Stany Zjednoczone: rekordowo niskie poparcie, inflacja i spór o to, kiedy Fed podniesie stopy
Trzy tygodnie przed wyborami do Kongresu sondaże zaczęły opisywać coś, czego wyniki wyborcze jeszcze nie potwierdzają, a co dla Białego Domu jest najgorszą możliwą kombinacją. Jak wynika z sondażu pracowni Harris wykonanego dla dziennika The Guardian, sześćdziesiąt jeden procent Amerykanów jest przekonanych, że kraj znajduje się w recesji, choć według przyjętej definicji recesji obecnie nie ma, trzy czwarte badanych obawia się jej nadejścia, a wśród niezależnych, którzy rozstrzygają o wyniku kluczowych wyścigów, blisko dwie trzecie mówi, że gospodarka się pogarsza. To wzrost z czterdziestu ośmiu procent w analogicznym badaniu z września dwa tysiące dwudziestego czwartego roku. Optymizm wyparował także w szeregach własnej partii prezydenta: w lutym dwa tysiące dwudziestego piątego roku trzydzieści dziewięć procent republikanów mówiło, że gospodarka się poprawia, w lutym dwa tysiące dwudziestego szóstego było to czterdzieści dziewięć procent, a teraz już tylko dwadzieścia osiem procent. Dziewięćdziesiąt sześć procent republikanów zgadza się z twierdzeniem, że w kraju istnieje kryzys dostępności cenowej. Ankieta Associated Press przynosi uzupełnienie tej samej historii: około ośmiu na dziesięciu wyborców wskazuje gospodarkę lub koszty życia jako jeden z najważniejszych tematów, a około dwóch trzecich mówi to samo o służbie zdrowia i o wojnie z Iranem.
Źródło: the-guardian, associated-press
Liczby, które stoją za tymi nastrojami, są twarde i dobrze udokumentowane. Wrześniowa inflacja w ujęciu rocznym wyniosła trzy i siedem dziesiątych procenta, co jak zauważa dziennik The Guardian jest najwyższym odczytem przed wyborami do Kongresu od tysiąca dziewięćset dziewięćdziesiątego roku, jeśli pominąć okres pandemii. Średnia cena benzyny jest o dolara i dwadzieścia centów za galon wyższa niż rok temu, a w Kalifornii kierowcy płacą średnio sześć dolarów i dwadzieścia centów za galon, jak podaje organizacja AAA. W kampanii działa to podwójnie: po pierwsze przez portfele, po drugie przez porównanie z deklaracjami. Prezydent Trump mówi publicznie, że gospodarka radzi sobie dobrze, a w środę wieczorem zapowiedział, że wojna z Iranem „skończy się bardzo szybko, wtedy kiedy będę chciał, żeby się skończyła”, i że ceny ropy „spadną jak kamień”. To zdanie jest ważne z dwóch powodów: pokazuje, że Biały Dom traktuje cieśninę Ormuz jako instrument kampanii, i pokazuje, jak bardzo jest uzależniony od decyzji, których nie kontroluje.
Źródło: the-guardian
W polityce pieniężnej trwa tymczasem spór, w którym dwa poważne źródła podają różne prawdopodobieństwa i warto to pokazać zamiast wybierać wygodniejszą wersję. Jak podała agencja Reuters po danych o inflacji, wycena rynku dla październikowej podwyżki stóp wzrosła gwałtownie do poziomu mniej więcej pół na pół, a wrześniowa inflacja bazowa okazała się wyższa od prognoz i wyniosła dwa i sześć dziesiątych procenta wobec oczekiwanych dwóch i pięciu dziesiątych. Rynek kontraktów terminowych i platforma predykcyjna Polymarket wyceniają jednak większość ruchu nie w październiku, lecz w grudniu: prawdopodobieństwo co najmniej jednej dodatkowej podwyżki w tym roku wynosi tam około osiemdziesięciu jeden i pięciu dziesiątych procenta, a dominującym scenariuszem jest wstrzymanie ruchu na posiedzeniu dwudziestego siódmego i dwudziestego ósmego października i podwyżka na posiedzeniu ósmego i dziewiątego grudnia. Protokół z wrześniowego posiedzenia wskazywał, że większość uczestników uznaje jeszcze jedną podwyżkę o dwadzieścia pięć punktów bazowych za prawdopodobnie właściwą do końca roku, a mediana projekcji członków wskazuje stopę polityki na poziomie czterech i jednej dziesiątej procenta. Przypomnę, że szesnastego września Komitet Otwartego Rynku podniósł stopy do przedziału trzech i siedemdziesięciu pięciu setnych do czterech procent, po raz pierwszy od dwa tysiące dwudziestego trzeciego roku. Nazwisko nowego przewodniczącego Fed, Kevina Warsha, pada w tych dyskusjach coraz częściej, bo to jego pierwsze miesiące w roli, w której musi jednocześnie tłumić inflację i nie przewrócić rynku akcji.
Źródło: reuters
Wiarygodność tych informacji jest nierówna i trzeba to nazwać. Dane o inflacji pochodzą z urzędu statystycznego i są faktem. Wyceny rynkowe są zmienne i różnią się między instrumentami a platformami predykcyjnymi, dlatego rozbieżność między „pół na pół” dla października i „ósmy dziesiąty jeden procent do końca roku” nie jest sprzecznością, lecz opisem tej samej niepewności z dwóch perspektyw. Natomiast zapowiedź prezydenta o szybkim końcu wojny jest deklaracją intencji, nie informacją o stanie negocjacji, o czym świadczy choćby to, że w tym samym tygodniu irańskie władze powtórzyły, że wszystkie ich warunki muszą zostać spełnione. Konsekwencja dla świata poza Stanami Zjednoczonymi jest podwójna: każdy kolejny odczyt inflacji przekłada się na politykę zagraniczną Waszyngtonu, w tym na Ukrainę i Ormuz, a wysoki koszt finansowania długu uderza w najdroższą część gospodarki, czyli w spółki technologiczne i w inwestycje infrastrukturalne, o czym w części poświęconej sztucznej inteligencji.