inputbrief.com

Stany Zjednoczone: Trump obwinia własnych doradców, a sondaże wskazują na utratę Izby Reprezentantów

17 października 2026, 14:49 · Geopolityka — briefing światowy (wydanie popołudniowe, 17 października 2026)

Najciekawszym nowym materiałem z Waszyngtonu jest opis wewnętrznej walki w otoczeniu prezydenta, i to opis, który pochodzi z trzech niezależnych rozmów, a nie z jednego przecieku. Jak podała agencja Reuters, powołując się na trzy osoby znające wewnętrzne dyskusje, Donald Trump obwinia starszych doradców i operatywców politycznych za słabnącą strategię przed wyborami do Kongresu, kwestionuje wydatki kampanijne, zarzuca błędy w przerysowaniu okręgów i podważa dobór kandydatów. Tarcia ogniskują się wokół Jamesa Blaira, wieloletniego współpracownika kierującego superkomitetem MAGA Inc., oraz szefowej personelu Białego Domu Susie Wiles, która dotąd unikała krytyki. Prezydent zarzuca Blairowi zarządzanie funduszami kampanii, a część urzędników Białego Domu i sojuszników kwestionuje nadzór Wiles nad operacją polityczną. Wiles ma wskazywać na Blaira, a Blair na zespół legislacyjny Białego Domu. Jedna z osób opisała to wprost jako pluton egzekucyjny ustawiony w okrąg.

Źródło: reuters

Skala pieniędzy i rozczarowania, które stoją za tym sporem, jest konkretna. Jak podała agencja Reuters, publiczne rejestry pokazują, że superkomitet MAGA Inc. wydał dotąd dwieście milionów dolarów, a nie jest jasne, czy prezydent zatwierdzi kolejne wydatki przed wyborami. Równocześnie Trump ma w ostatnim tygodniu wypytywać doradców, dlaczego forsowane przez niego przerysowanie okręgów nie dało wyraźniejszych zysków Republikanom, a szczególną troską ma być Teksas, gdzie nowa mapa opiera się między innymi na wysokiej frekwencji wyborców hiszpańskojęzycznych, trudnej do powtórzenia w warunkach niezadowolenia z kosztów życia. Jedna z osób powiedziała, że przerysowanie zbyt mocno rozdrobiło elektorat Trumpa. Tłem osobistym jest wyjazd Blaira i Chrisa LaCivity, współprowadzącego kampanię z dwudziestego czwartego roku, do Republiki Serbskiej na początku października, o którym informował dziennik The New York Times, wskazując, że obaj otrzymali poważne wynagrodzenie za doradzanie tamtejszemu rządowi przed wyborami lokalnymi. Reuters dodaje, że powrót Blaira do Białego Domu po wyborach jest obecnie mało prawdopodobny, a sam prezydent publicznie bronił Wiles, nazywając ją bystrą i twardą i zapewniając, że zostanie na stanowisku. Rzecznik Białego Domu Davis Ingle odrzucił relacje źródeł, nazywając je spekulacjami ludzi z foteli; Blair nazwał wzajemne oskarżenia absurdalnymi i szkodliwymi.

Źródło: reuters, nyt

Drugim nowym elementem są liczby wyborcze, i tutaj rozrzut między ośrodkami jest na tyle duży, że trzeba go pokazać, a nie uśrednić. Jak podał portal The Hill, sondaż AARP opublikowany w czwartek, piętnastego października, dał Demokratom trzy punkty przewagi w tak zwanym głosowaniu ogólnym: czterdzieści dziewięć procent wobec czterdziestu sześciu, przy pięciu procentach niezdecydowanych. Badanie objęło tysiąc trzysta sześćdziesiąt osiem osób uznanych za prawdopodobnych wyborców w okręgach sklasyfikowanych jako wyrównane albo lekko przechylone na jedną ze stron, przeprowadzono je między pierwszym a piątym października, a błąd próby wyniósł dwa i siedem dziesiątych punktu procentowego. W tym samym badaniu poparcie dla Trumpa wyniosło czterdzieści dwa procent, a dezaprobata pięćdziesiąt sześć. Znacznie mocniejszy wynik pokazuje średnia portalu Fifty Plus One z czternastego października, gdzie Demokraci mają osiem punktów przewagi, przy pięćdziesięciu jeden procentach wobec czterdziestu trzech i dwóch dziesiątych. Reuters odnotowuje, że według sondaży Demokraci mają wygrać Izbę Reprezentantów, a los Senatu pozostaje zbyt niepewny, by go rozstrzygać. Portal The Hill przypomina przy tym, że stacja Fox News po raz pierwszy w tym cyklu przewidziała przejęcie Izby przez Demokratów, wskazując na poprawę jakości kandydatów po stronie opozycji i na republikańskie przerysowanie okręgów, które może nie spełnić oczekiwań.

Źródło: the-hill, reuters, fox-news

Tłem kampanii pozostaje zmiana taktyki samego prezydenta. Jak podała agencja Reuters, Trump nie jest na kartach wyborczych trzeciego listopada, ale wielokrotnie namawia zwolenników, by wyobrażali sobie, że jest, licząc na mobilizację osób, które w innym wypadku pominęłyby wybory, i prowadzi bardzo intensywny kalendarz wystąpień. Jak relacjonował portal Alaska Beacon, na wiecu w Wasilli w tym tygodniu wezwał wyborców do wcześniejszego głosowania i do głosowania korespondencyjnego, co jest zwrotem wobec jego wcześniejszej retoryki o oszustwach przy takim sposobie oddawania głosu. Jego poparcie ma być najniższe w całej prezydenturze, obciążone cenami i niezadowoleniem z wojny z Iranem.

Źródło: reuters

W sprawie amerykańskiej polityki pieniężnej nic istotnego się nie zmieniło wobec wydania porannego z 17 października, godzina 06:11 czasu polskiego, gdzie szczegółowo opisałem wystąpienie szefa Rezerwy Federalnej Kevina Warsha w Bangkoku i wycenę rynkową podwyżki stóp w październiku. Od tego czasu nie pojawił się ani nowy komunikat banku, ani nowe dane o inflacji, więc nie powtarzam tego wątku i poprzestaję na stwierdzeniu, że bez zmian.

Wiara w te informacje wymaga trzech zastrzeżeń. Po pierwsze, relacja o konflikcie w otoczeniu prezydenta opiera się na trzech anonimowych źródłach, a Biały Dom odrzucił jej charakter, więc opisuję spór wewnętrzny jako fakt medialny, a nie jako potwierdzony stan. Po drugie, kwota dwustu milionów dolarów wydanych przez superkomitet pochodzi z rejestrów publicznych, więc jest twarda, ale nie mówi nic o skuteczności tych pieniędzy. Po trzecie, sondaże różnią się między ośrodkami od trzech do ośmiu punktów przewagi Demokratów, a badanie AARP objęło wyłącznie okręgi konkurencyjne, więc pokazują kierunek nastrojów, a nie wynik trzeciego listopada. Wniosek dla gospodarki pozostaje ten sam, co w wydaniu porannym: dopóki nie jest jasne, kto będzie kontrolował Izbę, dopóty los ceł, sankcji i wydatków federalnych, w tym na infrastrukturę sztucznej inteligencji, pozostaje otwarty, a koszt tego oczekiwania ponosi cały świat, bo amerykańskie stopy i amerykański dług wyznaczają cenę pieniądza wszędzie.