Ormuz, Iran i Jemen: koalicja szykuje operację w Sanie, Teheran twardnieje, a cieśnina jest praktycznie zamknięta
Najostrzejszy nowy sygnał przyszedł dziś z Jemenu. Jak podały serwis Brecorder oraz chiński dziennik China Daily, dowództwo koalicji saudyjskiej poinformowało we wtorek, że wkrótce wyda ostrzeżenie dla cywilów, by opuścili konkretny rejon Sany, stolicy kontrolowanej przez Huti, przed rozpoczęciem operacji. To znacząca zmiana jakościowa, bo do tej pory uderzenia dotyczyły lotnisk i obiektów naftowych, a teraz operacja zapowiadana jest w samym centrum stolicy. Koalicja utrzymuje ponadto, że w ostatnich dniach zniszczyła sto trzydzieści sześć celów wojskowych Huti, co podawały regionalne stacje telewizyjne, ale tej liczby nie da się zweryfikować niezależnie, bo pochodzi wyłącznie od strony prowadzącej operację. Reakcja Huti była natychmiastowa: jak podała stacja Al Dżazira, ich przedstawiciel ostrzegł wcześniej, że atak na Sanę spotka się z ostrą i bolesną odpowiedzią w Rijadzie i Dammamie, a rzecznik wojskowy Jahja Sari utrzymywał, że celem ataków było lotnisko króla Chalida. Warto zachować ostrożność przy ocenie tych komunikatów, bo obie strony konfliktu podają liczby i oceny skuteczności własnych działań, a niezależna weryfikacja w warunkach trwającej wymiany ognia jest w praktyce niemożliwa.
Źródło: al-jazeera
Ta sama doba przyniosła też bilans cywilny po drugiej stronie. Jak podała stacja Al Dżazira, w ostrzale prowadzonym przez Huti w prowincji Taiz zginęło co najmniej pięć osób cywilnych, w tym pięcioletnie dziecko. Źródłem tych danych jest Biuro Praw Człowieka Gubernatorstwa Taiz cytowane przez państwową telewizję Jemenu, a więc organ strony przeciwnej wobec Huti, dlatego podaję je jako dane jednej ze stron konfliktu, nie jako niezależne ustalenie.
Źródło: al-jazeera
Dyplomatyczne echo tych wydarzeń jest wyraźne. Emir Kataru szejk Tamim bin Hamad Al Sani powiedział, że wysiłki na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa żeglugi w Zatoce i w cieśninie Ormuz muszą zostać podwojone, a ochrona obiektów energetycznych i infrastruktury cywilnej traktowana priorytetowo, co odnotowała stacja Al Dżazira. Niezależnie od tego prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan odbył rozmowę z następcą tronu Arabii Saudyjskiej Muhammadem bin Salmanem, w której stanowczo potępił ataki na terytorium saudyjskie, złożył kondolencje i zapewnił, że Turcja nadal będzie stać po stronie królestwa, o czym poinformowały agencje Anadolu i Dawn oraz portal Al Arabiya. Warto zauważyć, że to wsparcie płynie z dwóch stron jednocześnie, bo Katar i Turcja nie są sojusznikami ani Iranu w tej sprawie, ani nie chcą eskalacji do wojny regionalnej, a jednak publicznie stają przy Rijadzie. To osłabia irańską narrację o izolacji Arabii Saudyjskiej.
Źródło: al-jazeera
Sam Teheran nie złagodził natomiast ani jednego warunku. Jak podała agencja Reuters 11 października, Iran uznał amerykańską odpowiedź na swoje siedem warunków dotyczących ponownego otwarcia cieśniny Ormuz za niewystarczającą, a 12 października doprecyzował, że odpowie Waszyngtonowi przez pośredników, gdy zakończy analizę. Warunki te, które wcześniej pojawiały się w omówieniach, zostały teraz wyłożone wprost: uwolnienie zamrożonych irańskich aktywów, zniesienie sankcji naftowych i zakończenie morskiej blokady irańskich portów, a dopiero potem zgoda na żeglugę. Mohsen Rezaei, jeden z kluczowych irańskich polityków bezpieczeństwa, powiedział, że dopóki te żądania nie zostaną spełnione, cieśnina nie zostanie otwarta i nie będzie żadnych negocjacji. Irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi mówił z kolei o oczekiwaniu na formalną odpowiedź amerykańską. W tym samym czasie Teheran odrzucił oskarżenia brytyjskie o spisek w bazie RAF Fairford, nazywając je operacją pod fałszywą flagą i domagając się dowodów. Wniosek z tego zestawienia jest taki, że negocjacje nie są zerwane, ale są zawieszone na twardym warunku wstępnym, który administracja amerykańska przed wyborami raczej spełnić nie może.
Źródło: reuters
Skala walki na wodzie jest już bezsporna i mierzalna. Jak podał serwis branżowy gCaptain, 11 października w ciągu jednego dnia trafiono sześć statków handlowych w cieśninie Ormuz i wokół niej, w tym pięć tankowców i jeden kontenerowiec, a w kolejnym okienku raportowania doszły informacje o pięciu następnych trafionych jednostkach. Dwóch indyjskich marynarzy uznano za zaginionych, a Indie publicznie potępiły ataki na statki handlowe. Sześćdziesiąt państw poparło unijną deklarację przeciwko pobieraniu opłat za żeglugę przez cieśniny, co było odpowiedzią na irańską praktykę żądania zgody i opłat za przepływ. Niezależny serwis monitorujący straits.live, który liczy przepływy na podstawie danych AIS i PortWatch Międzynarodowego Funduszu Walutowego, podał, że czwartego października przez cieśninę przeszły cztery statki handlowe wobec typowych osiemdziesięciu pięciu dziennie, czyli pięć procent normalnego ruchu. Ubezpieczenie wojenne tankowców wyceniane jest na trzydziestokrotność poziomu sprzed kryzysu, a wskaźnik presji kryzysowej serwisu osiągnął osiemdziesiąt osiem punktów na sto, czyli najwyższy przedział. Zastrzeżenie metodologiczne jest tu istotne: liczniki opierają się na statkach nadających sygnał AIS, a tankowce płynące z wyłączonymi transponderami nie są w nich ujęte, więc rzeczywisty ruch jest prawdopodobnie wyższy niż te pięć procent.
Cena ropy odzwierciedliła dzisiejsze nastroje spokojniej, niż można by oczekiwać. Jak wynika z danych portalu Trading Economics, we wtorek Brent spadł do około stu czterech i osiemdziesięciu trzech setnych dolara za baryłkę, czyli o nieco ponad jeden i siedem dziesiątych procenta, kończąc trzy sesje wzrostów, choć pozostaje o około sześćdziesiąt osiem procent wyżej niż rok temu. Powodem spadku są oczekiwania dodatkowej podaży rosyjskiego diesla po złagodzeniu amerykańskich ograniczeń, co jest dokładnie tą sprzecznością polityki Waszyngtonu, o której pisałem w wydaniu porannym. Analitycy Trading Economics prognozują na koniec kwartału około stu ośmiu i sześćdziesięciu setnych dolara, a w perspektywie roku około stu dwudziestu czterech dolarów, co oznacza, że rynek nie wierzy w trwałą deeskalację. Jednocześnie Donald Trump nadal rozważa dołączenie do saudyjskich uderzeń na Huti, a Huti zapowiedzieli natychmiastową i bolesną odpowiedź, gdyby tak się stało. Według sondażu AP-NORC z 1 października sześćdziesiąt dziewięć procent Amerykanów uważa, że wojna z Iranem nie była warta prowadzenia, co jest istotnym ograniczeniem politycznym dla każdej decyzji o eskalacji.
Źródło: trading-economics
Zestawienie tych faktów prowadzi do jednego wniosku. Konflikt nie przesuwa się dziś w stronę rozstrzygnięcia, lecz w stronę rozproszenia na kolejne teatry: od cieśniny Ormuz, przez lotniska saudyjskie, po stolicę Jemenu, z ciągle otwartą groźbą zamknięcia Bab al-Mandeb, o której pisałem rano. Dla gospodarki oznacza to utrzymanie wysokich kosztów frachtu i ubezpieczenia, a w konsekwencji presji na ceny towarów w Europie, także w Polsce.