inputbrief.com

Geopolityka — briefing światowy (wydanie popołudniowe, 14 października 2026)

14 października 2026, 15:56 · Geopolityka · wszystkie wydania

Audio: 40:33 · mp3

Punktem odniesienia jest analiza z 14 października, godzina 06:38 czasu polskiego. Dzień przyniósł trzy przesunięcia, które trzeba odnotować razem, bo dopiero razem układają się w obraz. Po pierwsze, w wojnie o Ukrainę pojawił się czynnik, którego wcześniej nie było w żadnej relacji: amerykańska spółka SpaceX przykręciła Ukraińcom parametry pracy najważniejszego łącza na polu walki, a Kijów dowiedział się o tym dopiero po interwencji u obsługi klienta. Po drugie, konflikt saudyjsko-hutiński przestał być wojną na krańcach Jemenu i dotarł nad stolicę Arabii Saudyjskiej, gdzie mieszkańcy usłyszeli wybuchy nad miastem, a koalicja pod wodzą Rijadu musiała strącać pocisk balistyczny zmierzający w stronę Rijadu. Po trzecie, w Brukseli, dzień przed szczytem Unii Europejskiej, dwa największe państwa członkowskie zażądały narzędzia, które pozwoliłoby im uderzać w handlowych partnerów bez oglądania się na jednomyślność stolic. Tam, gdzie od rana nic istotnego się nie zmieniło, zaznaczam to wprost.

Ukraina: Starlink przykręcony powyżej stu sześćdziesięciu kilometrów na godzinę, a Kijów po raz drugi bez ostrzeżenia

Osobna strona tematu →

Najważniejsza nowa wiadomość tej doby dotyczy nie pocisków, lecz kabla, który je naprowadza. Jak podała agencja Reuters, powołując się na doradcę prezydenta Ukrainy do spraw technologii obronnych Serhija Beskrestnowa, firma SpaceX wprowadziła ograniczenie prędkości działania wojskowej wersji terminali Starlink, zatrzymując jej pracę przy prędkości powyżej stu sześćdziesięciu kilometrów na godzinę. Ograniczenie weszło w życie z dnia na dzień, bez ostrzeżenia, i według ukraińskich wojskowych doprowadziło do niepowodzenia szeregu zaplanowanych misji. Siódmy Korpus Szybkiego Reagowania ukraińskich wojsk powietrznodesantowych poinformował, że problemy z łącznością zauważono w nocy, a zmiany dotknęły bezpośrednio drony, które korzystają z tego łącza do sterowania w locie. Jednostka walcząca w obwodzie zaporoskim odwołała część operacji. Ukraińscy wojskowi dowiedzieli się o nowych zasadach dopiero wtedy, gdy złożyli reklamację, a odpowiedź przyszła z działu obsługi klienta. Ani Biały Dom, ani SpaceX nie odpowiedziały na pytania stacji NBC News.

Źródło: reuters, nbc-news

Sprawa ma wymiar podwójny i warto go rozdzielić. Jest tu fakt techniczny, czyli ograniczenie parametrów pracy terminali wojskowych, oraz interpretacja, czyli pytanie, czy zbieżność w czasie z amerykańską presją na Kijów była przypadkowa. Beskrestnow powiedział wprost, że jego zdaniem nie może to być przypadek i że łączy się to z bieżącą sytuacją polityczną. Kilku ukraińskich urzędników cytowanych przez NBC News mówiło ostrożniej, że nie wiedzą, co stoi za zakłóceniami, ale zwracali uwagę na bliskość Elona Muska z prezydentem Donaldem Trumpem. Oceniając to uczciwie, trzeba powiedzieć, że mamy jednostronne oskarżenie strony ukraińskiej, brak wyjaśnienia ze strony spółki i brak niezależnego potwierdzenia motywu. Mamy natomiast mierzalny skutek operacyjny i reakcję europejską: szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski napisał w serwisie X, że europejscy klienci patrzą na tę firmę, nawiązując do wcześniejszego sporu z właścicielem SpaceX. To zdanie ma znaczenie w kontekście europejskim, bo Starlink przestał być wyłącznie komercyjną usługą, a stał się elementem infrastruktury bezpieczeństwa, wobec którego Europa nie ma żadnego instrumentu nacisku.

Źródło: nbc-news

Tło wojskowe tej sprawy jest równie poważne. Jak podała stacja Politico, rosyjskie pociski i drony uderzyły w nocy z wtorku na środę w budynek mieszkalny oraz w infrastrukturę energetyczną w Kijowie, zabijając co najmniej trzy osoby i raniąc dwadzieścia dwie. Prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, że Rosja wystrzeliła trzydzieści dziewięć pocisków balistycznych oraz ponad sto dwadzieścia dronów i pocisków krążących w kierunku obiektów energetycznych i krytycznych w Kijowie, obwodzie kijowskim i Charkowie, a uszkodzonych zostało dwadzieścia sześć obiektów energetycznych oraz cztery obiekty naftowe i gazowe. Burmistrz Kijowa Witalij Kliczko podał, że wśród ofiar śmiertelnych jest ośmioletnie dziecko, a stacja Al Dżazira informowała o co najmniej dziewięciu zabitych w całym kraju. Premier Ukrainy Serhij Korecki powiedział, że uderzono we wszystkie trzy kijowskie elektrociepłownie, a sześćset tysięcy ludzi w kraju zostało w środę bez prądu. To ta sama fala ataków, którą wydanie poranne opisywało na podstawie pierwszych doniesień, ale liczby są dziś pełniejsze, a bilans strat wyższy niż wczoraj podawano.

Źródło: politico, al-jazeera

Najbardziej niepokojący element tej historii nie dotyczy skali, lecz braku ostrzeżenia. Jak podał dziennik The New York Times, Ukraina oświadczyła, że nie otrzymała żadnego sygnału od zachodnich partnerów przed nocnym atakiem na Kijów, po tym jak wcześniej tego samego dnia informowała, że nie dostała żadnych danych wywiadowczych także przed poprzednią nocną falą uderzeń. Z tego robi się już problem polityczny, a nie tylko wojskowy. NBC News, powołując się na dwóch ukraińskich i dwóch europejskich urzędników, opisał, że ukraińscy wojskowi i ich partnerzy w Europie próbują ustalić, jaki jest rzeczywisty status wymiany informacji wywiadowczych ze Stanami Zjednoczonymi, bo prezydent Donald Trump publicznie zapewniał we wtorek, że Waszyngton nadal dzieli się danymi i pomaga Kijowowi. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow skomentował całą sytuację ostrożnie, mówiąc, że na wyciąganie wniosków systemowych jest jeszcze zbyt wcześnie, co w języku dyplomacji rosyjskiej oznacza, że Kreml z zadowoleniem patrzy na spór między sojusznikami.

Źródło: nyt, nbc-news

Osobno warto domknąć wątek presji na Kijów, który w wydaniu porannym opisywałem na podstawie słów prezydenta Ukrainy z rozmowy z rozgłośnią NPR, a dziś potwierdzają go kolejne relacje amerykańskiej prasy. Jak podała stacja NBC News, Kijów oświadczył, że wstrzymał się od uderzeń na rosyjskie cele energetyczne, żeby uszanować wolę Waszyngtonu, a mimo to jego energetyka jest niszczona dokładnie wtedy, gdy zaczyna się sezon grzewczy. Rosja tymczasem nie potwierdza istnienia jakiegokolwiek rozejmu energetycznego, o którym mówił prezydent Trump. Do tego dochodzi krytyka samego porozumienia o czasowym zniesieniu sankcji na rosyjski diesel, którą w dzienniku The Wall Street Journal sformułował analityk Hal Brands: jego zdaniem umowa z Rosją przyniesie znikome korzyści gospodarcze i poważne koszty strategiczne, bo Waszyngton grozi Ukrainie odcięciem pomocy, jeśli ta nie zrezygnuje z uderzeń w rafinerie, czyli z najlepszego narzędzia podnoszenia kosztu wojny Władimirowi Putinowi. To jest ocena, a nie fakt, ale pochodzi od autora, który nie jest związany ani z Kijowem, ani z Moskwą, i dobrze oddaje logikę, którą w Europie podziela dziś wielu urzędników.

Źródło: npr, nbc-news, wsj

Na froncie zmiany są wolniejsze niż w polityce, ale nieustanne. Jak podał Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy, w ciągu doby odnotowano dwieście dwadzieścia dziewięć starć bojowych wzdłuż linii frontu, a najcięższe walki toczyły się w rejonie Pokrowska, gdzie Rosjanie atakowali dwadzieścia dziewięć razy, próbując podejść pod kolejne miejscowości. Bez istotnej zmiany wobec wcześniejszych ustaleń pozostaje wątek pakietu sankcyjnego Unii Europejskiej i negocjacji akcesyjnych, o których szczegółowo pisałem w analizie z 13 października, godzina 15:55 czasu polskiego. Wniosek dla Europy jest dziś jeszcze twardszy niż rano: Ukraina wchodzi w zimę z uszkodzoną energetyką, z ograniczonym łączem satelitarnym i z sojusznikiem, który publicznie zapewnia o wsparciu, a prywatnie daje Kijowowi powody do niepewności.

Ormuz, Iran i Jemen: pocisk nad Rijadem, groźby wobec saudyjskich lotnisk i irańska odpowiedź na temat wyborów

Osobna strona tematu →

Druga wojna regionu weszła w fazę, w której nie da się już mówić o froncie jemeńskim w oderwaniu od stolicy Arabii Saudyjskiej. Jak podała stacja Al Dżazira w relacji z 14 października, koalicja pod wodzą Rijadu poinformowała, że strąciła pocisk balistyczny wystrzelony w kierunku saudyjskiej stolicy, a mieszkańcy Rijadu słyszeli wybuchy nad miastem. Stacja Deutsche Welle, powołując się na saudyjskie służby, podała, że w wyniku spadających odłamków rannych zostało czterech mieszkańców stolicy. Huti utrzymują, że trafili ponownie w lotnisko w Rijadzie oraz w rafinerię koncernu Aramco, czego władze saudyjskie nie potwierdziły. To rozróżnienie jest ważne i trzeba je trzymać: mamy potwierdzony fakt strącenia pocisku i obrażeń od odłamków, oraz niepotwierdzone twierdzenie Huti co do skutków uderzeń w infrastrukturę. W nocy z wtorku na środę, o czym pisałem w wydaniu porannym, ogień objął budynek należący do Aramco w Dhahranie; ministerstwo energii Arabii Saudyjskiej mówiło wtedy o ograniczonym pożarze bez ofiar.

Źródło: al-jazeera, dw

Nowością jest nie tylko skala, ale i kalendarz. Jak podał dziennik The New York Times, w Rijadzie trwał w tym tygodniu szczyt energetyczny, na który zjechali szefowie największych koncernów naftowych i banków, a zagraniczni dyplomaci otrzymali ostrzeżenie o możliwym pocisku lecącym w kierunku stolicy. Agencja Reuters poinformowała, że Arabia Saudyjska planuje przeprowadzić swoją flagową konferencję inwestycyjną w formie hybrydowej, dając menedżerom możliwość udziału zdalnego, po weekendowych atakach na lotnisko w Rijadzie. To są drobne z pozoru wiadomości, które pokazują, jak szybko wojna przekłada się na decyzje o charakterze gospodarczym. Huti zapowiedzieli przy tym kolejne uderzenia na saudyjskie lotniska i obiekty naftowe, a jak podał dziennik The Wall Street Journal, według nowego raportu ugrupowanie próbuje produkować własne pociski balistyczne średniego zasięgu z podzespołów dostarczonych z Chin, co podniosłoby jego zdolności w sposób jakościowo nowy i jest oskarżeniem, które Pekin będzie musiał albo zdementować, albo przemilczeć.

Źródło: nyt, reuters, wsj

Echa tej eskalacji są dziś globalne i po raz pierwszy wypowiedziały się o nich instytucje finansowe. Szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego Kristalina Georgieva, obecna na dorocznych spotkaniach Funduszu i Banku Światowego w Bangkoku, powiedziała w środę, że ataki na Arabię Saudyjską mogą zaszkodzić ludziom wszędzie, bo saudyjska gospodarka ma znaczenie dla regionu i dla świata, a skutki mogą być odczuwalne w postaci negatywnych efektów zewnętrznych. Warto dodać, że wypowiedź pada w momencie, gdy rynek naftowy od miesięcy pracuje bez marginesu bezpieczeństwa. Jak wynika z danych portalu Trading Economics, w środę notowania ropy Brent oscylowały wokół stu sześciu dolarów za baryłkę, co oznacza wzrost o około siedemdziesiąt procent wobec roku poprzedniego. Oznacza to również, że nowe ataki na saudyjską infrastrukturę nie przełożyły się dotąd na trwały skok notowań, bo rynek część tego ryzyka wycenił już wcześniej, na początku miesiąca, gdy cena zbliżała się do stu dziesięciu dolarów. Amerykańska agencja informacji o energii prognozuje na ten rok średnią cenę Brent na poziomie około dziewięćdziesięciu ośmiu dolarów, co pokazuje, jak daleko od równowagi są obecne notowania.

Źródło: trading-economics

Trzeci element układanki dotyczy relacji między Izraelem, Stanami Zjednoczonymi i Teheranem, i jest to element, w którym dziś roi się od sprzecznych sygnałów. Jak podała agencja Reuters w depeszy ze środy, premier Izraela Benjamin Netanjahu powiedział, że nie jest zwolennikiem prewencyjnego uderzenia na Iran przed wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na dwudziestego siódmego października, ale jednocześnie ostrzegł Teheran. Ma to znaczenie dlatego, że według izraelskiej telewizji, cytowanej przez dziennik The Times of Israel, Netanjahu miał wcześniej namawiać prezydenta Donalda Trumpa, by wznowić walki z Iranem przed izraelskim głosowaniem i amerykańskimi wyborami. Mamy więc jednocześnie anonimową relację o zachęcaniu do wojny i publiczną deklarację premiera, że do wojny dążyć nie chce. Uczciwa ocena jest taka, że oba komunikaty mogą być prawdziwe i służyć różnym odbiorcom, ponieważ premiera w kampanii wyborczej słuchają wyborcy, a jego rozmowy z Waszyngtonem prowadzone są innym kanałem. Prezydent Trump powiedział z kolei, że decyzja w sprawie Iranu zostanie podjęta bardzo szybko, nie precyzując, na czym miałaby polegać, a agencja Axios informowała już wcześniej, że amerykańskie wojsko otrzymało polecenie pozostawania w gotowości do wznowienia operacji przeciwko Iranowi.

Źródło: reuters, times-of-israel, axios

Do tego obrazu doszły dziś dwa fakty, które zmieniają go w szczegółach. Po pierwsze, jak podał dziennik The Washington Post, szef brytyjskiego kontrwywiadu powiedział we wtorek, że podejrzewany spisek przeciwko brytyjskiej bazie lotniczej używanej przez amerykańskie bombowce był częścią szerszych starań Iranu o organizowanie ataków na obiekty wojskowe, placówki wywiadowcze i inne cele o wysokim stopniu ochrony. Po drugie, irański wymiar sprawiedliwości poinformował w środę, że stracono mężczyznę skazanego za przeprowadzenie zbrojnych ataków w południowo-wschodnim mieście Kerman w czasie wojny ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem, oskarżając go o działanie na rzecz przebywającego na emigracji opozycjonisty Rezy Pahlawiego i Izraela, o czym poinformowała agencja Reuters. Osobno warto odnotować wypowiedź prezydenta Trumpa, który powiedział, że jego zdaniem Chiny i Rosja nie pomagają Iranowi w żaden sposób, mimo że amerykańskie raporty wywiadowcze z ostatnich miesięcy wskazywały na bezpośrednie wsparcie dla Teheranu. To zdanie ma znaczenie dla oceny całego miesiąca: jeśli Biały Dom publicznie unieważnia własne raporty wywiadowcze, to albo przygotowuje grunt pod porozumienie, albo pod nowy etap konfliktu.

Źródło: washington-post, reuters

Stan samej cieśniny Ormuz pozostaje bez istotnej zmiany wobec tego, co opisałem w wydaniu porannym, i nie będę tego powtarzał, podkreślę tylko mechanizm: Teheran nie musi zatrzymać każdego statku, żeby podnieść koszt transportu i ubezpieczenia dla wszystkich. Wniosek gospodarczy dla Europy nie zmienia się od tygodni i polega na tym, że drogi fracht i drogie paliwo zostają w systemie na dłużej, a wraz z nimi presja na ceny towarów, także w Polsce.

Stany Zjednoczone: republikanie odwracają się od taryf, a rachunek za nie płacą wyborcy

Osobna strona tematu →

Trzy tygodnie przed głosowaniem kampania amerykańska weszła w fazę, w której własna partia prezydenta zaczyna się od niego odcinać nie tylko w sprawach wojny, o czym pisałem rano, ale i w sprawie ceł. Jak podał portal Politico w analizie z 14 października, republikanie stracili nadzieję na tak zwaną październikową niespodziankę, czyli wydarzenie, które odwróciłoby arytmetykę wyborczą, i zajęli się ratowaniem własnych kandydatur. Wielu dystansuje się od polityk prezydenta, które są niepopularne, w niektórych przypadkach od tych, z którymi jeszcze kilka tygodni wcześniej się zgadzali. Kandydat do Senatu w Michigan Mike Rogers i senator z Alaski Dan Sullivan dołączyli w piątek do grona republikanów, którzy publicznie zerwali z jedną z polityk prezydenta: Rogers wezwał do zakończenia wojny handlowej i zniesienia pięćdziesięcioprocentowego cła na towary kanadyjskie. Prezydent Trump, pytany o tę reklamę, odpowiedział dziennikarzom, że odczytuje ją jako chęć Kanady do zawarcia porozumienia.

Źródło: politico

Tło ekonomiczne tego zwrotu jest dziś lepiej udokumentowane niż jeszcze tydzień temu. Jak podała agencja Reuters w analizie z 14 października, groźba ceł pomogła zbudować w Stanach Zjednoczonych zapasy miedzi przekraczające milion ton metrycznych, ale efekty tej operacji już słabną, co pokazuje, że część ożywienia w przemyśle była skutkiem magazynowania, a nie trwałego przenoszenia produkcji. Badania banku Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku, omawiane przez amerykańskie media, wskazują, że cła przyczyniły się do wzrostu cen dóbr konsumpcyjnych o blisko trzy punkty procentowe, a więc rachunek za politykę celną płacą przede wszystkim amerykańscy konsumenci, choć prezydent przekonuje, że płacą eksporterzy. W tym samym nurcie mieści się obietnica wypłaty pięciu tysięcy dolarów dla każdego dorosłego Amerykanina w razie utrzymania kontroli nad Kongresem, o której pisałem rano: według amerykańskich komentarzy ma być finansowana z wpływów z ceł. To zestawienie jest istotne, bo oznacza, że administracja jednocześnie broni ceł jako źródła dochodów i broni się przed zarzutem, że podnoszą ceny.

Źródło: reuters

Sondaże i arytmetyka mandatów pozostają po stronie demokratów, ale ich wartość poznawcza jest ograniczona i warto to powtarzać. Według przeglądu sondaży Senatu publikowanego przez dziennik The New York Times 14 października w Karolinie Północnej demokratyczny kandydat Roy Cooper prowadzi z przewagą czternastu punktów nad Michaelem Whatleyem, a agregacje ogólnokrajowe wskazują, że poparcie dla prezydenta utrzymuje się w wysokich trzydziestu procentach. Republikanie mają w Senacie większość pięćdziesiąt trzy do czterdziestu siedmiu mandatów, więc demokraci potrzebują zysku netto czterech miejsc, a w Izbie do obsadzenia jest wszystkie czterysta trzydzieści pięć miejsc. W sprawie Rezerwy Federalnej nic się nie zmieniło wobec tego, co opisałem w analizie z 12 października: stopy pozostają na poziomie około trzech przecinek dziewięciu procent po wrześniowej podwyżce, rynek zakłada brak zmian na posiedzeniu dwudziestego ósmego i dwudziestego dziewiątego października oraz podwyżkę w grudniu, a inflacja utrzymuje się wyraźnie powyżej celu. Nowy element, który warto zapamiętać, dotyczy przyczyn: jak podkreśla agencja Associated Press w omówieniu protokołu z ostatniego posiedzenia, do wzrostu cen przyczyniają się nie tylko wojna i cła, ale i gwałtowny wzrost cen półprzewodników, sprzętu komputerowego oraz podzespołów elektrycznych napędzany budową centrów danych. Innymi słowy, boom na sztuczną inteligencję stał się w tym cyklu wyborczym jednym z motorów inflacji, którą prezydent obiecuje zwalczyć.

Źródło: nyt, associated-press

Chiny i wojna ekonomiczna: rekordowa nadwyżka Pekinu i francusko-niemieckie żądanie nowego narzędzia przed szczytem

Osobna strona tematu →

Dzień przed szczytem Unii Europejskiej w Brukseli napłynęły dwie wiadomości, które trzeba czytać razem. Jak podała agencja Reuters, chińska nadwyżka handlowa we wrześniu wzrosła bardziej, niż oczekiwano, ponieważ eksport przyspieszył, i Państwo Środka jest na drodze do pobicia ubiegłorocznego rekordu nadwyżki. To nie jest już tylko statystyka, ale argument w rękach tych, którzy w Europie twierdzą, że dotychczasowe narzędzia handlowe nie działają. W tym samym czasie, jak podał portal Politico, kanclerz Niemiec Friedrich Merz i prezydent Francji Emmanuel Macron zażądali w liście z poniedziałku, aby Komisja Europejska mogła działać znacznie szybciej i skuteczniej wobec partnerów, którzy powodują poważne i systematyczne zakłócenia na rynku wewnętrznym. W liście i towarzyszącym mu wspólnym dokumencie programowym napisali, że dotychczasowy zestaw instrumentów obrony handlowej przestał wystarczać, i zaproponowali nowe narzędzie prawne, które pozwalałoby ograniczać import, a nawet całkowicie odcinać dostęp do jednolitego rynku. Jeden z niemieckich urzędników nazwał je bronią drugiego uderzenia, wskazując na amerykańskie taryfy z sekcji trzysta pierwszej oraz na chińską dominację w łańcuchach dostaw minerałów krytycznych. Kluczowa zmiana techniczna polega na tym, że środki Komisji obowiązywałyby, o ile odwrotna większość kwalifikowana państw nie zagłosowałaby przeciw, co znacznie utrudniłoby blokowanie decyzji.

Źródło: reuters, politico

Ta propozycja ma adresata, którego nie wymienia się w liście z nazwy, ale wiadomo, że chodzi o Chiny i o deficyt handlowy Unii, który sięga miliarda euro dziennie. Warto zarazem powiedzieć, jak wygląda dziś układ sił w tej debacie, bo nie jest jednolity: jak zauważył w rozmowie z portalem Politico ekspert Arnold Tordoir, jednym z głównych aktorów, którzy rozmyli poprzednie narzędzie antykoercyjne, były właśnie Niemcy, a dziś Niemcy przeszły do obozu zwolenników twardych rozwiązań. Przewodniczący komisji handlu Parlamentu Europejskiego Bernd Lange powitał list jako krok naprzód, przypominając, że sam bezskutecznie domagał się wcześniej większej swobody dla Komisji. Oceniając wiarygodność, trzeba więc trzymać w głowie, że część tego zapału wynika z presji wyborczej i z realnego cierpienia niemieckiego przemysłu, a nie tylko z przekonania o słuszności wolnego handlu.

Źródło: politico

Najostrzejszą analizę tej sprawy opublikował w tym tygodniu brukselski ośrodek Bruegel, a jej autorka Alicia García-Herrero oceniła wyniki październikowych rozmów unijno-chińskich znacznie chłodniej, niż sugerują komunikaty. Komisarz do spraw handlu Maroš Šefčovič wrócił z Pekinu z trzema tak zwanymi wspólnymi zrozumieniami. Pierwsze dotyczy ograniczenia chińskiego eksportu hybryd i hybryd plug-in, przy czym europejski deficyt wynosi trzysta sześćdziesiąt miliardów euro, a chiński eksport motoryzacyjny do Unii jest wart około piętnastu miliardów euro, więc skala możliwej poprawy jest nieznaczna. Drugie to obniżenie chińskich ceł na niektóre europejskie towary, w tym części samochodowe, oliwę i obuwie, co daje oszczędność około dwustu dwudziestu pięciu milionów euro i również nie zmienia obrazu. Trzecie to zielony kanał ułatwiający licencje na ziemie rzadkie i magnesy trwałe, pozostawiony do uznania chińskiej administracji, co autorka uznaje za rozwiązanie dające Pekinowi dyskrecjonalną kontrolę. Jej zdaniem chiński komunikat z rozmów mówi wyraźniej niż wspólna deklaracja unijna, że złagodzenie kontroli eksportu ma być wzajemne, co może dotyczyć holenderskich ograniczeń eksportu technologii litograficznych firmy ASML, czyli najważniejszej karty przetargowej Europy w tej rozgrywce.

Sygnały płynące z Pekinu w ciągu ostatniej doby wpisują się w ten sam schemat. Jak podała agencja Reuters, wicepremier He Lifeng powiedział w środę w rozmowie z francuskim dyplomatą Emmanuelem Bonnem, że Chiny są gotowe pracować z Unią nad wnoszeniem większej stabilności do relacji gospodarczych, a dziennik The New York Times odnotował, że po dwudziestu pięciu latach opóźnień Pekin zrobił krok w stronę dopuszczenia amerykańskiej firmy Visa do rozliczeń kartowych. Komentarze chińskie towarzyszące rozmowom unijnym nie zostawiają jednak wątpliwości, że oczekiwana wzajemność obejmuje także relaksowanie unijnych narzędzi ochronnych, w tym rozporządzenia o subsydiach zagranicznych, i że Pekin uzyskał techniczny dialog na ten temat. Wniosek, który z tego płynie, jest klarowny: chińska strategia polega dziś na dawaniu tyle, żeby szczyt nie przyniósł zaostrzenia, i nie więcej.

Źródło: reuters, nyt

Szczyt, który rozpoczyna się piętnastego października, ma harmonogram znany z ustaleń prezydencji. Jak podał serwis European Pravda, pierwszy dzień zaczyna się od dyskusji o konkurencyjności, następnie przywódcy zajmą się cenami energii, przy obiedzie rozmawiać będą o nierównowagach makroekonomicznych, po południu o wieloletnich ramach finansowych na lata dwa tysiące dwudzieste ósme do dwa tysiące trzydziestego czwartego, a przy kolacji o rozszerzeniu i reformach. Drugi dzień należy do Ukrainy: prezydent Wołodymyr Zełenski ma wziąć udział w obradach, a dyskusja o wsparciu dla Ukrainy zaczyna się o jedenastej czasu kijowskiego, po czym przywódcy omówią obronność, Bliski Wschód i migrację. W konkluzjach szczytu ma się znaleźć wezwanie do pomocy Ukrainie w przygotowaniach do zimy, zwłaszcza w zakresie odporności infrastruktury krytycznej, oraz kwestia skutków rosyjskiej blokady szlaków eksportowych przez Morze Czarne. To zestawienie pokazuje, że w Brukseli zbiegły się w jednym tygodniu chińska nadwyżka handlowa, ceny energii i ukraińska zima, czyli trzy sprawy, które dla europejskiej gospodarki są w istocie jedną sprawą.

Źródło: european-pravda

W wątku technologiczno-politycznym, który w tym obszarze pozostaje aktywny, odnotować warto dwie rzeczy nowe i jedną odłożoną. Jak podała agencja Reuters, chiński rzecznik oświadczył w środę, że Tajwan musi ponieść konsekwencje użycia armatki wodnej wobec chińskiej łodzi rybackiej w pobliżu atolu na Morzu Południowochińskim, a Tajpej raportowała jednocześnie wzrost aktywności wojskowej wokół wyspy. Z drugiej strony, o czym poinformowała agencja Associated Press, Tajwan planuje kupować sześć milionów ton skroplonego gazu ziemnego rocznie z amerykańskiego projektu i zainwestować w niego do czterech przecinków czterech miliardów dolarów, co prezydent Trump nazwał jednym z największych porozumień w historii. Oba fakty opisują ten sam mechanizm: Pekin naciska na wyspę środkami wojskowymi, a Tajpej odpowiada kupowaniem amerykańskiej energii i zbrojeń, przenosząc rywalizację na poziom łańcuchów dostaw i finansowania. Bez istotnej zmiany pozostają sprawy odłożonego pakietu zbrojeniowego dla Tajwanu i odbudowy amerykańskich zdolności w ziemiach rzadkich, o których pisałem szczegółowo w analizie z 13 października, godzina 15:55 czasu polskiego. Na marginesie odnotuję, że jak podała agencja Reuters, długo opóźniany most na rzece Jalu, łączący chińskie Dandong z północnokoreańskim Sinuiju, zostanie otwarty w czwartek, oraz że Unia Europejska szuka minerałów krytycznych w Wietnamie, chcąc ograniczyć zależność od Chin.

Źródło: reuters, associated-press

Sztuczna inteligencja: niezależne testy studzą zachwyt nad nowym modelem Google, a Fundusz Walutowy liczy koszty boomu

Osobna strona tematu →

Wątek sztucznej inteligencji wraca dziś w dwóch odsłonach, z których pierwsza jest korektą wobec tego, co jeszcze rano mówiły komunikaty producenta. Jak podał branżowy serwis RD World Online, niezależne ewaluacje modelu Gemini 4 Argon, ogłoszonego przez Google, dają obraz inny niż przekaz firmy. Model dorównuje na ogólnym indeksie Artificial Analysis konkurencyjnemu modelowi GPT-6 Astra, ustępując jedynie Claude Opus 5.5, a w rankingu Agent Arena zajmuje ósme miejsce. Google twierdzi, że Argon prowadzi w większości testów, ale niezależni testerzy widzą w nim raczej konkurencyjnego uczestnika wyścigu niż nowy punkt odniesienia. Istotna jest też warstwa kosztowa, którą warto zapamiętać, bo to ona decyduje o realnym użyciu: przy cenach wprowadzających koszt wykonania zadania pomiarowego wyniósł około jednego przecinek dziewięćdziesięciu dziewięciu dolara wobec trzech przecinków dwudziestu sześciu dolarów w przypadku modelu konkurencji, ale po powrocie do cen standardowych wzrósłby do niespełna czterech dolarów. Serwis odnotowuje też, że sami pracownicy Google mieli wątpliwości co do praktycznej wartości modelu w zadaniach programistycznych, a część z nich uważała, że dogonił rywali, co dobrze pokazuje, jak trudno dziś ocenić przewagę technologiczną na podstawie autoprezentacji. Przypomnę na marginesie, że samą premierę modelu i deklarowane wskaźniki Google opisywałem w wydaniu porannym, tutaj dopisuję wyłącznie weryfikację zewnętrzną.

Źródło: artificial-analysis

Druga odsłona dotyczy pieniędzy i pracy, a konkretnie tego, ile kosztuje gospodarkę ten wyścig. Jak podała agencja Reuters, Międzynarodowy Fundusz Walutowy utrzymuje prognozę globalnego wzrostu na poziomie około trzech procent w tym roku, głównie dzięki inwestycjom w sztuczną inteligencję, ale jednocześnie ostrzega przed tak zwanym wolno przesuwającym się tsunami, które może dotknąć nawet czterdzieści procent miejsc pracy. Szefowa Funduszu Kristalina Georgieva ostrzegała w Bangkoku przed połączeniem wysokiego zadłużenia, drogiej energii i nierównomiernego boomu technologicznego, dodając, że technologia już dziś wypiera ludzi z zadań rutynowych i podkopuje podstawę wpływów podatkowych państw. To zestawienie z danymi o cenach, które przytaczałem wyżej, układa się w spójny obraz: wydatki na centra danych napędzają wzrost i jednocześnie podnoszą ceny sprzętu, a zyski z tej fali koncentrują się w kilku firmach i kilku krajach.

Źródło: reuters

Trzecia rzecz, którą warto dziś zapisać, jest ostrzeżeniem przed pochopnym wnioskowaniem w drugą stronę, czyli przed przypisywaniem agentom winy za wszystko. Jak podał szwedzki serwis Sweden Herald, media doniosły, że wyemitowany już sezon programu rozrywkowego telewizji TV4 został usunięty przez agenta sztucznej inteligencji, co miało kosztować kilkaset dni pracy, a premiera została przesunięta z listopada na późną wiosnę. Dyrektorka programowa stacji Mia Lindqvist zaprzeczyła tej wersji w rozmowie z radiem szwedzkim, mówiąc, że żaden niezależny agent nie wszedł do systemu i nie skasował materiału, a przyczyną była awaria systemu kopii zapasowych firmy produkcyjnej. Sprawa jest drobna, ale dobrze ilustruje mechanizm, który będzie się powtarzał: pierwsza wersja wydarzenia przypisuje winę sztucznej inteligencji, bo to atrakcyjna narracja, a dopiero weryfikacja pokazuje zwykłą awarię. W wojnie o Ukrainę widzieliśmy dziś odwrotną stronę tego samego zjawiska, czyli realne, mierzalne ograniczenie usługi satelitarnej, którego nikt nie musi opisywać sensacyjnie, bo działa samo.

W warstwie regulacyjnej i bezpieczeństwa nie odnotowuję dziś nowych rozstrzygnięć wobec tego, co opisano w poprzednich wydaniach: unijny akt o sztucznej inteligencji pozostaje w fazie odłożonych terminów, a amerykańska administracja trzyma kurs na dobrowolne przeglądy bezpieczeństwa modeli, o czym pisałem wcześniej. Nowa jest natomiast liczba, którą warto mieć w tle: badanie opublikowane przez amerykański ośrodek Transparency Coalition wskazuje, że w Stanach Zjednoczonych w dwudziestu siedmiu stanach uchwalono w tym roku osiemdziesiąt pięć ustaw dotyczących sztucznej inteligencji, co oznacza, że regulacja tej technologii dzieje się dziś szybciej na poziomie stanowym niż federalnym. Dla firm europejskich, które kupują modele w Ameryce, oznacza to rosnący problem zgodności, bo ten sam model może podlegać różnym obowiązkom w zależności od tego, gdzie jest używany.

Inne duże sprawy: rak płuca papieża Leona Czternastego, drony nad Bułgarią, Grenlandia i Pakistan

Osobna strona tematu →

Najpoważniejszą wiadomością poza obszarami opisanych wyżej konfliktów jest stan zdrowia papieża. Jak podała stacja Al Dżazira, powołując się na komunikat Watykanu, papież Leon Czternasty został zdiagnozowany na raka płuca po operacji usunięcia dolnego płata prawego płuca. Zabieg trwał dziewięćdziesiąt minut, przebiegł pomyślnie i bez powikłań, a badania potwierdziły rozpoznanie gruczolakoraka płuca, którego lekarze podejrzewali już przed operacją. Ojciec Święty, który ma siedemdziesiąt jeden lat, wrócił do swojego pokoju w rzymskim szpitalu Gemelli, gdzie ma pozostać około tygodnia, a wszystkie audiencje do dwudziestego października zostały odwołane. Biuro prasowe Stolicy Apostolskiej podkreśliło, że operacja miała charakter radykalny, co ma oznaczać, że usunięto wszystkie podejrzane tkanki, ale lekarze nie mówią jeszcze o dalszym leczeniu. Warto dodać dwa konteksty, które pokazują, dlaczego to wydarzenie ma znaczenie także poza Kościołem. Po pierwsze, papież sam ujawnił w niedzielę, podczas modlitwy na Placu Świętego Piotra, że lekarze znaleźli niewielką zmianę, i poinformował o planowanej operacji przed jej przeprowadzeniem, co media kościelne odnotowały jako wyjątkową otwartość w sprawach zdrowia papieża. Po drugie, w kalendarzu jest zaplanowana podróż do Ameryki Łacińskiej od szóstego do siedemnastego listopada, obejmująca Urugwaj, Argentynę i Peru, a jej realizacja stoi dziś pod znakiem zapytania, bo obejmuje kilkanaście lotów i duże zmiany wysokości.

Źródło: al-jazeera

W Europie trwa natomiast seria zdarzeń, które są trudne do zakwalifikowania, ale wszystkie razem opisują nową normalność. Jak podał dziennik The Wall Street Journal, drony uderzyły we wtorek w dwa statki handlowe płynące tuż poza wodami terytorialnymi Bułgarii, co stanowi kolejny test dla NATO, które mierzy się z rosnącą liczbą podejrzewanych rosyjskich ataków na granicach lądowych i morskich. Ten sam dziennik podał, że brytyjska agencja bezpieczeństwa wewnętrznego przeznacza dziś na przeciwdziałanie zagrożeniom ze strony państw więcej środków niż w czasach zimnej wojny, wobec narastających ataków hybrydowych ze strony Iranu i Rosji. Do tego dochodzi kolejny epizod wojny na morzu: jak podała agencja Reuters, francuskie wojsko eskortowało do wyspy Reunion tankowiec podejrzewany o przynależność do rosyjskiej floty cieni obchodzącej sankcje, co Moskwa nazwała aktem piractwa. Osobno warto odnotować, że według dziennika The New York Times Rosja zatrzymała dziennikarza z Japonii pod zarzutem szpiegostwa, twierdząc, że zbierał informacje o zdolnościach wojskowych.

Źródło: wsj, reuters, nyt

Zaskakującym wątkiem dnia jest Grenlandia, wyspa, która wraca na pierwsze strony w rytmie decyzji Waszyngtonu. Jak podała agencja Reuters, prezydent Donald Trump powiedział w środę, że na Grenlandii mają rozpocząć się zakrojone na wielką skalę poszukiwania ropy, gazu i minerałów, dodając, że jego zdaniem łatwo dostępne zasoby ropy na tym terenie są większe niż w prawie każdym innym miejscu na świecie. Szczegółów planów nie podał. Zestawienie tej wypowiedzi z wcześniejszymi deklaracjami o znaczeniu wyspy dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych pokazuje, że Grenlandia przestała być sprawą wyłącznie duńską i staje się elementem amerykańskiej polityki surowcowej. Kopenhaga i władze autonomiczne wyspy nie skomentowały tych słów w sposób, który pozwalałby mówić o uzgodnionym planie, więc na razie mamy do czynienia z zapowiedzią, a nie z polityką.

Źródło: reuters

Na Bliskim Wschodzie, poza walkami w Jemenie i wokół Iranu, obraz zmienia się wolniej, ale warto odnotować dwa fakty. Jak podała agencja Associated Press, w izraelskim uderzeniu w Strefie Gazy zginęła kobieta, a łączna liczba Palestyńczyków zabitych przez izraelski ogień od czasu zawieszenia broni przekroczyła tysiąc czterysta dziewięćdziesiąt osób według ministerstwa zdrowia w Gazie, przy czym te dane pochodzą od władz kontrolowanych przez Hamas i są kwestionowane przez stronę izraelską. W Libanie natomiast, jak podał dziennik The Jerusalem Post, wciąż nie wyjaśniono sprawy przemytu materiałów wybuchowych, które według śledczych miały posłużyć do zamachów politycznych w Bejrucie, a Hezbollah milczał na ten temat, ogłaszając jedynie wypłatę do czternastu tysięcy dolarów pomocy dla rodzin, których domy zostały zniszczone. Wybory parlamentarne w Izraelu pozostają zaplanowane na dwudziestego siódmego października i są dziś najważniejszym terminem w polityce regionalnej.

Źródło: associated-press, jerusalem-post

Poza tym obszarem dzień przyniósł także zmiany tam, gdzie zwykle ich nie odnotowujemy. Jak podała agencja Reuters, w Pakistanie policja użyła gazu łzawiącego i ostrej amunicji wobec zwolenników przebywającego w więzieniu byłego premiera Imrana Khana w północno-zachodniej części kraju, po tym jak prezydent ogłosił stan wyjątkowy w prowincji Chajber Pachtunchwa i zawiesił rząd prowincji tworzony przez jego partię, zarzucając mu nieskuteczne zwalczanie ugrupowań islamistycznych. W Indiach sąd nakazał w środę pięciodniowe zatrzymanie dwóch przywódców młodzieżowego ruchu politycznego, którzy dzień wcześniej weszli na teren historycznego miejsca w Delhi, domagając się dymisji szefa komisji wyborczej, a premier Narendra Modi zapowiedział wizytę w Kanadzie w grudniu, co może oznaczać poprawę relacji po latach napięcia. Bez istotnych zmian wobec wcześniejszych wydań pozostają sprawy drugiej tury wyborów prezydenckich w Brazylii zaplanowanej na dwudziestego piątego października oraz sytuacji wokół skazanego byłego prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro, o których pisałem w analizach z 10 i 12 października.

Źródło: reuters

NAJWAŻNIEJSZE

Osobna strona tematu →

Trzy wydarzenia najbardziej zmieniają dziś obraz świata. Po pierwsze, w wojnie o Ukrainę pojawił się czynnik, który uderza w samo pojęcie sojuszu: SpaceX ograniczył z dnia na dzień parametry pracy wojskowej wersji terminali Starlink, zatrzymując jej działanie przy prędkości powyżej stu sześćdziesięciu kilometrów na godzinę, o czym ukraińskie wojska dowiedziały się po reklamacji złożonej w dziale obsługi klienta, a nie od sojusznika. Stało się to dokładnie wtedy, gdy Kijów drugą noc z rzędu nie otrzymał od partnerów ostrzeżenia przed rosyjskim atakiem, w którym wystrzelono trzydzieści dziewięć pocisków balistycznych i ponad sto dwadzieścia dronów, uszkodzono dwadzieścia sześć obiektów energetycznych oraz cztery obiekty naftowe i gazowe, a sześćset tysięcy ludzi zostało bez prądu. Prezydent Donald Trump zapewnia, że dane wywiadowcze są nadal przekazywane, ale ukraińscy i europejscy urzędnicy nie potrafią tego potwierdzić, a szef polskiej dyplomacji publicznie zapytał amerykańską firmę, czy uprawia politykę swoimi produktami. Wniosek dla Europy jest jednoznaczny: zależność od jednego komercyjnego operatora łączności okazała się zależnością strategiczną i trzeba ją traktować jak każdą inną lukę w infrastrukturze krytycznej.

Po drugie, konflikt saudyjsko-hutiński przestał być wojną lokalną i dotarł nad Rijad. Koalicja pod wodzą Arabii Saudyjskiej poinformowała, że strąciła pocisk balistyczny zmierzający w kierunku stolicy, mieszkańcy słyszeli wybuchy nad miastem, a rannych zostało od odłamków kilka osób; Huti twierdzą, że trafili w lotnisko w Rijadzie i w rafinerię Aramco, czego władze saudyjskie nie potwierdzają. W tym samym czasie, gdy w stolicy trwał szczyt energetyczny z udziałem szefów największych koncernów, dyplomaci otrzymywali ostrzeżenia o możliwym pocisku, a konferencja inwestycyjna została przestawiona w tryb hybrydowy. Szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego powiedziała w Bangkoku, że te ataki mogą zaszkodzić ludziom wszędzie, a cena ropy utrzymuje się powyżej stu dolarów za baryłkę. Równolegle premier Izraela ogłosił, że nie chce prewencyjnego uderzenia na Iran przed wyborami zaplanowanymi na dwudziestego siódmego października, choć izraelska telewizja informowała wcześniej, że namawiał do wznowienia walk, a prezydent Stanów Zjednoczonych zapowiada szybką decyzję w sprawie Iranu. To pokazuje, że kalendarz wyborczy w Waszyngtonie i w Jerozolimie stał się najważniejszą zmienną w tym regionie.

Po trzecie, Europa staje przed szczytem, na którym zbiegły się trzy kryzysy jednocześnie, a Pekin zdążył do niego przygotować grunt. Chińska nadwyżka handlowa we wrześniu wzrosła bardziej, niż oczekiwano, kanclerz Niemiec i prezydent Francji zażądali nowego narzędzia pozwalającego Komisji odcinać dostęp do jednolitego rynku bez jednomyślności stolic, a jednocześnie chiński wicepremier zapewnia w rozmowie z francuskim dyplomatą, że Pekin gotowy jest wnosić stabilność do relacji gospodarczych. Ośrodki analityczne w Brukseli zwracają uwagę, że październikowe porozumienie handlowe przyniosło Europie korzyści mniejsze niż koszty i może posłużyć jako pretekst, by nie sięgać po twardsze instrumenty, w tym po kartę ograniczeń eksportu technologii litograficznych, która jest jednym z niewielu realnych atutów Unii. Drugiego dnia szczytu do Brukseli przyjedzie prezydent Ukrainy, by rozmawiać o wsparciu i o przygotowaniach do zimy, a razem z cenami energii i chińską nadwyżką tworzy to zestaw, który zadecyduje o europejskiej gospodarce na najbliższe miesiące.