Ukraina: Starlink przykręcony powyżej stu sześćdziesięciu kilometrów na godzinę, a Kijów po raz drugi bez ostrzeżenia
Najważniejsza nowa wiadomość tej doby dotyczy nie pocisków, lecz kabla, który je naprowadza. Jak podała agencja Reuters, powołując się na doradcę prezydenta Ukrainy do spraw technologii obronnych Serhija Beskrestnowa, firma SpaceX wprowadziła ograniczenie prędkości działania wojskowej wersji terminali Starlink, zatrzymując jej pracę przy prędkości powyżej stu sześćdziesięciu kilometrów na godzinę. Ograniczenie weszło w życie z dnia na dzień, bez ostrzeżenia, i według ukraińskich wojskowych doprowadziło do niepowodzenia szeregu zaplanowanych misji. Siódmy Korpus Szybkiego Reagowania ukraińskich wojsk powietrznodesantowych poinformował, że problemy z łącznością zauważono w nocy, a zmiany dotknęły bezpośrednio drony, które korzystają z tego łącza do sterowania w locie. Jednostka walcząca w obwodzie zaporoskim odwołała część operacji. Ukraińscy wojskowi dowiedzieli się o nowych zasadach dopiero wtedy, gdy złożyli reklamację, a odpowiedź przyszła z działu obsługi klienta. Ani Biały Dom, ani SpaceX nie odpowiedziały na pytania stacji NBC News.
Źródło: reuters, nbc-news
Sprawa ma wymiar podwójny i warto go rozdzielić. Jest tu fakt techniczny, czyli ograniczenie parametrów pracy terminali wojskowych, oraz interpretacja, czyli pytanie, czy zbieżność w czasie z amerykańską presją na Kijów była przypadkowa. Beskrestnow powiedział wprost, że jego zdaniem nie może to być przypadek i że łączy się to z bieżącą sytuacją polityczną. Kilku ukraińskich urzędników cytowanych przez NBC News mówiło ostrożniej, że nie wiedzą, co stoi za zakłóceniami, ale zwracali uwagę na bliskość Elona Muska z prezydentem Donaldem Trumpem. Oceniając to uczciwie, trzeba powiedzieć, że mamy jednostronne oskarżenie strony ukraińskiej, brak wyjaśnienia ze strony spółki i brak niezależnego potwierdzenia motywu. Mamy natomiast mierzalny skutek operacyjny i reakcję europejską: szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski napisał w serwisie X, że europejscy klienci patrzą na tę firmę, nawiązując do wcześniejszego sporu z właścicielem SpaceX. To zdanie ma znaczenie w kontekście europejskim, bo Starlink przestał być wyłącznie komercyjną usługą, a stał się elementem infrastruktury bezpieczeństwa, wobec którego Europa nie ma żadnego instrumentu nacisku.
Źródło: nbc-news
Tło wojskowe tej sprawy jest równie poważne. Jak podała stacja Politico, rosyjskie pociski i drony uderzyły w nocy z wtorku na środę w budynek mieszkalny oraz w infrastrukturę energetyczną w Kijowie, zabijając co najmniej trzy osoby i raniąc dwadzieścia dwie. Prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, że Rosja wystrzeliła trzydzieści dziewięć pocisków balistycznych oraz ponad sto dwadzieścia dronów i pocisków krążących w kierunku obiektów energetycznych i krytycznych w Kijowie, obwodzie kijowskim i Charkowie, a uszkodzonych zostało dwadzieścia sześć obiektów energetycznych oraz cztery obiekty naftowe i gazowe. Burmistrz Kijowa Witalij Kliczko podał, że wśród ofiar śmiertelnych jest ośmioletnie dziecko, a stacja Al Dżazira informowała o co najmniej dziewięciu zabitych w całym kraju. Premier Ukrainy Serhij Korecki powiedział, że uderzono we wszystkie trzy kijowskie elektrociepłownie, a sześćset tysięcy ludzi w kraju zostało w środę bez prądu. To ta sama fala ataków, którą wydanie poranne opisywało na podstawie pierwszych doniesień, ale liczby są dziś pełniejsze, a bilans strat wyższy niż wczoraj podawano.
Źródło: politico, al-jazeera
Najbardziej niepokojący element tej historii nie dotyczy skali, lecz braku ostrzeżenia. Jak podał dziennik The New York Times, Ukraina oświadczyła, że nie otrzymała żadnego sygnału od zachodnich partnerów przed nocnym atakiem na Kijów, po tym jak wcześniej tego samego dnia informowała, że nie dostała żadnych danych wywiadowczych także przed poprzednią nocną falą uderzeń. Z tego robi się już problem polityczny, a nie tylko wojskowy. NBC News, powołując się na dwóch ukraińskich i dwóch europejskich urzędników, opisał, że ukraińscy wojskowi i ich partnerzy w Europie próbują ustalić, jaki jest rzeczywisty status wymiany informacji wywiadowczych ze Stanami Zjednoczonymi, bo prezydent Donald Trump publicznie zapewniał we wtorek, że Waszyngton nadal dzieli się danymi i pomaga Kijowowi. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow skomentował całą sytuację ostrożnie, mówiąc, że na wyciąganie wniosków systemowych jest jeszcze zbyt wcześnie, co w języku dyplomacji rosyjskiej oznacza, że Kreml z zadowoleniem patrzy na spór między sojusznikami.
Źródło: nyt, nbc-news
Osobno warto domknąć wątek presji na Kijów, który w wydaniu porannym opisywałem na podstawie słów prezydenta Ukrainy z rozmowy z rozgłośnią NPR, a dziś potwierdzają go kolejne relacje amerykańskiej prasy. Jak podała stacja NBC News, Kijów oświadczył, że wstrzymał się od uderzeń na rosyjskie cele energetyczne, żeby uszanować wolę Waszyngtonu, a mimo to jego energetyka jest niszczona dokładnie wtedy, gdy zaczyna się sezon grzewczy. Rosja tymczasem nie potwierdza istnienia jakiegokolwiek rozejmu energetycznego, o którym mówił prezydent Trump. Do tego dochodzi krytyka samego porozumienia o czasowym zniesieniu sankcji na rosyjski diesel, którą w dzienniku The Wall Street Journal sformułował analityk Hal Brands: jego zdaniem umowa z Rosją przyniesie znikome korzyści gospodarcze i poważne koszty strategiczne, bo Waszyngton grozi Ukrainie odcięciem pomocy, jeśli ta nie zrezygnuje z uderzeń w rafinerie, czyli z najlepszego narzędzia podnoszenia kosztu wojny Władimirowi Putinowi. To jest ocena, a nie fakt, ale pochodzi od autora, który nie jest związany ani z Kijowem, ani z Moskwą, i dobrze oddaje logikę, którą w Europie podziela dziś wielu urzędników.
Źródło: npr, nbc-news, wsj
Na froncie zmiany są wolniejsze niż w polityce, ale nieustanne. Jak podał Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy, w ciągu doby odnotowano dwieście dwadzieścia dziewięć starć bojowych wzdłuż linii frontu, a najcięższe walki toczyły się w rejonie Pokrowska, gdzie Rosjanie atakowali dwadzieścia dziewięć razy, próbując podejść pod kolejne miejscowości. Bez istotnej zmiany wobec wcześniejszych ustaleń pozostaje wątek pakietu sankcyjnego Unii Europejskiej i negocjacji akcesyjnych, o których szczegółowo pisałem w analizie z 13 października, godzina 15:55 czasu polskiego. Wniosek dla Europy jest dziś jeszcze twardszy niż rano: Ukraina wchodzi w zimę z uszkodzoną energetyką, z ograniczonym łączem satelitarnym i z sojusznikiem, który publicznie zapewnia o wsparciu, a prywatnie daje Kijowowi powody do niepewności.