Ukraina i Europa: Zełenski podaje liczby w Brukseli, a Waszyngton nazywa ukraińskie uderzenia hańbą
Najmocniejszym nowym materiałem tej doby jest wystąpienie Wołodymyra Zełenskiego na drugim dniu szczytu Rady Europejskiej, który obradował w dniach piętnastego i szesnastego października. Prezydent Ukrainy nie ograniczył się do podziękowań, lecz przedstawił europejskim przywódcom rachunek, jakiego wcześniej nie formułował tak otwarcie. Jak wynika z pełnego tekstu jego wystąpienia, opublikowanego przez portal Sofia Globe, powiedział wprost, że wojna będzie w przyszłym roku kosztować sto pięćdziesiąt pięć miliardów euro, i zażądał co najmniej siedemdziesięciu miliardów euro dodatkowego wsparcia na obronę, broń i odporność państwa, nazywając tę kwotę realną. Zwrócił uwagę, że Ukraina mogłaby produkować dwa do trzech razy więcej dronów niż obecnie, ale brakuje na to pieniędzy, a to właśnie drony zatrzymują większość rosyjskich szturmów na froncie i przecinają rosyjskie linie zaopatrzenia. Poprosił również o trzysta przechwytujących pocisków Patriot, przeznaczonych konkretnie do zwalczania pocisków balistycznych, i oświadczył, że Ukraina nie może działać na zasadzie dwóch albo czterech rakiet od jednego państwa raz na kilka miesięcy. Zapowiedział także własny program antybalistyczny o nazwie FREYJA, który ma być przedsięwzięciem ukraińsko-europejskim i produkować interceptory tanie, łatwe do wytwarzania i do modernizacji, przy dzieleniu się technologią z partnerami.
Osobno warto odnotować, jak Zełenski ustawił sprawę rosyjskich aktywów zamrożonych w Europie, bo to wątek, który wraca od kilku dni, a teraz dostał konkretną propozycję instytucjonalną. Jak podał portal Sofia Globe, prezydent Ukrainy zaproponował stworzenie specjalnego, kontrolowanego przez Unię powiernika dla tych środków, którego zadaniem byłoby zmniejszenie ryzyka ich odmrożenia i rozdzielenia między te podmioty, które nie chcą ani dobra Europy, ani końca tej wojny. Jego uzasadnienie było bezpośrednie: jeśli Europa sama nie sięgnie po te pieniądze, Władimir Putin znajdzie sposób, by położyć na nich rękę i użyć ich do finansowania wojny oraz operacji sabotażowych, na przykład takich jak to, co wydarzyło się w Lipsku w Niemczech. Równocześnie zaapelował, by nie łagodzić sankcji wobec Rosji, i nazwał po imieniu mechanizm, który nazwał umową dieslową, twierdząc, że nigdy nie zrównoważy ona skutków kryzysu w cieśninie Ormuz dla rynków światowych, ale za to wpompuje Putinowi pieniądze prosto do kieszeni. Poprosił też o mocny dwudziesty drugi pakiet sankcji, wymierzony w każdą firmę i każdą osobę uczestniczącą w produkcji rosyjskich pocisków balistycznych, zaawansowanych systemów łączności, dronów oraz w rosyjski system finansowy. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen odpowiedziała tego samego dnia, że Unia nie zniesie żadnych sankcji, dopóki Rosja nie zakończy wojny, i zapowiedziała dwudziesty drugi pakiet, a przewodniczący Rady Europejskiej António Costa zapewnił Zełenskiego, że może liczyć na wsparcie nie tylko w wojnie, lecz także na drodze do członkostwa. Prezydent Francji Emmanuel Macron po spotkaniu stwierdził, że kluczowe jest, by Ukraina otrzymała wszystkie środki niezbędne do samoobrony, a premier Polski Donald Tusk napisał, że ukraińscy przyjaciele nie są sami.
Ton z drugiej strony Atlantyku jest jednak nowym elementem, i to takim, którego nie da się już sprowadzić do różnicy zdań. Jak podał dziennik The Guardian, Donald Trump w wywiadzie dla telewizji Newsmax, wyemitowanym w czwartek, nazwał wznowione przez Ukrainę uderzenia na rosyjskie rafinerie hańbą i stwierdził, że jedyne, co Ukraina robi, to podnosi światową cenę ropy. Prezydent Stanów Zjednoczonych dodał, że można uderzać w wiele celów, ale nie w rafinerie produkujące olej napędowy, którego potrzebuje świat, i powtórzył swoją wcześniejszą ocenę obu przywódców, mówiąc, że nie jest wielkim zwolennikiem Zełenskiego i że łatwiej mu się rozmawia z Putinem niż z ukraińskim prezydentem. Bezpośrednim tłem tej wypowiedzi jest zapaść tak zwanej umowy energetycznej, czyli jednostronnie ogłoszonego przez Trumpa zawieszenia broni w zakresie celów energetycznych, które Rosja odrzuciła i zamiast tego zintensyfikowała uderzenia w ukraińską sieć elektroenergetyczną. Zełenski odpowiedział tego samego dnia, jak podała agencja Reuters, oskarżając Putina, że ten nie chce żadnych rozmów pokojowych w jakiejkolwiek formie, i chłodno przyjmując amerykańsko-rosyjską umowę dieslową, która według wielu interpretacji ma przede wszystkim obniżyć ceny paliw przed amerykańskimi wyborami.
Źródło: the-guardian, reuters
Trzecim elementem jest sama ocena frontu, i tutaj nowa informacja jest zaskakująco korzystna dla Kijowa, choć trzeba ją czytać ostrożnie. Jak podała telewizja Al Dżazira, opierając się na danych amerykańskiego think tanku Instytut Studiów nad Wojną, trzeci korpus armii ukraińskiej zakończył czwartą fazę operacji o nazwie Vivaldi w obwodzie donieckim, odzyskując kolejne sto kilometrów kwadratowych terytorium, co podniosło całkowity dorobek tej operacji od sierpnia do dwustu siedemdziesięciu pięciu kilometrów kwadratowych i szesnastu miejscowości. Dowódca korpusu Andrij Bilecki powiedział, że operacja, wymierzona w rosyjskie próby zajęcia miasta Łyman i w południowy atak na Dobropille, miała na celu rozerwanie kleszczy wokół tak zwanych miast-twierdz, czyli Słowiańska i Kramatorska. Efekt jest mierzalny w statystyce samych rosyjskich ataków: w kierunku słowiańskim Rosjanie przeprowadzali przeciętnie czternaście ataków dziennie w sierpniu, pięć we wrześniu i trzy w październiku, a w kierunku kramatorskim odpowiednio trzy, jeden i tylko trzy dziesiąte ataku dziennie. Zełenski ocenił, że ukraińskie pozycje są dziś najsilniejsze od dawna, choć jednocześnie przyznał, że w niektórych miejscach Rosjanie mają sześcio- albo ośmiokrotną przewagę liczebną i najwyraźniej otrzymali uzupełnienia. Robert Browdi, dowódca sił bezzałogowych, dodał, że wzrost liczebności rosyjskiego wojska przekłada się na istotny wzrost rosyjskich strat, które w pierwszych dwóch tygodniach października były o dwadzieścia pięć procent wyższe niż rok wcześniej w tym samym okresie. Warto też zapamiętać, że sukces ukraiński w dużej mierze opiera się na dronach projektowanych w kraju i produkowanych we współpracy z europejskimi sojusznikami, a zamówienia ministerstwa obrony na ten rok są o połowę wyższe niż w zeszłym, przy dostawach prawie czterokrotnie większych.
Źródło: al-jazeera
Rosyjska strona odpowiada na to dwiema narracjami i obie warto rozdzielić. Pierwsza jest deklaracją, drugą widać w statystykach. Władimir Putin powiedział w materiale opublikowanym w piątek na stronie Kremla, a cytowanym przez agencję AFP i portal Malay Mail, że rosyjskie wojska prowadzą ofensywę na całej linii frontu, a postęp jego armii określił jako pozytywny, dodając, że jednym z głównych celów pozostaje tak zwane wyzwolenie Donieckiej Republiki Ludowej. Sformułowanie o pozytywnym trendzie jest komunikatem strony wojującej i należy je traktować jako ocenę, nie jako fakt mierzalny, tym bardziej że jednocześnie sam Putin mówi o konieczności zdobycia całego obwodu donieckiego, a strona ukraińska odrzuca oddanie tego terytorium jako kapitulację. Drugą warstwą są konkretne uderzenia, które w ostatnich dniach szły w obie strony. Rosja przeprowadziła w ciągu jednej doby atak na dziewięć obwodów Ukrainy, uderzając w trzydzieści celów energetycznych w dziewiętnastu obwodach przy użyciu ośmiuset pięćdziesięciu dronów i trzydziestu dziewięciu pocisków, co pozbawiło prądu setki tysięcy gospodarstw domowych, a w obwodzie wołyńskim przy granicy z Polską nawet trzysta siedemdziesiąt tysięcy odbiorców. Ukraina z kolei wróciła piętnastego października do uderzeń na rosyjskie rafinerie, a wcześniej zniszczyła cztery samoloty bojowe i uszkodziła dwa kolejne na lotnisku w obwodzie woroneskim.
Źródło: afp
Osobno trzeba zapisać dwie sprawy techniczne, które w ostatnich dniach zmieniły realne zdolności Ukrainy. Pierwszą jest ograniczenie dostępu do usługi Starshield, czyli wojskowej części satelitarnej sieci Starlink, o której piszę już drugi raz w tym tygodniu. Jak podała telewizja Al Dżazira, dostęp do nawigacji został ograniczony prędkością stu sześćdziesięciu kilometrów na godzinę, co oznaczało, że ukraińskie siły przestały widzieć własne interceptory powyżej tej prędkości i nie mogły zwalczać rosyjskich dronów odrzutowych typu Geran, lecących ponad pięćset kilometrów na godzinę. Właściciel spółki SpaceX Elon Musk napisał, że systemy Starshield są własnością rządu Stanów Zjednoczonych i to wojsko decyduje o ograniczeniach, a prezydent Ukrainy nazwał to osobistą zdradą. Według źródeł w ukraińskim ministerstwie obrony usługa wróciła do normalnego działania piętnastego października, a brytyjski minister obrony Wes Streeting powiedział, że jego amerykański odpowiednik Pete Hegseth zapewnił go osobiście o przywróceniu systemu. Drugą sprawą są uderzenia w rosyjską infrastrukturę cyfrową, których znaczenie dla codziennego życia Rosjan pokazuje materiał opublikowany w sobotę przez stację CNN. Od ósmego października Ukraina uszkodziła trzy z pięciu głównych centrów danych obsługujących usługi firmy Yandex, rosyjskiego odpowiednika jednocześnie wyszukiwarki, chmury, płatności, nawigacji i przewozów, co zakłóciło działanie serwisów w Rosji, Kazachstanie i na Białorusi. Rosyjski bank Sberbank poinformował o ataku na własne centrum danych w obwodzie saratowskim, a kierowcy i użytkownicy opisują problemy z płatnościami i przewozami. Kijów przedstawia te uderzenia jako odwet za rosyjskie ataki na ukraińskie centra danych z września, co pokazuje, że infrastruktura cyfrowa stała się osobnym polem tej wojny.
Źródło: al-jazeera, cnn
Oceniając wiarygodność całego bloku, trzeba rozdzielić trzy warstwy, bo tylko jedna jest twarda. Twarde są cytaty i liczby, które Zełenski sam podał w Brukseli, bo to jego oficjalne stanowisko i jego własne żądania, oraz dane o atakach na sieć energetyczną, potwierdzane przez wiele redakcji. Ocena Putina o pozytywnym trendzie oraz jego liczby są komunikatem strony wojującej i tak należy je czytać. Dane o tempie rosyjskich ataków pochodzą z amerykańskiego think tanku, więc opisują tendencję, a nie pełny bilans. Wreszcie w sprawie Starshield warto zaznaczyć, że nawet brytyjski minister obrony przyznał, iż nie wiadomo, co dokładnie spowodowało zakłócenie, więc przypisywanie intencji jest interpretacją. Wniosek dla gospodarki i dla polityki jest jednak jednoznaczny i nie zmienił się od poprzedniego wydania, a wręcz się zaostrzył: dopóki Europa nie rozstrzygnie, jak i czy sięgnąć po zamrożone rosyjskie aktywa oraz skąd wziąć siedemdziesiąt miliardów euro dodatkowego wsparcia, dopóty ukraińska obrona zimowa będzie zależała od doraźnych decyzji politycznych, a rozjazd między Kijowem i Waszyngtonem osłabia pozycję negocjacyjną Ukrainy w każdym scenariuszu zakończenia wojny.