Ormuz, Iran, Liban i Jemen: rekordowa liczba ataków, ale ropa nadal płynie
Z obszaru Zatoki Perskiej napłynęła w tej dobie informacja, która wymaga ostrożnego czytania, bo przeczy najprostszej interpretacji ostatnich tygodni. Jak podał dziennik The New York Times, w samym październiku trafiono już dwadzieścia sześć statków, co czyni ten miesiąc najniebezpieczniejszym okresem dla żeglugi od początku wojny z Iranem, a w środę zatonął statek kontenerowy o długości siedmiuset trzydziestu stóp, trafiony pociskiem. Brytyjska Operacja Handlu Morskiego odnotowała piętnaście kolejnych ataków między szóstym a czternastym października, z czego jedenaście w ciągu ostatnich czterech dni, a firma Kpler doliczyła się dziesięciu trafionych tankowców w tygodniu kończącym się czwartego października i jeszcze jednego piątego. Centrum Wspólnej Informacji Morskiej prowadzone przez marynarkę amerykańską utrzymuje, że zagrożenie dla żeglugi handlowej w cieśninie pozostaje „poważne”, czyli na drugim najwyższym poziomie.
Źródło: nyt, ukmto, kpler
Jednocześnie dane o wolumenie przewozów pokazują coś, czego same liczby ataków nie pokazują. Firma TankerTrackers podaje, że w tym miesiącu przez cieśninę przechodziło średnio ponad dwanaście milionów baryłek ropy na dobę, czyli nieco więcej niż średnia wrześniowa, a jej współzałożyciel Samir Madani powiedział wprost, że eksport dalej się umacnia. Druga firma analityczna, Kpler, jest ostrożniejsza i mówi o blisko dziesięciu milionach baryłek na dobę wobec około jedenastu milionów we wrześniu. Obie liczby opisują to samo zjawisko z różną precyzją: irańska kampania ma odwrócić wrześniowe odbicie eksportu i na razie tego nie osiągnęła, choć podniosła koszty transportu, premie dla załóg i stawki ubezpieczeń. To jest różnica wobec tego, co opisywało wydanie poranne, w którym przewijała się liczba pięćdziesięciu czterech procent przedwojennego tranzytu. Obraz się nie wyklucza, ale wymaga uzupełnienia: jeden wskaźnik mierzy liczbę przepływających jednostek, drugi wolumen ładunku, a te dwa parametry rozjechały się, bo część armatorów wozi ropę mniejszą liczbą większych tankowców i w konwojach pod osłoną marynarki amerykańskiej.
Źródło: kpler
Iran odpowiada na to rozszerzeniem własnej obecności. Jak podała stacja Al Dżazira, irańska marynarka wojenna poinformowała, że rozmieściła jednostki operacyjne w nowym ugrupowaniu na wschód od cieśniny Ormuz oraz na Morzu Arabskim i w Zatoce Omańskiej, deklarując „nadzór w czasie rzeczywistym” nad ruchem morskim, i ostrzegła statki, żeby nie wyłączały transponderów oraz koordynowały przejście z irańskimi siłami zbrojnymi. Mohsen Rezaji, sekretarz irańskiej Rady Bezpieczeństwa, oskarżył dowództwo amerykańskie o to, że przy pomocy sił Zjednoczonych Emiratów Arabskich przeładowuje ropę z mniejszych jednostek na większe tankowce, nazwał cały ten mechanizm celem Teheranu i twierdził, że od tygodni Iran atakuje pięć lub sześć uczestniczących w nim statków każdej nocy. Warto powiedzieć wprost, że to jest twierdzenie strony konfliktu, którego nie potwierdzają ani dane firm żeglugowych, ani komunikaty marynarki amerykańskiej, choć sam mechanizm transportu wahadłowego był opisywany wcześniej przez zachodnie redakcje.
Źródło: al-jazeera
Ceny ropy nie zachowują się jak w pierwszych miesiącach kryzysu, i to także jest informacja polityczna. Jak wynika z notowań kontraktów terminowych, w czwartek ropa Brent spadła poniżej stu pięciu dolarów za baryłkę, do poziomu około stu pięciu dolarów i czternastu centów, czyli o niespełna jeden procent wobec środy. Amerykańska agencja informacji o energetyce prognozuje w najnowszym raporcie średnią cenę Brent w czwartym kwartale na sto pięć dolarów za baryłkę, o czternaście dolarów wyżej niż w poprzedniej prognozie, a jednocześnie Międzynarodowa Agencja Energetyczna ostrzegła w środę, że napięcie na rynku oleju napędowego może utrzymać się do przyszłego roku, bo światowe zużycie ropy ma w tym roku skurczyć się o dwa i sześć dziesiątych miliona baryłek na dobę. Zapasy naziemne spadły blisko najniższego poziomu od co najmniej dekady, a amerykańskie zapasy ropy zmniejszyły się w ubiegłym tygodniu o jedenaście i jeden dziesiątych miliona baryłek. Zestawienie tych liczb prowadzi do wniosku, który jest ważny dla Europy: rynkowi udało się częściowo dostosować do przerwanej cieśniny, ale dostosowanie odbywa się kosztem zapasów, więc każdy kolejny tydzień ataków zwiększa wrażliwość na szok, a nie tylko podnosi cenę.
Drugim nowym elementem tej doby jest przesunięcie ciężaru eskalacji z samej cieśniny na wschodnią część Morza Śródziemnego i Zatokę. Jak poinformowały libańskie i izraelskie media, Iran miał przekazać Hezbollahowi nowe wytyczne, aby podniósł gotowość wojskową do zaawansowanego poziomu i przygotował się na konflikt uznawany w Teheranie za bliski. Irańskie polecenie ma obejmować przebudowę struktury dowodzenia tak, aby jednostki polowe mogły działać samodzielnie, co ma neutralizować skutki ewentualnych izraelskich uderzeń w kierownictwo organizacji. Izraelski minister obrony Israel Kac zagroził z kolei, że jeśli Hezbollah przyłączy się do irańskiego ataku na Izrael, poniesie ciężkie straty i utraci dalsze terytoria w południowym Libanie, a według libańskiego dziennika L'Orient-Le Jour Izrael zapowiedział także możliwość uderzeń w południowe przedmieścia Bejrutu. Sama organizacja przyznała tego samego dnia, że skonfiskowane wcześniej materiały wybuchowe należały do niej i były przeznaczone do ataku na Izrael, i zaprzeczyła jednocześnie planom likwidowania przeciwników politycznych. W tle tego samego dnia pojawiła się informacja o uderzeniach jemeńskich Huti na siedzibę saudyjskiego koncernu Aramco oraz na lotnisko w Rijadzie, co jest rozwinięciem ataków na saudyjską infrastrukturę opisywanych w poprzednich wydaniach.
Krytyczna ocena wiarygodności jest w tym bloku szczególnie potrzebna. Informacja o irańskich wytycznych dla Hezbollahu pochodzi z łańcucha, w którym źródłem są libańskie źródła bezpieczeństwa cytowane przez emiracki serwis, a przekazanym przez izraelski dziennik, więc mamy jeden łańcuch zależności i brak potwierdzenia przez niezależne agencje. Twierdzenie o pięciu lub sześciu atakach nocnych to wypowiedź irańskiego urzędnika bezpieczeństwa. Natomiast fakt, że Iran rozszerzył obecność morską i zmienił taktykę, jest potwierdzony przez Reutersa, który cytował dwóch wysokich rangą irańskich urzędników, oraz przez monitoring żeglugowy. Wniosek dla gospodarki pozostaje ten sam, choć osłabł w wymowie: dopóki przez cieśninę przechodzi od dziesięciu do dwunastu milionów baryłek dziennie, a zapasy są blisko dekadowego minimum, ceny paliw w Europie i w Ameryce zależeć będą od kalendarza politycznego, a nie od decyzji producentów.
Źródło: reuters