inputbrief.com

Geopolityka — briefing światowy (wydanie poranne, 13 października 2026)

13 października 2026, 06:38 · Geopolityka · wszystkie wydania

To wydanie obejmuje wydarzenia i komunikaty, które pojawiły się po analizie z dnia 12 października, godzina 15:54 czasu polskiego. Obraz nocy zmieniły trzy fakty. Po pierwsze, Donald Trump powtórzył w poniedziałek przed Białym Domem, że rozejm energetyczny obowiązuje, i uzasadnił to zdaniem, które przejdzie do kroniki tej wojny: strony zgodziły się, bo on powiedział, że się zgodziły. Równolegle Siergiej Ławrow odrzucił jakąkolwiek pauzę i oświadczył, że Ukraina nie zasługuje na wytchnienie, a Wołodymyr Zełenski poinformował, że tylko w poniedziałek Rosjanie uderzyli w sześć ukraińskich obiektów energetycznych i zranili trzydzieści trzy osoby. Po drugie, w nocy z poniedziałku na wtorek po raz trzeci z rzędu zaatakowano Rijad; saudyjska koalicja przechwyciła pocisk balistyczny nad stolicą oraz dwa pociski w kierunku Chamis Muszajt, a lotnisko króla Chalida pozostanie zamknięte do soboty, co wywraca siatkę połączeń całego regionu. Po trzecie, w obszarze sztucznej inteligencji uwaga przeniosła się z wycen giełdowych na jakość samej nauki: najgłośniejszym wątkiem dnia stała się krytyka gigantycznego zbioru dowodów matematycznych opublikowanego przez OpenAI, a jednocześnie Meta weszła na wyższą półkę modeli, prezentując Muse Wonder. Tam, gdzie sytuacja nie zmieniła się od poprzedniego wydania, zaznaczam to wprost i odsyłam do analizy z 12 października.

Ukraina: Trump trwa przy rozejmie, Ławrow odrzuca pauzę, Unia otwiera kolejne rozdziały negocjacji z Kijowem

Osobna strona tematu →

Najbardziej wymownym elementem poniedziałku jest sposób, w jaki Donald Trump bronił swojego ogłoszenia o rozejmie energetycznym. Jak podała stacja Al Dżazira oraz ukraiński dziennik Kyiv Independent, zapytany przez dziennikarzy o to, że ani Moskwa, ani Kijów nie potwierdziły porozumienia, prezydent Stanów Zjednoczonych odpowiedział, że strony się zgodziły, i dodał, że stało się tak dlatego, że on powiedział, iż się zgodziły. To sformułowanie nie jest zwykłą retoryczną figurą. Pokazuje, że Waszyngton traktuje deklarację jako fakt polityczny, który ma się urzeczywistnić samą siłą autorytetu prezydenta, a nie jako wynik dwustronnych ustaleń. Kiedy dziennikarze wskazali na trwające rosyjskie uderzenia, Trump odparł, że musiałby się temu przyjrzeć, bo naruszenia zdarzają się po obu stronach, nie podając jednak żadnego dowodu na stronę ukraińską. Wojnę nazwał katastrofą i bez przedstawienia podstaw twierdził, że tylko w tym miesiącu zginęło co najmniej trzydzieści dwa tysiące ludzi. To zestawienie ma znaczenie dla oceny wiarygodności całego komunikatu: deklaracja o rozejmie opiera się na zapewnieniu, a nie na dokumencie, a liczby podane przez prezydenta nie zostały potwierdzone przez żadne niezależne źródło.

Źródło: al-jazeera, kyiv-independent

Reakcja Moskwy przyszła szybko i była jednoznaczna. Jak podała agencja Reuters oraz ukraiński serwis Ukrainska Prawda, szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow odrzucił nie tylko ukraińską propozycję sześćdziesięciodniowego zawieszenia broni, ale i samą ideę pauzy, mówiąc, że Zełenski nie zasługuje na wytchnienie, i dodając, że Rosja nie da się już ponownie zwieść zapewnieniom i obietnicom. Zapowiedział kontynuowanie tego, co Moskwa nazywa specjalną operacją wojskową. Jak podała agencja Reuters w depeszy z 12 października, Kreml odrzucił pomysł zawieszenia broni, argumentując, że chce całościowego porozumienia pokojowego, a nie tymczasowego zawieszenia. Warto tu odnotować różnicę względem tego, co opisywałem w wydaniu popołudniowym z 12 października o godzinie 15:54, gdzie cytowałem rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa, który jedynie odmawiał komentarza. Teraz mamy do czynienia z pełnym, publicznym odrzuceniem ze strony najwyższego rangą dyplomaty, co przesuwa sprawę z milczenia do otwartego odrzucenia.

Źródło: reuters, ukrainska-pravda

Strona ukraińska odpowiedziała konkretnymi liczbami, które podważają sens rozejmu. Wołodymyr Zełenski powiedział w poniedziałek, że Ukraina popiera rozejm energetyczny i że w nocy z 11 na 12 października nie przeprowadziła żadnego ataku na rosyjskie rafinerie, a Kijów jest gotów podpisać gwarancje, które pozwolą tym ustaleniom zaufać. Jednocześnie stwierdził, że coraz wyraźniej widać, iż Moskwa się do nich nie zastosuje, i podał bilans dnia: tylko w poniedziałek Rosjanie uderzyli w sześć ukraińskich obiektów energetycznych, a w całym kraju rannych zostało trzydzieści trzy osoby. Te dwie informacje, czyli gotowość Kijowa do powstrzymania własnych uderzeń oraz liczba rosyjskich ataków następnego dnia, są najtwardszym dowodem na to, że rozejm istnieje wyłącznie w komunikacie amerykańskim. Amerykański Instytut Studiów nad Wojną w ocenie z 12 października napisał wprost, że Rosja i Ukraina nie uzgodniły zawieszenia broni w zakresie energetyki, i odnotował, że siły ukraińskie wstrzymały się z uderzeniami na rosyjskie rafinerie w dniach 11 i 12 października właśnie z powodu ogłoszenia prezydenta Trumpa. Instytut doliczył się przy tym co najmniej trzydziestu jeden ukraińskich uderzeń na rosyjską infrastrukturę naftową w ostatnim okresie. Należy pamiętać, że instytut jest amerykańskim ośrodkiem o wyraźnym stanowisku wobec Kremla, więc jego ocenę czytam jako rzetelną analizę, ale nie jako bezsporny fakt.

Presja Waszyngtonu na Kijów ma przy tym dwa nowe wymiary, które w tej dobie ujawniły się wyraźniej. Jak ustalił dziennik Kyiv Independent, administracja amerykańska zagroziła Ukrainie nie tylko wstrzymaniem dostaw broni, o czym pisałem w wydaniu popołudniowym, ale także ograniczeniem wymiany danych wywiadowczych, jeśli Ukraina będzie nadal atakować rosyjskie rafinerie. To rozszerzenie nacisku jest istotne, bo wywiad jest dla Kijowa równie cenny jak amunicja, a groźba jego odcięcia uderza w zdolność Ukrainy do planowania obrony. W tle widać wyraźnie motywację wyborczą: Trump chce obniżyć ceny paliw przed głosowaniem do Kongresu zaplanowanym na 3 listopada, a rosyjski diesel, na którego import czasowo zniesiono sankcje, ma w tym pomóc.

Źródło: kyiv-independent

Po stronie europejskiej najważniejszym wydarzeniem dnia jest fakt, że Unia nie tylko zaostrza sankcje, ale i poszerza integrację z Ukrainą. W Luksemburgu odbędzie się dziś czwarta konferencja akcesyjna z Ukrainą oraz z Mołdawią, podczas której Unia otworzy kolejne dwa rozdziały negocjacyjne, tak zwane klastry drugi i trzeci, obejmujące rynek wewnętrzny oraz konkurencyjność i wzrost sprzyjający włączeniu społecznemu. Jak podała Rada Unii Europejskiej oraz agencja Reuters, wszystkie dwadzieścia siedem państw członkowskich zgodziło się na otwarcie tych rozdziałów. Ten ruch ma znaczenie symboliczne i polityczne większe niż techniczne, bo pokazuje, że mimo nacisków Waszyngtonu i mimo sprzecznych sygnałów o rozejmie Europa odpowiada na rosyjską agresję nie tylko sankcjami, ale i pogłębieniem zobowiązań wobec Kijowa. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz ujął to zwięźle, mówiąc w Berlinie, że Rosja będzie negocjować poważnie wyłącznie pod presją, i dlatego Unia trzyma się swoich sankcji.

Źródło: reuters

Noc przyniosła też kolejne dowody na to, że walki nie ustały. Jak podał dziennik Kyiv Independent, w nocy z 11 na 12 października w rosyjskich atakach zginęło co najmniej dziesięć osób, a sześćdziesiąt dziewięć zostało rannych, przy czym celem były budynki mieszkalne i infrastruktura energetyczna w całym kraju. Późnym wieczorem w poniedziałek mieszkańcy Kijowa usłyszeli potężne wybuchy w centrum miasta, a syreny alarmowe uruchomiły się dopiero po nich. Ukraińskie władze poinformowały też, że rosyjskie uderzenie uszkodziło cywilny zakład w Winnicy należący do znanego producenta wyrobów cukierniczych, co samo przedsiębiorstwo określiło jako atak na obiekt cywilny. Wszystkie te zdarzenia układają się w spójny obraz: ogłoszenie rozejmu nie zatrzymało ani jednego pocisku, a jego rzeczywistą wartość rozstrzygną najbliższe doby. Dla gospodarki oznacza to utrzymanie presji na ceny paliw w Europie, co przekłada się bezpośrednio na koszty transportu i ogrzewania w Polsce w nadchodzących tygodniach.

Źródło: kyiv-independent

Ormuz, Iran i Jemen: trzeci atak na Rijad, NATO potępia Iran i groźba zamknięcia Bab al-Mandeb

Osobna strona tematu →

Bliski Wschód wszedł w fazę, w której każda doba przynosi nowy atak na kluczową infrastrukturę. W nocy z poniedziałku na wtorek po raz trzeci z rzędu uderzono w Rijad. Jak podała stacja Al Dżazira oraz agencja Associated Press, saudyjska koalicja walcząca w Jemenie poinformowała, że jej siły przechwyciły i zniszczyły pocisk balistyczny wystrzelony przez Huti w kierunku stolicy oraz dwa pociski skierowane na miasto Chamis Muszajt na południowym zachodzie kraju. Mieszkańcy Rijadu relacjonowali potężne wybuchy w poniedziałek wieczorem, chwilę po tym, jak na ich telefony przyszła wiadomość ostrzegająca przed zagrożeniem z powietrza. Rzecznik wojskowy Huti Jahja Sari potwierdził, że celem w Rijadzie było lotnisko króla Chalida, i ponownie ostrzegł linie lotnicze oraz podróżnych przed lotami do Arabii Saudyjskiej, z wyjątkiem świętych miast Mekki i Medyny, które uznał za jedyne bezpieczne.

Źródło: al-jazeera, associated-press

Skala tygodniowych ataków rośnie i zmienia układ regionalny. Jak podała stacja Al Dżazira, w ostatnich dniach w tych uderzeniach zginęło co najmniej czternaście osób, a według stacji CBS w ciągu tygodnia naliczono co najmniej dwadzieścia ofiar śmiertelnych, w tym jednego obywatela Stanów Zjednoczonych. Lotnisko króla Chalida pozostaje zamknięte po sobotnim ataku, w którym zginęło co najmniej trzynaście osób, a ponad trzysta zostało rannych, i zgodnie z komunikatem władz saudyjskich nie zostanie otwarte do soboty. Odpowiedzialność za ataki biorą Huti, którzy twierdzą też, że ostrzelali saudyjskie obiekty naftowe, czego strona saudyjska nie potwierdziła. Ta asymetria jest ważna dla oceny wiarygodności: część komunikatów Huti nie została zweryfikowana przez niezależne źródła, a liczby ofiar w warunkach trwającej wymiany ognia pochodzą od stron konfliktu i wymagają ostrożności.

Źródło: al-jazeera, cbs-news

Nowym i niepokojącym elementem jest groźba rozciągnięcia konfliktu na kolejną cieśninę. Jak podał amerykański Instytut Studiów nad Wojną w ocenie z 12 października, Iran miał poinstruować Huti, by zamknęły cieśninę Bab al-Mandeb, jeśli Stany Zjednoczone zaatakują irańską infrastrukturę energetyczną. Ten sam instytut odnotował, że Huti w pełni okrążyli miasto Taiz, co oznacza, że wojna domowa w Jemenie i konflikt z Iranem zaczynają się zlewać w jeden teatr działań. Gdyby Bab al-Mandeb, przez które przechodzi kluczowy szlak handlowy z Azji do Europy, rzeczywiście zostało zamknięte, skutki dla żeglugi i cen towarów byłyby większe niż przy obecnych zakłóceniach w Ormuz, bo mowa już nie o jednej cieśninie, lecz o dwóch najważniejszych wąskich gardłach światowego handlu. Trzeba jednak zaznaczyć, że informacja o instrukcji dla Huti pochodzi ze źródła zbliżonego do wywiadu i nie została potwierdzona niezależnie, więc traktuję ją jako sygnał rosnącego ryzyka, a nie jako przesądzoną decyzję.

W tym samym czasie Iran po raz pierwszy od dawna stracił w tym konflikcie na rzecz zjednoczonego frontu zachodniego. Jak podała stacja CBS, ministrowie spraw zagranicznych państw NATO wydali w poniedziałek wspólne oświadczenie, w którym potępili irańskie ataki oraz działania hybrydowe na terytorium sojuszników, w tym spiski, podpalenia, sabotaż i cyberataki. Wcześniej brytyjski premier Andy Burnham oświadczył, że incydent bezpieczeństwa w bazie lotniczej RAF Fairford, używanej przez amerykańskie bombowce, został najprawdopodobniej skoordynowany w Iranie i prawie na pewno przez Gwardię Rewolucyjną. Do oświadczenia NATO dołączyło dwadzieścia siedem państw, a Wielka Brytania nałożyła sankcje na dwóch obywateli Iranu za działania wymierzone w bezpieczeństwo jej terytorium. Teheran stanowczo zaprzeczył, a irański ambasador w Londynie wezwał Brytyjczyków do przedstawienia dowodów, oskarżając ich o ukrywanie się za nieprecyzyjnym językiem. Tu warto zachować równowagę: użycie przez Burnhama sformułowań najprawdopodobniej i prawie na pewno samo wskazuje, że Londyn nie dysponuje publicznie przedstawionym, rozstrzygającym dowodem, a więc mamy do czynienia z silnym podejrzeniem, a nie z ustalonym faktem.

Źródło: cbs-news

Napięcie na wodzie przekłada się na rosnące ryzyko dla żeglugi. Brytyjskie biuro morskiej wymiany informacji UKMTO wydało w ciągu ostatniej doby serię ostrzeżeń o atakach na statki w cieśninie Ormuz i w jej pobliżu, a Gwardia Rewolucyjna ogłosiła, że w ciągu dwóch dni trafiła trzy supertankowce, które miały wyłączyć systemy lokalizacyjne i zignorować wezwania. Rzecznik Huti Mohammed al-Bukhaiti ostrzegł z kolei, że jeśli Stany Zjednoczone włączą się w działania przeciw Jemenowi, odpowiedź będzie natychmiastowa i bolesna, wymierzona w Amerykę i wszystkie jej interesy w regionie, i wezwał pracowników saudyjskich obiektów naftowych oraz lotnisk do trzymania się od nich z daleka, nazywając te miejsca legalnymi celami. Na te sygnały nakłada się skala wycofywania się biznesu i lotnictwa. Jak podała stacja Al Dżazira, narodowy przewoźnik Zjednoczonych Emiratów Arabskich Etihad odwołał wszystkie loty do i z Rijadu do przyszłego tygodnia oraz zawiesił połączenia do Dammamu i Dżuddy, bahrajński Gulf Air odwołał loty do Rijadu do soboty, a amerykańska Delta przełożyła uruchomienie bezpośredniego połączenia z Atlanty do Rijadu na marzec 2027 roku.

Źródło: ukmto, al-jazeera

Władze saudyjskie próbują jednocześnie odbudować zaufanie i wyjaśnić, dlaczego obrona przeciwlotnicza zawiodła. Jak podała agencja Associated Press, Rijad wszczął dochodzenie w sprawie przepuszczenia nocnego ataku; wstępne ustalenia wskazują, że Huti najpierw wysłali serię dronów, by utorować drogę pociskom manewrującym i balistycznym, które następnie dotarły nad lotnisko, mimo że pokonały ponad tysiąc kilometrów. Analitycy wskazują, że Huti dysponują pociskami z głowicami zmieniającymi kierunek w locie, co utrudnia działanie systemów Patriot. Minister energetyki Arabii Saudyjskiej książę Abdulaziz bin Salman powiedział na konferencji energetycznej w Rijadzie, że ostatnie tygodnie wystawiły odporność królestwa na próbę i że odpowiedź musi być równie poważna jak wyzwanie, a plan dywersyfikacji gospodarki Vision 2030 ma być kontynuowany mimo ataków. Donald Trump, pytany o Huti, odpowiedział krótko, że zachowują się bardzo źle, ale nie zapowiedział interwencji. Ta powściągliwość jest istotna, bo zderza się z ostrzeżeniami Huti i z amerykańskim kalendarzem wyborczym, w którym każda eskalacja przed 3 listopada jest dla administracji kosztowna politycznie.

Źródło: associated-press

Rynki reagują na to wszystko ostrożnym cofnięciem, a nie paniką. Jak wynika z danych portalu Trading Economics, we wtorek rano cena ropy Brent spadła do około stu pięciu i czterdziestu dwóch setnych dolara za baryłkę, czyli o niespełna jeden i dwa dziesiąte procenta wobec poprzedniej sesji, kończąc trzy sesje wzrostów. Notowania na londyńskiej giełdzie wskazywały rano około stu pięciu i pięćdziesięciu setnych dolara, a kontrakt na grudzień wyceniano na około stu pięciu i siedemdziesięciu pięciu setnych dolara. Warto odnotować, co stoi za tym spadkiem: Rosja częściowo zniosła ograniczenia w eksporcie diesla 10 października po porozumieniu ze Stanami Zjednoczonymi, co łagodzi napięcie podażowe na globalnym rynku paliw. To pokazuje, że polityka Waszyngtonu wobec Moskwy i wobec Teheranu jest wewnętrznie sprzeczna, bo jednocześnie obniża ceny paliw importem rosyjskiego diesla i podnosi je eskalacją na Bliskim Wschodzie. Uczciwa ocena jest taka, że dopóki ta sprzeczność się utrzymuje, cena ropy pozostanie wysoka i podatna na każdy incydent, przy średniej w tym roku wynoszącej około dziewięćdziesięciu trzech i osiemdziesięciu jeden setnych dolara wobec około sześćdziesięciu dziewięciu i czternastu setnych dolara w roku ubiegłym.

Źródło: trading-economics

Stany Zjednoczone: Trump rusza w trasę po stanach, w których Republikanie drżą o wynik

Osobna strona tematu →

Trzy tygodnie przed głosowaniem do Kongresu amerykańska kampania weszła w fazę, w której prezydent osobiście próbuje ratować większość swojej partii. Jak podała agencja Reuters, Donald Trump zaplanował w najbliższych dniach wiece w Ohio i na Alasce, czyli w stanach, w których republikańscy kandydaci walczą o utrzymanie miejsc w bardzo wyrównanych wyścigach; w poniedziałek wystąpił na wiecu w Youngstown w Ohio. Dziennik The Washington Post opisał ten objazd jako objaw kłopotów partii, bo Republikanie potrzebują prezydenta do mobilizacji wyborców, ale jego niskie notowania ograniczają to, gdzie może on realnie pomóc, a nie zaszkodzić. Stacja telewizyjna CNBC ujęła to jeszcze ostrzej, pisząc, że kampania Republikanów zamieniła się w operację segregacji najtrudniejszych przypadków, w której sztab zdecydował się ratować tylko część kandydatów. To obraz daleki od pewności siebie, jaką partia rządząca zwykle okazuje w roku wyborczym.

Źródło: reuters, washington-post, cnbc

Kontekst społeczny wzmacnia tę niepewność. Jak podała agencja Associated Press oraz badanie Uniwersytetu Chicagowskiego z 1 października, sześćdziesiąt pięć procent dorosłych Amerykanów obwinia Biały Dom o wysoki koszt życia, wskazując przede wszystkim na politykę taryfową oraz na nową wojnę z Iranem. Stacja Al Dżazira, relacjonując wypowiedź prezydenta o rozejmie energetycznym, zwracała uwagę, że większość sondaży przewiduje utratę kontroli nad Kongresem przez Republikanów właśnie z powodu rosnących cen, zwłaszcza paliw. W tym świetle poniedziałkowe trwanie Trumpa przy rozejmie, którego nikt nie potwierdził, oraz jego wezwania, by Ukraińcy wybrali nowego prezydenta, układają się w jedną logikę: prezydent potrzebuje tańszego paliwa przed 3 listopada i gotów jest szukać go nawet kosztem spójności własnego obozu.

Źródło: associated-press, al-jazeera

W polityce pieniężnej nie odnotowuję istotnej nowej zmiany wobec wydania porannego z 12 października. Stopa procentowa pozostaje w przedziale od trzech i siedemdziesięciu pięciu setnych do czterech procent po wrześniowej podwyżce, pierwszej od 2023 roku, a kolejne posiedzenie Komitetu Otwartego Rynku zaplanowano na 27 i 28 października. Rynek w większości spodziewa się utrzymania stóp, choć część inwestorów przygotowuje się jeszcze na jedną podwyżkę do końca roku. Zestawienie mocno rosnącej inflacji z przedwyborczymi oczekiwaniami administracji pozostaje więc napięciem nierozstrzygniętym: bank centralny działa w kierunku przeciwnym do tego, na który liczy Biały Dom.

Chiny i wojna ekonomiczna: Pekin pierwszy w świecie w wydatkach na badania, rozejm handlowy trwa do stycznia

Osobna strona tematu →

W obszarze chińskim najciekawszą nowością ostatnich godzin jest informacja, która w poniedziałek wróciła do obiegu za sprawą serwisu Hacker News, choć pochodzi z analizy opublikowanej wcześniej. Jak podał japoński dziennik The Japan News oraz portal Asia News Network, Chiny po raz pierwszy wyprzedziły Stany Zjednoczone jako największy na świecie płatnik wydatków na badania i rozwój. Według tej analizy Pekin wydał w 2024 roku około biliona trzydziestu miliardów dolarów, wobec około biliona dziesięciu miliardów dolarów w Stanach Zjednoczonych, a Wielka Brytania zajęła trzecie miejsce. Ten sam wniosek przedstawił w maju amerykański ośrodek Informacyjny Instytut Technologii i Innowacji, wskazując, że Chiny wyprzedziły Amerykę przy jednoczesnym spowolnieniu wzrostu nakładów badawczych w Stanach Zjednoczonych. Trzeba tu zachować ostrożność co do rangi samego dokumentu: jest to analiza, a nie oficjalny bilans Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, a różnice w metodach liczenia między krajami sprawiają, że porównania tego typu zawsze niosą margines niepewności. Znaczenie tej informacji nie polega jednak na samym rankingu, lecz na kierunku: pokazuje, że rywalizacja technologiczna przenosi się z ceł na trwałą zdolność do finansowania nauki.

Źródło: hacker-news

W relacjach handlowych i technologicznych obraz pozostaje taki, jak opisałem w poprzednich wydaniach, z jednym doprecyzowaniem, które warto powtórzyć, bo jest kluczowe dla najbliższych tygodni. Rozejm handlowy między Waszyngtonem i Pekinem został przedłużony do 10 stycznia 2027 roku po spotkaniu bez zapowiedzi, do którego doszło między wicepremierem He Lifengiem a amerykańskimi negocjatorami, o czym pisał między innymi dziennik South China Morning Post oraz serwis Feedstuffs. Równolegle druga fala chińskich ograniczeń w eksporcie pierwiastków ziem rzadkich pozostaje zawieszona do listopada 2026 roku, co potwierdza analiza Parlamentu Europejskiego. To zawieszenie jest istotne, bo bez niego europejski przemysł zbrojeniowy i motoryzacyjny stanąłby przed widmem realnych przerw w dostawach, a jak zauważają analitycy, Pekin używa tych ograniczeń jako narzędzia nacisku politycznego. Należy też odnotować wcześniejszy krok, który do dziś kształtuje relacje z Europą: chińskie ministerstwo handlu wpisało czternaście unijnych podmiotów na własną listę kontroli eksportu w odpowiedzi na europejskie sankcje, co pokazuje, że Pekin umie odpowiadać na presję własnymi instrumentami handlowymi. W sprawach Tajwanu i pozostałych wątkach gospodarczych nie odnotowuję dziś istotnej nowej zmiany wobec analizy z 12 października.

Źródło: scmp

Sztuczna inteligencja: krytyka matematyki OpenAI, wejście Mety na wyższą półkę i chiński model prawniczy

Osobna strona tematu →

Najgłośniejszym wątkiem dnia w świecie sztucznej inteligencji nie jest tym razem żadna wycena giełdowa, lecz spór o wartość naukową wyników, które OpenAI ogłosiła w ubiegłym tygodniu. Jak podał serwis Hacker News, gdzie dyskusja o tym tekście zebrała w poniedziałek najwięcej uwagi, matematyk Ben Recht opublikował w swoim blogu Argmin analizę jednego z dowodów z ogromnego zbioru opublikowanego przez OpenAI, dotyczącego tak zwanej szybkiej transformaty Fouriera. Jego wniosek jest bezlitosny i wart przytoczenia niemal dosłownie: tak zwany szybszy algorytm nie jest przełomem matematycznym, lecz przypadkiem nadużycia notacji i złego sformalizowania reguł gry. Recht wskazuje, że zaproponowany algorytm jest tak zwanym algorytmem galaktycznym, to znaczy takim, który co prawda jest asymptotycznie szybszy, ale jego ukryta stała jest tak ogromna, że praktyczna przewaga pojawiłaby się dopiero przy rozmiarach obliczeń przekraczających liczbę atomów w znanym wszechświecie. Dodaje, że algorytm zakłada możliwość mnożenia liczb o dowolnej precyzji w jednym kroku, czego żaden rzeczywisty komputer nie potrafi.

Źródło: hacker-news

Tło tego sporu jest szersze. Jak podał amerykański magazyn Scientific American, OpenAI opublikowała ponad siedemset prac naukowych, w których raportuje dowody i postęp w trzystu siedemdziesięciu dwóch otwartych problemach teorii matematyki, informatyki i fizyki. Wśród nich są wyniki uznane przez ekspertów za zdumiewające, na przykład krok w kierunku hipotezy Riemanna, rozstrzygnięcie dziesiątego problemu Hilberta dla liczb wymiernych oraz rozwiązanie czterowymiarowej wersji hipotezy Kakeya. Jednocześnie czasopismo uczciwie odnotowuje, że nie wszystkie dowody przeszły automatyczną weryfikację logiczną, część została już wycofana po tym, jak zewnętrzni naukowcy znaleźli błędy, a OpenAI nie udostępniła pełnych danych o tym, jak modele do tych wyników doszły. Warto więc rozdzielić dwie rzeczy: sam fakt ogłoszenia olbrzymiego zbioru prac jest newsem, natomiast jego rzeczywista wartość naukowa pozostaje przedmiotem sporu i będzie ustalana miesiącami. Krytyka Rechta jest przy tym jednym z głosów w tym sporze, a nie rozstrzygnięciem, choć jej argument o nadużyciu notacji wielkiego O jest technicznie poważny i dobrze udokumentowany.

Drugim istotnym wydarzeniem jest wejście Mety na wyższą półkę modeli. Jak podała stacja CNET oraz serwis Yahoo Finance, w poniedziałek 12 października Meta zaprezentowała modele Muse Wonder oraz Muse Wonder Full, które nazywa swoimi najbardziej zdolnymi modelami w historii; mają one obsługiwać zadania agentowe, od analizy umowy najmu po budowę działających aplikacji. Model Muse Wonder jest dostępny najpierw dla programistów korzystających z płatnego interfejsu Meta Model API w planach za dwadzieścia i sto dolarów miesięcznie, a Muse Wonder Full, pozbawiony publicznego interfejsu, jest zarezerwowany dla subskrybentów agenta Muse Code w abonamentach od pięćdziesięciu do dwustu dolarów miesięcznie. Stacja CNET nazywa ten ruch odrabianiem zaległości wobec Anthropic, OpenAI i Google, a sama Meta przyznaje, że inwestuje miliardy dolarów, by dogonić konkurencję. Warto przy tym zauważyć różnicę filozoficzną, którą odnotowuje CNET: podczas gdy szefowie Anthropic i OpenAI wzywają publicznie do spowolnienia wyścigu, Mark Zuckerberg przekonuje, że laboratoria mogą i powinny same się pilnować, a sztuczna inteligencja daje się ujarzmić zwykłymi zabezpieczeniami.

Źródło: yahoo-finance

Trzeci wątek pokazuje, że luka technologiczna między obozami nie zamyka się w jedną stronę. Jak podał oficjalny blog chińskiej firmy Z.ai, wcześniej znanej jako Zhipu AI, do sieci trafił model GLM-Legal, wyspecjalizowany w zadaniach prawniczych i zbudowany na bazie GLM-5.3-Flash. Model osiągnął w testach tak zwanego Laboratorium Agentów Prawniczych Harveya wynik dziewiętnastu i dwóch dziesiątych procenta pełnych zaliczeń w dwudziestu czterech obszarach praktyki, poprawiając wynik bazowego modelu o dwanaście i pół punktu procentowego, a na głównych otwartych testach prawniczych dorównuje modelom zamkniętym z czołówki. Wpis ten zajął w poniedziałek drugie miejsce pod względem popularności na Hacker News. Trzeba zaznaczyć, że wynik podaje sama firma i część komentatorów zwraca uwagę, że dostęp do modelu jest na razie ograniczony, więc niezależna weryfikacja jeszcze nie nastąpiła. Znaczenie tego zdarzenia polega na tym, że chińskie modele otwarte zbliżają się do czołówki nie tylko w ogólnych testach, ale i w wąskich, wysokopłatnych zastosowaniach, co jest dokładnie tym wymiarem rywalizacji, o którym pisałem w poprzednich wydaniach.

Źródło: hacker-news

Na tym tle warto przypomnieć dwie kwestie, które do tej pory nie przebiły się do głównego obiegu, a rzucają światło na to, jak laboratoria same oceniają ryzyko. Jak podał serwis Axios, najwyżsi menedżerowie Anthropic, OpenAI i innych firm prywatnie przygotowują scenariusze na dzień po poważnym incydencie związanym ze sztuczną inteligencją, na przykład cyberataku paraliżującym usługi finansowe lub łączność. Według tego serwisu wielu insiderów branży uważa, że taki incydent jest w ciągu najbliższych sześciu do dwunastu miesięcy prawdopodobny, a planowanie ma głównie na celu przygotowanie się na moment, w którym Kongres zacznie stanowić prawo. Jako konkretny przykład realnego ryzyka serwis podaje kampanię wymierzoną w południowokoreańskie instytucje finansowe, w której haker miał użyć chińskich modeli, między innymi DeepSeek, oraz narzędzia Claude Code, by wykraść dane dziesiątek tysięcy klientów banków. Ta warstwa jest o tyle ważna, że pokazuje różnicę między deklaracjami o ostrożności a codzienną praktyką: te same firmy, które publicznie apelują o regulacje, wewnętrznie zakładają, że katastrofa nadejdzie, i przygotowują na to narrację.

Źródło: axios

Inne duże sprawy: rok od zawieszenia broni w Gazie, druga tura wyborów w Brazylii i wybory w Izraelu

Osobna strona tematu →

Rok po ogłoszeniu zawieszenia broni w Strefie Gazy obraz tego obszaru jest coraz dalszy od tego, co zakładało porozumienie. Jak podała agencja Associated Press w analizie z 12 października oraz dziennik The Times of Israel, umowa z 10 października 2025 roku zatrzymała główne operacje wojskowe i doprowadziła do uwolnienia zakładników, ale nie przyniosła ani trwałego wycofania wojsk izraelskich, ani odbudowy. Izrael rozszerzył w tym czasie kontrolę nad Strefą z początkowych pięćdziesięciu trzech procent do około sześćdziesięciu trzech procent, przesuwając tak zwaną żółtą linię na zachód. Według danych palestyńskiego ministerstwa zdrowia, cytowanych przez serwis Democracy Now, od ogłoszenia zawieszenia broni zginęło ponad tysiąc czterysta Palestyńczyków. Trzeba tu zaznaczyć, że liczby ofiar po stronie palestyńskiej pochodzą od władz kontrolowanych przez Hamas i są kwestionowane przez stronę izraelską, więc podaję je jako dane jednej ze stron, a nie jako ustalenie niezależne. Sam fakt, że po roku od porozumienia obowiązuje ono głównie na papierze, pozostaje jednak bezsporny.

Źródło: associated-press, times-of-israel

W Ameryce Łacińskiej sytuacja przed drugą turą wyborów prezydenckich w Brazylii pozostaje bez istotnej nowej zmiany wobec poprzednich wydań. Druga tura, w której zmierzą się prezydent Lula da Silva oraz senator Flávio Bolsonaro, odbędzie się 25 października; w pierwszej turze z 4 października Bolsonaro zdobył czterdzieści siedem i trzy setne procenta ważnych głosów, a Lula czterdzieści pięć i szesnaście setnych procenta. Sondaże i analitycy wskazują, że wynik pozostaje otwarty, a kampania toczy się w atmosferze głębokiej polaryzacji. W Izraelu trzy tygodnie przed wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na 27 października nie odnotowuję nowego rozstrzygnięcia wobec tego, co opisałem w wydaniu popołudniowym o procesie karnym premiera Benjamina Netanjahu i o zeznaniach byłego prokuratora generalnego Awichaja Mandelblita. Pozostałe sprawy opisywane w poprzednich wydaniach, między innymi wyrok skazujący byłego prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro oraz przygotowania do repatriacji Rohingów, również pozostają bez istotnej nowej zmiany.

NAJWAŻNIEJSZE

Osobna strona tematu →

Trzy wydarzenia najbardziej zmieniają dziś obraz świata. Po pierwsze, rozejm energetyczny między Rosją i Ukrainą okazał się konstrukcją wyłącznie słowną, a kolejna doba przyniosła tego dowody z obu stron frontu. Donald Trump powtórzył przed Białym Domem, że strony się zgodziły, bo on powiedział, że się zgodziły, i przyznał, że nie ma pewności co do naruszeń, a jednocześnie Siergiej Ławrow publicznie odrzucił jakąkolwiek pauzę i oświadczył, że Ukraina nie zasługuje na wytchnienie. Wołodymyr Zełenski poinformował, że wstrzymał ukraińskie uderzenia na rafinerie, ale Rosjanie tylko w poniedziałek trafili sześć ukraińskich obiektów energetycznych i zranili trzydzieści trzy osoby, a amerykański instytut analityczny potwierdził, że żadnego porozumienia nie ma. Dodatkowy ciężar nadaje temu fakt, że Waszyngton miał zagrozić Ukrainie ograniczeniem wymiany wywiadowczej i dostaw broni, jeśli ta będzie nadal atakować rosyjskie rafinerie, a dziś w Luksemburgu Unia otwiera Ukrainie kolejne rozdziały negocjacji akcesyjnych. Europa więc zaostrza kurs wobec Moskwy, a Waszyngton szuka z nią układu, co oznacza, że jedność zachodnia pozostaje dziś deklaracją, a nie wspólnym planem.

Po drugie, Bliski Wschód wszedł w fazę, w której konflikt rozlewa się na kolejne cieśninę i na cały system bezpieczeństwa Zatoki. Po raz trzeci z rzędu uderzono w Rijad, saudyjska obrona przechwyciła pociski nad stolicą, a lotnisko króla Chalida pozostanie zamknięte do soboty, co wywraca siatkę połączeń regionu i zmusza przewoźników do odwoływania lotów. Według amerykańskiego instytutu Iran miał poinstruować Huti, by w razie amerykańskiego ataku na irańską energetykę zamknęły cieśninę Bab al-Mandeb, a sami Huti w pełni okrążyli miasto Taiz. NATO i dwadzieścia siedem państw potępiły irańskie działania hybrydowe po incydencie w brytyjskiej bazie RAF Fairford, a Teheran zaprzeczył i zażądał dowodów. Cena ropy Brent spadła wprawdzie do około stu pięciu dolarów za baryłkę po częściowym zniesieniu ograniczeń w eksporcie rosyjskiego diesla, ale pozostaje o blisko siedemdziesiąt procent wyższa niż rok temu, a każdy incydent w cieśninie może odwrócić ten spadek w skok.

Po trzecie, w świecie sztucznej inteligencji uwaga przeniosła się z wycen na jakość samej nauki, i to jest nowa jakość tej fazy wyścigu. Największy rozgłos zyskała w poniedziałek krytyka gigantycznego zbioru dowodów matematycznych OpenAI, w której matematyk Ben Recht dowodził, że ogłoszona szybka transformata Fouriera jest algorytmem galaktycznym, a więc asymptotycznie szybszym, lecz praktycznie bezużytecznym, i nazwał takie wyniki nadużyciem notacji, a nie przełomem. Równolegle Meta zaprezentowała modele Muse Wonder i Muse Wonder Full, wchodząc na wyższą półkę rynku, chińska firma Z.ai pokazała wyspecjalizowany model prawniczy dorównujący zachodniej czołówce, a amerykańskie laboratoria wewnętrznie przygotowują się na katastrofalny incydent, który ich zdaniem jest w ciągu najbliższego roku prawdopodobny. Wszystko to dzieje się w momencie, gdy Waszyngton pozostaje w sporze o to, czy nowe regulacje są w ogóle potrzebne, a polityka pieniężna działa w kierunku przeciwnym do przedwyborczych oczekiwań administracji. Najbliższe tygodnie będą więc okresem, w którym polityka, gospodarka i technologia będą wzajemnie się nakładać i wzmacniać napięcia.