, generał Alexus Grynkewich, ostrzegł Rosję w Warszawie, że atak na Sojusz byłby całkowicie daremny. To układ, w którym Europa zaostrza sankcje, a Waszyngton szuka układu z Moskwą, co oznacza, że jedność transatlantycka pozostaje dziś deklaracją, a nie wspólnym planem.
Po trzecie, wokół sztucznej inteligencji po raz pierwszy tak wyraźnie skonfrontowano narrację o bezpieczeństwie z wyceną rynkową. Niezależna firma New Constructs nazwała przygotowywany debiut spółki Anthropic najbardziej absurdalnym debiutem roku, oszacowała jej wartość na sto pięćdziesiąt miliardów dolarów wobec dwóch bilionów, o które spółka zabiega na giełdzie Nasdaq, i przypomniała, że w 2025 roku spółka miała cztery i sześć dziesiątych miliarda dolarów przychodów przy stracie netto czterdziestu dwóch miliardów dolarów, a jednocześnie sama ostrzega inwestorów przed egzystencjalnym ryzykiem swojej technologii. W tle trwa wyścig o kapitał publiczny, w którym OpenAI złożył poufny wniosek o debiut z celem biliona dolarów, a inwestycje w centra danych nie zwalniają. Ta koincydencja apeli o ostrożność, giełdowych planów i rekordowych nakładów na infrastrukturę jest dziś najważniejszym paradoksem całego sektora i pokazuje, że najbliższe tygodnie będą okresem, w którym polityka, gospodarka i technologia będą wzajemnie się nakładać i wzmacniać napięcia.