Inne duże sprawy: rok rozejmu w Gazie, zbliżające się wybory w Izraelu, most na Jalu i spór o Wenezuelę
Rok po zawieszeniu broni w Strefie Gazy obraz tego obszaru nie zmienił się na lepsze, a doszły do niego nowe fakty. Jak podała stacja Al Dżazira w relacji z 14 października, w izraelskim uderzeniu na pojazd w dzielnicy Tuffah w mieście Gaza zginęła jedna osoba, a kilka zostało rannych, a w miejscowości az-Zawajda w środkowej części Strefy zmarł czteroletni chłopiec ranny w ataku trzy tygodnie wcześniej. Liczba ofiar śmiertelnych w Gazie od siódmego października 2023 roku przekroczyła siedemdziesiąt cztery tysiące trzysta osiemdziesiąt dwie osoby, a co najmniej tysiąc czterysta osób zginęło już po wejściu w życie rozejmu. Zastrzeżenie metodologiczne jest tu takie samo jak wcześniej: dane pochodzą od władz kontrolowanych przez Hamas, są kwestionowane przez stronę izraelską i podaję je jako dane jednej ze stron. Niezależnie od tego obrona cywilna Gazy ostrzegła przed powtarzającym się przymusowym wysiedlaniem ludności w pobliżu tak zwanej żółtej linii i poinformowała, że potężne eksplozje oraz ogień prowadzony bez rozróżnienia uszkodziły setki namiotów przesiedleńców. Al Dżazira potwierdza przy tym, że blisko dwie trzecie Strefy znajduje się dziś pod izraelską kontrolą wojskową lub podlega ograniczeniom dostępu, a ponad osiemdziesiąt procent budynków zostało zniszczonych lub uszkodzonych.
Źródło: al-jazeera
Na Zachodnim Brzegu doszło natomiast do zdarzeń, które mają znaczenie polityczne, a nie tylko humanitarne. Według relacji Al Dżaziry izraelskie siły wkroczyły do biur kilku palestyńskich organizacji pozarządowych, zraniły dziennikarza stacji Palestine TV w rękę i korespondenta Sky News Arabia w nogę, a premier Izraela Benjamin Netanjahu w nagraniu wideo oświadczył, że Izrael przygotowuje się na scenariusz, w którym siły Autonomii Palestyńskiej obrócą broń przeciwko Izraelowi, dodając, że na zachód od Jordanu nie będzie żadnej armii arabskiej, będzie tam wyłącznie armia izraelska. Ta deklaracja jest nowa i wykracza poza dotychczasowe sformułowania o bezpieczeństwie, bo mówi o rozciągnięciu izraelskiej kontroli na całe terytorium. Warto ją odnotować z całą powagą, bo jeśli zostanie podtrzymana, zmieni ramy każdej przyszłej rozmowy o państwowości palestyńskiej.
Źródło: al-jazeera
W Izraelu natomiast rośnie napięcie przed wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na dwudziestego siódmego października. Jak wynika ze zbiorczych zestawień sondażowych publikowanych przez serwisy israel.com oraz thepetek.com, dotychczasowa koalicja Benjamina Netanjahu notuje średnio pięćdziesiąt jeden i cztery dziesiąte mandatu, czyli dziesięć miejsc poniżej progu sześćdziesięciu jeden potrzebnych do większości w stu dwudziestomandatowym Knesecie. Sondaże mają ograniczenia i w wyborach izraelskich decyduje ostatecznie arytmetyka rekomendacji, a nie sam wynik partii, ale kierunek jest wyraźny: żaden z dwóch głównych bloków nie ma dziś bezpiecznej większości, co sprawia, że rola partii arabskich i mniejszych ugrupowań jest większa niż zwykle. O tej możliwości, czyli o gotowości Zjednoczonej Listy do poparcia koalicji przeciwko Netanjahu z zewnątrz rządu, pisałem już w analizie z 13 października, godzina 15:55 czasu polskiego.
Osobną kategorię stanowią dwa wydarzenia o wymiarze symbolicznym, ale realnym. Jak podała agencja Reuters, powołując się na chińską agencję Xinhua, długo opóźniany Nowy Most na Rzece Jalu, łączący chińskie miasto Dandong z północnokoreańskim Sinuiju, ma zostać otwarty piętnastego października. Most ten powstaje od lat i jest powszechnie odczytywany jako barometr stanu stosunków między Pekinem i Phenianem, a jego otwarcie w momencie, gdy Phenian w ostatnich tygodniach zwiększył tempo prób pocisków balistycznych, o czym pisałem wczoraj, jest sygnałem, że chińskie zaangażowanie w tym regionie nie maleje. W Wenezueli natomiast utrzymuje się stan napięcia wokół obalonego prezydenta Nicolása Maduro i jego żony Cilii Flores, którym amerykańska prokuratura w Nowym Jorku postawiła ósmego października zarzuty zlecenia tortur wobec obywateli amerykańskich i wenezuelskich, o czym poinformowała agencja Reuters oraz stacja NPR. Niezależnie od tego w Brazylii trwa kampania przed drugą turą wyborów prezydenckich zaplanowaną na dwudziestego piątego października, w której zmierzą się urzędujący prezydent Lula da Silva i Flávio Bolsonaro, a sondaże wskazują na wynik bardzo wyrównany.
Źródło: reuters, npr