Ormuz, Iran i Jemen: dwanaście ataków w tygodniu, miny zamiast bomb i licytacja na kontrolę nad cieśniną
Najtwardsza nowa informacja w tym obszarze pochodzi od instytucji, która nie prowadzi tej wojny. Jak podała telewizja Al Dżazira, powołując się na komunikat brytyjskiego centrum monitoringu żeglugi UKMTO z piątku wieczorem, w tygodniu kończącym się szesnastego października potwierdzono co najmniej dwanaście ataków na statki w cieśninie Ormuz i w jej pobliżu. Z dwunastu potwierdzonych jednostek połowa dotarła do celu albo do portu, jedna zatonęła, dwie zostały unieruchomione, a trzy odniosły uszkodzenia albo ich losu nie potwierdzono. Monitor powtórzył przy tym uczciwe zastrzeżenie, które zmienia sposób czytania tej liczby: przyznaje, że nie potrafi dokładnie zaraportować prawdziwej liczby ataków, bo większość zaatakowanych statków odmawia zgłaszania ich do UKMTO, a o innych incydentach wie z drugiej ręki. Innymi słowy, dwanaście to liczba potwierdzona, ale nie pełna, a październik pozostaje najbardziej aktywnym miesiącem ataków od początku wojny ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem, która zaczęła się dwudziestego ósmego lutego.
Źródło: al-jazeera, ukmto
Drugą nowością jest zmiana techniki ataków, i to ona jest najbardziej niepokojąca. Jak podała telewizja Al Dżazira, w sobotę UKMTO poinformowało, że kapitan tankowca zaraportował trafienie granatem przeciwpancernym wystrzelonym z małej łodzi, w odległości siedemdziesięciu ośmiu mil morskich, czyli około stu czterdziestu czterech kilometrów, na północny wschód od saudyjskiego miasta Dżubail. Uszkodzeniu uległa rufowa część lewej burty. To pierwszy taki przypadek opisany przez monitor w tej fali i pokazuje, że zagrożenie przesuwa się z wody i powietrza także na małe jednostki działające daleko od cieśniny. Równolegle trwa spór o miny, który sam w sobie mówi wiele o tym, jak wygląda walka o narrację. Według dwóch doniesień w tym tygodniu dwa statki miały zostać trafione minami morskimi. Irański Korpus Strażników Rewolucji twierdzi, że w sobotę supertankowiec przewożący ponad dwa miliony baryłek ropy zapalił się po wejściu na minę na trasie, której Iran nie autoryzował, a irańska telewizja Press TV pokazała materiał, który ma przedstawiać płonący tankowiec. Amerykańskie dowództwo centralne odpowiada, że cieśninę oczyszczono z min, a statki są trafiane pociskami, nie minami. W czwartek dowództwo poinformowało, że cywilny kontenerowiec GFS Pride został trafiony pociskiem irańskiego Korpusu, a nie miną, i zatonął w trakcie holowania do brzegu.
Źródło: al-jazeera, ukmto
Trzecim elementem jest otwarta licytacja o to, kto kontroluje cieśninę, i tutaj obie strony podają liczby, których nie da się ze sobą pogodzić. Jak podała telewizja Al Dżazira, szef amerykańskiego dowództwa centralnego generał Brad Cooper oświadczył w piątek wieczorem w nagraniu wideo, że w ciągu minionego tygodnia przez cieśninę Ormuz przepłynęło czterysta statków i sto milionów baryłek ropy, i dodał, że cieśnina jest kontrolowana przez Stany Zjednoczone i partnerów regionalnych, a nie przez Iran. Wzrost liczby ataków przypisał desperacji irańskiego Korpusu. Amerykańska armia utrzymuje również, że blokada morska irańskich portów południowych działa szczelnie, kosztowała Iran dwadzieścia pięć miliardów dolarów utraconych przychodów z ropy i że ostatnio przejęto trzysta pięćdziesiąt milionów dolarów irańskiego finansowania w kryptowalutach. Teheran nie podaje własnych liczb przepływających statków, twierdzi natomiast, że Waszyngton wyolbrzymia dane, aby wykazać sukces kampanii morskiej. Twardą miarą pośrednią są dane o wolumenie: jak podała Al Dżazira za firmą Kpler, w siedmiu dniach do trzynastego października przez Ormuz płynęło jedenaście milionów sześciuset tysięcy baryłek dziennie, czyli około sześćdziesięciu ośmiu procent przedwojennej wartości siedemnastu milionów stu tysięcy baryłek dziennie. Cena ropy potwierdza napięcie: jak podała Al Dżazira, w piątek Brent po raz pierwszy od maja dotknął stu dziesięciu dolarów za baryłkę, a serwis Trading Economics odnotował dla szesnastego października cenę stu dziewięciu dolarów i sześćdziesięciu dziewięciu centów, o trzy i pięćdziesiąt sześć setnych procenta wyższą niż dzień wcześniej.
Źródło: al-jazeera, kpler, trading-economics
Czwartym elementem jest irańska deklaracja, że to Teheran, a nie Waszyngton, rozstrzygnie los wojny, i ona również jest nowa. Jak podała telewizja Al Dżazira, pełniący obowiązki ministra obrony Iranu Madżid Ibn Reza powiedział w sobotę, że o przyszłości wojny zdecydują irańskie pociski, a nie amerykańskie bomby, i dodał, że amerykańskie bomby wybuchną gdzie indziej: w globalnej reputacji Stanów Zjednoczonych, w amerykańskiej gospodarce, a nawet w amerykańskich rachubach wyborczych. Ta wypowiedź pada w tym samym tygodniu, w którym amerykańskie media informowały, że Donald Trump polecił armii pozostać w gotowości do większych uderzeń po wyborach trzeciego listopada, między innymi z użyciem największej niejądrowej bomby w amerykańskim arsenale. Waszyngton nie odpowiedział dotąd na żaden z ostatnich ataków na statki, co samo w sobie jest sygnałem, że decyzja o eskalacji została odłożona za kalendarz wyborczy.
Źródło: al-jazeera
Jemeński teatr działań w tym czasie nie tylko się nie uspokoił, ale rozszerzył się na cywilów i na terytorium Arabii Saudyjskiej. Jak podała telewizja Al Dżazira, w czwartek Huti trafili pałac prezydencki Al-Maszyk w Adenie pięcioma pociskami, zabijając pięć osób i raniąc szesnaście, wśród ofiar byli strażnicy i pracownicy cywilni, a premier Szaja al-Zindani i inni urzędnicy wyszli bez obrażeń, choć zginęło dwóch jego ochroniarzy. W piątek dwa pociski spadły na teren lotniska w Adenie, gdy do Kairu przygotowywał się samolot linii Yemenia, rejs numer sześćset dwanaście, i według ministra informacji Moammara al-Erianiego pociski spadły około pięciuset metrów od maszyny. Był to drugi atak na to lotnisko w niespełna tygodniu, a rzecznik wojskowy Huti Jahja Sari twierdził, że celem było wojskowe dowództwo saudyjskie i składy broni w obozie Badr obok lotniska; tego nie potwierdzono niezależnie. W sobotę doszło do uderzenia, które uderzyło w inną warstwę tej wojny: jak podała agencja Associated Press, saudyjskie naloty zabiły troje dzieci w południowo-zachodniej prowincji Dhamar, w wiosce al-Ar w dystrykcie Dawran Aness, przy czym ofiary miały osiem i dziesięć lat, a ponad tuzin osób zostało rannych. Huti oskarżyli o to Arabię Saudyjską, która nie skomentowała sprawy, a jemeńskie ministerstwo zdrowia kierowane przez Huti twierdzi, że od wznowienia walk we wrześniu w kontrolowanych przez tę grupę obszarach zginęło sto dwadzieścia cztery osoby cywilne, a trzysta dwadzieścia siedem zostało rannych.
Źródło: al-jazeera, associated-press
Równolegle trwa wymiana ognia i próba liczenia strat na dwóch innych odcinkach, które również są nowe. Jak podała Al Dżazira, w prowincji Taiz, gdzie Huti trzymają miasto w oblężeniu, wojskowe dowództwo tak zwanej osi Taiz przekazało za państwowym portalem Saba, że zginęło stu sześćdziesięciu ośmiu bojowników Huti, a dwustu dziesięciu zostało rannych. Koalicja pod wodzą Arabii Saudyjskiej poinformowała w piątek, że przechwyciła pocisk balistyczny lecący w kierunku Janbu, dwa pociski manewrujące nad Morzem Czerwonym oraz trzy drony nad południem kraju i regionem Rijadu. Tło operacyjne jest takie, że czwartego października Rada Przywódcza ogłosiła operację pod nazwą Świt Jemenu, wymierzoną w odzyskanie terytoriów zajętych przez Huti, w tym Sany, przy wsparciu lotniczym koalicji, która przyznała, że w nalotach brało udział sto myśliwców. To pierwsze takie potwierdzenie od dwudziestego drugiego roku. Politycznie sprawa pozostaje nierozstrzygnięta: irański rzecznik dyplomacji Esmail Baghaji odrzucił w piątek zarzuty o udział Iranu w jemeńskich operacjach, oferując jednocześnie mediację, a saudyjski wiceminister do spraw dyplomacji publicznej Rajed Krimli oskarżył Iran o zachęcanie do eskalacji i wskazał, że Huti odrzucili propozycję rozmów w Omanie. Temat trafił też do instytucji międzynarodowych: Rada Bezpieczeństwa Narodów Zjednoczonych potępiła eskalację ataków na Arabię Saudyjską, w tym na lotnictwo cywilne i infrastrukturę energetyczną, a Rada Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego potępiła uderzenia w cywilne lotniska i samoloty. Już dziewiątego października wysłannik ONZ do Jemenu Hans Grundberg powiedział Radzie Bezpieczeństwa, że kraj osunął się w pełnoskalową wojnę.
Źródło: al-jazeera
Dyplomacja wokół Ormuz nie zatrzymała się całkowicie, ale daleko jej do przełomu. Jak podała Al Dżazira, komunikaty między stronami przekazują mediatorzy regionalni, między innymi Pakistan i Katar, a przełomu w rozmowach nie należy się spodziewać w najbliższym czasie. W relacji na żywo portalu The National z tego dnia pojawiły się też dwa nowe elementy tła: doniesienie, że amerykańskie wojsko zniszczyło w Zatoce Omańskiej dhow powiązany z Iranem, oraz informacja, że w ataku dronem na tankowiec MT Petro Dolphin na redzie w Sohar zostało poszkodowanych indyjskich marynarzy, z których część uznano za zaginionych, a część za zmarłych. Trzeba przy tym odnotować, że doniesienia o liczbie ofiar tego zdarzenia różniły się między redakcjami, więc traktuję je jako niepotwierdzoną liczbę. W tym samym materiale znalazła się też ocena Międzynarodowego Funduszu Walutowego, że odbudowa gospodarcza Zatoki jest uzależniona od sytuacji w cieśninie, oraz apel króla Jordanii o pracę nad deeskalacją.
Źródło: al-jazeera, the-national
Wiara w ten blok informacji wymaga rozróżnienia, które w tej wojnie jest szczególnie ważne. Statystyka UKMTO jest oficjalna, ale sama instytucja mówi, że jest niepełna, więc rzeczywista liczba incydentów jest niemal na pewno wyższa. Liczby amerykańskiego dowództwa o przepływach i o stratach Iranu to komunikat strony prowadzącej kampanię morską, więc są faktem jako deklaracja, nie jako pomiar niezależny, podobnie jak irańskie twierdzenia o trafieniach minami i o płonącym supertankowcu. Dane o wolumenie ropy są zewnętrzne i pochodzą od firmy analitycznej, co czyni je najbardziej neutralną miarą w całym zestawieniu, a ceny ropy są faktem rynkowym. Liczby ofiar po stronie jemeńskiej podają władze Huti albo dowództwa walczące z Huti, więc każda z nich ma interes w ich eksponowaniu lub pomniejszaniu; te o dzieciach w Dhamar pochodzą od ministerstwa kierowanego przez Huti i od agencji Associated Press, która nie potwierdziła niezależnie samego celu uderzenia. Najbezpieczniejszy wniosek jest taki: kierunek eskalacji potwierdza wiele źródeł, zagrożenie dla żeglugi rośnie nie dlatego, że ktoś formalnie zamyka szlak, lecz dlatego, że rośnie liczba metod i miejsc, w których statek może zostać trafiony, a decyzja o amerykańskiej kontrze została wyraźnie odłożona do czasu po trzecim listopada.
Źródło: ukmto, associated-press