inputbrief.com

Chiny i wojna ekonomiczna: Tajpej zaostrza kontrolę eksportu chipów, a Bruksela liczy straty w handlu

16 października 2026, 14:50 · Geopolityka — briefing światowy (wydanie popołudniowe, 16 października 2026)

Najmocniejszym nowym elementem w tym obszarze jest informacja, że Tajwan przygotowuje się do zaostrzenia kontroli eksportu układów sztucznej inteligencji do Chin, co jest ruchem wymierzonym w dopasowanie polityki wyspy do amerykańskich ograniczeń. Jak podała agencja Bloomberg, powołując się na wysokiego rangą urzędnika w Tajpej, decyzja ma być częścią porozumienia handlowego ze Stanami Zjednoczonymi i dotyczyć kolejnych kategorii układów, których eksport do Chin ma zostać ograniczony. Warto zauważyć, dlaczego ma to znaczenie większe niż jakiekolwiek oświadczenie dyplomatyczne: Tajwan jest miejscem, w którym fizycznie produkowana jest większość najnowocześniejszych układów na świecie, a więc zaostrzenie przez Tajpej własnych przepisów działa jak dodatkowy kurek, którego Waszyngton nie kontroluje i który nie wymaga żadnej decyzji w Kongresie. Do tego dochodzi wątek kalendarzowy, o którym pisałem rano i który tu wystarczy przypomnieć: chińskie zawieszenie drugiej fali kontroli eksportu surowców krytycznych wygasa dziesiątego listopada, a rozejm handlowy ze Stanami Zjednoczonymi dziesiątego stycznia przyszłego roku, więc pole manewru obu stron kurczy się z każdym tygodniem.

Źródło: bloomberg

Drugim nowym faktem jest zmiana tonu Pekinu wobec Europy, i to w kierunku, którego nie można sprowadzić do uprzejmości. Jak podała stacja CNBC, rzecznik chińskiego ministerstwa handlu He Jiadong powiedział w czwartek, w odpowiedzi na pytanie tej stacji, że Chiny zamierzają utrzymywać eksport ziem rzadkich do Europy bez względu na to, czy amerykańsko-chiński rozejm handlowy zostanie przedłużony po styczniu, i że są gotowe nadal zatwierdzać licencje dla europejskich odbiorców. Kontekst tej wypowiedzi jest ściśle europejski: komisarz do spraw handlu Maroš Šefčovič spotkał się w zeszłym tygodniu w Pekinie z ministrem handlu Wang Wentao, a Chiny zaproponowały tak zwany zielony kanał, czyli uproszczoną ścieżkę licencyjną, oczekując w zamian wsparcia dla własnego eksportu w sektorach podwójnego zastosowania. Ta propozycja trafiła do Brukseli dokładnie w przeddzień szczytu Rady Europejskiej, i to jest szczegół, który zmienia ocenę całej transakcji.

Źródło: cnbc

Bo gdy przyjrzeć się tej transakcji z perspektywy liczb, obraz jest znacznie mniej korzystny, niż sugeruje język komunikatu. Jak wylicza w analizie ośrodek badawczy Bruegel, w wyniku konsultacji handlowych z ósmego i dziewiątego października Unia uzyskała trzy tak zwane wspólne zrozumienia: pierwsze dotyczy ograniczenia chińskiego eksportu samochodów hybrydowych i hybrydowych ładowanych z gniazdka, drugie obniżenia przez Chiny ceł na wybrane produkty europejskie, między innymi części samochodowe, oliwę z oliwek i obuwie, co daje oszczędność około dwustu dwudziestu pięciu milionów euro, a trzecie utworzenia zielonego kanału dla ziem rzadkich i magnesów trwałych. Problem polega na skali porównania: deficyt handlowy Unii wobec Chin wynosi trzysta sześćdziesiąt miliardów euro, a chiński eksport samochodów do Europy jest wart około piętnastu miliardów, więc nawet całkowite zniknięcie tego drugiego strumienia nie zmieniłoby bilansu, który w przeważającej części tworzą maszyny, chemia, metale, panele słoneczne, baterie i produkty teleinformatyczne. Bruegel zwraca ponadto uwagę na coś, co w komunikacie Komisji ginie: chińskie odczyty ze spotkania mówią wyraźniej niż wspólne oświadczenie europejskie, że złagodzenie kontroli eksportu musi być wzajemne, a to w praktyce oznacza presję na europejskie ograniczenia w sektorach podwójnego zastosowania, czyli potencjalnie na holenderską kontrolę eksportu litografii firmy ASML, jednej z najważniejszych dźwigni, jakimi Unia dysponuje wobec Pekinu. Do chińskich zysków należy też zaliczyć ponowne otwarcie unijnego blokowania falowników fotowoltaicznych w projektach finansowanych z funduszy europejskich oraz uzyskanie technicznego dialogu w sprawie rozporządzenia o subsydiach zagranicznych, które jest jednym z kluczowych narzędzi ochrony jednolitego rynku przed chińskimi subwencjami.

Tło tej transakcji jest polityczne i zostało postawione jasno przez samych autorów unijnej polityki. Jak przypomina Bruegel, kanclerz Niemiec Friedrich Merz i prezydent Francji Emmanuel Macron wysłali piątego października wspólny list do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, w którym stwierdzają, że istniejące narzędzia obrony handlowej nie są już adekwatne, i proponują instrument wzorowany na amerykańskiej sekcji trzysta jeden, pozwalający ograniczyć lub odciąć dostęp do jednolitego rynku partnerowi powodującemu poważne i systematyczne zakłócenia, a także narzędzie dywersyfikacji dostaw krytycznych oraz prowadzenie postępowań sektorowo, a nie produktowo. Wniosek analityków jest zbieżny z tym, co widać w kalendarzu: porozumienie zawarte w Pekinie na kilka dni przed szczytem mogło mieć przede wszystkim jeden cel, mianowicie powstrzymanie Rady Europejskiej przed uruchomieniem nowych instrumentów nacisku. Jeśli europejscy przywódcy uznają to za dobry początek i odłożą dodatkowe środki, to właśnie to będzie najważniejszym chińskim zyskiem z całego spotkania.

Oceniając wiarygodność, trzeba powiedzieć wprost, że mamy tu do czynienia z materiałem o różnej wartości dowodowej. Informacja o tajwańskich planach opiera się na jednym wysokim urzędniku, cytowanym przez agencję Bloomberg, więc jest to przeciek, a nie decyzja, i należy ją traktować jako zapowiedź kierunku, nie jako obowiązujące prawo. Wypowiedź rzecznika chińskiego ministerstwa handlu jest oficjalnym stanowiskiem rządu, więc jest faktem jako wypowiedź, ale nie jako gwarancja, że licencje rzeczywiście będą wydawane, bo zielony kanał pozostaje w chińskiej gestii i zależy od chińskich decyzji administracyjnych. Analiza Bruegel jest analizą ośrodka badawczego, więc jej ocena, że Unia więcej dała niż otrzymała, jest interpretacją, opartą jednak na liczbach, które można sprawdzić w danych handlowych. Najważniejszy wniosek dla gospodarki nie zmienił się od rana, a wręcz przeciwnie, wzmocnił się: dopóki Europa nie uzgodni narzędzia, które realnie odstrasza, dopóty każda chińska koncesja będzie miała charakter czasowy i odwracalny, a europejskie firmy będą prowadziły działalność w warunkach, w których reguły ustala strona silniejsza.

Źródło: bloomberg