Stany Zjednoczone: kampania w fazie ratowania bastionów, przeszukanie domu kongresmenki i pytania o transakcje na ropie
Trzy tygodnie przed głosowaniem do Kongresu kampania amerykańska przestała udawać ofensywę i zamieniła się w obronę własnych, dawniej pewnych okręgów. Jak podała stacja CNN w relacji na żywo z 13 października, Donald Trump występuje dziś na wiecu na Alasce, a wiceprezydent JD Vance bierze udział w wydarzeniu kampanijnym w Teksasie; prezydent zaplanował też wyjazd do Dalton w Georgii na piątek. W Georgii rozpoczyna się dziś wczesne głosowanie, które potrwa do 30 października, a wieczorem odbędą się debaty senatorów w Maine, Georgii i Iowa. Sama geografia tych wyjazdów jest wymowna, bo Alaska, Georgia czy Kansas to stany, które Trump wygrywał w poprzednich wyborach zdecydowanie, a dziś Republikanie muszą w nie pompować pieniądze i czas prezydenta.
Źródło: cnn
Dowodem na to, że partia rządząca walczy o przetrwanie, a nie o rozszerzenie stanu posiadania, są decyzje o wydatkach. Jak podała stacja CNN, największy republikański komitet senacki zawiesił rezerwacje reklamowe w Karolinie Północnej, przeniósł co najmniej dziesięć milionów dolarów do Kansas, gdzie Republikanie nie przegrali wyborów do Senatu od tysiąca dziewięćset trzydziestego drugiego roku, i dołożył pięć milionów dolarów w Karolinie Południowej, by ratować senator Darline Graham przed demokratką Annie Andrews. Równolegle największy demokratyczny komitet senacki odwołał wydatki reklamowe na ten tydzień w Georgii, uznając pozycję senatora Jona Ossoffa za bezpieczną, a wcześniej zrobił to samo w Karolinie Północnej. Kampania republikańska w Maine pomyliła przy tym miasta i wyemitowała reklamę atakującą demokratę Troya Jacksona w Portland w stanie Oregon, zamiast w Portland w Maine, co partia zrzuciła na dostawcę mediów. Wiec w Youngstown w Ohio, którym prezydent otwierał tydzień, przyciągnął tłum, ale w hali Covelli Centre pozostały setki pustych miejsc w sektorach oferujących dobre widoki, co skłoniło Biały Dom do publicznego sporu z dziennikarzami o frekwencję.
Źródło: cnn
Sondaże konsekwentnie opisują ten sam problem, choć różnią się metodami. Jak podała stacja CNN, w ankiecie dziennika The Wall Street Journal z września sześćdziesiąt procent zarejestrowanych wyborców uznało, że polityka Trumpa pogorszyła stan gospodarki, wobec dwudziestu pięciu procent, którzy widzą poprawę. W najnowszym sondażu AP-NORC sześćdziesiąt siedem procent pytanych obarczyło politykę prezydenta odpowiedzialnością za wysokie ceny, a tylko trzydzieści dwa procent wskazało czynniki niezależne od niego. Badania CNN i ośrodka SSRS w Ohio dały przewagę siedemdziesięciu sześciu procent do siedmiu na rzecz opinii, że polityka prezydenta podnosi koszty życia, a w Iowa siedemdziesięciu czterech procent do sześciu. Poparcie dla prezydenta utrzymuje się przy tym na poziomie trzydziestu dwóch procent, najniższym w sondażach Reuters i Ipsos, i utrzymuje się tam od początku października. Trzeba zaznaczyć, że pojedyncze sondaże mają ograniczenia i różne sposoby ważenia próby, ale kierunek jest spójny i widoczny w każdej metodologii oraz w najtwardszych możliwych danych, czyli w zachowaniu sztabów, które pieniądze przenoszą tam, gdzie realnie grozi porażka.
Źródło: cnn, wsj, reuters
Osobny wątek, który wszedł dziś do obiegu, dotyczy wymiaru sprawiedliwości i wyborów jednocześnie. Jak podała stacja NBC News oraz agencja Associated Press, federalni agenci przeszukali dom demokratycznej kongresmenki Ilhan Omar w Waszyngtonie w ramach śledztwa karnego związanego z kwestiami imigracyjnymi. Omar oświadczyła, że nie da się uciszyć, i oskarżyła administrację o polityczne celowanie. Na tym etapie nie ma zarzutów, śledztwo trwa, a samo przeszukanie nie jest dowodem winy, więc rzetelna relacja musi to zaznaczyć. Polityczny kontekst jest jednak nie do pominięcia: dzieje się to trzy tygodnie przed głosowaniem, a Omar była jednym z nazwisk, które prezydent wymieniał na wiecu w Ohio, atakując Somalijczyków i mówiąc o niskim ilorazie inteligencji. Oba fakty, ostrożność prawna i oczywisty kontekst wyborczy, muszą istnieć w opisie razem.
Źródło: nbc-news, associated-press
Trzecim nowym wątkiem amerykańskim jest pytanie o uczciwość rynku naftowego, które pojawiło się dziś za sprawą agencji Bloomberg. Według jej ustaleń pracownicy federalnej komisji handlu kontraktami terminowymi, czyli CFTC, mieli zostać wezwani do wycofania własnej analizy podejrzanie dobrze wycenionych transakcji na ropie naftowej, zawieranych wokół nagłego zwrotu polityki Donalda Trumpa wobec ataku na irańską elektrownię. Jak podał Bloomberg, doradca przewodniczącego komisji osobiście wkroczył i przejął badanie sprawy. Niezależnie od tego, jak sprawa się skończy, ma ona znaczenie większe niż jedna transakcja, bo dotyka pytania, czy zwroty w polityce wobec Iranu dają przewidywalne okno dla tych, którzy wiedzą wcześniej, i czy regulator chce je badać. Dla rynków energetycznych to sygnał, że oprócz ryzyka wojennego istnieje tu również ryzyko regulacyjne i reputacyjne.
Źródło: bloomberg
W sprawach pieniężnych nie odnotowuję istotnej zmiany wobec wydania porannego. Stopa procentowa pozostaje w przedziale od trzech i siedemdziesięciu pięciu setnych do czterech procent po wrześniowej podwyżce, a kolejne posiedzenie Komitetu Otwartego Rynku zaplanowano na 27 i 28 października. Napięcie pozostaje nierozstrzygnięte: bank centralny pracuje nad inflacją, a administracja przed wyborami potrzebuje tańszego pieniądza i tańszego paliwa, co widać najlepiej w całej sprawie z rosyjskim dieslem i w naciskach na Kijów.