Geopolityka — briefing światowy (wydanie popołudniowe, 16 października 2026)
Punktem odniesienia jest analiza z 16 października, godzina 06:08 czasu polskiego. Od tamtego wydania obraz świata przesunął się w kilku miejscach naraz. Najmocniej w samej wojnie w Ukrainie, gdzie Organizacja Narodów Zjednoczonych opublikowała raport, który wrześniowe straty wśród ludności cywilnej nazywa najwyższymi dla tego miesiąca od początku pełnoskalowej inwazji, a europejscy przywódcy przyjęli w Brukseli Wołodymyra Zełenskiego i ogłosili jednocześnie prace nad dwudziestym drugim pakietem sankcji wobec Rosji. Drugie przesunięcie dotyczy pieniędzy i tego, kto ma prawo dysponować rosyjskim majątkiem zamrożonym w Europie, bo propozycja Waszyngtonu, by część tych środków przekazać pod kontrolę amerykańską, została przez europejskich przywódców odrzucona w tonie, który rzuca cień na całą dotychczasową współpracę. Trzecie dotyczy cieśniny Ormuz, gdzie Teheran po raz pierwszy sformułował publicznie warunek ponownego otwarcia szlaku wodnego, oraz Jemenu, gdzie w ciągu jednej doby doszło do najpoważniejszego od miesięcy uderzenia na siedzibę władz. Czwarte dotyczy rynku finansowego, bo szef Rezerwy Federalnej Kevin Warsh wystąpił w Bangkoku i ani słowem nie dał rynkowi znać, co zrobi ze stopami procentowymi. W świecie sztucznej inteligencji najmocniejszym nowym elementem nie jest żaden świeży model, lecz zmiana warunków handlowych firmy Meta, która daje jej prawo do zbierania treści ze stron internetowych na potrzeby trenowania własnych systemów. Tam, gdzie od rana nic istotnego się nie zmieniło, zaznaczam to wprost.
Ukraina i Europa: ONZ ogłasza rekord ofiar cywilnych, Zełenski szuka ratunku w Brukseli, a Kreml przyklaskuje Trumpowi
Najtwardszą nową informacją tej doby nie jest żadna wypowiedź polityka, lecz liczba z raportu Biura Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Praw Człowieka, publikowanego co miesiąc przez misję monitorującą sytuację w Ukrainie. Jak podała Organizacja Narodów Zjednoczonych oraz agencja Bloomberg, we wrześniu zginęło co najmniej trzystu dwudziestu ośmiu cywilów, a dwa tysiące sto pięć osób zostało rannych, co daje wynik o osiemdziesiąt pięć procent wyższy niż w analogicznym miesiącu ubiegłego roku i najwyższy dla września od początku pełnoskalowej inwazji. Zweryfikowane dane obejmują także osiemnaście osób zabitych i czterdzieści cztery ranne na terytorium okupowanym przez Federację Rosyjską, więc rzeczywista liczba ofiar jest z pewnością wyższa, bo część terenów pozostaje poza zasięgiem niezależnego monitoringu. Szefowa biura Narodów Zjednoczonych w Kijowie, Danielle Bell, powiedziała wprost, że pierwsze dwa tygodnie października należały do najkrwawszych okresów dla cywilów od lat, a rosyjskie uderzenia obejmowały nie tylko sieć energetyczną, lecz także budynki mieszkalne, transport publiczny, statki towarowe, centra danych i sklepy z żywnością. Strona ukraińska ostrzega przy tym, że Rosja gromadzi zapasy rakiet balistycznych na kolejne miesiące, co oznacza, że tegoroczna kampania przeciwko energetyce dopiero się rozkręca.
Źródło: bloomberg
Skala ostatniej nocy wpisuje się w ten opis i pokazuje, jak wygląda przygotowywanie zimy. Jak podała agencja Associated Press, stacja Euronews oraz telewizja Al Dżazira, rosyjskie ataki objęły dziewięć regionów Ukrainy, wywołując awaryjne przerwy w dostawach prądu u setek tysięcy gospodarstw domowych i uszkadzając liczne budynki mieszkalne, a rannych zostało co najmniej piętnaście osób. W obwodzie wołyńskim, który leży przy granicy z Polską, prąd straciło trzysta siedemdziesiąt tysięcy ludzi, o czym poinformował gubernator Roman Romaniuk, dodając, że dwie osoby odniosły obrażenia. W Charkowie atak drona zabił trzy osoby i ranił pięć, a w Humaniu w środkowej Ukrainie pocisk trafił w blok mieszkalny, raniąc podobną liczbę osób. Prywatna spółka energetyczna DTEK ogłosiła w piątek awaryjne wyłączenia w całym Kijowie, a mer miasta Witalij Kliczko zdecydował, że centralne ogrzewanie zostanie włączone najpierw w placówkach społecznych, to jest w szkołach, szpitalach i przedszkolach, ponieważ bombardowania stworzyły warunki, które sam określił jako ekstremalne. Ukraińskie siły powietrzne podały, że Rosja użyła w nocy stu czterdziestu dziewięciu dronów typu Szached, z czego sto osiem było napędzanych silnikami odrzutowymi, a Rosja poinformowała, że jej obrona przeciwlotnicza zestrzeliła sześćset czterdzieści cztery ukraińskie drony, z czego dziewięćdziesiąt cztery leciały na Moskwę, co doprowadziło do czasowego wstrzymania pracy czterech stołecznych lotnisk oraz lotniska Pułkowo w Petersburgu.
Źródło: associated-press, euronews, al-jazeera
Napięcie wokół granic NATO rośnie przy tym szybciej niż w poprzednich tygodniach, i to jest element, którego rano nie było w tej formie. Jak podała telewizja Al Dżazira oraz agencja Reuters, Polska ponownie poderwała myśliwce w czasie nocnych ataków na zachodnią Ukrainę, nie odnotowując naruszenia swojej przestrzeni powietrznej, natomiast Bułgaria wystąpiła z formalnym wnioskiem do Sojuszu Północnoatlantyckiego o rozmieszczenie na jej terytorium samolotów bojowych i systemów zwalczania dronów. Minister obrony Dimitar Stojanow powiedział dziennikarzom, że Sofia wysłała pisma do sekretarza generalnego NATO oraz naczelnego dowódcy sił sojuszniczych w Europie, domagając się wzmocnienia własnych zdolności, i że oczekuje decyzji, a także zapowiedział spotkania z ministrami obrony Rumunii i Turcji w sprawie wspólnego podejścia do sytuacji na Morzu Czarnym. Premier Rumen Radew stwierdził tego samego dnia, że dowody wskazują na Rosję, ale jego rząd nie dysponuje niepodważalnym dowodem, co jest sformułowaniem ostrożnym i zarazem odzwierciedla realny problem prawny, a nie brak przekonania. Tło tej ostrożności jest konkretne: w ostatnich tygodniach drony uderzyły w co najmniej siedem statków towarowych u wybrzeży Rumunii i Bułgarii, doprowadzając do śmierci lub zaginięcia dwudziestu pięciu osób, a w tym tygodniu trafiono w dwa kolejne statki. Bułgaria zaproponowała zawieszenie ataków na statki cywilne na Morzu Czarnym i oczekuje, że do końca października dołączy do natowskiej inicjatywy antydronowej.
Źródło: al-jazeera, reuters
Polityczna warstwa tej samej doby układa się w obraz dwóch sojuszy, które rozjeżdżają się w przeciwnych kierunkach. Wołodymyr Zełenski przybył w piątek na szczyt Unii Europejskiej w Brukseli i dziękował państwom członkowskim za wsparcie, nazywając ich realnymi liderami, po czym powiedział dziennikarzom, że Ukraina chce zakończyć tę wojnę możliwie szybko, ale nie widzi ze strony rosyjskiej sygnałów gotowości do jej zakończenia, dlatego musi przygotowywać się do zimy. Jak podało niemieckie Deutsche Welle oraz portal Politico, przywódcy europejscy zobowiązali się do dalszego wspierania Ukrainy w jej samoobronie i wezwali Stany Zjednoczone do wywierania presji na Władimira Putina. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen powiedziała dziennikarzom, że Europa poparła zawieszenie broni w zakresie celów energetycznych wynegocjowane przez Donalda Trumpa, ale Rosja go nie uszanowała, wobec czego trzeba zwiększyć presję, i zapowiedziała, że Komisja pracuje nad dwudziestym drugim pakietem sankcji. Zełenski ujawnił przy tym, że Polska dostarczyła amunicję używaną przez ukraińskie działa przeciwlotnicze, i dał do zrozumienia, że otrzymuje także inne wsparcie, którego nie może ujawnić. Z drugiej strony Kreml oświadczył, jak podał dziennik The Moscow Times, że w pełni zgadza się z krytyką Zełenskiego, jaką Donald Trump sformułował w wywiadzie dla telewizji Newsmax, opublikowanym piętnastego października, gdzie prezydent Stanów Zjednoczonych nazwał ukraińskiego przywódcę człowiekiem niedobrym do prowadzenia interesów z Ameryką. Zbieżność tych dwóch komunikatów w jednej dobie jest sama w sobie faktem politycznym o większym ciężarze niż ich treść.
Źródło: dw, politico
Osobno warto odnotować zmiany w sposobie, w jaki Europa zamierza finansować Ukrainę, bo to wątek, który rano zaledwie sygnalizowałem, a dziś nabrał kształtu. Jak podał dziennik Kyiv Independent oraz portal Politico, kilku przywódców Unii odrzuciło w czwartek propozycję przekazania Stanom Zjednoczonym około dwustu miliardów euro zamrożonych rosyjskich aktywów, złożoną przez amerykańskich urzędników na spotkaniu dziewiątego października i ujawnioną dzień później przez dziennik The New York Times, aby Waszyngton mógł wykorzystać je jako kartę przetargową w rozmowach z Moskwą. Premier Finlandii Petteri Orpo powiedział, że takiego rozwiązania nie można w żadnym wypadku oceniać pozytywnie, a kanclerz Niemiec Friedrich Merz ujął to krócej: aktywa są zamrożone w Europie i powinny pozostać zamrożone w Europie, to nasza sprawa i my o tym zdecydujemy. Kanclerz Austrii Christian Stocker dodał, że nie jest przekonany do pomysłu oddania tych środków pod kontrolę amerykańską ze względu na zmienność polityki Waszyngtonu, a szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas stwierdziła, że o takich kwestiach jak zamrożone aktywa czy zniesienie sankcji decydują Europejczycy. Projekt konkluzji szczytu został czternastego października uzupełniony o formułę, że przywódcy wrócą do sprawy finansowania Ukrainy w odpowiednim czasie, co oznacza, że temat pozostaje otwarty, a nie zamknięty. Równolegle Szwecja, Finlandia i Niemcy chcą ponownego przyjrzenia się rosyjskim aktywom, Komisja Europejska ma przygotować nową ocenę potrzeb finansowych Ukrainy oraz dokument z wariantami pomocy, a premierka Danii Mette Frederiksen powiedziała, jak podała agencja Ukrainska Prawda, że Ukrainie kończą się pieniądze, i wezwała Unię do wykorzystania zamrożonych aktywów. W tle pozostaje spór budżetowy, o którym pisałem rano, z ostrzeżeniem prezydenta Francji Emmanuela Macrona, że porozumienie w sprawie wieloletnich ram finansowych musi zostać osiągnięte do grudnia, oraz zapowiedzią kolejnego szczytu w przyszłym miesiącu.
Źródło: kyiv-independent, politico, nyt, ukrainska-pravda
Oceniając wiarygodność tego bloku, trzeba rozdzielić trzy warstwy, bo tylko pierwsza jest twarda. Twarde są dane Organizacji Narodów Zjednoczonych, oparte na weryfikacji indywidualnych przypadków, oraz fakt złożenia wniosku przez Bułgarię i fakt wystąpienia Zełenskiego na szczycie, bo oba są potwierdzone przez wiele redakcji. Liczby rosyjskiego ministerstwa obrony o zestrzelonych dronach są komunikatem strony wojującej i należy je traktować jako deklarację, podobnie jak wszystkie rosyjskie oceny skuteczności własnych uderzeń. Ocena portalu Politico o tworzeniu się nieformalnego porozumienia między Trumpem a Putinem jest interpretacją opartą na rozmowach z urzędnikami europejskimi, więc pokazuje sposób myślenia europejskich stolic, a nie stan stosunków amerykańsko-rosyjskich. Osobno trzeba zaznaczyć rozbieżność w liczbach dotyczących rosyjskiego majątku: agencja Reuters i dziennik Kyiv Independent mówią o około dwustu miliardach euro, agencja Bloomberg i portal Politico o około dwustu dziesięciu miliardach, a różnica wynika najpewniej z tego, czy liczone są wyłącznie rezerwy banku centralnego, czy także aktywa prywatne. Wniosek dla gospodarki jest jednak jednoznaczny: dopóki Europa nie rozstrzygnie, czy i jak sięgnąć po rosyjskie aktywa, dopóty finansowanie ukraińskiej obrony będzie zależało od doraźnych decyzji politycznych, a nie od stabilnego mechanizmu, i to ryzyko bezpośrednio przekłada się na zdolność Kijowa do przetrwania zimy.
Źródło: politico, reuters, kyiv-independent, bloomberg
Ormuz, Iran i Jemen: Teheran stawia warunek wyjścia Amerykanów, a Huti uderzają w pałac w Adenie
Najważniejszą nową deklaracją tej doby w tym obszarze jest publiczne sformułowanie przez Teheran warunku, na jakim Iran gotów jest ponownie otworzyć cieśninę Ormuz. Jak podała telewizja CBS, powołując się na agencję AFP, rzecznik irańskiej armii Mohammad Akraminia napisał w piątek w serwisie X, że jeśli Stany Zjednoczone opuszczą region, cieśnina zostanie otwarta i zostanie ustanowione bezpieczeństwo zbiorowe z udziałem państw regionalnych, a gospodarka światowa na tym skorzysta, natomiast jeśli Amerykanie nie odejdą, Iran ich usunie. Rzecznik nie sprecyzował, czy chodzi mu o wycofanie sił wysłanych w trakcie obecnej wojny, o wszystkie siły amerykańskie w regionie, czy także o personel cywilny administracji. Ta wypowiedź jest istotna z dwóch powodów. Po pierwsze, po raz pierwszy żądanie ma formę pozytywnego warunku, a nie samego zaprzeczenia, więc otwiera pole do negocjacji, choć ceną jest warunek, którego Waszyngton nie może spełnić przed własnymi wyborami. Po drugie, wpisuje się w serię komunikatów wojskowych, które układają się w spójną kampanię nacisku, a nie w ciąg przypadkowych oświadczeń.
Źródło: cbs-news (via afp)
Twardym elementem w tej samej dobie jest kolejny incydent na wodzie, tym razem opisany przez samą irańską marynarkę. Jak podała telewizja CBS, irańska marynarka poinformowała w piątek, że zidentyfikowała płonący tankowiec w tak zwanym obszarze zabronionym w Zatoce Omańskiej, na wschód od cieśniny Ormuz, dodając, że statek wyłączył systemy śledzenia i próbował przejść przez ten obszar. Marynarka nie wyjaśniła, w jaki sposób doszło do pożaru, i ograniczyła się do ostrzeżenia, że nieuzgodnione ruchy na szlakach oraz w obszarach zabronionych tworzą zagrożenie dla innych jednostek. Niezależnie od tego komunikatu grecka firma analizująca ryzyko morskie Marisks ostrzegła w czwartek, że statki nadal są narażone na bezładne ataki, nawet jeśli wyłączą systemy śledzenia, co potwierdza doniesienia o co najmniej trzech trafionych jednostkach handlowych w tym tygodniu. Liczby opisujące skalę kampanii pochodzą z waszyngtońskiego think tanku Instytut Studiów nad Wojną, który podał w czwartek, że Iran zaatakował co najmniej dwadzieścia cztery statki handlowe w rejonie cieśniny w ciągu dwóch tygodni, powołując się przy tym na amerykańskiego oficera wojskowego, według którego irańskie siły morskie dostosowały taktykę i po poważnym uszkodzeniu systemów radarowych namierzają jednostki za pomocą małych łodzi i obserwatorów. Brytyjskie centrum monitoringu żeglugi UKMTO odnotowało odrębnie co najmniej siedem dalszych incydentów między poniedziałkiem i środą, co daje obraz stałej, a nie punktowej presji.
Źródło: cbs-news, ukmto
Równolegle rośnie liczba środków wojskowych po stronie amerykańskiej, co czyni ten spór coraz bardziej podatnym na wypadek. Jak podał portal Euronews, dwa lotniskowce, George Washington oraz George Bush, operują na Morzu Arabskim, a Instytut Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych potwierdził ich jednoczesną obecność we wtorek, przy czym drugi z nich wrócił do regionu po wizycie w tajlandzkim Phuket, a pierwszy wcześniej zastąpił lotniskowiec Abraham Lincoln. Do regionu płynie jeszcze zespół okrętu Theodore Roosevelt, który według stanu na środę nie dotarł na Morze Arabskie, a centrum dowodzenia siłami amerykańskimi poinformowało, że do piątego października zmieniło trasy stu trzydziestu statków handlowych w ramach blokady irańskich portów. Ta ostatnia liczba pochodzi wyłącznie od amerykańskiego wojska i nie została niezależnie zweryfikowana, podobnie jak szacunki konta śledzącego ruch lotniczy IntelSky, które podało, że w pierwszych dwóch tygodniach października liczba lotów tankowców amerykańskich sił powietrznych nad regionem była o około połowę wyższa niż we wrześniu. Rzeczywistą wagę ma jednak nie liczba przelotów, lecz deklaracja polityczna, którą złożył Donald Trump w materiale stacji CBS: prezydent powiedział, że uderzenia lotnicze po wyborach do Kongresu zaplanowanych na trzecie listopada są możliwe, nie wykluczył użycia największej niejądrowej bomby w amerykańskim arsenale, o której pisałem rano, i dodał, że nie jest to broń jądrowa, lecz po prostu bardzo duża bomba, a także wspomniał o możliwości przyszłych rozmów rozbrojeniowych z Iranem z udziałem Rosji i Chin. To ostatnie zdanie jest nowe i warte zapamiętania, bo wraca w nim logika, którą administracja stosuje także wobec Ukrainy: rozmowy rozbrojeniowe jako narzędzie rozgrywania rywalizacji z Moskwą i Pekinem jednocześnie.
Źródło: euronews, cbs-news
W irańskiej narracji zwracają uwagę dwa elementy, których rano nie było w tej formie. Pierwszym jest język, jakim mówią wojskowi: zastępca dowódcy Korpusu Strażników Rewolucji Mostafa Izadi powiedział w czwartek, że Iran idzie naprzód z siłą i jest gotowy do najpotężniejszych operacji, rzecznik Korpusu Hosejn Mohibi stwierdził w środę, że nowa wojna byłaby dla Stanów Zjednoczonych nieracjonalna, ale możliwość takiego konfliktu absolutnie istnieje, dowódca armii Amir Hatami zapewnił, że siły zbrojne są gotowe na każdą bitwę, i ostrzegł, że atak na irańską infrastrukturę przyniesie proporcjonalne uderzenia w cele izraelskie i sojusznicze, a sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego Mohsen Rezai powiedział telewizji Press TV, że amerykańskie obiekty, między innymi centra danych i infrastruktura sztucznej inteligencji, są w zasięgu, jeśli działania zbrojne zostaną wznowione. To ostatnie zdanie jest nowością jakościową, bo po raz pierwszy irański urzędnik tej rangi wymienia infrastrukturę obliczeniową jako cel wojskowy, a nie tylko bazy i statki. Drugim elementem jest wystąpienie prezydenta Iranu Masuda Peszkesziana na szczycie przyrodniczym w Armenii, gdzie obok sekretarza generalnego Narodów Zjednoczonych António Guterresa nazwał wydarzenia w regionie ekobójstwem, czyli ludobójstwem środowiskowym, które musi zostać potępione, i mówił o atmosferze nieufności wobec Waszyngtonu, ponieważ każdego dnia rosną sankcje, padają groźby i nie ma wypełniania pisemnych zobowiązań. Warto odnotować ten ton, bo pokazuje, że Teheran jednocześnie podnosi stawkę militarną i szuka języka, który pozwoliłby mu przedstawić konflikt jako sprawę moralną wobec państw trzecich.
Gospodarcza warstwa tego bloku pozostaje jednolita i to jest najważniejsze dla odbiorcy europejskiego. Cena ropy Brent wynosiła w piątek rano sto pięć dolarów i czterdzieści osiem centów za baryłkę, co oznacza wzrost o niecały procent w ciągu doby i o blisko połowę wobec poziomu sprzed kryzysu, a według licznika IMF PortWatch jedenastego października przez cieśninę przepłynęły dwa statki handlowe wobec typowych osiemdziesięciu pięciu dziennie, to jest dwa procent normalnego ruchu. Składka ubezpieczeniowa od ryzyka wojennego dla tankowców pozostaje trzydziestokrotnie wyższa niż przed kryzysem, sześć klubów ubezpieczeń armatorskich wycofało ochronę w marcu, a wskaźnik presji kryzysowej prowadzony przez serwis monitorujący cieśninę utrzymuje się na poziomie osiemdziesięciu siedmiu punktów na sto, co jest wartością ekstremalną. Warto uczciwie dodać zastrzeżenie, które podaje sam serwis: PortWatch liczy wyłącznie statki nadające sygnał systemu automatycznej identyfikacji, więc jednostki płynące z wyłączonym transponderem nie wchodzą do statystyki i rzeczywisty przepływ jest wyższy. Kierunek jest jednak nie do podważenia: szlak, który we wrześniu odbudował się do poziomu blisko sprzed wojny, znów jest dławiony i to przez kumulację ryzyka, a nie przez pojedyncze zatopienia.
Najpoważniejszym nowym wydarzeniem w szerszym regionie jest jednak uderzenie, które wykracza poza spór o cieśninę, bo dotyczy samej władzy w Jemenie. Jak podała agencja Reuters, dziennik Le Monde oraz dziennik The Jerusalem Post, w czwartek jemeńscy Huti wystrzelili pięć rakiet w kompleks pałacu prezydenckiego Al-Maszyk w Adenie, tymczasowej stolicy uznawanej międzynarodowo władzy, zabijając pięć osób i raniąc szesnaście, wśród których znaleźli się strażnicy obiektu oraz pracownicy cywilni. Minister zdrowia Kásim Buhajbah podał te liczby, a minister informacji Muammar Al-Erjani poinformował, że premier i członkowie rządu przebywający w kompleksie nie odnieśli obrażeń. Rzecznik wojskowy Huti Jahja Sare powiedział, że celem było dowództwo operacji wojskowych prowadzonych przez saudyjskich oficerów oraz składy broni, czego agencja Reuters nie była w stanie niezależnie potwierdzić. Saudyjska koalicja odpowiedziała własnym bilansem i są to liczby, które pokazują, jak bardzo ten konflikt się rozkręcił: rzecznik koalicji Turki al-Maliki powiedział na konferencji prasowej, że Huti przeprowadzili w tym miesiącu dwadzieścia ataków na międzynarodowe lotnisko króla Chaleda w Rijadzie, zabijając siedemnaście osób i raniąc trzysta trzydzieści trzy, a ataki na lotnisko Abha na południowym zachodzie kraju zabiły trzy osoby i raniły dwadzieścia osiem. Koalicja poinformowała też, że zniszczyła sto dwadzieścia siedem składów broni i platform startowych na terenach górskich Jemenu, a jej rzecznik stwierdził, że Huti zdobyli zaawansowaną technologię wojskową, między innymi rakiety balistyczne, drony i łodzie wybuchowe, przy pomocy bliżej nieokreślonych podmiotów regionalnych. Bezpośrednio po tym oświadczeniu rzecznik wojskowy Huti powtórzył ostrzeżenie dla linii lotniczych, że saudyjska przestrzeń powietrzna i lotniska pozostają niebezpieczne, wyłączając z tego przestrzeń nad Mekką i Medyną.
Źródło: reuters, le-monde, jerusalem-post
Wiara w te wszystkie komunikaty wymaga ostrożności, bo ten konflikt jest wyjątkowo gęsty od sprzecznych relacji. Liczby o dwudziestu czterech zaatakowanych statkach pochodzą od think tanku powołującego się na jednego amerykańskiego oficera, więc są wiarygodne jako opis tendencji, ale nie jako precyzyjny bilans. Zestawienie ofiar w Adenie podają władze jemeńskie, a opis celu przedstawiają Huti, i choć obie strony zgadzają się co do liczby zabitych, różnią się co do charakteru obiektu, więc rozstrzygnięcie wymagałoby niezależnej weryfikacji, której nie ma. Dane o atakach na saudyjskie lotniska pochodzą od koalicji prowadzącej wojnę, więc mają interes w ich eksponowaniu, podobnie jak Huti mają interes w ich pomniejszaniu. Najbezpieczniejszy wniosek brzmi więc tak: kierunek eskalacji jest potwierdzony przez wiele źródeł i obejmuje już nie tylko cieśninę, lecz także infrastrukturę cywilną Arabii Saudyjskiej oraz siedzibę władz Jemenu, a co za tym idzie, ryzyko dla żeglugi i dla dostaw ropy rośnie nie dlatego, że ktoś formalnie zamyka szlak, lecz dlatego, że rośnie liczba miejsc, w których statek może zostać trafiony.
Stany Zjednoczone: szef Fed nie daje sygnału, a Biały Dom szykuje się na wyborczą porażkę
Najważniejszym nowym faktem dla rynków finansowych na świecie jest piątkowe wystąpienie szefa Rezerwy Federalnej Kevina Warsha w Bangkoku, gdzie w rozmowie z dyrektor zarządzającą Międzynarodowego Funduszu Walutowego Kristaliną Georgiewą, w ramach dorocznych spotkań Funduszu i Banku Światowego, odmówił on dania rynkowi jakiejkolwiek wskazówki co do decyzji o stopach procentowych. Jak podała stacja CNBC, agencja Reuters oraz dziennik The Wall Street Journal, Warsh powiedział wprost, że nie przesądza spotkań i nie wierzy w mówienie z góry, co mogłaby zrobić na posiedzeniach zaplanowanych do końca roku, a zapytany, czy rozczarowuje tym tych, którzy oczekiwali wskazówki przed posiedzeniem zaplanowanym na dwudziesty siódmy i dwudziesty ósmy października, odpowiedział, że w Fedzie zaczyna się nowy rozdział i że bank centralny nie zajmuje się już taką praktyką. Ten styl komunikacji jest świadomą doktryną, a nie nieudolnością: Warsh odrzuca tak zwane wyprzedzające wskazówki, czyli zapowiadanie przyszłych decyzji, i zmusza rynek do czytania danych samodzielnie. Skutek był natychmiastowy i mierzalny: prawdopodobieństwo podwyżki stóp w październiku, wyceniane na podstawie kontraktów terminowych, spadło z około dwudziestu ośmiu procent do około piętnastu procent w ciągu jednej doby, a według narzędzia CME FedWatch szansa na pozostawienie stóp bez zmian wynosi obecnie około siedemdziesięciu dwóch procent. Analitycy banku Goldman Sachs, z Janem Hatziusem na czele, napisali w nocie, że wypowiedź Warsha wraz z wcześniejszymi komentarzami członków Komitetu Otwartego Rynku wskazuje na pauzę w październiku, i utrzymali prognozę drugiej i zarazem ostatniej podwyżki w grudniu. Przypomnę, że we wrześniu Fed podniósł stopy do przedziału od trzech i siedemdziesięciu pięciu dziesiątych do czterech procent, po raz pierwszy od dwa tysiące dwudziestego trzeciego roku.
Źródło: cnbc, reuters, wsj
Poza samą decyzją w wypowiedzi Warsha znalazły się dwa wątki, które dotyczą bezpośrednio reszty świata i są nowe. Pierwszym jest przyznanie, że banki centralne na całym świecie prowadzą zsynchronizowane zacieśnianie polityki pieniężnej, w którym, jak to ujął, nie ma pasażerów na gapę. To zdanie jest istotne, bo oznacza, że inflacja nie jest już problemem jednego państwa, lecz zjawiskiem globalnym, napędzanym przez dwa czynniki, na które żaden bank centralny nie ma wpływu: koszty energii związane z wojną w Zatoce Perskiej oraz inwestycje w infrastrukturę sztucznej inteligencji. Do tego dochodzi fakt, o którym mówi sam Fundusz, że światowy dług publiczny zmierza do przekroczenia stu procent światowego produktu brutto, a więc poziomu ostatnio przekroczonego w bezpośredniej konsekwencji drugiej wojny światowej. Drugim wątkiem jest ocena samej sztucznej inteligencji, którą trzeba przytoczyć dokładnie, bo bywa ona przekłamywana: Warsh wyraził optymizm, że technologia ta uczyni gospodarki, które użyją jej dobrze, wydajniejszymi i bogatszymi, ale ostrzegł, że droga do tego będzie bardzo wyboista, a jej krótkoterminowy wpływ na zatrudnienie pozostaje niepewny. Jest to więc stanowisko optymistyczne, ale nie bezkrytyczne, i warto je zapamiętać w kontekście części poświęconej wyścigowi modeli.
Sytuacja wewnętrzna Stanów Zjednoczonych pozostaje w cieniu tych decyzji i przypomina o tym, że każda z nich jest podejmowana w oknie wyborczym. Jak podała telewizja Fox News, do wyborów do Kongresu zostało dziewiętnaście dni, a Donald Trump prowadzi kampanię w stanach, które mogą zdecydować o większości, w tym w Alasce oraz w Karolinie Południowej, gdzie zaplanowano wiec na dwudziestego pierwszego października. Dziennik The Washington Post opisał w piątek, że w otoczeniu prezydenta trwa walka o wpływy i stanowiska, ponieważ część współpracowników oczekuje, że w razie wyborczej porażki dojdzie do zmiany szefa sztabu, co oznacza, że kampania wyborcza wpływa już nie tylko na kalendarz decyzji o Ukrainie i Iranie, ale też na stabilność samego zaplecza administracji. Stacja NPR podała natomiast, że wśród najmłodszego pokolenia wyborców poparcie dla prezydenta słabnie, a rozmówcy opisują rozczarowanie i poczucie, że decyzje z poprzednich wyborów nie przyniosły obiecywanych skutków. Wartość zakładów bukmacherskich o wynik wyborów przekroczyła w tym roku dwieście dwadzieścia milionów dolarów wobec dziewięćdziesięciu dwóch milionów w poprzednim cyklu, o czym pisałem rano, więc niepewność polityczna sama w sobie pozostaje aktywem, na którym ktoś zarabia.
Źródło: fox-news, washington-post, npr
Wiarygodność tego bloku jest wysoka w warstwie faktów i niska w warstwie prognoz, i to rozróżnienie trzeba postawić jasno. Samo wystąpienie Warsha jest faktem, jego treść jest cytowana przez cztery niezależne redakcje, a przecena oczekiwań na podwyżkę jest mierzalna, bo pochodzi z rynku kontraktów terminowych. Natomiast prognoza Goldman Sachs jest prognozą banku, który ma własne pozycje i interesy, a komentarze o walce o wpływy w Białym Domu opierają się na rozmowach z anonimowymi urzędnikami, więc mówią o nastrojach, nie o decyzjach. Sondaże o nastrojach wyborców są miarą zmienną, zależną od metody i próby, i należy je czytać jako opis trendu, nie jako przewidywanie wyniku. Wniosek dla gospodarki poza Stanami Zjednoczonymi pozostaje jednak ten sam i nie zmienił się od rana: wysokość amerykańskich stóp procentowych jest dzisiaj zmienną, która wpływa na koszt finansowania długu w Europie, na wartość inwestycji infrastrukturalnych w sztuczną inteligencję i na atrakcyjność obligacji skarbowych wszystkich państw, a niepewność co do października i grudnia przekłada się bezpośrednio na to, ile będą kosztowały pieniądze dla wszystkich pozostałych.
Chiny i wojna ekonomiczna: Tajpej zaostrza kontrolę eksportu chipów, a Bruksela liczy straty w handlu
Najmocniejszym nowym elementem w tym obszarze jest informacja, że Tajwan przygotowuje się do zaostrzenia kontroli eksportu układów sztucznej inteligencji do Chin, co jest ruchem wymierzonym w dopasowanie polityki wyspy do amerykańskich ograniczeń. Jak podała agencja Bloomberg, powołując się na wysokiego rangą urzędnika w Tajpej, decyzja ma być częścią porozumienia handlowego ze Stanami Zjednoczonymi i dotyczyć kolejnych kategorii układów, których eksport do Chin ma zostać ograniczony. Warto zauważyć, dlaczego ma to znaczenie większe niż jakiekolwiek oświadczenie dyplomatyczne: Tajwan jest miejscem, w którym fizycznie produkowana jest większość najnowocześniejszych układów na świecie, a więc zaostrzenie przez Tajpej własnych przepisów działa jak dodatkowy kurek, którego Waszyngton nie kontroluje i który nie wymaga żadnej decyzji w Kongresie. Do tego dochodzi wątek kalendarzowy, o którym pisałem rano i który tu wystarczy przypomnieć: chińskie zawieszenie drugiej fali kontroli eksportu surowców krytycznych wygasa dziesiątego listopada, a rozejm handlowy ze Stanami Zjednoczonymi dziesiątego stycznia przyszłego roku, więc pole manewru obu stron kurczy się z każdym tygodniem.
Źródło: bloomberg
Drugim nowym faktem jest zmiana tonu Pekinu wobec Europy, i to w kierunku, którego nie można sprowadzić do uprzejmości. Jak podała stacja CNBC, rzecznik chińskiego ministerstwa handlu He Jiadong powiedział w czwartek, w odpowiedzi na pytanie tej stacji, że Chiny zamierzają utrzymywać eksport ziem rzadkich do Europy bez względu na to, czy amerykańsko-chiński rozejm handlowy zostanie przedłużony po styczniu, i że są gotowe nadal zatwierdzać licencje dla europejskich odbiorców. Kontekst tej wypowiedzi jest ściśle europejski: komisarz do spraw handlu Maroš Šefčovič spotkał się w zeszłym tygodniu w Pekinie z ministrem handlu Wang Wentao, a Chiny zaproponowały tak zwany zielony kanał, czyli uproszczoną ścieżkę licencyjną, oczekując w zamian wsparcia dla własnego eksportu w sektorach podwójnego zastosowania. Ta propozycja trafiła do Brukseli dokładnie w przeddzień szczytu Rady Europejskiej, i to jest szczegół, który zmienia ocenę całej transakcji.
Źródło: cnbc
Bo gdy przyjrzeć się tej transakcji z perspektywy liczb, obraz jest znacznie mniej korzystny, niż sugeruje język komunikatu. Jak wylicza w analizie ośrodek badawczy Bruegel, w wyniku konsultacji handlowych z ósmego i dziewiątego października Unia uzyskała trzy tak zwane wspólne zrozumienia: pierwsze dotyczy ograniczenia chińskiego eksportu samochodów hybrydowych i hybrydowych ładowanych z gniazdka, drugie obniżenia przez Chiny ceł na wybrane produkty europejskie, między innymi części samochodowe, oliwę z oliwek i obuwie, co daje oszczędność około dwustu dwudziestu pięciu milionów euro, a trzecie utworzenia zielonego kanału dla ziem rzadkich i magnesów trwałych. Problem polega na skali porównania: deficyt handlowy Unii wobec Chin wynosi trzysta sześćdziesiąt miliardów euro, a chiński eksport samochodów do Europy jest wart około piętnastu miliardów, więc nawet całkowite zniknięcie tego drugiego strumienia nie zmieniłoby bilansu, który w przeważającej części tworzą maszyny, chemia, metale, panele słoneczne, baterie i produkty teleinformatyczne. Bruegel zwraca ponadto uwagę na coś, co w komunikacie Komisji ginie: chińskie odczyty ze spotkania mówią wyraźniej niż wspólne oświadczenie europejskie, że złagodzenie kontroli eksportu musi być wzajemne, a to w praktyce oznacza presję na europejskie ograniczenia w sektorach podwójnego zastosowania, czyli potencjalnie na holenderską kontrolę eksportu litografii firmy ASML, jednej z najważniejszych dźwigni, jakimi Unia dysponuje wobec Pekinu. Do chińskich zysków należy też zaliczyć ponowne otwarcie unijnego blokowania falowników fotowoltaicznych w projektach finansowanych z funduszy europejskich oraz uzyskanie technicznego dialogu w sprawie rozporządzenia o subsydiach zagranicznych, które jest jednym z kluczowych narzędzi ochrony jednolitego rynku przed chińskimi subwencjami.
Tło tej transakcji jest polityczne i zostało postawione jasno przez samych autorów unijnej polityki. Jak przypomina Bruegel, kanclerz Niemiec Friedrich Merz i prezydent Francji Emmanuel Macron wysłali piątego października wspólny list do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, w którym stwierdzają, że istniejące narzędzia obrony handlowej nie są już adekwatne, i proponują instrument wzorowany na amerykańskiej sekcji trzysta jeden, pozwalający ograniczyć lub odciąć dostęp do jednolitego rynku partnerowi powodującemu poważne i systematyczne zakłócenia, a także narzędzie dywersyfikacji dostaw krytycznych oraz prowadzenie postępowań sektorowo, a nie produktowo. Wniosek analityków jest zbieżny z tym, co widać w kalendarzu: porozumienie zawarte w Pekinie na kilka dni przed szczytem mogło mieć przede wszystkim jeden cel, mianowicie powstrzymanie Rady Europejskiej przed uruchomieniem nowych instrumentów nacisku. Jeśli europejscy przywódcy uznają to za dobry początek i odłożą dodatkowe środki, to właśnie to będzie najważniejszym chińskim zyskiem z całego spotkania.
Oceniając wiarygodność, trzeba powiedzieć wprost, że mamy tu do czynienia z materiałem o różnej wartości dowodowej. Informacja o tajwańskich planach opiera się na jednym wysokim urzędniku, cytowanym przez agencję Bloomberg, więc jest to przeciek, a nie decyzja, i należy ją traktować jako zapowiedź kierunku, nie jako obowiązujące prawo. Wypowiedź rzecznika chińskiego ministerstwa handlu jest oficjalnym stanowiskiem rządu, więc jest faktem jako wypowiedź, ale nie jako gwarancja, że licencje rzeczywiście będą wydawane, bo zielony kanał pozostaje w chińskiej gestii i zależy od chińskich decyzji administracyjnych. Analiza Bruegel jest analizą ośrodka badawczego, więc jej ocena, że Unia więcej dała niż otrzymała, jest interpretacją, opartą jednak na liczbach, które można sprawdzić w danych handlowych. Najważniejszy wniosek dla gospodarki nie zmienił się od rana, a wręcz przeciwnie, wzmocnił się: dopóki Europa nie uzgodni narzędzia, które realnie odstrasza, dopóty każda chińska koncesja będzie miała charakter czasowy i odwracalny, a europejskie firmy będą prowadziły działalność w warunkach, w których reguły ustala strona silniejsza.
Źródło: bloomberg
Sztuczna inteligencja: Meta zapisuje sobie prawo do zbierania treści, a chińska przewaga cenowa znika
Najciekawszym nowym elementem w świecie sztucznej inteligencji nie jest żaden premierowy model, lecz zmiana reguł, która dotyczy surowca całej branży, to jest danych. Jak podał serwis Nieman Lab Uniwersytetu Harvarda, powołując się na analizę trzech niezależnych prawników, nowe warunki handlowe firmy Meta, wchodzące w życie trzydziestego października, dają spółce prawo do używania automatycznego oprogramowania, między innymi skanerów sieciowych, botów i robotów, do uzyskiwania dostępu, indeksowania, buforowania, analizowania, zbierania i okresowego odświeżania treści ze stron internetowych powiązanych z kontami biznesowymi działającymi na Facebooku, Instagramie lub WhatsAppie, a zebrane materiały mogą być wykorzystywane między innymi do trenowania produktów spółki. Problem w tym, że niemal każda redakcja prowadzi przynajmniej jedno konto biznesowe, więc zapis obejmuje w praktyce cały rynek wydawniczy, a jedynym sposobem, by się z niego wypisać, jest, jak głosi regulamin, zaprzestanie korzystania z produktów Meta w celach biznesowych lub komercyjnych. Adwokat do spraw mediów i własności intelektualnej Matt Topic z kancelarii Loevy & Loevy powiedział, że jest to zapis zdumiewający jak na warunki usługi, bo daje spółce dostęp do materiałów, które na normalnym rynku licencyjnym kosztowałyby wiele milionów dolarów, i dodał, że nie jest jasne, czy sąd uznałby go za wykonalny, ale wydawcy powinni zakładać, że tak. Profesor prawa informacyjnego na Uniwersytecie Cornella James Grimmelmann ujął to ostrzej: dla wydawców oznacza to jasno wyrażoną zgodę na trenowanie sztucznej inteligencji na dowolnych treściach z ich stron, a być może także na publikowanie części z nich, nawet w konkurencji z samymi wydawcami, a w najszerszym możliwym odczytaniu na zbudowanie archiwum wszystkich treści, które Meta będzie potem serwować, jak zechce. To zdarzenie jest ważne nie dlatego, że zmienia jakikolwiek model, lecz dlatego, że pokazuje, iż walka o przewagę w sztucznej inteligencji przenosi się z sal serwerowni do porządku prawnego i do regulaminów, których nikt nie czyta.
Dla porządku trzeba odnotować, jak odbiór poprzedniego dużego wydarzenia wygląda dobę po premierze. Model Muse Spark Open, o którym pisałem w wydaniu porannym, utrzymuje się na czele rankingu serwisu Hacker News, gdzie zebrał ponad osiemset czterdzieści pięć punktów i ponad czterysta dwadzieścia trzy komentarze, co w tym środowisku jest miarą realnego zainteresowania społeczności technicznej, a nie marketingu. Przypomnę jedynie, że chodzi o otwarty model firmy Meta o ośmiuset szesnastu miliardach parametrów ogółem i około czterdziestu dwóch miliardach aktywowanych w danym momencie, z oknem kontekstu obejmującym milion tokenów i optymalizacją do pracy na nowych układach Apple. Obok tego na tym samym serwisie utrzymują się dwa inne wątki techniczne z ostatniej doby, dotyczące nowego modelu graficznego o nazwie Krea trzy oraz sposobu wykorzystania sztucznej inteligencji do inżynierii odwrotnej sprzętu, co pokazuje, że uwaga środowiska rozkłada się szerzej niż na same modele językowe.
Źródło: hacker-news
Drugim nowym elementem jest odwrócenie przewagi cenowej, którą chińskie laboratoria budowały od dwóch lat, i to zmiana o znaczeniu strukturalnym. Jak opisuje w swoim miesięcznym przeglądzie newsletter Inside China AI, powołując się na dane rynkowe i publikacje branżowe, siódmego października firma Anthropic obniżyła cenę swojego mniejszego modelu Claude Haiku w wersji pięć przecinek pięć do poziomu dziesięciu centów za milion tokenów wejściowych i pięćdziesięciu centów za milion tokenów wyjściowych, a więc do jednej dziesiątej poprzedniej ceny tego modelu i do poziomu, na którym chińskie modele zdobywały klientów. Nowy model liczy przy tym około trzydziestu procent więcej tokenów dla tego samego tekstu, więc realna obniżka jest mniejsza niż nagłówek, ale i tak plasuje się poniżej najtańszego modelu firmy DeepSeek według tabeli cen portalu OpenRouter, cytowanej przez ten newsletter z zastrzeżeniem, że jest to źródło pojedyncze. Tło tej zmiany jest policzalne: według danych portalu OpenRouter, który publikuje statystyki wykorzystania, łączny udział modeli amerykańskich spadł z około siedemdziesięciu procent tokenów w czerwcu dwa tysiące dwudziestego piątego roku do około trzydziestu procent w czerwcu dwa tysiące dwudziestego szóstego, a z sondażu wśród własnych czytelników, przeprowadzonego ósmego października przez dziennik The Information, wynika, że dwadzieścia jeden procent z nich używa chińskich modeli do pracy, a około jednej szóstej regularnie korzysta z modelu Kimi K trzy firmy Moonshot. Amazon dodał ten model do swojej usługi chmurowej osiemnastego września.
Źródło: the-information
Skutki tej zmiany są już widoczne w sposobie, w jaki chińskie laboratoria próbują zarabiać. Jak podaje ten sam przegląd, firma Moonshot zażądała od Microsoftu, Amazona i Google nawet trzydziestu procent przychodów osiąganych z odsprzedaży modelu Kimi K trzy jako płatnej usługi, co jest próbą zmiany modelu biznesowego z otwartych wag na opłaty licencyjne. Równocześnie na bramce programistycznej firmy Vercel modele o otwartych wagach, czyli kategoria, w której chińskie laboratoria są liderami, obsłużyły w czerwcu dwa tysiące dwudziestego szóstego roku około dwudziestu dziewięciu procent tokenów, ale otrzymały mniej niż cztery procent wydatków, a marża brutto firmy MiniMax, jednego z dwóch chińskich producentów modeli notowanych w Hongkongu, wyniosła w pierwszym półroczu siedemnaście i dziewięć dziesiątych procenta. Laboratorium z taką marżą nie może dalej ciąć cen, by utrzymać przewagę nad Anthropic i OpenAI. Do tego dochodzi drugi, mniej znany problem: jak opisuje newsletter, powołując się na październikową analizę dziennika Financial Times opartą na rozmowach z ludźmi z branży, niedobór układów zmusza chińskie firmy do powrotu do zakupów u Nvidii, mimo polityki zastępowania amerykańskich chipów rodzimymi. Te liczby nie zostały niezależnie potwierdzone i tak należy je traktować, ale sam kierunek jest spójny z tym, co widać w komunikatach firm.
Źródło: financial-times
Osobno warto odnotować, że sprawa finansowania największych laboratoriów pozostaje w zawieszeniu. Jak podała agencja Bloomberg oraz agencja Reuters, pierwsza oferta publiczna firmy Anthropic została przesunięta z października na listopad, a spółka celuje w debiut przed Świętem Dziękczynienia przypadającym na dwudziesty szósty listopada, przy czym rozmowy o wycenie sięgają poziomu biliona dolarów, a dokumenty rejestracyjne ujawniają gwałtownie rosnące koszty. To zestawienie jest istotne dla całego obszaru, bo oznacza, że laboratorium, które publicznie ostrzega przed katastrofalnym ryzykiem ze strony sztucznej inteligencji i opublikowało dokument o utrzymaniu przewagi technologicznej, wchodzi na rynek kapitałowy w tygodniach, w których jego największy konkurent zmienia reguły dostępu do danych dla całej branży wydawniczej.
Źródło: bloomberg, reuters
Oceniając wiarygodność, trzeba trzech rozróżnień i wszystkie są tu istotne. Po pierwsze, analiza warunków handlowych firmy Meta opiera się na pełnym tekście klauzuli i na opiniach trzech prawników o uznanym dorobku, więc jest solidna, ale pozostaje opinią prawną, a nie wyrokiem: to, czy zapis zostanie uznany za wykonalny, rozstrzygnie dopiero sąd, a wydawcy mają prawo obawiać się, że tak. Po drugie, dane o spadku udziału modeli amerykańskich i o cenach pochodzą z portali i newsletterów, które agregują statystyki rynkowe, więc są wskaźnikami tendencji, a nie audytowanymi sprawozdaniami; część pozycji newsletter sam oznacza jako opartą na jednym źródle. Po trzecie, informacje o wycenie i terminie debiutu firmy Anthropic pochodzą z przecieków do agencji informacyjnych i mogą się zmienić, więc należy je traktować jako plan, nie jako fakt dokonany. Wniosek, który z tego płynie, jest jednak konkretny i ważny dla gospodarki: przewaga chińskich modeli opierała się na cenie, a nie na jakości, a kiedy cena przestała być przewagą, otworzyła się walka o dwa inne pola, to jest o dane treningowe i o model biznesowy. Pierwsze pole właśnie zostało zagospodarowane przez zmianę regulaminu, a drugie przez żądania licencyjne, i to jest nowy front tej rywalizacji.
Inne duże sprawy: Gaza bez dostaw komercyjnych, Wenezuela w rozmowach, Watykan bez zmian
Na Bliskim Wschodzie utrzymuje się decyzja, której skutki dla ludności są już widoczne, a Organizacja Narodów Zjednoczonych potwierdziła je w piątek. Jak podała agencja Reuters, izraelskie władze poinformowały w środę, że towary komercyjne nie są już wwożone do Strefy Gazy, co uzasadniły sporem podatkowym między miejscowymi kupcami a Hamasem, czemu przedstawiciele palestyńscy zaprzeczyli, a jak podała telewizja Al Dżazira, przez dwa dni nie wjechał żaden ładunek komercyjny. W piątek Organizacja Narodów Zjednoczonych ostrzegła, że osiągnięte dotychczas postępy w walce z niedożywieniem są kruche i mogą zostać zaprzepaszczone, jeśli dostawy komercyjne pozostaną wstrzymane. Tę sprawę opisywałem rano, więc nie powtarzam szczegółów porozumienia o zawieszeniu broni ani liczb dotyczących ciężarówek, zaznaczam jedynie, że nowym elementem jest oficjalna ocena Narodów Zjednoczonych, według której wstrzymanie dostaw komercyjnych podkopuje to, co udało się osiągnąć w ostatnich miesiącach. Do tego dochodzi komunikat organizacji dziecięcej Narodów Zjednoczonych z Genewy z szesnastego października, według którego w ostatnich dwóch tygodniach w Strefie Gazy zginęło, mimo obowiązującego zawieszenia broni, pięciu chłopców i dwie dziewczynki. Osobno warto zaznaczyć, że jemeńska agencja podała tego samego dnia liczbę tysiąca pięciuset pięciu zabitych od początku zawieszenia broni, powołując się na ministerstwo zdrowia w Gazie, ale jest to dana pochodząca od władz kontrolowanych przez Hamas, więc traktuję ją jako stanowisko jednej strony, a nie jako bilans niezależny.
Źródło: reuters, al-jazeera
W Ameryce Łacińskiej uwaga przenosi się z sali sądowej na rozmowy polityczne, i to element, którego rano nie było jeszcze w tej formie. Jak podały służby prasowe Departamentu Stanu oraz agencja Anadolu, od czternastego października trwa trzecia runda rozmów pojednawczych w Wenezueli, których celem jest między innymi sfinalizowanie wyboru składu Sądu Najwyższego oraz uzgodnienie gwarancji udziału koniecznych do przeprowadzenia wiarygodnych wyborów, a kolejne rundy mają otwierać przestrzeń polityczną tak, aby wszystkie partie i przywódcy mogli wrócić do życia publicznego. Amerykańska administracja wyraziła temu procesowi pełne poparcie, a sekretarz stanu Marco Rubio wezwał wszystkich, którym zależy na przyszłości Wenezueli, do wzięcia w nim udziału, mówiąc o potrzebie uczestnictwa każdego sektora społeczeństwa. Opozycyjna liderka María Corina Machado oskarżyła przy tym Stany Zjednoczone o pomijanie jej w dialogu prowadzonym w Caracas, skrytykowała p.o. prezydenta Delcy Rodríguez i zapowiedziała rychły powrót do kraju, co pokazuje, że porozumienie wewnętrzne pozostaje kruche. Proces byłego prezydenta Nicolása Maduro i jego żony przed sądem federalnym na Manhattanie, o którym pisałem rano, toczy się równolegle i dostarcza administracji materiału politycznego w kampanii wyborczej, więc wenezuelski wątek będzie obecny w amerykańskiej polityce wewnętrznej co najmniej do trzeciego listopada. W niedzielę osiemnastego października Wenezuela ma zorganizować drugą w tym roku konsultację społeczną, co jest elementem budowania legitymacji władz tymczasowych.
W Watykanie natomiast sytuacja zdrowotna papieża Leona Czternastego pozostaje bez istotnej zmiany wobec tego, co podałem w analizie z piętnastego października, godzina 06:40. Przypomnę jedynie, że siedemdziesięciojednoletni papież przeszedł trzynastego października operację usunięcia dolnego płata prawego płuca, po której Watykan poinformował o wykryciu gruczolakoraka płuca, a powrót do zdrowia przebiega zgodnie z oczekiwaniami. Podtrzymuję też zastrzeżenie, które padało już wcześniej: w mediach społecznościowych krążą sprzeczne informacje o stanie papieża, w tym fałszywe zaprzeczenia choroby, dlatego jedynym wiarygodnym źródłem pozostaje biuletyn medyczny Stolicy Apostolskiej, a nie anonimowe wpisy.
NAJWAŻNIEJSZE
Najważniejszym wydarzeniem tej doby jest zestawienie dwóch faktów, które razem zmieniają charakter wojny w Ukrainie. Organizacja Narodów Zjednoczonych podała w piątek, że we wrześniu zginęło co najmniej trzystu dwudziestu ośmiu cywilów, a dwa tysiące sto pięć osób zostało rannych, co jest wynikiem o osiemdziesiąt pięć procent wyższym niż rok wcześniej i najwyższym dla września od początku pełnoskalowej inwazji, a szefowa biura Narodów Zjednoczonych w Kijowie nazwała pierwsze dwa tygodnie października jednym z najkrwawszych okresów dla ludności cywilnej od lat. W tej samej dobie Wołodymyr Zełenski wystąpił na szczycie Unii Europejskiej w Brukseli, gdzie europejscy przywódcy zobowiązali się do dalszego wsparcia i wezwali Waszyngton do wywierania presji na Moskwę, przewodnicząca Komisji Europejskiej ogłosiła prace nad dwudziestym drugim pakietem sankcji, a Kreml publicznie przyznał rację Donaldowi Trumpowi w jego krytyce ukraińskiego prezydenta. To przesuwa ciężar tej wojny z frontu na pytanie, kto zostanie przy stole negocjacyjnym i kto zapłaci za jej dalsze prowadzenie, bo jednocześnie Europa odrzuciła amerykański pomysł przekazania zamrożonych rosyjskich aktywów pod kontrolę Waszyngtonu i nadal nie rozstrzygnęła, czy i jak sięgnąć po te środki na rzecz Kijowa.
Drugim wydarzeniem jest rozszerzenie konfliktu wokół cieśniny Ormuz na dwa nowe pola. Teheran sformułował w piątek publicznie warunek ponownego otwarcia szlaku wodnego, mówiąc, że nastąpi to, jeśli Stany Zjednoczone opuszczą region, a jeśli nie, to Iran je usunie, co po raz pierwszy nadaje irańskiemu żądaniu formę pozytywnego warunku i otwiera pole do rozmów. Jednocześnie jemeńscy Huti wystrzelili pięć rakiet w pałac prezydencki w Adenie, zabijając pięć osób i raniąc szesnaście, a koalicja saudyjska podała, że w tym miesiącu Huti przeprowadzili dwadzieścia ataków na lotnisko w Rijadzie, zabijając siedemnastu ludzi i raniąc trzysta trzydzieści trzy osoby. Cieśnina pozostaje praktycznie zamknięta, przez co jedenastego października przepłynęły dwa statki zamiast typowych osiemdziesięciu pięciu dziennie, a cena ropy utrzymuje się powyżej stu pięciu dolarów za baryłkę. Stawką jest więc nie tylko tranzyt, lecz także stabilność całej Zatoki i bezpieczeństwo saudyjskiej infrastruktury cywilnej.
Trzecim wydarzeniem jest zmiana reguł w wyścigu o sztuczną inteligencję, i to podwójna. Firma Meta wprowadziła warunki handlowe, które od trzydziestego października dają jej prawo do automatycznego zbierania treści ze stron internetowych powiązanych z kontami biznesowymi, a więc w praktyce od niemal wszystkich wydawców, i wykorzystywania ich między innymi do trenowania własnych systemów, bez możliwości wypisania się inaczej niż przez rezygnację z tych kont, co trzej niezależni prawnicy oceniają jako zapis dający spółce dostęp do materiałów wartych na rynku licencyjnym miliony dolarów. Równocześnie, jak wynika z danych portalu OpenRouter, łączny udział modeli amerykańskich w obsługiwanych tokenach spadł z około siedemdziesięciu procent w czerwcu ubiegłego roku do około trzydziestu procent w czerwcu tego roku, ale po obniżce ceny mniejszego modelu firmy Anthropic z siódmego października chińska przewaga cenowa, na której opierała się ekspansja modeli z Pekinu, zniknęła, a chińskie laboratoria próbują teraz zarabiać na opłatach licencyjnych od odsprzedaży własnych modeli. To pokazuje, że rywalizacja przestaje być walką o wynik w testach, a staje się walką o dane treningowe, ceny i reguły prawne, a w tej walce Europa jest stroną, która nie ustanowiła jeszcze własnych zasad.