Sztuczna inteligencja: Google oddaje Gemini 4 Argon, a FBI zatrzymuje inżyniera OpenAI za podsłuch w sali zarządu
Dwie wiadomości z ostatniej doby pokazują jednocześnie, jak szybko rośnie potęga tej technologii i jak poważnie stają się jej problemy bezpieczeństwa. Pierwsza jest dobra z punktu widzenia postępu technicznego. Jak podał oficjalny blog Google z 13 października, koncern udostępnił globalnie swój najnowszy model Gemini 4 Argon, dla deweloperów i przedsiębiorstw przez interfejs programistyczny, a dla użytkowników indywidualnych w aplikacji Gemini i w trybie wyszukiwania. Model ma być dostępny w niższej cenie wprowadzającej dwa dolary za milion tokenów wejściowych i dziesięć dolarów za milion tokenów wyjściowych, przy czym po trzydziestym listopada cena wzrośnie do czterech i dwudziestu dolarów. Google podkreśla, że Argon zajmuje pierwsze miejsce w indeksie Vals, mierzącym wyniki modeli w sektorach gospodarki, takich jak finanse, prawo czy praca kancelaryjna, oraz że dysponuje kontekstem do miliona tokenów. Warto odnotować uczciwie, że to autoprezentacja producenta, a nie niezależny ranking, ale skala zmian technicznych wokół modelu, którą firma ilustruje przykładami z refaktoryzacji sześćdziesięciomilionowej bazy kodu przeglądarki Chrome czy przyspieszenia oprogramowania do chemii kwantowej, wskazuje na realny skok zdolności w zadaniach wieloetapowych. Znaczące jest również to, że Google wprost chwali się odpornością modelu na wstrzykiwanie podpowiedzi przez strony internetowe, którą mierzy się spadkiem skuteczności ataków do siedmiu dziesiątych procenta, oraz redukcją prób omijania poleceń w zadaniach programistycznych do dwóch procent, co pokazuje, że walka o bezpieczeństwo agentów stała się elementem konkurencji między laboratoriami.
Druga wiadomość jest ostrzeżeniem i została potraktowana znacznie poważniej. Jak podał dziennik San Francisco Standard oraz prokuratura federalna, trzydziestopięcioletni inżynier OpenAI Abdulrahman Alfozan, obywatel Arabii Saudyjskiej zatrudniony w firmie od lipca 2025 roku, został zatrzymany pod zarzutem ukrycia urządzenia nagrywającego w sali konferencyjnej używanej przez kadrę zarządzającą w siedzibie spółki w San Francisco. Urządzenie znaleziono trzydziestego września, wpięte do portu USB z tyłu telewizora i ukryte w papierze toaletowym, a spółka ustaliła, że zostało zainstalowane około dwudziestego ósmego września i było zaszyfrowane. Prokuratorzy twierdzą, że w sali odbywały się spotkania o charakterze poufnym, dotyczące badań, planów produktowych i kontaktów z rządem. Co istotne dla oceny charakteru sprawy, prokurator okręgowy Craig Missakian nazwał ją wprost sprawą bezpieczeństwa narodowego, a dyrektor Federalnego Biura Śledczego Kash Patel powiedział, że ochrona amerykańskich innowacji w dziedzinie sztucznej inteligencji należy do najwyższych priorytetów kontrwywiadowczych biura. Grozi za to do pięciu lat więzienia i grzywna do dwustu pięćdziesięciu tysięcy dolarów, a przesłuchanie w sprawie tymczasowego aresztu wyznaczono na dziewiętnastego października. Samo OpenAI podkreśliło, że nie ma dowodów, by mężczyzna uzyskał dostęp do wag modeli, kodu źródłowego czy danych klientów, co w uczciwej relacji trzeba powiedzieć, ale trzeba też powiedzieć, że po raz pierwszy tak wyraźnie połączono bezpieczeństwo laboratorium z bezpieczeństwem państwa w sprawie karnej, a nie w raporcie czy wystąpieniu.
Ten sam tydzień przyniósł jeszcze jedną liczbę, która pokazuje, gdzie dziś naprawdę rozstrzyga się wyścig modeli. Jak podała stacja CNN w materiale z 13 października, chińskie inwestycje w centra danych są wprawdzie imponujące w tempie, ale wciąż stanowią mniej niż jedną piątą sumy ośmiuset miliardów dolarów, jakie na infrastrukturę sztucznej inteligencji wydają amerykańskie firmy. Pekin ogłosił w tym roku plan wart pięćset sześćdziesiąt miliardów dolarów na rozbudowę infrastruktury informatycznej w ciągu pięciu lat, a inwestycje chińskich spółek giełdowych mają się w tym roku podwoić do około stu trzydziestu dziewięciu miliardów dolarów, co jest wzrostem znaczącym, ale wciąż dalekim od amerykańskiej skali. Chińska przewaga leży gdzie indziej: w tempie budowy i w dostępie do taniej energii. CNN opisuje miasto Ulanqab w Mongolii Wewnętrznej, gdzie planowanych jest niemal dziewięćdziesiąt centrów danych, a lokalne władze nie napotykają społecznego oporu, który w Stanach Zjednoczonych blokuje dziś inwestycje. To jest dokładnie ta asymetria, która sprawia, że wyścig o sztuczną inteligencję staje się wyścigiem o energię i o pozwolenia na budowę, a nie tylko o modele.
Źródło: cnn
Osobno warto przypomnieć wątek, który w tym obszarze pozostaje aktywny i dotyczy regulacji. Jak podało we wrześniu czasopismo branżowe oraz jak odnotował serwis Berkeley News, grupa ponad tysiąca badaczy i pracowników czołowych laboratoriów podpisała w lipcu deklarację o nazwie Pacing the Frontier, w której nie żąda natychmiastowego zatrzymania prac, ale domaga się, by rządy zbudowały zdolność do koordynowanego i weryfikowalnego spowolnienia wyścigu, gdyby zaszła taka potrzeba, a nowy raport uczelni Berkeley z dziewiątego października przekonuje, że globalna pauza w treningu modeli granicznych jest technicznie wykonalna. To ważne, bo pokazuje, że po raz pierwszy w tym wyścigu pojawił się realny nurt wewnątrz samych laboratoriów, który domaga się narzędzi do zatrzymania się, a nie tylko do szybszego biegu. Podsumowując ten obszar: tego samego dnia, w którym Google pokazało najsilniejszy model, a Pekin pokazał, że umie budować infrastrukturę szybciej niż ktokolwiek inny, amerykańska prokuratura pokazała, że laboratoria stały się celami kontrwywiadu. To trzy twarze tej samej epoki.