Chiny i wojna ekonomiczna: Tajwan kryminalizuje eksport chipów sztucznej inteligencji do Chin
Najważniejszym nowym faktem w tym obszarze jest decyzja Tajwanu, która dotyka samego rdzenia technologicznej rywalizacji i jest pierwszym takim krokiem wyspy od miesięcy. Jak podał portal Taiwan News, opierając się na wywiadzie, którego minister gospodarki Kung Ming-hsin udzielił Bloomergowi w poniedziałek, a który potwierdzono w czwartek szesnastego października, Tajpej planuje wpisać zaawansowane półprzewodniki oraz serwery sztucznej inteligencji na listę towarów kontrolowanych i objąć je ograniczeniami eksportowymi wymierzonymi w Chiny kontynentalne. Nieautoryzowany wywóz tych urządzeń miałby podlegać odpowiedzialności karnej z ustawy o handlu zagranicznym, co jest zmianą jakościową, bo dotąd przemyt sprzętu nie był wprost karalny. Minister powiedział, że rozwiązania wobec niektórych towarów kontrolowanych będą odpowiadać rozwiązaniom amerykańskim, i wskazał, że daje to organom ścigania więcej narzędzi wobec przemytu. Podstawą zobowiązania jest umowa handlowa między Tajwanem i Stanami Zjednoczonymi, która weszła w życie piętnastego stycznia i obniżyła amerykańskie cła na większość tajwańskich towarów z dwudziestu do piętnastu procent, w zamian za zobowiązania tajwańskich firm do inwestycji w Stanach Zjednoczonych o wartości dwustu pięćdziesięciu miliardów dolarów.
Kontekst prawny tej zmiany jest równie ważny jak sama decyzja, bo pokazuje, gdzie dziś pęka szczelność systemu kontroli. Jak podał portal 24/7 Wall St., który opisał sprawę w sobotę, obecne ograniczenia Tajwanu opierają się na liście firm, na którą w połowie ubiegłego roku trafiły Huawei i SMIC, a nowe podejście zastąpiłoby listę ograniczeniem obejmującym cały rynek chiński. Projekt nowelizacji, który dodaje klauzulę dotyczącą półprzewodników dla Chin kontynentalnych, przygotował deputowany rządzącej Partii Demokratyczno-Postępowej Chung Chia-pin, i musi ona jeszcze przejść przez parlament. Minister nie podał ani terminu wejścia w życie, ani katalogu kar, ani ostatecznej listy produktów. W sierpniu prokuratura postawiła zarzuty dziewięciu osobom w sprawie domniemanego nielegalnego eksportu serwerów sztucznej inteligencji do Chin; chodziło o sto trzydzieści serwerów, z których siedemdziesiąt cztery miały trafić do Chin przez inne kraje na podstawie fałszywych dokumentów, a zarzuty dotyczyły między innymi naruszenia zaufania i fałszowania dokumentów, nie zaś nielegalnego wywozu sprzętu, bo takiego przestępstwa wtedy nie było. Równolegle w Stanach Zjednoczonych współpracownik firmy Super Micro Computer przyznał się do winy w sprawie przekierowania serwerów z układami Nvidii do Chin.
Reakcja rynku na tę decyzję była tego samego dnia, choć sam portal 24/7 Wall St. uczciwie zastrzega, że piątkowa przecena chipów miała szersze przyczyny i tylko częściowo wiązała się z komunikatem z Tajpej. Nvidia zamknęła się na dwustu czternastu dolarach i trzynastu centach, o jeden i czterdzieści trzy setnych procenta niżej, przy wartości rynkowej pięciu bilionów stu siedemdziesięciu miliardów dolarów. Taiwan Semiconductor spadł o dwa i dwadzieścia osiem setnych procenta do czterystu dwunastu dolarów i sześćdziesięciu jeden centów, co daje spadek o niespełna dziewięć procent w ciągu tygodnia, a Super Micro stracił prawie dziesięć procent w piątek i prawie jedną czwartą wartości w tygodniu. Warto przy tym zapamiętać dwie liczby, które pokazują, jak firmy ustawiły się wobec chińskiego rynku: Nvidia wyłączyła Chiny ze swojej prognozy na trzeci kwartał roku obrotowego, który szacuje na sto osiem miliardów dolarów, a Taiwan Semiconductor podniosła prognozę przychodów czwartego kwartału z pięćdziesięciu dwóch miliardów trzystu milionów do pięćdziesięciu czterech miliardów trzystu milionów dolarów.
Tłem kalendarzowym pozostaje to, co opisałem już w wydaniu porannym: zawieszenie drugiej fali chińskich kontroli eksportu surowców krytycznych wygasa dziesiątego listopada, a rozejm handlowy między Chinami i Stanami Zjednoczonymi dziesiątego stycznia przyszłego roku. Nie powtarzam tego wątku i przypominam tylko, że oba terminy wyznaczają rytm, w którym każda ze stron liczy, ile czasu zostało jej na wymuszenie ustępstw. Bez zmian pozostaje też, opisana w wydaniu porannym, wypowiedź amerykańskiego podsekretarza handlu Jeffreya Kesslera o marginalnej liczbie dostaw układów H200 do Chin, bo od tego czasu nie pojawiła się nowa informacja urzędowa w tej sprawie.
Oceniając wiarygodność, trzeba powiedzieć, że mamy tu dokumenty i deklaracje o różnej mocy. Wypowiedź tajwańskiego ministra gospodarki jest oficjalnym stanowiskiem rządu i pochodzi z potwierdzonego wywiadu, więc jest faktem jako zapowiedź, ale nie jako obowiązujące prawo, bo nowelizacja nie została uchwalona, a terminy i kary nie zostały ustalone. Liczby o sprawach karnych i o wynikach spółek są twarde, bo pochodzą z akt prokuratorskich i z notowań, natomiast interpretacja, że decyzja Tajpej realnie odetnie szarą strefę, jest oceną analityczną. Wniosek dla gospodarki jest jednak konkretny: kontrola eksportu przenosi się z dokumentów waszyngtońskich na przepisy karne państw trzecich, a to znaczy, że koszt obchodzenia ograniczeń rośnie nie z powodu nowego zakazu, lecz dlatego, że karalne staje się to, co dotąd było tylko ryzykiem reputacyjnym.