inputbrief.com

Stany Zjednoczone: republikanie odwracają się od taryf, a rachunek za nie płacą wyborcy

14 października 2026, 15:56 · Geopolityka — briefing światowy (wydanie popołudniowe, 14 października 2026)

Trzy tygodnie przed głosowaniem kampania amerykańska weszła w fazę, w której własna partia prezydenta zaczyna się od niego odcinać nie tylko w sprawach wojny, o czym pisałem rano, ale i w sprawie ceł. Jak podał portal Politico w analizie z 14 października, republikanie stracili nadzieję na tak zwaną październikową niespodziankę, czyli wydarzenie, które odwróciłoby arytmetykę wyborczą, i zajęli się ratowaniem własnych kandydatur. Wielu dystansuje się od polityk prezydenta, które są niepopularne, w niektórych przypadkach od tych, z którymi jeszcze kilka tygodni wcześniej się zgadzali. Kandydat do Senatu w Michigan Mike Rogers i senator z Alaski Dan Sullivan dołączyli w piątek do grona republikanów, którzy publicznie zerwali z jedną z polityk prezydenta: Rogers wezwał do zakończenia wojny handlowej i zniesienia pięćdziesięcioprocentowego cła na towary kanadyjskie. Prezydent Trump, pytany o tę reklamę, odpowiedział dziennikarzom, że odczytuje ją jako chęć Kanady do zawarcia porozumienia.

Źródło: politico

Tło ekonomiczne tego zwrotu jest dziś lepiej udokumentowane niż jeszcze tydzień temu. Jak podała agencja Reuters w analizie z 14 października, groźba ceł pomogła zbudować w Stanach Zjednoczonych zapasy miedzi przekraczające milion ton metrycznych, ale efekty tej operacji już słabną, co pokazuje, że część ożywienia w przemyśle była skutkiem magazynowania, a nie trwałego przenoszenia produkcji. Badania banku Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku, omawiane przez amerykańskie media, wskazują, że cła przyczyniły się do wzrostu cen dóbr konsumpcyjnych o blisko trzy punkty procentowe, a więc rachunek za politykę celną płacą przede wszystkim amerykańscy konsumenci, choć prezydent przekonuje, że płacą eksporterzy. W tym samym nurcie mieści się obietnica wypłaty pięciu tysięcy dolarów dla każdego dorosłego Amerykanina w razie utrzymania kontroli nad Kongresem, o której pisałem rano: według amerykańskich komentarzy ma być finansowana z wpływów z ceł. To zestawienie jest istotne, bo oznacza, że administracja jednocześnie broni ceł jako źródła dochodów i broni się przed zarzutem, że podnoszą ceny.

Źródło: reuters

Sondaże i arytmetyka mandatów pozostają po stronie demokratów, ale ich wartość poznawcza jest ograniczona i warto to powtarzać. Według przeglądu sondaży Senatu publikowanego przez dziennik The New York Times 14 października w Karolinie Północnej demokratyczny kandydat Roy Cooper prowadzi z przewagą czternastu punktów nad Michaelem Whatleyem, a agregacje ogólnokrajowe wskazują, że poparcie dla prezydenta utrzymuje się w wysokich trzydziestu procentach. Republikanie mają w Senacie większość pięćdziesiąt trzy do czterdziestu siedmiu mandatów, więc demokraci potrzebują zysku netto czterech miejsc, a w Izbie do obsadzenia jest wszystkie czterysta trzydzieści pięć miejsc. W sprawie Rezerwy Federalnej nic się nie zmieniło wobec tego, co opisałem w analizie z 12 października: stopy pozostają na poziomie około trzech przecinek dziewięciu procent po wrześniowej podwyżce, rynek zakłada brak zmian na posiedzeniu dwudziestego ósmego i dwudziestego dziewiątego października oraz podwyżkę w grudniu, a inflacja utrzymuje się wyraźnie powyżej celu. Nowy element, który warto zapamiętać, dotyczy przyczyn: jak podkreśla agencja Associated Press w omówieniu protokołu z ostatniego posiedzenia, do wzrostu cen przyczyniają się nie tylko wojna i cła, ale i gwałtowny wzrost cen półprzewodników, sprzętu komputerowego oraz podzespołów elektrycznych napędzany budową centrów danych. Innymi słowy, boom na sztuczną inteligencję stał się w tym cyklu wyborczym jednym z motorów inflacji, którą prezydent obiecuje zwalczyć.

Źródło: nyt, associated-press