Ormuz, Iran i Jemen: trzeci atak na Rijad, NATO potępia Iran i groźba zamknięcia Bab al-Mandeb
Bliski Wschód wszedł w fazę, w której każda doba przynosi nowy atak na kluczową infrastrukturę. W nocy z poniedziałku na wtorek po raz trzeci z rzędu uderzono w Rijad. Jak podała stacja Al Dżazira oraz agencja Associated Press, saudyjska koalicja walcząca w Jemenie poinformowała, że jej siły przechwyciły i zniszczyły pocisk balistyczny wystrzelony przez Huti w kierunku stolicy oraz dwa pociski skierowane na miasto Chamis Muszajt na południowym zachodzie kraju. Mieszkańcy Rijadu relacjonowali potężne wybuchy w poniedziałek wieczorem, chwilę po tym, jak na ich telefony przyszła wiadomość ostrzegająca przed zagrożeniem z powietrza. Rzecznik wojskowy Huti Jahja Sari potwierdził, że celem w Rijadzie było lotnisko króla Chalida, i ponownie ostrzegł linie lotnicze oraz podróżnych przed lotami do Arabii Saudyjskiej, z wyjątkiem świętych miast Mekki i Medyny, które uznał za jedyne bezpieczne.
Źródło: al-jazeera, associated-press
Skala tygodniowych ataków rośnie i zmienia układ regionalny. Jak podała stacja Al Dżazira, w ostatnich dniach w tych uderzeniach zginęło co najmniej czternaście osób, a według stacji CBS w ciągu tygodnia naliczono co najmniej dwadzieścia ofiar śmiertelnych, w tym jednego obywatela Stanów Zjednoczonych. Lotnisko króla Chalida pozostaje zamknięte po sobotnim ataku, w którym zginęło co najmniej trzynaście osób, a ponad trzysta zostało rannych, i zgodnie z komunikatem władz saudyjskich nie zostanie otwarte do soboty. Odpowiedzialność za ataki biorą Huti, którzy twierdzą też, że ostrzelali saudyjskie obiekty naftowe, czego strona saudyjska nie potwierdziła. Ta asymetria jest ważna dla oceny wiarygodności: część komunikatów Huti nie została zweryfikowana przez niezależne źródła, a liczby ofiar w warunkach trwającej wymiany ognia pochodzą od stron konfliktu i wymagają ostrożności.
Źródło: al-jazeera, cbs-news
Nowym i niepokojącym elementem jest groźba rozciągnięcia konfliktu na kolejną cieśninę. Jak podał amerykański Instytut Studiów nad Wojną w ocenie z 12 października, Iran miał poinstruować Huti, by zamknęły cieśninę Bab al-Mandeb, jeśli Stany Zjednoczone zaatakują irańską infrastrukturę energetyczną. Ten sam instytut odnotował, że Huti w pełni okrążyli miasto Taiz, co oznacza, że wojna domowa w Jemenie i konflikt z Iranem zaczynają się zlewać w jeden teatr działań. Gdyby Bab al-Mandeb, przez które przechodzi kluczowy szlak handlowy z Azji do Europy, rzeczywiście zostało zamknięte, skutki dla żeglugi i cen towarów byłyby większe niż przy obecnych zakłóceniach w Ormuz, bo mowa już nie o jednej cieśninie, lecz o dwóch najważniejszych wąskich gardłach światowego handlu. Trzeba jednak zaznaczyć, że informacja o instrukcji dla Huti pochodzi ze źródła zbliżonego do wywiadu i nie została potwierdzona niezależnie, więc traktuję ją jako sygnał rosnącego ryzyka, a nie jako przesądzoną decyzję.
W tym samym czasie Iran po raz pierwszy od dawna stracił w tym konflikcie na rzecz zjednoczonego frontu zachodniego. Jak podała stacja CBS, ministrowie spraw zagranicznych państw NATO wydali w poniedziałek wspólne oświadczenie, w którym potępili irańskie ataki oraz działania hybrydowe na terytorium sojuszników, w tym spiski, podpalenia, sabotaż i cyberataki. Wcześniej brytyjski premier Andy Burnham oświadczył, że incydent bezpieczeństwa w bazie lotniczej RAF Fairford, używanej przez amerykańskie bombowce, został najprawdopodobniej skoordynowany w Iranie i prawie na pewno przez Gwardię Rewolucyjną. Do oświadczenia NATO dołączyło dwadzieścia siedem państw, a Wielka Brytania nałożyła sankcje na dwóch obywateli Iranu za działania wymierzone w bezpieczeństwo jej terytorium. Teheran stanowczo zaprzeczył, a irański ambasador w Londynie wezwał Brytyjczyków do przedstawienia dowodów, oskarżając ich o ukrywanie się za nieprecyzyjnym językiem. Tu warto zachować równowagę: użycie przez Burnhama sformułowań najprawdopodobniej i prawie na pewno samo wskazuje, że Londyn nie dysponuje publicznie przedstawionym, rozstrzygającym dowodem, a więc mamy do czynienia z silnym podejrzeniem, a nie z ustalonym faktem.
Źródło: cbs-news
Napięcie na wodzie przekłada się na rosnące ryzyko dla żeglugi. Brytyjskie biuro morskiej wymiany informacji UKMTO wydało w ciągu ostatniej doby serię ostrzeżeń o atakach na statki w cieśninie Ormuz i w jej pobliżu, a Gwardia Rewolucyjna ogłosiła, że w ciągu dwóch dni trafiła trzy supertankowce, które miały wyłączyć systemy lokalizacyjne i zignorować wezwania. Rzecznik Huti Mohammed al-Bukhaiti ostrzegł z kolei, że jeśli Stany Zjednoczone włączą się w działania przeciw Jemenowi, odpowiedź będzie natychmiastowa i bolesna, wymierzona w Amerykę i wszystkie jej interesy w regionie, i wezwał pracowników saudyjskich obiektów naftowych oraz lotnisk do trzymania się od nich z daleka, nazywając te miejsca legalnymi celami. Na te sygnały nakłada się skala wycofywania się biznesu i lotnictwa. Jak podała stacja Al Dżazira, narodowy przewoźnik Zjednoczonych Emiratów Arabskich Etihad odwołał wszystkie loty do i z Rijadu do przyszłego tygodnia oraz zawiesił połączenia do Dammamu i Dżuddy, bahrajński Gulf Air odwołał loty do Rijadu do soboty, a amerykańska Delta przełożyła uruchomienie bezpośredniego połączenia z Atlanty do Rijadu na marzec 2027 roku.
Źródło: ukmto, al-jazeera
Władze saudyjskie próbują jednocześnie odbudować zaufanie i wyjaśnić, dlaczego obrona przeciwlotnicza zawiodła. Jak podała agencja Associated Press, Rijad wszczął dochodzenie w sprawie przepuszczenia nocnego ataku; wstępne ustalenia wskazują, że Huti najpierw wysłali serię dronów, by utorować drogę pociskom manewrującym i balistycznym, które następnie dotarły nad lotnisko, mimo że pokonały ponad tysiąc kilometrów. Analitycy wskazują, że Huti dysponują pociskami z głowicami zmieniającymi kierunek w locie, co utrudnia działanie systemów Patriot. Minister energetyki Arabii Saudyjskiej książę Abdulaziz bin Salman powiedział na konferencji energetycznej w Rijadzie, że ostatnie tygodnie wystawiły odporność królestwa na próbę i że odpowiedź musi być równie poważna jak wyzwanie, a plan dywersyfikacji gospodarki Vision 2030 ma być kontynuowany mimo ataków. Donald Trump, pytany o Huti, odpowiedział krótko, że zachowują się bardzo źle, ale nie zapowiedział interwencji. Ta powściągliwość jest istotna, bo zderza się z ostrzeżeniami Huti i z amerykańskim kalendarzem wyborczym, w którym każda eskalacja przed 3 listopada jest dla administracji kosztowna politycznie.
Źródło: associated-press
Rynki reagują na to wszystko ostrożnym cofnięciem, a nie paniką. Jak wynika z danych portalu Trading Economics, we wtorek rano cena ropy Brent spadła do około stu pięciu i czterdziestu dwóch setnych dolara za baryłkę, czyli o niespełna jeden i dwa dziesiąte procenta wobec poprzedniej sesji, kończąc trzy sesje wzrostów. Notowania na londyńskiej giełdzie wskazywały rano około stu pięciu i pięćdziesięciu setnych dolara, a kontrakt na grudzień wyceniano na około stu pięciu i siedemdziesięciu pięciu setnych dolara. Warto odnotować, co stoi za tym spadkiem: Rosja częściowo zniosła ograniczenia w eksporcie diesla 10 października po porozumieniu ze Stanami Zjednoczonymi, co łagodzi napięcie podażowe na globalnym rynku paliw. To pokazuje, że polityka Waszyngtonu wobec Moskwy i wobec Teheranu jest wewnętrznie sprzeczna, bo jednocześnie obniża ceny paliw importem rosyjskiego diesla i podnosi je eskalacją na Bliskim Wschodzie. Uczciwa ocena jest taka, że dopóki ta sprzeczność się utrzymuje, cena ropy pozostanie wysoka i podatna na każdy incydent, przy średniej w tym roku wynoszącej około dziewięćdziesięciu trzech i osiemdziesięciu jeden setnych dolara wobec około sześćdziesięciu dziewięciu i czternastu setnych dolara w roku ubiegłym.
Źródło: trading-economics