Stany Zjednoczone: szef Fed nie daje sygnału, a Biały Dom szykuje się na wyborczą porażkę
Najważniejszym nowym faktem dla rynków finansowych na świecie jest piątkowe wystąpienie szefa Rezerwy Federalnej Kevina Warsha w Bangkoku, gdzie w rozmowie z dyrektor zarządzającą Międzynarodowego Funduszu Walutowego Kristaliną Georgiewą, w ramach dorocznych spotkań Funduszu i Banku Światowego, odmówił on dania rynkowi jakiejkolwiek wskazówki co do decyzji o stopach procentowych. Jak podała stacja CNBC, agencja Reuters oraz dziennik The Wall Street Journal, Warsh powiedział wprost, że nie przesądza spotkań i nie wierzy w mówienie z góry, co mogłaby zrobić na posiedzeniach zaplanowanych do końca roku, a zapytany, czy rozczarowuje tym tych, którzy oczekiwali wskazówki przed posiedzeniem zaplanowanym na dwudziesty siódmy i dwudziesty ósmy października, odpowiedział, że w Fedzie zaczyna się nowy rozdział i że bank centralny nie zajmuje się już taką praktyką. Ten styl komunikacji jest świadomą doktryną, a nie nieudolnością: Warsh odrzuca tak zwane wyprzedzające wskazówki, czyli zapowiadanie przyszłych decyzji, i zmusza rynek do czytania danych samodzielnie. Skutek był natychmiastowy i mierzalny: prawdopodobieństwo podwyżki stóp w październiku, wyceniane na podstawie kontraktów terminowych, spadło z około dwudziestu ośmiu procent do około piętnastu procent w ciągu jednej doby, a według narzędzia CME FedWatch szansa na pozostawienie stóp bez zmian wynosi obecnie około siedemdziesięciu dwóch procent. Analitycy banku Goldman Sachs, z Janem Hatziusem na czele, napisali w nocie, że wypowiedź Warsha wraz z wcześniejszymi komentarzami członków Komitetu Otwartego Rynku wskazuje na pauzę w październiku, i utrzymali prognozę drugiej i zarazem ostatniej podwyżki w grudniu. Przypomnę, że we wrześniu Fed podniósł stopy do przedziału od trzech i siedemdziesięciu pięciu dziesiątych do czterech procent, po raz pierwszy od dwa tysiące dwudziestego trzeciego roku.
Źródło: cnbc, reuters, wsj
Poza samą decyzją w wypowiedzi Warsha znalazły się dwa wątki, które dotyczą bezpośrednio reszty świata i są nowe. Pierwszym jest przyznanie, że banki centralne na całym świecie prowadzą zsynchronizowane zacieśnianie polityki pieniężnej, w którym, jak to ujął, nie ma pasażerów na gapę. To zdanie jest istotne, bo oznacza, że inflacja nie jest już problemem jednego państwa, lecz zjawiskiem globalnym, napędzanym przez dwa czynniki, na które żaden bank centralny nie ma wpływu: koszty energii związane z wojną w Zatoce Perskiej oraz inwestycje w infrastrukturę sztucznej inteligencji. Do tego dochodzi fakt, o którym mówi sam Fundusz, że światowy dług publiczny zmierza do przekroczenia stu procent światowego produktu brutto, a więc poziomu ostatnio przekroczonego w bezpośredniej konsekwencji drugiej wojny światowej. Drugim wątkiem jest ocena samej sztucznej inteligencji, którą trzeba przytoczyć dokładnie, bo bywa ona przekłamywana: Warsh wyraził optymizm, że technologia ta uczyni gospodarki, które użyją jej dobrze, wydajniejszymi i bogatszymi, ale ostrzegł, że droga do tego będzie bardzo wyboista, a jej krótkoterminowy wpływ na zatrudnienie pozostaje niepewny. Jest to więc stanowisko optymistyczne, ale nie bezkrytyczne, i warto je zapamiętać w kontekście części poświęconej wyścigowi modeli.
Sytuacja wewnętrzna Stanów Zjednoczonych pozostaje w cieniu tych decyzji i przypomina o tym, że każda z nich jest podejmowana w oknie wyborczym. Jak podała telewizja Fox News, do wyborów do Kongresu zostało dziewiętnaście dni, a Donald Trump prowadzi kampanię w stanach, które mogą zdecydować o większości, w tym w Alasce oraz w Karolinie Południowej, gdzie zaplanowano wiec na dwudziestego pierwszego października. Dziennik The Washington Post opisał w piątek, że w otoczeniu prezydenta trwa walka o wpływy i stanowiska, ponieważ część współpracowników oczekuje, że w razie wyborczej porażki dojdzie do zmiany szefa sztabu, co oznacza, że kampania wyborcza wpływa już nie tylko na kalendarz decyzji o Ukrainie i Iranie, ale też na stabilność samego zaplecza administracji. Stacja NPR podała natomiast, że wśród najmłodszego pokolenia wyborców poparcie dla prezydenta słabnie, a rozmówcy opisują rozczarowanie i poczucie, że decyzje z poprzednich wyborów nie przyniosły obiecywanych skutków. Wartość zakładów bukmacherskich o wynik wyborów przekroczyła w tym roku dwieście dwadzieścia milionów dolarów wobec dziewięćdziesięciu dwóch milionów w poprzednim cyklu, o czym pisałem rano, więc niepewność polityczna sama w sobie pozostaje aktywem, na którym ktoś zarabia.
Źródło: fox-news, washington-post, npr
Wiarygodność tego bloku jest wysoka w warstwie faktów i niska w warstwie prognoz, i to rozróżnienie trzeba postawić jasno. Samo wystąpienie Warsha jest faktem, jego treść jest cytowana przez cztery niezależne redakcje, a przecena oczekiwań na podwyżkę jest mierzalna, bo pochodzi z rynku kontraktów terminowych. Natomiast prognoza Goldman Sachs jest prognozą banku, który ma własne pozycje i interesy, a komentarze o walce o wpływy w Białym Domu opierają się na rozmowach z anonimowymi urzędnikami, więc mówią o nastrojach, nie o decyzjach. Sondaże o nastrojach wyborców są miarą zmienną, zależną od metody i próby, i należy je czytać jako opis trendu, nie jako przewidywanie wyniku. Wniosek dla gospodarki poza Stanami Zjednoczonymi pozostaje jednak ten sam i nie zmienił się od rana: wysokość amerykańskich stóp procentowych jest dzisiaj zmienną, która wpływa na koszt finansowania długu w Europie, na wartość inwestycji infrastrukturalnych w sztuczną inteligencję i na atrakcyjność obligacji skarbowych wszystkich państw, a niepewność co do października i grudnia przekłada się bezpośrednio na to, ile będą kosztowały pieniądze dla wszystkich pozostałych.