Chiny i wojna ekonomiczna: licencje na chipy to nie dostawy, a terminy surowcowe się zbliżają
Najciekawszym nowym elementem w tym obszarze jest rozróżnienie, które wcześniej ginęło w komunikatach, a teraz zostało wypowiedziane wprost przez urzędnika administracji. Jak podał dziennik South China Morning Post, amerykański podsekretarz handlu do spraw przemysłu i bezpieczeństwa Jeffrey Kessler powiedział w Kongresie, że do Chin kontynentalnych i Hongkongu trafiło bardzo niewiele układów sztucznej inteligencji H200 firmy Nvidia, pomimo zatwierdzenia takich dostaw. Jego zdaniem wobec licencji na H200 i ich odpowiedniki zrealizowano bardzo małą liczbę dostaw, a ilość chipów określił mianem marginalnej. Kontekst jest taki, że Donald Trump zgodził się na sprzedaż tych układów w grudniu, a Departament Handlu zatwierdził w tym roku około dziesięciu chińskich firm jako nabywców, w tym Tencent i ByteDance. Ta wypowiedź jest ważna z dwóch powodów. Po pierwsze, pokazuje, że sama licencja eksportowa nie jest równoznaczna z realnym transferem technologii, więc o wpływie kontroli eksportu decyduje wykonanie, a nie dokument. Po drugie, ujawnia, że po obu stronach Pacyfiku równolegle działają dwa mechanizmy: amerykańskie ograniczenia i chińskie opóźnienia we własnych zakupach, co sprawia, że obraz tak zwanej luki obliczeniowej jest mniej przejrzysty, niż sugerują nagłówki.
Źródło: scmp
Drugim elementem, który trzeba mieć na uwadze, jest kalendarz, bo to on wyznacza rytm tej rywalizacji. Zawieszenie przez Chiny drugiej fali kontroli eksportu surowców krytycznych, między innymi galu, germanu, antymonu i materiałów supertwardych, wygasa dziesiątego listopada, a rozejm handlowy ze Stanami Zjednoczonymi dziesiątego stycznia przyszłego roku. To zestawienie terminów oznacza, że pole manewru obu stron kurczy się z każdym tygodniem, a analizy ośrodków CSIS oraz CFR, opisujące roczną perspektywę po nałożeniu ograniczeń na rzadkie ziemie i magnesy trwałe, wskazują, że skutki dla łańcuchów dostaw w sektorach obronnych są trwałe, a nie przejściowe. Innymi słowy, to nie jest przetarg o jedno zniesienie cła, lecz o to, kto na dłuższą metę kontroluje wąskie gardła w dostawach materiałów i komponentów.
Osobno utrzymuje się wątek tajwański, który w ostatnim tygodniu nie przyniósł rozstrzygnięcia, ale przyniósł nowy sygnał. Jak relacjonowała w połowie tygodnia tajwańska telewizja TaiwanPlus, ministerstwo obrony Tajwanu zgłosiło skok chińskiej aktywności wojskowej wokół wyspy, co jest elementem stałej presji, którą Pekin wywiera od miesięcy. Równocześnie trzeba zapamiętać ocenę, którą podała agencja Reuters już pierwszego października: według amerykańskich źródeł rządowych chińska inwazja na Tajwan w przyszłym roku jest mało prawdopodobna z powodu opóźnień w gotowości wojskowej, co łagodzi najbardziej alarmistyczne scenariusze, ale nie zmienia faktu, że ryzyko konfliktu pozostaje podwyższone. Dla porządku dodam, że dynamika chińskiego eksportu, która wzrosła we wrześniu o trzydzieści sześć i trzy dziesiąte procenta i pcha roczny bilans handlowy w stronę biliona dolarów, była już omawiana w poprzednich wydaniach i nie przynosi tu nowych informacji.
Źródło: reuters
Oceniając wiarygodność, trzeba powiedzieć wprost, że mamy tu materiał o różnej wartości. Wypowiedź Kesslera jest oficjalnym stanowiskiem administracji i pochodzi z przesłuchania w Kongresie, więc jest faktem jako wypowiedź, ale jej charakterystyka dostaw jako marginalnych jest oceną urzędnika, który reprezentuje stronę zainteresowaną wykazaniem skuteczności własnych ograniczeń. Oceny CSIS i CFR są analizami ośrodków badawczych, więc opisują perspektywę długoterminową, a nie bieżące liczby. Wątek tajwański opiera się na komunikacie ministerstwa obrony i na anonimowych źródłach amerykańskich, więc jest wskazówką kierunku, nie rozstrzygnięciem. Najważniejszy wniosek dla gospodarki nie zmienił się od poprzedniego wydania i brzmi tak: dopóki Europa nie uzgodni narzędzia, które realnie odstrasza, dopóty każda chińska koncesja w dostępie do surowców będzie miała charakter czasowy i odwracalny, a europejskie firmy będą prowadziły działalność w warunkach, w których reguły ustala strona silniejsza.